Jak AI ukradł głos? (goście: Wiktoria Stasiewicz i Tomasz Ejtminowicz) | TECHNOFOBIA
Czy sztuczna inteligencja może być autorem? Kto ma prawa do obrazu, tekstu, muzyki albo głosu wygenerowanego przez AI? I czy głos człowieka można „ukraść”, nawet jeśli nie użyto oryginalnego nagrania?W tym odcinku TECHNOFOBII rozmawiam z Wiktorią Stasiewicz i Tomaszem Ejtminowiczem z Kancelarii Meritum o jednym z najważniejszych sporów naszych czasów: gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna naruszenie praw twórców przez sztuczną inteligencję.Punktem wyjścia jest precedensowa sprawa Jarosława Łukomskiego — lektora, który walczy o ochronę własnego głosu w świecie deepfake’ów, syntezatorów mowy i modeli generatywnych. Rozmawiamy o tym, czy głos może być dobrem osobistym, czy da się go chronić jak znak towarowy, jak udowodnić naruszenie przed sądem i czy polskie prawo nadąża za technologią.W odcinku poruszamy też temat AI Act, odpowiedzialności Big Techów, trenowania modeli na treściach chronionych prawem autorskim oraz tego, czy indywidualny twórca ma realne szanse w starciu z firmami technologicznymi.To rozmowa o prawie, technologii i przyszłości twórczości — ale przede wszystkim o tym, czy w epoce AI człowiek nadal ma kontrolę nad własnym głosem, twarzą i dziełem.Takie wywiady nie były możliwe bez wsparcia Partnerów:Studio Miś - dom produkcji podcastów i wideo. Trzy niezależne studia, unikalne scenografie i pełen zaplecze produkcyjne. To miejsce w którym marka realizuje cały proces: od planu po efekt końcowy. Wszystko w jednym miejscu, w centrum Warszawy: https://studiomis.com/
Więc gdzie jest granica między inspiracją, ideą, które są prawnie dozwolone, a właśnie plagiatem w rozumieniu przejęcia? Tych kluczowych, istotnych elementów utworu do własnego utworu i wtedy to jest plagiat, nie? Ale już sama inspiracja nie... Jest teraz taka duża, nie wiem, kontrowersja czy dyskusja, no bo dzieje się w tym Dubaju. Nie wiem czy małżeństwo, czy para, kobieta jest w ciąży, no i wszyscy mówią, że Boże, w takiej sytuacji, w ciąży, jeszcze w takie miejsce? No ale oni mówią, no ale na TikToku my nie słyszeliśmy o tym, że tam może być taki konflikt. W naszej ocenie po prostu nie ma znaczenia to, czy to jest powielenie realnego nagrania, czyli na przykład, nie wiem, faktycznie to by był ten żywy głos pana Łukomskiego, ale tylko jeżeli on został odtworzony syntetycznie, w naszej ocenie to wciąż jest naruszenie, ponieważ wciąż w tym konkretnym nagraniu słyszymy konkretny głos pochodzący od tej osoby.
To jest zupełnie inny świat i my naprawdę żyjąc w Europie mamy wrażenie w ogóle, nie mamy pojęcia jak bardzo to może być dziki zachód. To, że pamiętamy, że robo-sprzedawcy dzwonili do nas i nam wciskali fotowoltaikę, to jest naprawdę pikuś. Amerykanie są w stanie dojechać człowieka bardzo precyzyjnie do tego poziomu, że były przypadki sprzedaży danych osobowych amerykańskich żołnierzy i pracowników baz wojskowych. A potem Amerykanie się dziwili, że są dokonywane zamachy terrorystyczne. Znaczy wiecie, no tak halo, pomożliwiacie zakup terrorystom danych, no to oni mają te dane, to je wykorzystują. Więc myślę, że jednak pomimo wszystko my żyjemy w innej kulturze. Fajnie, żeby przychodzący do nas inwestorzy i przedsiębiorcy wiedzieli o tym, że coś nas różni, ale na Boga, no jeżeli przychodzi duża korporacja i mówi na podstawie fair use ja chcę wam ukraść wszystkie książki, które istnieją na całym świecie,
Jest kilka z takich sądów w Polsce, w Warszawie, w Gdańsku, w dużych miastach i one działają naprawdę sprawnie i nowocześnie. Też mniejsza ilość spraw oczywiście. Mniejsza ilość spraw, ale też podejście sędziów, bo to nie jest jedyna taka sprawa, jest takie bardziej, nazwijmy to, w dobrym rozumieniu po amerykańsku. Że się rozmawia ze stronami, że się wyjaśnia, nie przemawia się jak z katedra, co jest częstą domeną w polskich sądach. Jak ktoś ubiera togę sędziowską, to... Rozumiem, jest Bogiem. Precedensowość tego procesu być może też sprawiła, że sąd doszedł do wniosku, że trzeba go rozpatrzyć szybko. I właśnie, to jest też moje pytanie o bycie albo nie bycie precedensem. Czy uważacie, ja wiem, że w Polsce prawo nie jest precedensowe, jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, Ameryki Północnej, ale czy właśnie to nie będzie miało takiego efektu, wynik tego postępowania, że to będzie trochę takie, albo w tej sprawie Łukomski kontra firma X, zadziało się to i to i taki był wyrok, w związku z tym
