Kantor i madame Jarema w samym sercu Wenecji
Sztuki dawne i współczesne Poleca Justyna Nowicka Przed mikrofonem Justyna Nowicka, a ze mną dziś jest Natalia Zarzecka, dyrektorka Cricoteki. Prosto z Wenecji wracasz, ładna pogoda tam. Dzień dobry, witam serdecznie. Prawda jest taka, że na ten czas, kiedy byliśmy w Wenecji, akurat nam się udała pogoda. Oczywiście zapytam Cię w dalszej części rozmowy o pawilon rosyjski i pawilon austriacki, wiadomo dlaczego. jeden najbardziej skandaliczny, drugi, jak się wydaje, jeden z najciekawszych, ale spotykamy się dlatego, by porozmawiać oczywiście o Tadeuszu Kantorze, którego wielka wystawa, można powiedzieć, towarzyszy Weneckiemu Biennale.
Druga w tym niezwykłym miejscu, to znaczy myślę tutaj o pałacu w samym sercu Wenecji przy Piazza San Marco, Procuratie Vecchie to jest naprawdę samo serce Placu Świętego Marka. Dla tych z Państwa, którzy byli na ostatnim Biennale dokładnie jest to to samo miejsce, w którym prezentowana była wystawa Andrzeja Wróblewskiego. Wcześniejsze wystawy w innych miejscach prezentowane to między innymi właśnie wystawa Ewy Hurulik czy Winiarskiego. Generalnie polska sztuka dzięki Fundacji Rodziny Staraków prezentuje wydaje się to co najlepsze. No a w tym roku padło na Kantora i Jaremiankę. Wydaje mi się to ważne, żeby jakby oddać tutaj duże wyczucie kuratorce Ani Muszyńskiej i całemu zespołowi z Fundacji Rodziny Staraków, że pokazanie takiego nieoczywistego, wydawałoby się, a dla niektórych prawie nieznanego, wątku niezwykle mocnej przyjaźni
Tadeusza Kantora i Marii Jaremy jest jakby absolutnym wpisaniem się w ten założony przez kuratorkę Biennale temat. Gdzieś poruszania się wobec obecności, uważności na to co najbliższe, takiego kontemplowania rzeczy ważnych jak przyjaźń, oddanie, To nieoczywiste coś, szczególnie z perspektywy tego, jak Tadeusz Kantor widziany jest przez, czy był później. Dobrze, że o tym mówisz, bo przecież legendy o awanturach, hałasach, okropnym charakterze, a tymczasem ktoś czuły pochylający się i przyjaźniący się z innym człowiekiem.
Tak, to jest niesamowite, że patrzymy tak naprawdę na Kantora, który przyjaźni się z Marią Jaremą do 1958 roku, do roku jej śmierci i wracają do Wenecji. Mówię wracają do Wenecji, dlatego że w 1958 roku Maria Jarema otrzymała nagrodę na Biennale Weneckim. Kantor zaprezentował, te pierwsze jego obecności też związane są z Biennale Weneckim i z filmem Uwaga malarstwo. który zdobył nagrodę o sztuce kilka lat wcześniej. To też nie są takie bardzo znane fakty. Tak jest, ponieważ ten powrót do Wenecji jest niezwykle istotny, bo Maria Jarema pokazywała swoje obrazy i dostała nagrodę.
A Kantor prezentował film zrealizowany wedle jego pomysłu, do którego sporządził całą wielką machinę, film Uwaga Malarstwo, zrealizowany przez zespół filmowy w Łodzi, Mieczysława Waśkowskiego i Duszyńskiego, muzyką Adama Kaczyńskiego. Co jest istotne, oni wracają do tego 1958 roku, obecny jest film Uwaga Malarstwo, który też przez wiele lat był zaginiony i dzięki Biennale i archiwom Biennale udało mi się go odnaleźć lata temu i dzięki temu go znamy. Ale też widzimy tą Maria Jareme, która powraca do Kantora w 1990 roku, bo prezentowany jest kostium Ewy Janickiej, która grała rolę Marii Jaremianki w Dziś są moje urodziny.
