Supermocne. Inspirujące historie o kobietach, wyborach, spełnianiu marzeń, realizacji i samorealizacji. Na rozmowy z wyjątkowymi kobietami zaprasza Anna Skoczek. Podcast Radia Poznań. Dzień dobry, dobry wieczór. Ja nazywam się Ania Skoczek i chciałabym powitać Państwa w drugim sezonie programu Supermocne. Niezmiennie jest to program o wyjątkowych kobietach, o ich wyjątkowej historii, tych osobistych, a także zupełnie obiektywnych sukcesach. I mam ogromną przyjemność i jeszcze większy zaszczyt rozpocząć tę serię Od rozmowy z wyjątkową kobietą jest z nami Grażyna Łobaszewska, uwielbiana przez publiczność, jedna z najwybitniejszych polskich artystek, piosenkarka, kompozytorka. Bardzo miło jest mi powitać Panią ponownie w Poznaniu. Mnie również.
Dzień dobry. W wielu wywiadach wspominała Pani, że ten Poznań to trochę taki drugi dom. To nawet nie trochę, tylko po prostu drugi dom. Tu się urodziła moja mama, tu się urodził, żeby było śmiesznie, mój syn. I tu była moja pierwsza praca bardzo ważna, czyli pierwszy zespół Ergoband. Najpierw jeszcze wcześniej S26, taka grupa wokalna. Czyli tu związałam swoje życie na kilkanaście lat. I ten budynek też nie jest Pani obcy. Tu się usadowiłam. No tak, no te witraże tu, tu i Państwo macie tak pięknie, że ciągły kontakt ze sztuką. Zazdroszczę. Ale też bywała Pani w studiu Radia Poznań wielokrotnie, także trochę też wraca Pani do siebie. Tak. Jeśli chodzi o związki z Poznaniem, to przyjechała Pani tutaj oczywiście po ukończeniu szkół w Gdańsku. Nad morzem Pani dziś mieszka.
Tęskni Pani trochę za Poznaniem? Myśmy wczoraj już powiedzieliśmy, żeby nie wiem co się działo, ale gdybym miała wybierać następne miasto, w którym już, w którym mieście nie mogłam mieszkać, to absolutnie by był to Poznań. Nie tylko ja jestem, tylko jeszcze menadżer też stwierdził, że on w różnych miastach mieszkał i mówi, że tylko Poznań. Czyli jednak jakiś tam sentymencik jest. Nie, ale tu się w ogóle fajnie mieszka. Są fajni ludzie. Ja mentalność Poznaniaków znam. Ona jest specyficzna, prawda? To znaczy dla mnie jest normalna właśnie. Specyficzna to jest gdzie indziej, a dla mnie jest normalna. Ludzie są uśmiechnięci, czyści przede wszystkim, to jest tak dla mnie ważne. Ja pamiętam mama i są teściowa tak samo. Niedziela musiało być ciasto, to jest w ogóle... Niedziela dla mnie bez ciasta to nie niedziela, albo niedziela nieudana.
A nie skąd? Skąd, skąd? Nie. Nigdy Pani nie chciała być? Nie, jakoś tak się mówi Pani co? Nie swoją się czuję. Supermocne. Słuchają Państwo podcastu Radia Poznań. Znalazłam też różnego rodzaju, też takie wspomnienia z Pani koncertów połączonych z warsztatami. Przyciągnąć na koncert pewnie byłoby łatwiej, ale zaprosić ludzi do takiego aktywnego udziału i przeprowadzenia z nimi warsztatów. Skąd ten pomysł w ogóle? Pomoc się zrodził w Ministerstwie Kultury i Sztuki, a właściwie przez takiego człowieka, Krzysztofa Wilkowskiego, który to pracował w ministerstwie. I on wymyślił, że ja poprowadzę kiedyś warsztaty. I z taką propozycją wyszedł. Ja powiedziałam, za żadne kochane skarby. Ja się do tego nie nadaję. A on mówi, Graszka, bądź taka jaka jesteś po prostu.