No to zrozumiałe jest, od tego dzisiaj zaczęliśmy rozmowę, że nie robimy mu kreacji z AI, tylko robimy coś własnego, twórczego, czyli takiego, co jest utworem, przejawem myśli ludzkiej. Dlaczego? Dlatego, że jak on później z tym pójdzie na rynek, I ktoś mu to wytknie, albo nie daj Boże jego konkurencja znajdzie w tej kreacji jakieś elementy swojej identyfikacji wizualnej, to on będzie miał problem i on wtedy przyjdzie z roszczeniami do naszej agencji, prawda? Ergo, korzystać i sprawdzać jak najbardziej tak, to nie jest tak, że AI to jest jakiś potwór, którego trzeba omijać szerokim łukiem, ale właśnie racjonalnie i z rozwagą i rzeczywiście firmy powinny To myślę, że jest bardzo duży apel, fajny apel i należy go wzmocnić, że faktycznie niezależnie od tego co robicie, czy jesteście firmą robiącą korki do szampana czy buty, czy tworzycie teksty do jakichś bardzo
Jak coś poda ASO 600 Press, no to raczej w 90% to będzie prawda. Reuters to samo. PAP? 85, tak? 80 czy 85, ale nadal mam większą pewność niż anonimowe konto gościa, który siedzi na przykład, jest influencerem, siedzi w Dubaju i pisze coś o jakimś przejmowaniu rakiet i wiesz, i geopolityce. Gość nie ma pojęcia. Właśnie jest teraz taka duża, nie wiem, kontrowersja czy dyskusja, no bo dzieje się w tym Dubaju, że influencerzy, którzy pojechali tam teraz właśnie, no i Tak. Utknęli tam przez ten konflikt. No to tam, to jest, nie wiem czy małżeństwo, czy para, kobieta jest w ciąży. No i wszyscy mówią, że Boże, w takiej sytuacji, w ciąży, jeszcze w takie miejsce. No ale oni mówią, no ale na TikToku my nie słyszeliśmy o tym, że tam może być taki konflikt.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozmowa zaczyna się od omówienia granicy między inspiracją a plagiatem, z odniesieniem do sytuacji w Dubaju.
Wiktoria Stasiewicz i Tomasz Ejtminowicz przedstawieni jako ekspertki prawne w zakresie IT i branży medialnej.
Rozkłady zasady prawa cywilnego i karnego w kontekście ukradnięcia głosu przez firmę oczyszczalni ścieków.
Analiza sytuacji z Łukomskim z perspektywy prawa cywilnego i kary, z podkreśleniem braku precyzji przepisów.
Kwestia niskiej świadomości prawnej i braku zrozumienia wartości niematerialnych dóbr, takich jak głos.
Diskussion o problemach prawnych powiązanych z technologią, taką jak AI, i braku odpowiednich przepisów.
Rozmowa kontynuowała omówienie regulacji i praw autorskich w kontekście AI, w tym mechanizmy wykrywania treści AI i ich oznaczania.
Rozmowa nad kradzieżą głosu i jej klasifikacją jako naruszenie dóbr osobistych, zamiast przestępstwa.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy sztuczna inteligencja może być autorem? Kto ma prawa do obrazu, tekstu, muzyki albo głosu wygenerowanego przez AI? I czy głos człowieka można „ukraść”, nawet jeśli nie użyto oryginalnego nagrania?
W tym odcinku TECHNOFOBII rozmawiam z Wiktorią Stasiewicz i Tomaszem Ejtminowiczem z Kancelarii Meritum o jednym z najważniejszych sporów naszych czasów: gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna naruszenie praw twórców przez sztuczną inteligencję.
Punktem wyjścia jest precedensowa sprawa Jarosława Łukomskiego — lektora, który walczy o ochronę własnego głosu w świecie deepfake’ów, syntezatorów mowy i modeli generatywnych.
Rozmawiamy o tym, czy głos może być dobrem osobistym, czy da się go chronić jak znak towarowy, jak udowodnić naruszenie przed sądem i czy polskie prawo nadąża za technologią.
W odcinku poruszamy też temat AI Act, odpowiedzialności Big Techów, trenowania modeli na treściach chronionych prawem autorskim oraz tego, czy indywidualny twórca ma realne szanse w starciu z firmami technologicznymi.
To rozmowa o prawie, technologii i przyszłości twórczości — ale przede wszystkim o tym, czy w epoce AI człowiek nadal ma kontrolę nad własnym głosem, twarzą i dziełem.
Takie wywiady nie były możliwe bez wsparcia Partnerów:
Studio Miś - dom produkcji podcastów i wideo. Trzy niezależne studia, unikalne scenografie i pełen zaplecze produkcyjne. To miejsce w którym marka realizuje cały proces: od planu po efekt końcowy. Wszystko w jednym miejscu, w centrum Warszawy: https://studiomis.com/