Mentionsy Mentionsy
Supermocne
Supermocne

Zofia Wawrzyniak-Wacko

20.12.2025 ·32 min 28 s

Biegasz maratony, półmaratony, no biegasz po prostu, twoje życie to jest bieganie i teoretycznie jesteś amatorką, a w praktyce, tak patrzyłam na twoje wyniki i porównywałam sobie, oczywiście podpowiadałbym tutaj internet, ale twoja życiówka, jeśli chodzi o maraton, to są 3 godziny i 2 minuty, teraz te najnowsze, i 35 sekund. Tak jest. A przeczytałam tutaj, że taki realny wynik wśród kobiet, teoretycznie amatorek, dobry czas na maratonie, to są 4 godziny i 42 minuty. Wymknęłaś się już dawno z tego czasu. No, ale trzeba zacząć może od tego, że mój pierwszy maraton, który ukończyłam 15 lat temu, ukończyłam z czasem 5 godzin i minuta. Także to się nie bierze jakby znikąd i te piętnaście lat, jednak dwie godzinki udało mi się uszczknąć.

Tak to brzmi, jak delikatna praca, a jest to niesamowite osiągnięcie. Zosiu, zanim przejdziemy do twojego biegania, to chciałabym tylko wspomnieć, że tak z wykształcenia jesteś politologiem, pracowałaś też jako dziennikarz, pracowałaś też jako grafik? Bo ja zawsze bardziej w marketingu działałam. Ta politologia to powiedzmy z punktu widzenia dzisiejszego wybrałabym zupełnie inne studia. Mam wrażenie, że w wieku plus minus 20 lat mało kto wie czym się chce zająć. I politologia dawno już była i gdzieś mi się to potem nie połączyło z moją ścieżką życiową. I potem faktycznie dużo działałam gdzieś w marketingu. A gdzie w tym wszystkim było bieganie? To bieganie już się pojawiało w tak zwanym międzyczasie, czy to był taki strzał, strzała amora, nagła miłość po prostu do tego sportu?

To się pojawiało tak krok po kroku, bo tak naprawdę ja mieszkałam kilka lat z moimi rodzicami w Niemczech. Tam chodziłam w pewnym momencie do fitness klubu na aerobik i kiedy fitness klub miał przerwę w działaniu ze względu na remont, to pani Instruktorka stwierdziła, że zrobimy sobie marszobieg i to był taki mój pierwszy raz, kiedy w ogóle spróbowałam zrobić jakieś dłuższe bieganie niż powiedzmy jako dzieciak, jak się biegało. Ale u mnie nigdy tego biegania też nie było tak profesjonalnie, może nie profesjonalnie, ale jako dziecko nie biegałam, nie chodziłam na żadne lekkoatletyczne czwartki. Właśnie zastanawiałam się, czy chodziłaś może do szkoły sportowej? Nie, nie, nie. Właśnie nic z tych rzeczy. Moi rodzice też nie biegali. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach jest o wiele... To bieganie już jest na tyle modne, że większość dzieciaków w tej chwili ma biegających rodziców.

U mnie akurat tego biegania w ogóle nie było. I jak wróciliśmy do Poznania w 2003 roku, to co jakiś czas wychodziłam do Parku Sołackiego, ale to nie były długie treningi. To był kilometr, dwa kilometry. To jest właśnie jakaś taka dziwna luka w moim życiu. Nie umiem sobie przypomnieć, co sprawiło, że ja potem zaczęłam biegać. Pierwszy bieg jaki zrobiłam to był chyba gdzieś tam nad Maltą. Były jakieś takie... Czyli też niedługi. Też niedługi, 5 kilometrów. No i jakoś w 2008-2009 biegałam już trochę więcej i postanowiłam, że w 2010 chciałabym zrobić pierwszy półmaraton. Oczywiście tutaj w Poznaniu. I 28 marca bodajże był ten pierwszy półmaraton. I wystartowałam i ukończyłam. I to już był duży sukces wtedy. To już był duży sukces.

