Ani słowa o "segsie". Jak portale społecznościowe cenzurują nam świat
A miało być tak pięknie. Pamiętacie początki portali społecznościowych? Miały ułatwiać komunikację, demokratyzować świat i dawać głos zwykłym ludziom. Tylko dlaczego, kiedy kobieta pisze o menstruacji, menopauzie, zdrowiu intymnym czy aborcji, algorytm nagle przestaje ją zauważać? I dlaczego zdjęcie kobiecego ciała tak często jest traktowane jak coś nieprzyzwoitego, nawet jeśli pokazuje zwykłe badanie lekarskie albo karmienie piersią?W najnowszym odcinku podcastu „Cała Waloch” dziennikarka Natalia Waloch zagląda pod maskę platform społecznościowych i sprawdza, jak Big Techy powielają stare, dobrze znane uprzedzenia. Skąd bierze się shadow ban? Dlaczego edukatorki seksualne, ginekolożki, artystki i twórczynie internetowe muszą mówić o „segsie”, „Lucy” i „Denisie”, żeby nie zniknąć z internetu? I czy sztuczna inteligencja, która miała chronić użytkowników, nie stała się przypadkiem cyfrową strażniczką patriarchatu?Nowe odcinki co środę na tokfm.pl, wysokieobcasy.pl i wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.
Artykuł z tego śledztwa napisali Gianluca Mauro i Hilke Szelman, fara dziennikarzy i on powstał jeszcze we współpracy z Pulitzer Center AI Accountability Network. No i teraz tak, tłumaczę co jest w artykule i co tu się dzieje. Te zdjęcia, które wrzucamy w social'e są analizowane przez algorytmy AI i dlatego na przykład dobrze się niosą posty z portretami, selfie'akami, a gorzej z krajobrazem. Jak napiszę o swoim tekście i wrzucę selfie'aka nawet z kibla, to on się poniesie lepiej niż jakbym wrzuciła post Z pięknym krajobrazem, chociażby mój tekst dotyczył środowiska i krajobrazu. To jest właśnie przez algorytmy. I w założeniu te narzędzia powstały po to, żeby chronić użytkowników przed treściami brutalnymi, pornograficznymi, jakimiś szczególnie wrażliwymi, jak wiecie, jacyś bardzo chorzy ludzie, dzieci i tak dalej.
Nie pozdrawiam, nie pozdrawiam pana Menzena i konsyderacji żadnej. I teraz wracam do Gianluca Mauro i Hilke Szelman i ich artykułu The Guardian. Oni przeanalizowali setki zdjęć mężczyzn i kobiet w bieliźnie, w odzieży sportowej, wykonujących różne ćwiczenia fitnessowe z ciężarkami, Wykonujących testy medyczne, gdzie na przykład jest się częściowo rozebranym, bo lekarz stetoskopem bada plecy, nasłuchuje. I wykazali ponad absolutnie wszelką wątpliwość, że sztuczna inteligencja oznacza zdjęcia kobiet w takich zwyczajnych, codziennych, trywialnych sytuacjach. Jako zdjęcia zabierające sugestie seksualne. I AI ocenia zdjęcia kobiet, choćby to było zdjęcie u lekarza, jako bardziej pikantne, czy właśnie sugerujące seksualną treść, niż porównywalne zdjęcia mężczyzn.
Sztukna inteligencja Microsoftu tylko 82% przyznała, jeśli chodzi o wyraźny charakter seksualny, a Amazon zaklasyfikował tę fotografię jako wyraźną nagość. No tak, nagi badany cyc z nowotworem jest nagi, ale czy jest seksualny? No naprawdę, mindset, mindset AI jest, nie wiem, pewnie podobne do mindsetu Sławomira Manceno. I to samo dotyczy, to jest jeszcze więcej hardcore, więc lepiej usiąśćcie, słuchajcie, ciążowych brzuchów. Tam jest na tej skali pikantności 90%. Rozumiecie? No nic bardziej seksownego jak ciążowy brzuch. Naprawdę nie będę płynęła w te rewiry, bo naprawdę się boję. Ja się rzadko boję, ale tam naprawdę jakiś mrok jest.
Mała pikantność, no bo faceci chodzą rozebrani, nawet niektórzy biegają po mąciaku, no jakby im wolno na mnie, więc mała pikantność. Ale słuchajcie, gość założył stanik na tę męską klatę i wynik wzrósł do 97%. A jak zdjął potem z powrotem ten stanik, ale już nie stał jako facet z gołą klatą, tylko trzymał ten stanik w ręku, to miał 99%. Goła klata ze stanikiem obok, czyli striptease. No po prostu seks, rozpusta i tak dalej. Czyli zobaczcie co tu się dzieje. To oznacza, że AI bardzo często nawet nie analizuje kontekstu, bo on nie widzi, że to jest facet ze stanikiem w ręku. On ma automat jak taki z bok. Jest stanik, równa się baba, równa się seks, równa się grzech, rozpusta, deprawacja i tak dalej i tak dalej.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do tematu cenzury w portalach społecznościowych dotyczącej kobiet.
Opis początków portalów społecznościowych i ich roli w promocji demokracji i równości.
Analiza algorytmów i ich wpływ na widoczność treści kobiecych i związanych z zdrowiem.
Przykłady cenzury w kontekście aborcji, menstruacji i zdrowia seksualnego.
Opis konsekwencji cenzury na zawodach związanych z zdrowiem i seksualnością kobiet.
Analiza sytuacji w Wielkiej Brytanii i potencjalnych skutków na regulacje.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W najnowszym odcinku podcastu „Cała Waloch” dziennikarka Natalia Waloch zagląda pod maskę platform społecznościowych i sprawdza, jak Big Techy powielają stare, dobrze znane uprzedzenia. Skąd bierze się shadow ban? Dlaczego edukatorki seksualne, ginekolożki, artystki i twórczynie internetowe muszą mówić o „segsie”, „Lucy” i „Denisie”, żeby nie zniknąć z internetu? I czy sztuczna inteligencja, która miała chronić użytkowników, nie stała się przypadkiem cyfrową strażniczką patriarchatu?
Nowe odcinki co środę na tokfm.pl, wysokieobcasy.pl i wszędzie tam, gdzie lubicie słuchać podcastów.