Marysi, tak mówiła o niej Kantor. Zresztą w tym zdrobnieniu jest tyle czułości. W Dziś są moje urodziny Kantor przywoływał postaci dla siebie ważne, ważne dla sztuki, jak to widział. Oprócz Jaremianki pojawiał się tam i Jonasz Sztern i też niezwykle dojmujące sceny związane z odczytaniem listu Meyerholda. Zatem to podkreślenie wagi postaci Jaremianki dla Kantora w ostatnim spektaklu ze życia mówi chyba też bardzo wiele o tym, jak dużo ich łączyło, jak Kantor słuchał Jaremianki, bo o tym bardzo dużo mówi. Jest na wystawie piękny list, który pisze do niej już po jej śmierci. Zwracam uwagę na to, chociaż jako krikoteka myślimy przede wszystkim o tym, że są tam zaprezentowane niezwykłe obrazy Tadeusza Kantora z częścią naszych obiektów, ale właśnie wydaje mi się to, jak wpisuje się wystawa w temat tegorocznego Biennale i jak pozwala nam wydobyć zupełnie nieznanego, mówię Kantora, z tego okresu, kiedy jeszcze nie jest tym Tadeuszem Kantorem, by się wydawało, choć wciąż mówimy przecież o tej samej
o sobie, ale też te obrazy, które są pokazywane, ta jasność, która nagle nas ogarnia w momencie, kiedy wchodzimy do sali Jeremianki i czerń, w którą wchodzimy do ostatniej serii sal, gdzie prezentowane są obrazy z ostatniego okresu ,,Holernie spadam", też cudownie zestawione przez kuratorkę właśnie z autoportretem Kantora z ostatniego spektaklu ,,Dziś są moje rodziny". I potem ostatni obraz w tej sali to jest duży obraz do umarłej klasy, który wprowadza nas poprzez najpierw chłopca na rowerku i dwa inne obrazy z tej serii oraz rysunki do rejestracji Andrzeja Wajdy, zapisu z 76 roku i ostatniej sali wyciszonej prawie kaplicy, w której pokazywane są dzieci w ławkach i chłopiec z kolekcji rodziny Staraków.
Zatem ta wystawa, nawet dla osób znających twórczość Kantora, myślę, jest bardzo ciekawa. Uchwycenie tego związku z Jaremianką i zobaczenie też pozwala na to, aby w pełni zrozumieć i usłyszeć ten tytuł wystawy. Właśnie, przypomnijmy go. Dla wielu to było zastanawiające, co ten tytuł tak naprawdę oznacza. I wydaje mi się, że potem jak się wejdzie na wystawę, przejdzie się po niej, może trafi się jeszcze na oprowadzania kuratorskie Ani Muszyńskiej. Ten tytuł absolutnie się tłumaczy właśnie, że to jest to wydobycie tego nieoczywistego wątku przyjaźni, znajomości, wzajemnej relacji i również absolutnego szacunku do Marii Jaremy jako artystki walczącej o pewne idee i będącej absolutnie im wiernym, co Kantor bardzo w niej cenił.
I też przypomnienie, bo to też jest istotne, ich współpracy, jej roli w reaktywacji i stworzeniu tak naprawdę drugiego Krikota. I to, co jest cudowne i jest wielką niespodzianką dla wszystkich, to są zrekonstruowane, niezachowane kostiumy ze spektakli początkowych Teatru Krikot II, bo tak się złożyło, że równolegle w Warszawie, w MSN-ie odbywa się piękna wystawa Marii Jaremy, na którą nasze kostiumy zostały wypożyczone. Zatem to poczucie takiego przypomnienia, pokazania ważności i jeszcze raz jakby zamanifestowania tej roli i wagi Jaremianki dla Kantora, szczególnie w tym roku, kiedy też jest w najważniejszym polskim muzeum pokazywana, to jest też coś niezwykłego.
Tak, to wspaniała historia. Jeszcze przypomnę taką ciekawą relację, że przecież Jaremianka była od Kantora starsza. To była artystka jakby z dłuższym stażem, o wspaniałych takich korzeniach lewicowych, wspaniałym zaangażowaniu w obronę praw człowieka. Myślę, że tak w największym skrócie możemy to nazwać. No i osoba, która po prostu dla młodego chłopaka niezwykle utalentowanego była prawdziwym autorytetem, więc ta przyjaźń też jest taką może nieoczywistą wartością, prawda, pomiędzy artystami, którzy byli gigantami, my to wiemy, o kantorze świat wie, o Jaremiance może niekoniecznie, prawda. Trudno się z tym nie zgodzić i tym bardziej wydaje mi się to cenne, że właśnie teraz, przez te najbliższe miesiące, wystawa dostępna za darmo dla wszystkich będących w Wenecji jest czymś niezwykłym.