Popełniłam bardzo dużo błędów amatora, jak teraz sobie myślę. Na przykład biegłam w bawełnianej koszulce, co w ogóle jakby wydawało mi się super normalne. Dzisiaj wiem, że to jest mało wygodne, ale wtedy mi to absolutnie nie przeszkadzało. Pamiętam, że było bardzo zimno, że biegłam z wełnianym szaliczkiem. No i jak ukończyłam ten półmaraton w czasie, no tam też było powyżej, mocno powyżej dwóch godzin, To myślałam, że to jest fajne, że mi się to spodobało i w pewnym momencie jakoś w maju Gazeta Wyborcza robiła swojego czasu takie, w ogóle oni bardzo wtedy reklamowali bieganie, była taka cała seria Polska Biega. Poznańska ekipa szukała ludzi do wspólnego maratonu. Zofia Wawrzyniak-Wacko.

Fajnie byłoby może raz ten dystans przebiec. Napisałam, pamiętam, że w nocy to pisałam. Pracowałam też na studiach potem jako kelnerka i wróciłam w nocy po jakiejś imprezie, ale na której pracowałam i stwierdziłam, siadam i piszę to zgłoszenie. No i jakieś dwa tygodnie później dostałam maila, że witamy w drużynie Gazety Wyborczej i wtedy wiedziałam, okej, mam pół roku i chcę się przygotować do maratonu. I już masz profesjonalnego trenera, już się dowiesz czegoś więcej na temat tego biegania. Tak, tak, tak. I może będzie to bardziej jakoś tak ułożone. Zofia Wawrzyniak-Wacko. Zofia Wawrzyniak-Wacko.

Ja też wtedy, trzeba powiedzieć, że w przeciągu tych 15 lat widzę, jak bardzo w ogóle bieganie się zmieniło. Wtedy ja nie miałam żadnej koleżanki, która w moim wieku by takie dystanse robiła i naprawdę dużo osób mi mówiło, że w ogóle to jest jakiś ogromny wyczyn. Wydaje mi się, że dzisiaj to już się zupełnie zmieniło, ale Artur przygotował nas na to, że wiedzieliśmy, że ten maraton ukończymy. Trochę przypadkiem się zaczęło. A dzisiaj przeczytałam gdzieś o tobie, że jesteś biegową influencerką, ale też prowadzisz grupę, kobiety biegają, działasz w mediach społecznościowych, testujesz różnego rodzaju stroje dla biegaczy, opiniujesz trasy, ludzie pytają się ciebie o opinię, jesteś ekspertką, jeśli chodzi o bieganie. Myślałaś, że to pójdzie w tym kierunku?

Faktycznie tydzień po maratonie ciężko mi się chodziło i wtedy też stwierdziłam, że to w ogóle po co sobie to ludzie robią. I zrobiłam sobie przerwę roczną. W tym bieganiu oczywiście cały czas byłam, ale stwierdziłam w 2011, że nie chcę biec maratonu, bo się do niego nie przygotowałam. Biegałam inne dystanse, ale maraton sobie jakby zostawiłam. I potem taki przełomowy moment, który chyba sprawił, że cały czas w tym jestem, to był mój drugi maraton w Barcelonie. Mój brat wpadł na pomysł, że możemy połączyć bieganie z podróżowaniem, co też wtedy jeszcze wcale nie było takie modne. I kupił mi po prostu pakiet na Barcelonę, czyli on trochę sprawił, że stwierdziłam, że okej, czas znowu się przygotować. I po maratonie w Barcelonie, który oczywiście w ogóle pobiegłam, nie wiem, poprawiłam chyba czas o 40 minut, co wtedy im powiedzmy wolniej się biega, tym takie duże poprawianie czasu jest możliwe.

