Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

"Były premier naszego kraju ma postawione zarzuty"

27.02.2025 ·15 min 31 s

Mateusz Morawiecki, w czwartek, w prokuraturze usłyszał zarzuty związane z przygotowaniami do wyborów kopertowych. Były premier odmówił składania zeznań, mimo, że przed komisją śledczą na pytania odpowiadał ponad cztery godziny. O postawie byłego premiera rozmawiamy z Tomaszem Trelą, posłem i członkiem sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

Karolina Lewicka, dzień dobry, witam Państwa i zapraszam na wywiad polityczny. Mój Państwa pierwszy gość, Tomasz Strela, poseł i wiceprzewodniczący Parlamentarnego Klubu Lewicy, także wiceszef Sejmowej Komisji Śledczej do spraw Pegazusa. Dzień dobry, Panie Pośle. Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu. Były premier Mateusz Morawiecki był dziś wezwany do prokuratury okręgowej w Warszawie w charakterze podejrzanego. Oczywiście rzecz dotyczy, zapewne wszyscy Państwo to już wiedzą, wyborów kopertowych z roku 2020. I Mateusz Morawiecki odmówił składania wyjaśnień. Powiedział, że zrobi to dopiero po zapoznaniu się z aktami sprawy. I moje pierwsze pytanie do Pana, czy Pana ta postawa byłego premiera nie zaskakuje, bo przecież przed Komisją Śledczą do spraw wyborów kopertowych Mateusz Morawiecki zeznawał 4 godziny.

Pani mnie już nie jest w stanie nic zaskoczyć, jeżeli chodzi o postawę i zachowanie tych kłamców z Prawa i Sprawiedliwości, bo oni mówią jedno, a robią zupełnie co innego. Mateusz Morawiecki powiedział, że będzie współpracował z prokuraturą. Dzisiaj odmawia składania zeznań. Pan Romanowski stwierdził, że nigdy, nigdzie nie wyjedzie. Siedzi pod marynarką Orbana na Węgrzech. Oni po prostu boją się, bo wiedzą, że ich dni, polityczne dni są policzone, bo przecież wyjątkowym skandalem jest to, że były premier naszego kraju już ma zarzuty postawione. Pewnie niedługo będzie akt oskarżenia i wtedy będzie decyzja niezawisłego. I to jest tak naprawdę upokarzające nie dla PiSu, nie dla Morawieckiego, tylko dla naszego państwa, że rządził nami człowiek, który tak naprawdę w pierwszej sprawie, podkreślam w pierwszej sprawie, ma już zarzuty prokuratorskie.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba poinformował potem radnych. po tym spotkaniu śledczych z Mateuszem Morawieckim, że te zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków urzędniczych. Po prostu próbując zorganizować te wybory kopertowe, premier doprowadził do bezcelowego, nieefektywnego i nieuzasadnionego wydatkowania środków publicznych. Pytam i też wracam do tego przesłuchania przed obliczem Sejmowej Komisji Śledczej, ponieważ wówczas Mateusz Morawiecki powiedział, że bierze pełną odpowiedzialność za decyzje administracyjne, na podstawie których Poczta Polska i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych zaczęły organizować wybory kopertowe, mimo że jeszcze nie było wtedy ustawy, która to umożliwiała. Jak mówił wtedy Morawiecki, podpisałem i jestem z tego dumny.

Tyle, że potem pojawiły się inne wersje. wydarzeń, lansowane zarówno przez Morawieckiego, jak i też Adama Bielana, że to nie były żadne przygotowania, tylko dopiero przygotowanie do przygotowania. Wie pani, dzisiaj słyszałem gorszy absurd. Mariusz Błaszczak, wybitny intelektualista Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że skoro wybory się nie odbyły, to tak naprawdę o co chodzi prokuraturze? Nie ma sprawy, no bo przecież był zamiar przeprowadzenia, ale się nie odbyły. Tylko ten wybitny intelektualista Błaszczak zapomniał, że na to zostały wydane dziesiątki milionów z publicznej... I o to tak naprawdę chodzi, że Mateusz Morawiecki, nie mając żadnej delegacji ustawowej, przekroczył swoje uprawnienia, działał wprost niezgodnie z przepisami prawa, wydając publiczne pieniądze.

