Mentionsy Mentionsy
TECHNOFOBIA
TECHNOFOBIA

TuPolecaj - jak się buduje startup z poleceniami?

04.10.2024 ·51 min 49 s

Zaprosiłem dwie founderki: Aleksandrę Jarośkiewicz i Magdalenę Wierzbicką żeby opowiedziały jak wygląda historia powstania ich startupu TuPolecaj - od pomysłu do realizacji oraz pierwszych testerów. Zapraszam do posłuchania!

A ja jestem Mola i nie od 20 lat chcę powiedzieć, ale też zajmuję się startupami już od dłuższego czasu, w sensie próbuję silnie coś założyć swojego, ale pracowałam też w takich organizacjach jak L'Oréal czy CD Projekt i na co dzień zajmuję się e-commercem. No a teraz z Magdą próbujemy znowu zrobić razem projekt, to polecam. Znowu, bo już kiedyś próbowałyśmy. z innym projektem, ale okazało się, że kompletnie nie był to dobry timing, więc stwierdziłyśmy, że teraz to jest prawdopodobnie dobry czas, żeby znów się spotkać. No to w takim razie powiedzcie, czym jest ten wasz nowy, świetny projekt, wspólny? Tu polecaj, Ola, to może ja zacznę od początek, to ty jakby powiesz, tam rozwiniesz, bo sam początek właściwie myślę, że warto o tym wspomnieć, skąd się w ogóle wziął ten pomysł?

szalony, mniej lub bardziej, to się jeszcze okaże w praktyce. Od kiedy pamiętam w biznesie, najlepiej na świecie działają polecenia. Nie ma nic bardziej skutecznego, nie ma nic, co działa szybciej, bardziej efektywnie i te polecenia, że tak powiem, uprawiałam ja i myślę, Ola się zgodzi, że też i większość z nas całe życie. Zawsze poleciło się coś, czego się było zadowolonym gdzieś komuś, czy to biznes, czy to jakaś usługa, czy cokolwiek, czego się doświadczyło i wie się, że może swoim nazwiskiem to można zarekomendować. I w pewnym momencie, pamiętam, to był taki strasznie podobny do dzisiaj w sumie trochę, taki szary, deszczowy, listopadowy dzień, kiedy sobie myślałam, że mam już strasznie dosyć pracy dla kogoś i zrobiłabym coś własnego, przeglądałam wtedy, pamiętam, media społecznościowe, to był chyba Facebook, i ktoś rzucił takiego posta, sprzedam usługi Twojej firmy w zamian za prowizję.

Dobra, czyli zamiast, tak jak jestem na waszej stronie teraz i czytam, zamiast wydawać pieniądze na reklamę w internecie, wynagradzaj swoich klientów za polecanie nowych klientów, czyli... chcecie zgrywalizować, płacić, w jakiś sposób przekonywać osoby, które skorzystały już z usług danej firmy do tego, żeby same z siebie lub też właśnie pod zachęconą jakąś nagrodą, wsparciem powiedziały, szepnęły miłe słowo na temat tego, z czego skorzystały. Tak, może mogę to zilustrować nawet mniej więcej, jak to w takim świecie, jak sobie to wyobrażałyśmy. Tutaj podkreślę słowo wyobrażałyśmy, bo myślę, że Ola rozwinie ten temat wyobraźnia versus rzeczywistość, jak to będzie działać.

mają obecność cyfrową i właśnie opłaca im się być na różnego rodzaju dużych sieciach afiliacyjnych czy na marketplace'ach, tylko mówimy o biznesach, które są lokalne i które nie są w stanie obsłużyć biznesów z całej Polski. Ja polecam swojemu kręgowi znajomych, natomiast... Jeszcze tutaj dodam jedną rzecz, Ola, wiesz co, bo ja osobiście nie wierzę w polecenia czegoś, czego się nie spróbowało. Dlatego jakby ja nie jestem za tym, żeby to był marketplace, bo chcę, żeby to było po prostu narzędzie do zarządzania poleceniami od swoich klientów, bo w momencie, kiedy nie przyjęłabym polecenia od obcej osoby... gdzie jeszcze w dodatku wiem, że i za to płacą. Czyli to są jakby trochę takie tacy wtedy influencerzy, którzy mówią, że jest fantastyczny krem, chociaż tak naprawdę prawdopodobnie go nigdy nie stosowali.

Albo za krótko. Albo zdecydowanie za krótko. Więc ja wierzę i korzystam z poleceń moich znajomych i z Olą, tak jak badałyśmy temat, to jest dokładnie ten model, który działa. I dlatego też ważna jest ta zniżka dla klienta końcowego, żeby to nie było, że ja kogoś namawiam tylko po to, żeby zarobić, tylko my razem mamy z tego po prostu benefit, a na koniec tym najważniejszym benefitem jest to, że po prostu polecam coś, co jest obiektywnie dobre, jakby firmuję to swoim nazwiskiem. Dokładnie, to jest bardzo ważne. No właśnie to było moja moja największa zagwozdka bo można byłoby po prostu waszą inaczej platformą jest rzadko pominąć skoro ja bym widział spis takich ludzi. Podmioty są fajne bo ktoś się polecił ale nie musiałbym albo bym nie chciał klikać tylko po prostu zapisał bym sobie albo wbił w Google mapy Google.