Przy okazji mogą zobaczyć wystawę Tadeusza Kantora i Marii Jaremy właśnie w Procurie Vecchie. I to też jest ważne i to wydaje mi się też warte podkreślenia, że Ania Muszyńska projektując tę wystawę, myśląc o niej, bardzo dużo myśli kierowała właśnie ku osobom, które nigdy tej twórczości Kantora nie dotknęły. Bardzo ważna perspektywa. I tak, myślę, że ta wystawa po prostu ma szansę trafić jakby zupełnie do tej publiczności, której do tej pory nie miała. A dla wszystkich, którzy będą na Biennale, no to sądzę, że to będzie ta chwila wytchnienia, chociaż trudno przypiąć do San Marco o wytchnienie. Myślę bardziej o intensywności doznań, które czekają na wszystkich właśnie w Giardini, czy w Arsenale, czy we wszystkich innych wystawach.
I też myślę, że zobaczenie tych wszystkich polskich akcentów na Biennale, które mamy w niezwykle onirycznym, sensualnym, myślę, w doznaniu naszym polskim pawilonie, które o tej komunikacji w niesamowity sposób opowiada i podkreśla jej wagę. czy też poprzez pawilon albański i estoński w związku z kuratorowaniem przez nasze wspaniałe kuratorki Natalię Sielewicz z MSN-u i Małgosię Ludwisiak w pawilonie albańskim. To też są te polskie akcenty, których my pewnie będziemy się wszyscy doszukiwać. Ale takich wątków myślę, które osoby z Kantorem związane, i to wiem, bo byłam z osobą, która z perspektywy kantorowskiej i doświadczenia kantorowskie, również to teatralne, czy to właśnie performatywno-dramatyczne, takie niesamowite ma, czyli córka Kantora Dorota Krakowska, z którą
Więc takie miałam też poczucie, że pomimo tego, że tematem Biennale było zupełnie co innego, to jednak rzeczywistość, w której się znajdujemy, ona nam nie pozwala i nie pozwoli nam zupełnie się odłączyć od tego, co mamy. Dlatego też wciąż, ja zawsze do swojego będę uważać, że wystawa Kantora, także z tej perspektywy, na Biennale jest bardzo aktualna. Dlatego, że pomimo wcześniejszych wydobyć zupełnie innych tematów, to jednak to, co w twórczości Kantora jest nadal uniwersalne, nadal niosące, to jest to indywidualne przeżycie i traumy, z którymi i tak będziemy się spotykać.
Tak, można też powiedzieć, że w twórczości Cantora bardzo mocny, choć oczywiście nie wprost i nie ilustracyjnie jest pokazywany, chociaż czasem nawet ilustracyjnie, ten antywojenny przekaz, tak w największym skrócie trauma wojenna była jedną z wielu, których doświadczał i które też werbalizował, czy materializował w swojej sztuce. Odnosząc się do tego, co mówisz, Biennale Weneckie zawsze było polityczne. W tym roku po prostu ta polityka się tam wdarła, ale za sprawą również bardzo, no w naszej opinii, jednak dyskusyjnych decyzji organizatorów Biennale. A to wezwanie czy wołanie o czułość, no chyba też jest także jakąś odpowiedzią. I wracając jeszcze do Kantora i Jaremianki, do tej wystawy na Piazzo San Marco, Dla mnie też, i tu już mówię o tej części świata, która jeździ do Wenecji, żeby oglądać Biennale, było jednak odkryciem, doświadczenie tego, że polska sztuka była tak mocno obecna w tej części świata.
My właściwie często myślimy w kategoriach tej żelaznej kurtyny, ale jeszcze w latach 50. ona może, ona się dopiero formowała. To prawda. Tutaj to bardzo ważne, aby o tym powiedzieć, Kantor we Włoszech jest bardzo znany i we Włoszech był wielokrotnie doceniany. Dostał nagrody zarówno za swoje malarstwo, jak i za swój teatr. Cały jego pochód na zagraniczny wyjazd zaczął się w Rzymie w 1969 roku. No a pobyt pierwszy, no to już też mówiłam na początku, był właśnie w Wenecji z filmem Uwaga Malarstwo. Tak, to jest taka obecność, która nikogo nie dziwi i wręcz przyciąga. Obecność Kantora na Biennale dla wielu jest przypomnieniem bardzo znanego polskiego artysta.