Ten, kto zarządza publicznym groszem, musi ten grosz oglądać z każdej strony, zanim go wyda. I tak robi każdy urzędnik państwowy czy samorządowy. jakby wójt, burmistrz, prezydent miał wydać 70 milionów złotych, to wie pani, najpierw byłyby komisje, przetargi, oferty, weryfikacja, sprawdzanie i dopiero później podpisanie umowy. A tu sam Mateusz Morawiecki wyrzucił te pieniądze w błoto tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński, jego polityczny zwierzchnik, kazał mu to zrobić. Mateusz Morawiecki dzisiaj, w moim przekonaniu, to jest oczywiście moje przekonanie, on próbuje taką postawą walczyć o przywództwo w obozie tej kiedyś zjednoczonej, dzisiaj popękanej prawicy, bo jak on mówi, że tak naprawdę historia będzie tutaj rozliczać, trybunał historii, a nie żaden inny trybunał, przed którym on może odpowiadać, to znaczy jedno, Mateusz Morawiecki wie jaki jest jego los, wie jakie działania podjął,

ale próbuje uśmiechnąć się do członków PiSu, zobaczcie jaki ja jestem twardy gość, ja się niczego nie boję, ja mogę być waszym liderem. Ja tak to widzę, no bo to jest tak naprawdę dzisiaj taka mała demonstracyjka pod prokuraturą, tam za dużo parlamentarzystów nie było, chociaż paru... postacią w tym obozie politycznym i no sporo też takich twarzy anonimowych, tak? Więc Mateusz Morawiecki twierdził, że to obywatele zjechali się z całego kraju, żeby mu w drodze do tej prokuratury towarzyszyć, żeby skandować jego imię przed prokuraturą, czy też hasło niech żyje.

Natomiast jeszcze chciałabym wrócić do tej linii obrony, którą usłyszeliśmy dzisiaj od Mateusza Morawieckiego, ale też usłyszeliśmy ją oczywiście dużo wcześniej, bo pojawił się wyrok Trybunału Konstytucyjnego, że rzekomo Mateusz Morawiecki mógł podejmować takie decyzje, wydawać takie polecenia na podstawie ustawy covidowej. Tyle, że to chyba zostało już obalone przez prawników. Ustawa covidowa po prostu nie uchyliła kodeksu wyborczego. To zrobiła ta ustawa o wyborach kopertowych, tylko że wtedy, kiedy wydawał polecenia Poczcie Polskie, m.in. Mateusz Morawiecki, to ona nie obowiązywała. Proszę pamiętać, że my mówimy o parawyroku paratrybunału. To już druga sprawa, tak? Tak, więc to jest tak na dobrą sprawę, ten paratrybunał zrobiłby wszystko, żeby Jarosława Kaczyńskiego i obóz Prawa i Sprawiedliwości chronić, bo to, co jest wygodne dla PiSu, to jest taka decyzja, to, co jest niewygodne, jak chociażby

Komisja Śledcza do Sprawa Ferype Gazusa, no to paratrybunał próbuje ją unieważnić, ale przecież jeżeli chodzi o ten paratrybunał, to jego była szefowa pani Przyłębska ekwiwalent za urlop wypłaciła sobie 75 tysięcy złotych, bo celowo nie korzystała z urlopu wypłaczenkowego, żeby sobie te pieniądze zapłacić. wypłacić. Wie Pani, to jest tak szamrane towarzystwo, tam tak ręka rękę myje, tam tak ludzie próbują nachapać się ile można, czy to w sposób legalny, paralegalny, czy nielegalny, że to naprawdę, znaczy ja wiedziałem, że te rozliczenia będą, ja przypuszczałem, że ich trochę będzie, ale jak ja wczytuję się w te materiały, które prokuratura publikuje, to mnie naprawdę włos na głowie się jeży, że takie osoby brały odpowiedzialność za państwo i piastowały najważniejsze funkcje w państwie, bo do głowy by mi nie przyszło, że premier polskiego rządu będzie niejako in blanco podpisywał polecenia zapłaty dla innych instytucji, żeby tylko swojego pryncypała politycznego zadowolić, jak w tym przypadku Jarosława Kaczyńskiego.