No to w ogóle super atmosfera, piękne miasto, piękna trasa, świetne uczucie na mecie. I zostałam zaproszona przez Magdę Ratajczak, która założyła Kobiety biegają blog. To był też projekt na studiach. Czego ona też się nie spodziewała, że z projektu na studiach. Ona studiowała dziennikarstwo na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa i stwierdziła, że jestem... My się już poznałyśmy przez internet i stwierdziła, że to by była bardzo ciekawa relacja, bo mało kto biega teraz maratony zagraniczne i poprosiła mnie, żebym napisała relację z Barcelony. No i się okazało, że ludziom się moja relacja bardzo podobała i tak już zostałam... Z kobiety biegają i zaczęłyśmy to tworzyć razem. Teraz robisz to samo. Teraz robię to sama. Magda zajęła się innymi tematami, chociaż cały czas biega i my cały czas mamy kontakt, ale też mieszka już teraz poza Poznaniem, więc jakby w pewnym momencie stało się to troszeczkę trudniejsze, ale od 2000, ja dołączam w 2012, blok jest od 2011 roku i wtedy przez wiele lat prowadziłyśmy to razem.

To jest grupa, która obejmuje wszystkie Polki. Tak. Tak. Kobiety biegają właśnie zaczęło się na początku od blogu. My pisałyśmy teksty, porady, relacje z naszych biegów. Na przestrzeni tych wszystkich lat to była bardzo w ogóle ciekawa historia, miałyśmy bardzo dużo różnych ciekawych współprac. Też trzeba przypomnieć, że blogosfera W 2012-13 to było takie czasy topowe. Teraz przez social media trochę jakby wszystko poszło szybciej, krócej, więc mało kto już mam wrażenie ma ochotę czytać długie teksty. Ale my trafiłyśmy w taki bardzo dobry moment, kiedy ta blogosfera była w takim swoim bardzo wysokim czasie, najlepszym czasie. No i mało było też blogów o tematyce sportowej, już nie mówiąc o tym, że my poszłyśmy typowo właśnie w bieganie dla kobiet.

Sprawiało nam to dużo radości. Wzięłyśmy nawet udział w takim, co roku był taki konkurs na blog roku organizowany. I w 2013 dostałyśmy nagrodę jako blog roku w tematyce pasji i zainteresowania. No i to też nas jeszcze tak popchnęło dalej do działania. Otworzyły nam się jakieś kolejne drogi i bardzo ciekawe projekty. Bardzo dużo się potem działo różnych rzeczy, że dzisiaj mogę powiedzieć, że czasami jestem uważana jako może ekspertka, ale że jestem w tym świecie biegania gdzieś obecna cały czas. Supermocne. Słuchają państwo podcastu Radia Poznań. A ile już maratonów od tej Barcelony zrobiłaś? Na pewno 25, 26. Jakby na pewno już jest powyżej dwudziestu kilku, ale muszę je sobie wszystkie zliczyć, bo już w pewnym momencie przestałam po prostu.

I to byłaś, już biegałaś na największych maratonach świata. Londyn, Nowy Jork, Boston. Zaliczyłaś już właściwie wszystkie. No jeszcze na szczęście jest ich bardzo dużo, ale... Które ci zostały? Z tych World Marathon Majors to jest Tokio. No i teraz od tego roku doszło Sydney, więc śmieję się, że nie pozwalają mi tego ukończyć, tylko jeszcze teraz będą dodawać kolejne, żebym goniła tutaj tą nagrodę. Ale Tokio jest takie, które teraz najbardziej chciałabym się dostać, a wcale nie jest tak łatwo. No na maraton w Londynie czekałaś kilkanaście lat. Trzynaście, dokładnie. No to... Kto próbował się kiedyś dostać do Londynu wie, że to jest bardzo trudne zadanie. Ale wytłumaczmy tym, którzy nie wiedzą, że to nie jest tak, że się zapisujesz i jesteś. No właśnie, niestety.

