Czy europejskie elity są zbyt uległe wobec Donalda Trumpa?
Duża część europejskich obserwatorów i komentatorów sceny politycznej nie kryło zdziwienia, że przywódcy większość europejskich państw w tak mało stanowczy sposób odnieśli się do tego, co mówił Donald Trump. Co można zrobić, by administracja obecnego prezydenta USA bardziej liczyła się z krajami starego kontynentu? O tym rozmawiam z moim gościem, dyplomatą i byłym ministrem do spraw europejskich Jarosławem Pietrasem.
I samej Unii Europejskiej wobec działań administracji amerykańskiej. W większości komentarzy dziennikarskich dominował ton irytacji i wyraźne były oczekiwania postawy twardej, a nie jak to określano służalczej. Gdy jeszcze Donald Trump już po spotkaniu w Davos w wywiadzie telewizyjnym powiedział, że europejscy sojusznicy w Afganistanie trzymali się z tyłu, zewsząd popłynęły słowa oburzenia i żądania przeprosin. Szerokim echem odbiła się wypowiedź legendy rocka Roda Stewarta. Urodziłem się tuż po wojnie i mam wielki szacunek dla naszych sił zbrojnych, które walczyły i dały nam wolność.
Dlatego, że Unia jako całość Nie ma wielu instrumentów, bo nie ma wspólnej armii, nie ma wspólnej polityki zagranicznej. W związku z tym ma ograniczone możliwości działania i tam, gdzie ma możliwość działania, powinna podejmować kroki. I myślę, że sądząc po tym, co stało się w Davos i w czasie ostatniego Nieformalnego spotkania szefów państw i rządów. Jest w tym dość wyważona reakcja, wnajmniej niesłużąca, choć ujawniająca słabość Unii Europejskiej w porównaniu do jednolitego państwa kierowanego. Prawie, że jednoosobowo przez prezydenta. Ale czy nie obawia się pan swego rodzaju dysonansu? To chyba się nawet fachowo nazywa dysonans poznawczy.
No to wówczas trudno jest o wspólne działanie na poziomie europejskim. Wspomniał Pan o Davos, więc ja skorzystam teraz z fragmentów przemówienia prezydenta Zeleńskiego, który właśnie w Davos wygłosił mowę odebraną przez wielu jako poważny akt oskarżenia pod adresem... Unii Europejskiej. Tych fragmentów jest kilka, więc może po kolei będę je przywoływał prosząc o komentarz. Choć zakładam, że niektóre z tych zarzutów, bo tak można je nazwać, można skomentować w jeden sposób, ale to już wyjdzie z naszej rozmowy.
Też oczywiście mam świadomość, że prezydent Zeleński swoje wystąpienie zbudował na pewnych emocjach, które towarzyszą jego obywatelom, bo przecież przyjechał do Dawos w okresie nasilonych bombardowań. W okresie, kiedy mamy do czynienia z czymś, czego ja sobie nie przypominam z pierwszych lat wojny np. apelu władz Kijowa, żeby mieszkańcy ewakuowali się z miasta ze względu na to, że władze nie są w stanie zapewnić ciepła, prądu. I on w pewnym sensie również daje upust swoim emocjom i emocjom swoich współobywateli, ale z drugiej strony mówiąc o tym wszystkim,
Znaleźli się tacy komentatorzy, którzy twierdzą, że presja się przydała, warto mówić twardym głosem do Donalda Trumpa, bo przyleciał do Davos i właściwie na dzień dobry powiedział, że nie użyje żadnej siły militarnej w sprawie Grenlandii, nie nałoży ceł na te sześć państw. Wystarczyło, że to powiedział i właściwie za chwilę z Rady Europejskiej, która była w czwartek wieczorem, poszedł sygnał, a niektórzy nawet piszą presja do Parlamentu Europejskiego, żeby już szybko tą umowę ratyfikowali, bo już jest fajnie.
No więc jedni może powiedzą, że to takie wyraźne stanowisko, inni mogą powiedzieć, że znowuż miękkie i takie pojednawcze. I to jest może dobry moment, żeby jeszcze poprosić Pana o krótki komentarz do Do innego wystąpienia w Davos, które też odnosi się do tego, o czym rozmawiamy w dzisiejszej audycji, to jest wystąpienie premiera Kanady Marka Carney'a, który właściwie też, ogólnie rzecz biorąc, mówił, że nadszedł czas znowuż wielkich mocarstw i polityki takiego koncertu niemal z XIX wieku.
To jest nasz największy przyjaciel, gwarant naszego bezpieczeństwa. Rozumiem, że to trzeba powtarzać przynajmniej dzisiaj, ale żeby nie było sytuacji takiej, o której z kolei mówił ten Żeleński, że za rok przyjedzie do Davos i będzie mówił to samo, co mówił w tym roku. To może naprawdę warto byłoby pójść na przykład tropem sugestii premiera Carneya i z państwami, które myślą podobnie, trochę budować taką alternatywę, nie tylko autonomicznej Unii skierowanej do wewnątrz, ale właśnie otwartej na świat. Działające z partnerami, którzy nie godzą się trochę na ten porządek świata dyktowany przez największe mocarstwo, jak pan myśli?
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.