Za to musi być odpowiedzialność i mam nadzieję, że prokuratura będzie miała na tyle mocne argumenty, że sąd przychyli się do ustaleń i zadecyduje o wymiarze kary dla pana Morawieckiego. My chyba po tych zeznaniach przed Komisją Śledczą i po ustaleniach medialnych wiemy, że ten podpis Morawieckiego musiał się w końcu na jakimś dokumencie pojawić. Ponieważ wszyscy oczekiwali, ci którzy zostali zachęceni do organizacji wyborów kopertowych, no jakieś podstawy prawnej. No i tę podstawę prawną, bardzo taką, jak teraz już wiemy, niemającą oparcia w prawie, próbował Morawiecki, jak rozumiem, tymi swoimi dokumentami stworzyć. No tak, tylko wie pani, ja też się osobiście dziwię, że osoby, które dostawały takie dyspozycje i przygotowywały takie dokumenty, te dyspozycje realizowały.

Na przykład Jacek Sasi, tak? Na przykład, bo ja tego nie rozumiem. No bo on właśnie tak tłumaczy, że jako minister aktywów państwowych to nie on podejmował decyzję, tylko po prostu była decyzja premiera, więc on ją musiał wykonać. No dobrze, ale jeżeli premier Morawiecki podpisałby decyzję, panie Sasin, proszę sprzedać majątek narodowy za jednego dolara, to Jacek Sasin by to zrobił? No przecież to jest jakieś robienie z obywateli ludzi nierozsądnych i niepoczytalnych. Wmawiać ludziom, że jak ktoś ma władzę, to podejmuje decyzję, podpisuje się pod tą decyzją, a ktoś inny bezwarunkowo ją wykonuje. Ja pełniłem funkcję wiceprezydenta miasta Łodzi przez pięć lat. Nie wyobrażam sobie, żebym miał zrealizować jakąś decyzję, która była wydana przez mojego przełożonego, a była niezgodna z prawem.

No przecież jest odpowiedzialność za... mienie, którym się zarządza, za urząd, którym się kieruje i za pieniądze, które się wydaje. A tu miałem wrażenie, że to była jedna zorganizowana klika, gdzie decyzja zapadała przy ulicy Nowogrodzkiej, a pani doskonale wie i nasi słuchacze pewnie też, że to, co powiedział Jarosław Kaczyński, to było świętsze niż konstytucja, prawo, decyzje Sejmu, Senatu. Jarosław Kaczyński był najmądrzejszy i oni się po prostu panicznie go bali, bo o nim groził. Jak nie wykonacie, no to my znajdziemy innego premiera, innego wicepremiera. grozić, tak wynika przynajmniej z zeznań na przykład Jarosława Gowina, politykom porozumienia, czy też zapowiadać, że będą na nich znalezione jakieś haki.

Mateusz, albo podpisujesz dyspozycję przekazania tych pieniędzy, albo podpisujesz wniosek o swoją rezygnację. I składasz rezygnację. I myślę, że tam taki system był systemem dominującym, jeżeli chodzi o proces podejmowania decyzji. Bo nie wyobrażam sobie, żeby tak duża grupa ludzi podejmowała tak nierozsądne i niezgodne z prawem decyzje. Mając opinie prawne, które im o tym mówiły. A czy myśli pan, że Mateusz Morawiecki w trakcie teraz tej własnej sprawy będzie starał się chronić Jarosława Kaczyńskiego? Jeżeli teoria, którą wygłosiłem kilka minut temu byłaby teorią, którą realizowałby Mateusz Morawiecki, tak, to on będzie za wszelką cenę chronił Jarosława Kaczyńskiego, dlatego że będzie chciał poprzez taką ochronę...

wejść jeszcze w większe łaski Kaczyńskiego i będzie namawiał Kaczyńskiego, żeby to Kaczyński jego namaścił na lidera popękanej prawicy i myślę, że Mateusz Morawiecki podjął takie wyzwanie. Będzie starał się teraz być trochę męczennikiem, ale takim męczennikiem, który będzie chodził na przesłuchania do prokuratury z jakąś grupką posłów, z mikrofonem. A potem do sądu, tak? A potem do sądu i myślę, że on będzie walczył o poparcie na prawicy. Tylko wie pani, na tej prawicy jest tam chętnych zdecydowanie więcej, bo po drugiej stronie ostrzy sobie zęby. Czarnek gdzieś tam próbuje głowę podnosić. Ziobro, więc ta wojna na prawicy tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. rośnie w siłę po tej prawej, mocno radykalnej stronie.