Biegłam go wyjątkowo sama, bo zazwyczaj biegamy maratony razem z moim mężem. Co prawda każdy biegnie w swoim czasie, ale jakby startujemy razem, a tutaj wyszło tak, że Marcin się nie dostał, a ja dostałam to miejsce i to był piękny maraton, naprawdę. Prawdopodobnie dlatego, że tak bardzo wyczekany, ale dużo się tam pięknych rzeczy działo i chyba jakbym ja taki... Wszystkie są piękne i każdy miał jakiś taki swój wyjątkowy moment, ale Londyn był taki topowy, topowy. Być może teraz będzie to Tokio albo Sydney. Mam nadzieję, tak. A powiedz mi, czujesz się jeszcze amatorką? Bo to jest dla mnie takie też ciekawe, że jak czytałam sobie o tobie, w teorii właśnie jesteś amatorką, ale jakby stoisz pomiędzy tymi dwoma światami. Między profesjonalnym już bieganiem, a tym amatorskim, to łączysz jakby te dwa światy.

No trochę się staram, ale wydaje mi się, że zawsze amatorem będzie ta osoba, która ja nie żyję z biegania i nadal, żeby móc te wszystkie podróże finansować, muszę pracować, więc na pewno jakby tutaj warto rozgraniczyć, że amator zawsze jakby ma jeszcze dodatkowe inne zadania. W moim przypadku to jest prowadzenie kawiarni, w której jestem codziennie na miejscu i mam też jakby dużo właśnie innych projektów, no chociażby kobiety biegają i rzeczy, które robię dodatkowo To też jest moja praca, więc ja ten trening mimo wszystko muszę wciskać w te 24 godziny. Mam jeszcze psa, z którym też lubię chodzić na spacery, a z Felą akurat biegać za bardzo nie mogę, więc wydaje mi się, że pod tym względem może mój trening już jest bardziej taki zaawansowany i ja się bardzo na tym skupiam i dbam też o dietę, o sen, o trening uzupełniający, więc to jakby trochę

Zofia Wawrzyniak-Wacko. Zaczęłam od treningu z Arturem, ale potem jakby nie trenowałam już z trenerem. Wiedziałam już mniej więcej jak to się układa i trochę trenowałam się powiedzmy sama. U mnie też bardzo dobrze się sprawdzało to, że bardzo słuchałam swojego organizmu i trochę na zasadzie nie wiem powiedzmy dzisiaj teoretycznie powinnam zrobić jakiś szybszy trening, ale czuję się kiepsko no to zrobię inaczej. Potrafiłam też rozgraniczyć lenistwo od jakby zmęczenia, bo to lenistwo potrafi czasami próbować się wedrzeć, ale ja w zasadzie do momentu, kiedy poznałam mojego męża, biegałam cały czas sama, a potem w pewnym momencie Marcin zaczął mi rozpisywać treningi.

On też nie jest trenerem, ale ma maratońskie doświadczenie i bardzo się tym interesuje treningiem, więc on mnie tak trochę na boku rozpisywał i podpowiadał, co mam biegać. Ten sezon cały jakby trenowałam w zasadzie trochę pod jego okiem, ale w tym moim przypadku, no ja jestem Zosia Samosia trochę, więc lubię też po swojemu trochę to robić, ale no wychodzi mi to na dobre. My też zaczęliśmy, w tym roku to była taka duża zmiana, zaczęliśmy Oprócz kobiety biegają, bo ja prowadzę co czwartki spotkania dla kobiet biegowe. I też chodziło mi po głowie, żeby zrobić takie treningi, gdzie biega się trochę szybciej. Coś na stadionie, to nie są jakieś zabójcze jednostki treningowe, ale tak, żeby pokazać, że stadion lekkoatletyczny nie gryzie, że tam można wejść, każdy może wejść, nie trzeba się bać, nie trzeba być właśnie profesjonalnym biegaczem, żeby w ogóle biegać takie treningi.