to opieramy tutaj model marketingowy na B2B, czyli nie tak jak marketplacy, budując ten taki balans pomiędzy B2B i B2C, bo jest to trudne i też bardzo kapitałochłonne, jeżeli chodzi o B2C. A znowu piękno tutaj tego projektu polega na tym, że niespecjalnie musimy chodzić po tych salonach i po tych firmach, bo one przychodzą same i to naprawdę przy minimalnym zaangażowaniu środków na reklamę, więc naszym największym wyzwaniem w tym momencie jest to, co powiedziała Ola, czyli spojrzeć na te wszystkie branże, które się zarejestrowały, porozmawiać z nimi, zobaczyć, gdzie jest ta największa wartość. Podejrzewam, że właśnie te wyżej marżowe, ale nie bardzo wysokomarżowe, czyli możemy nazwać je nawet gdzieś tam pomiędzy średniomarżowe, będą najłatwiejsze, najszybsze, bo te wysokomarżowe to zazwyczaj są już takie usługi, które też się łatwo nie sprzedaje nawet przy poleceniu, bo wymagają tam więcej czasu.

Tu jest też dużo pytań, no bo a jak rozliczyć się z tym polecającym? A jak polecający nie ma działalności gospodarczej, to na jakiej zasadzie on może przyjąć pieniądze? A jak on ma się rozliczyć z urzędem skarbowym? Jak się dobrze zastanowić, to tych tematów tutaj jest bardzo dużo. Niestety znowu blisko podatków i blisko księgowości, czego nie lubię, no ale cóż, tak bywa. No i dlatego teraz budujemy taką bazę wiedzy, gdzie po prostu Ola skrupulatnie dodaje artykuł po artykule, żeby właśnie, tak jak mówię jeszcze raz, ta edukacja to jest to, na co musimy teraz stawiać najbardziej. A ja nie spodziewałam się tego. Tak, ja też nie. Ja się spodziewałam, że tutaj może być dużo innych różnych przeszkód, ale faktycznie to zrozumienie produktu, jak się okazuje, jest kluczowe, żeby każdy poszedł z tym dalej.

To teraz co? Skalowanie, zatrudnianie ludzi, pozyskiwanie rund finansowania, dbanie o rozwój narzędzia. Cała ta zabawa przed nami, dokładnie. Takie szybkie dorośnięcie, taki crash kurs związany z tym, jak robić biznes, który na początku wydaje się jakimś projektem weekendowym, coś się machnie na boku, wróci się po miesiącu i to tam sobie będzie coś tam plumkało w tle. No nie, to za chwilę będzie poważna rzecz. Czy wy chcecie to robić, dziewczyny? Czy wy chcecie bawić się w takie rzeczy? Może lepiej pracować gdzieś na etacie i mieć pensję, która przychodzi co miesiąc? Bo o co wam to jest? Wiesz co, to jest myślę takie pytanie, które myślę zadajemy sobie z Olą od dłuższego czasu i od dłuższego czasu też myślę znamy bardzo dobrze odpowiedź na to pytanie.

Praca gdzie indziej jest niesamowicie ważna i cenna. Ja się cieszę, że nie zrobiłyśmy tego projektu wcześniej, bo raz już chciałyśmy zrobić razem projekt, to było dużo za wcześnie, nie wiedziałyśmy wszystkich tych rzeczy, które już teraz wiemy, nie odebrałyśmy wszystkich tych boleśnych lekcji od życia i właśnie pracy, które dostałyśmy po drodze. Więc ja myślę, i to jest taka chyba rada dla każdego, kto myśli o własnym biznesie, każdy myśli, że to jest, o, będzie to cudowne, proste, będę swoim własnym szefem, nikt mi nie będzie siedział nad ramieniem, a jakby myślę, że już wiemy, że jest to bardzo dużo ciężkiej pracy. niesamowicie satysfakcjonującej na koniec dnia, ale jednak trzeba zdać sobie sprawę, jeszcze raz podkreślę, że to jest maraton, a nie sprint, więc trzeba się do niego dobrze przygotować, więc jakby to podpowiadając na Twoje pytanie, myślę, że obie w życiu mamy taką z Olą żyłkę przedsiębiorcy i nie możemy się doczekać, żeby właśnie sprawdzić ten nasz pomysł, który zakiełkował.

Magda i Ola były gośćmi Technofobii, opowiadały o początkach, a teraz zobaczcie, odrzutowce, spotkania, Mark Zuckerberg. Na te odrzutowce liczymy najbardziej. Tak, tak, dokładnie. Za każdym razem jak się śmieję, że właśnie, że tak jak szukamy teraz mieszkania, to mówię, poczekajmy, sprzedam startup, kupimy willę w Toskanii. Piękne marzenia. Trzeba mieć marzenia, słuchajcie. Oczywiście, niezależnie od jej wielkości, trzeba mieć wiarę i trzeba o czymś marzyć. Raz jeszcze, Magdo, Olo, bardzo Wam dziękuję za podjęcie wyzwania i opowiedzenie o swoim biznesie. Życzę Wam bardzo z całego serca powodzenia i mam nadzieję, że jak spotkamy się następnym razem, to już będziemy opowiadali bardziej o kwestii, nie wiem właśnie... jak wasza firma, organizacja przeszła magiczny etap od dwóch osób do stu i jak pojawiły się pierwsze rundy inwestycyjne i dlaczego odrzuciłyście właśnie ofertę od Google'a i tak dalej, i tak dalej.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.