Skrajnej prawicy. Tak. I jeszcze wrócę do tego, co powiedział dzisiaj Mateusz Morawiecki na tej swojej konferencji przed wejściem do budynku prokuratury, dwudziestokilkuminutowej konferencji. Twierdził, że to, co robił, to było wypełnianie konstytucji, bo po pierwsze konstytucja nakłada na premiera odpowiedzialność za zachowanie porządku publicznego, bezpieczeństwa wewnętrznego, a to, co się działo w naszym państwie, groziło destabilizacją całego systemu, a poza tym... Artykuł 128 Konstytucji nakłada na rząd obowiązek realizacji wyborów prezydenckich. No i on po prostu, za nim stoi Konstytucja, tak mówił nam były premier dzisiaj, ale też wracał do tych strasznych pandemicznych dni i jakoś tak próbował przekonywać zgromadzonych, ale także pewnie opinię publiczną za pośrednictwem mediów, że on to robił po to, żeby chronić zdrowie i życie obywateli.

Wie pani, każdy argument, który powie Morawiecki jest do obalenia tak naprawdę w sekundę i obywatele to wiedzą. Tu nie chodziło o żadną ochronę, tu chodziło o to, żeby na siłę dopchnąć wybory i żeby te wybory były pod pełną kontrolą Prawa i Sprawiedliwości. Bo przecież pani i państwo doskonale wiedzą, że nawet jeżeli te wybory miałaby organizować Poczta Polska, co jest nielegalne, niezgodne z procedurą sprawy. To nie było możliwe technicznie. Nie było technicznej możliwości przeprowadzenia. Niektórzy obywatele, chcąc zagłosować, nawet nie mieliby takiej okazji, bo nie dostaliby karty do głosowania. Ja przypomnę, że wtedy wyniknęły takie sprawy jak to, że nie wszyscy obywatele mają skrzynki pocztowe, że są na przykład gospodarstwa domowe, gdzie jest przecież kilka osób, jedna osoba ma klucz do skrzynki, więc by dysponowała pakietem wyborczym pozostałych domowników.

Nie było centralnego rejestru wyborczego, który powstał dopiero przed wyborami 23 roku, więc nie byłoby wiadomo, gdzie te pakiety dostarczać. Poza tym nie zawsze adres zameldowania jest adresem zamieszkania. Jeszcze jedna rzecz, no przecież też bardzo kluczowa i bardzo istotna. Próbowano zmusić przymusić niektórych samorządowców, żeby dane osobowe, spisy rejestrów wyborców, swoich wyborców, bo zresztą samorządowcy to mają, przekazywali na Pocztę Polską, no przecież instytucji, która jest do tego w ogóle nieuprawniona. Cały mechanizm, który był przygotowany od samego początku do samego końca, był nielegalny, niezgodny z procedurą, niezgodny z prawem i ze sztuką przeprowadzenia wolnych, demokratycznych wyborów i Morawiecki musiał to wiedzieć, I dzisiaj będzie ponosił za to odpowiedzialność. I bardzo dobrze, dlatego że za takie rzeczy odpowiedzialność musi być karna.

Bo to, czy Morawiecki stanie w odpowiednim momencie przed Trybunałem Stanu, to pewnie jeszcze będziemy o tym dyskutować, ale odpowiedzialność karna musi być, żeby była nauczka dla każdego kolejnego przyszłego premiera, że są granice, których absolutnie przekroczyć nie można. Tomasz Trela, poseł i wiceprzewodniczący Parlamentarnego Klubu Lewicy, wiceszef Sejmowej Komisji Śledczej do spraw Pegasusa, moim państwa pierwszym gościem. Dziękuję panie pośle za rozmowę. Dziękuję bardzo. A tuż po informacjach będziemy próbowali się dowiedzieć od Michała Fedorowicza, jak na rozmaite wydarzenia w lutym reagowała sieć.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.