Nie, absolutnie nie. Nie masz predyspozycji? Znaczy nie, wydaje mi się, że to jest ciężka praca. Nie mam ani, nie wiem, długich nóg, bo właśnie wbrew pozorom nie trzeba mieć długich nóg i ważyć 40 kilo, żeby biegać szybko. Ja mam po prostu chęci do pracy, ale wydaje mi się, że nie mam. Patrząc na to, że jeżeli pierwszy maraton pobiegam w 5 godzin, no to wydaje mi się, że nie mam predyspozycji. Gdybym pierwszy maraton tak od niechcenia albo z takim treningiem, który robiłam, pobiegła, no rzucam teraz, poniżej 4 godzin, to uważam, że mogłabym powiedzieć, że mam predyspozycje, a tak to wydaje mi się, że mam tak. Że mam po prostu chęci do... Zofia Wawrzyniak-Wacko.

Ja mieszkam blisko Parku Sołackiego. Jest ulica, która jakby idzie w dół, to idąc w dół tą ulicą zajęło mi to bardzo długo, bo po prostu każdy krok bolał. Już dzisiaj wiesz jak to zrobić, żeby tego nie dopuszczać. Bo pytałam jeszcze o maratony. A ile takich ogólnie imprez biegowych robisz w ciągu roku? Albo ile już masz na koncie? To są serdeczne. No tak, tak. Ja kiedyś biegałam tego o wiele więcej też, jak właśnie pisałyśmy blog, to to też dodatkowo warto było biegać te biegi, żebym potem miała o czym napisać. Często też byłyśmy zapraszane na różne imprezy, takie jakieś mniejsze, charytatywne. No myślę, że setki tysięcy jest tych imprez w moim kalendarzu, a teraz troszeczkę mniej. No staram się biegać na pewno dwa maratony w roku. Teraz uważam, że jest taka zdrowa ilość. A ile biegałaś?

Zofia Wawrzyniak-Wacko. Zofia Wawrzyniak-Wacko. Tak, tak. Mam takie różne ulubione też cykle biegów. City Trail jest w Poznaniu nad Poznańską Rusałką. To jest świetny cykl, który odbywa się w tym takim najgorszym okresie, jeżeli chodzi o bieganie, czyli od października do marca. Co tydzień chodzę na Park Run w Poznaniu, który jest imprezą taką darmową. Świetna inicjatywa. To jest inicjatywa, która chyba pojawiła się po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii.

Co sobotę o godzinie 9 na Cytadeli można sobie pobiec w piąteczkę, jest pomiar czasu, nie ma żadnych nagród, ale jest generalnie świetna atmosfera i to jest też taka dobra motywacja do tego, żeby właśnie zacząć w fajny sposób sobotę. Ale ja nie liczę tych imprez, aczkolwiek wydaje mi się, że jakby z każdym rokiem jest ich, wybieram już takie te fajniejsze i nie biegam wszystkiego co tydzień. Tak wspomniałaś o tym, że masz właśnie na uwadze to i z tyłu głowy, że biegasz te imprezy sportowe, no i to jest tak, że ty codziennie na przykład przestrzegasz diety albo codziennie dbasz o to, żeby właśnie odpowiednią ilość snu sobie dostarczyć i tak dalej? No, ja oczywiście to nie jest też tak, że szaleję z tą dietą. Trochę to tak jest, a to już od wielu lat uważam, że dieta jest po prostu ważną częścią naszego życia i zdrowia.

Jak się już zaczyna biegać i jak się w to wkręca, to czuje się jednak tą różnicę. Jak się na przykład, nie wiem, przez dwa tygodnie źle zje, no to chociażby każdy dodatkowy kilogram potem się na tym bieganiu czuje. To też nie jest tak, ja nie mam jakiejś fiksacji z wagą i też staram się zawsze zwracać na to uwagę, że Zofia Wawrzyniak-Wacko. Zofia Wawrzyniak-Wacko. No wystarczy sobie to mięso zastąpić innymi składnikami i dobrze zbilansować dietę i jest to wszystko jak najbardziej możliwe. Ja jestem na diecie wegetariańskiej, ale są przecież osoby na diecie zupełnie 100% roślinnej i biegają naprawdę bardzo mocno.