Jeszcze jeden fakt, zmierzałaś tutaj w drodze powrotnej do Krakowa przez Berlin i ten Berlin też bardzo ważny się okazuje na drodze właśnie obecności światowej hegemonii Kantora właśnie w świecie studentów. Tak jest, jechałam na konferencję prasową zapowiadającą nowy sezon i nową dyrekturę w Teatrze Górkiego. W ubiegłym roku okazało się, że dokładnie od sierpnia tego roku nową dyrektorką Teatru Górkiego będzie Kagla Ilk, która nomen omen dwa lata temu kuratorowała niemiecki pawilon na Biennale. Jest ona dramaturszką, przez ostatnie lata była również dyrektorką Kunsthalle w Baden-Baden.
Do nas przyjechała na otwarcie wystawy Kantor Terapia Widzeń w ubiegłym roku wraz z Marysią Lewandowską, która również robiła u niej projekt. I Charla Ilg zamarzyła, ponieważ ona jest Turczynką z pochodzenia i w Baden-Baden spotkała się z twórczością Sarkisa i spotkanie ich, oczywiście jak ktoś spotka na swojej drodze Sarkisa, to już jest... Sytuacja, która zawsze przeradza się w coś następnego, pięknego. I właśnie zaprosiła Sarkisa do tego, aby pierwszy miesiąc, pierwsza inauguracja odbyła się poprzez przekształcenie w wystawę całego teatru. I tam zaprezentuje Sarkis nową odsłonę projektu, który pokazywał u nas w Krikotece.
Pamiętają Państwo, to jest Kantor Sarkis Zapraszanie. kiedy na wielkiej platformie na górze pokazywane były wszystkie krzyże ze spektakli Cantora, a pod spodem niezwykła, piękna tęcza neonowa Sarkisa. Do tego pracujemy również nad pokazem w przestrzeni teatru i przypomnieniem właśnie powrotu Odyse'a Cantora z Podziemnego Teatru Niezależnego, czyli to, o czym przed sekundą rozmawiałyśmy, czyli tej traumy wojennej i pokazania tego, że sztuka zawsze jest potrzebna, nawet w takich bardzo trudnych momentach jak wojna. Więc wyjeżdżamy z tym do Berlina we wrześniu. Zatem ten pochód, tourné, jak to nazwaliśmy, wenecko-berlińskie zakończył się otwarciem i zapowiedzią następnego niezwykłego projektu, który nas czeka w tym roku.
Czyli bardzo dobry czas dla Tadeusza Kantora. To się nie kończy, a nawet powiedziałabym, że wzbiera. Tak jest, bo to są projekty, które miały akcenty w ostatnim tygodniu, ale szykujemy się jeszcze do... pokazu i udziału Tadeusza Kantora w wystawie w Barcelonie, w Magbie i do prezentacji podczas festiwalu, to się tak nazywa festiwal The Last, czyli ze wschodów, tydzień w Paryżu, w listopadzie, gdzie będziemy pokazywać w Bibliotece Polskiej najprawdopodobniej umarłą klasę Kantora.
Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Justyna Nowicka rozmawia z Natalią Zarzecką o wystawie Tadeusza Kantora i Marii Jaremy na Weneckim Biennale.
Natalia Zarzecka opisuje wystawę i jej kontekst, w tym wystawy poprzedniego Biennale i znaczenie Tadeusza Kantora i Marii Jaremy.
Rozmowa skupia się na przyjaźni i relacjach między Tadeuszem Kantorem a Marią Jaremianką, a także ich roli w Teatrze Krikot II.
Natalia Zarzecka omawia wpływ Jaremianki na twórczość Kantora i jej znaczenie dla jego sztuki.
Rozmowa skupia się na wartości wystawy dla publiczności, szczególnie tych, które nie znają twórczości Kantora.
Justyna Nowicka opisuje inne wystawy i muzea na Biennale, w tym pawilon rosyjski i izraelski, oraz ich znaczenie.
Rozmowa zamyka się na temat polskiej sztuki na Biennale i perspektyw na przyszłość.
Rozmowa o dalszych projektach Tadeusza Kantora, w tym wystawie w Barcelonie i festiwalu The Last w Paryżu.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.