Czyli w sumie można powiedzieć, że gdyby pani nie trafiła na tego mądrego pedagoga czy nauczyciela, tylko na takiego, który byłby taki ostry i właściwie bezpośrednio komentował przy ludziach jeszcze, mogłybyśmy dziś tu nie siedzieć? Tak, chyba tak. Teraz to wiem. Pani mi to uświadomiła. Chciałam się Pani zapytać o ten moment, w którym zdała sobie Pani sprawę z tego, że stała się Pani jedną z najbardziej popularnych polskich piosenkarek. Czy był taki jeden? W dalszym ciągu nie zdaję sobie z tego sprawy, pod Bogiem mówię. Niemożliwe. Jak siedziałyśmy tutaj i czekałyśmy na wejście do studia, przechodziła wycieczka, która przyszła zwiedzać siedzibę Radia Poznań i wszystkie Panie chciały wspaniałe zdjęcie sobie zrobić. To miłe, to naprawdę miłe, ale ja też się zwykł jak mała dziewczynka i jestem zażenowana tą sytuacją. I tak sobie... Ale docierają pewnie do Pani te informacje, że jest Pani taką ikoną polskiej... Ludzie przychodzą po koncertach, to prawda.
Rozmawiają o rzeczach ważnych, o swoich rzeczach ważnych. Ja wtedy wiem, że oni mają zaufanie do mnie, bo nie każdemu obcemu człowiekowi mówi się o swoich życiowych sprawach. Był taki moment, w którym zdała sobie Pani sprawę z tego, że musi Pani się odganiać od ludzi, bo po prostu została Pani sławą. Nie odganiam się nigdy, bo ja jestem bez makijażu permanentnie, chyba że na koncercie i w ogóle nie jestem rozpoznawalną. Naprawdę? Naprawdę. A czasem się zdarza, że ktoś mówi, oj Pani Grażyna chyba patrzy, och to nie, bo tak Pani ma głos do naszej piosenkarki podobny. I Pani to różnie bywa. Ale to fajne jest. I sobie po dwa kilo ziemniaków i po prostu na luzie kompletnym. To jest takie cudowne. Chciałabym wrócić do tego pobytu w Poznaniu jeszcze.
Niesamowita historia. Pani teściowie mieszkali nad Kazimierą Iłakowiczówną. Tak, przy Gajowie 4. To jest dopiero historia. To jest historia, prawda? Właśnie. A mój teść po prostu cudowny człowiek, anioł, nie człowiek. Był zaprzeźniony z panią Iłakowiczówną i kapelusiu do góry, kłanianie się i to było cudowne. I oni rozmawiali po 40-45 minut sobie na schodach. Czyli pani też usłyszała wiele historii. Tak, oczywiście. Miała pani okazję być zresztą w kamienicy, bywać, w której Kazimiera Iłakowiczowa była. Ja tam mieszkałam. Mieszkałam u teściów 8 lat, więc ja sobie tam chodziłem po tych samych schodkach. A jak pani trafiła do Poznania, to co pani sobie na początku pomyślała? Że nie ma tego morza blisko i że jednak nieszczęście? Moja mama jest w Poznaniu i cała rodzina po stronie mojej mamy, a to nie była malutka rodzina.
Czyli bywała Pani tutaj też wcześniej, zanim się Pani przeprowadziła? Tak, oczywiście u babci, przynajmniej dwa razy do roku, tak na dłużej. Poznań był mi zawsze bliski, znałam ulice i całe centrum, i kościoły, i szpitale, i wszystko. Przyjechałam tutaj w ogóle do ciotki, do mamy siostry i wynajmował mieszkanie Krześ Mirdębski. Wie Pani, nie ma przypadków, teraz się okazało, już dawno się okazało. Jak to młodzież była młoda i się dogadałam z nim przy śniadaniu, że... On mówi, to ja cię oprowadzę po mieście. Ja mówię, słuchaj, nie musisz, bo ja to wszystko znam. Wiesz, bo ja to u twojej cioci wynajmuję. A ja mówię, a co robisz? No gram. Ja mówię, o kurczę, a ja śpiewam. On mówi, o kurczę, ja cię mam koncert. Zaśpiewałaś dwa, trzy standardy. Ja mówię, czemu nie? I wie pani co, to niby haha, taka byłam zadowolona, ale ten pierwszy koncert, pamiętam, w Odnowie śpiewałam za fortepianem.
Zapraszamy też do słuchania programów Radia Poznań i na stronę www.radiopoznan.fm.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.