Tak, jak można było właśnie akurat nie ćwiczyć, to ja właśnie byłam tą osobą. A czujesz, że trochę się wymykasz z takich ram? Właśnie jesteś na pograniczu sportu profesjonalnego, amatorskiego. Nie pochodzisz ze sportowej rodziny. Nie byłaś od początku pilną uczennicą, jeśli chodzi o WF. No pewnie trochę tak. Myślę, że dla wielu osób, jak tak mnie obserwują, czy nas i Marcina, no to myślą, że jacyś nienormalni, bo tego sportu i tego biegania jest naprawdę dużo. Ja się z tym dobrze czuję, ja się gorzej czuję, jak się nie ruszam. To już też potem trochę tak jest, że jakby jak się jest w tym trybie takim bardzo sportowym, to brak ruchu też męczy, ale wydaje mi się, że jest to na pewno zdrowsze niż ta wersja kiedyś, która niekoniecznie chciała uprawiać sport. Po prostu też pytałaś na przykład o to, czy zwracam uwagę na sen.

No ja w pewnym momencie pod koniec dnia po dużej intensywności jestem też zmęczona, więc idę spać około tej 22-23 i staram się te 7-8 godzin Zofia Wawrzyniak-Wacko. Nie, absolutnie nie. Miałam na początku tego roku taką dość poważną kontuzję i musiałam sobie bieganie odpuścić na 8 tygodni, co w moim przypadku, biorąc pod uwagę, że biegam około 6 razy w tygodniu, na początku wydawało mi się to bardzo trudne. Ja trochę im starsza jestem, tym jakby Myślę o tym, że jakby trzeba o to nasze ciało i zdrowie dbać.

Nie wpadałam w panikę i ta kontuzja nauczyła mnie tego, że naprawdę nic się nie stanie, jak przez jakiś czas nie można biegać. To można, jak się wszystko, jak się człowiek nie zapuści, nie wiem, no jakbym przytyła 20 kilo, to może byłoby trudniej, ale jeżeli nadal będę jakby się zdrowo prowadzić i trochę dbać o ten trening uzupełniający i robić to, co mogę, ale dam się tej kontuzji wyleczyć w 100%. To tak jak się często mówi, wrócisz silniejsza, to zawsze takie są teksty, ale no coś w tym jest. Jak człowiek potem się skupi na treningu uzupełniającym, to po takiej kontuzji, jak widać, można wrócić na taki sam poziom, a nawet troszeczkę wyższy. To jest cała też twoja działalność edukacyjna i taka, można powiedzieć, prospołeczna. W grupie kobiety biegają i też, tak jak mówisz, prowadząc różnego rodzaju takie inicjatywy, a udało ci się przez te lata

Albo czy dostałaś taką informację w ogóle, że przez te lata udało ci się zarazić jakąś kobietę, która od zera totalnie też wpadła w ten wir? No to jest właśnie piękne w całej tej historii, z kobiety biegają, bo na przestrzeni tych 14 zaraz już lat bardzo dużo dostawałam informacji i to naprawdę z całej Polski, że ktoś albo się zainspirował jakimś biegiem, albo zaczął biegać. Dziewczyny teraz też marsze obiegowe, które ze mną zaczynały w marcu, w październiku teraz pobiegły w Poznaniu na przykład swoją piątkę. No to to jest to, co sprawia, że nawet jak czasami już stwierdzam, że może już czas jakby skończyć, bo to też wbrew pozorom jest trochę pracy, to jednak potem to motywuje do tego, żeby dalej to robić. Bo jeżeli jest chociaż jedna osoba, która dzięki mnie zaczęła biegać i poprawiła swoje życie czy swoje zdrowie, to uważam, że warto było kiedykolwiek w ogóle z tym zacząć.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.