Chyba od zawsze. U nas była wiecznie muzyka. Śpiewała pani od takiej malutkiej Grażynki? Tak, od takiej malutkiej, tak. Wujek przychodził na saksofonie, grał, mama wsiadała za fortepian i po prostu tańczyliśmy. Ja na nogach ojca tańczyłam. I cały czas była muzyka, jedyną właściwie białą muzyką, to była muzyka mojej mamy, które płyty to były jej ulubione. Paul Anka pamiętam, Cliff Richard, tego typu muza, a mój ojciec z Wytwórni Tamlamotą, więc... Czyli to on zaszczepił trochę. On zaszczepił, tak. A jakbyśmy miały cofnąć się do tego pierwszego, najważniejszego chyba występu estradowego ponad 50 lat temu. Rok 1971, występ na Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Pamięta pani to pierwsze wyjście na wielką scenę? Bardzo pamiętam. Byłam tak przytkana, ale chwała Bogu nie zapomniałam tekstu.
Nigdy nie byłam lelum po lelum, nie siedziałam, nie patrzyłam w słup. Czyli konkretna pani też była. Raczej jestem tak. Nawet powiem, że chyba jestem nawet zero-jedynkowa, w związku z tym to też daje power. A to pomaga w życiu, czy czasami przeszkadza? No wiadomo, że czasami przeszkadza, ale jakimś trzeba być. To wolę być zero-jedynkową, niż pływającą rybą. Jeśli chodzi o cały pani zespół, którym się pani otacza, to też jest zespół młodych ludzi, którzy dają pani tę energię? Czy są pod wrażeniem? Co oni pani mówią w ogóle? Pamiętam, pojechałam na koncerty do Warszawy z taką grupą muzycznych, w tej kapeli siedzieli. Na krzesłach. I ten gitarzysta basowy i gitara tak siedzieli i ja myślę, Boże, gdzie ja jestem? Ja mówię, panowie, wy nie żyjecie, wstańcie, ale my tak zawsze siedzimy. No więc to nie w tę stronę.
Czyli w sumie można powiedzieć, że gdyby pani nie trafiła na tego mądrego pedagoga czy nauczyciela, tylko na takiego, który byłby taki ostry i właściwie bezpośrednio komentował przy ludziach jeszcze, mogłybyśmy dziś tu nie siedzieć? Tak, chyba tak. Teraz to wiem. Pani mi to uświadomiła. Chciałam się Pani zapytać o ten moment, w którym zdała sobie Pani sprawę z tego, że stała się Pani jedną z najbardziej popularnych polskich piosenkarek. Czy był taki jeden? W dalszym ciągu nie zdaję sobie z tego sprawy, pod Bogiem mówię. Niemożliwe. Jak siedziałyśmy tutaj i czekałyśmy na wejście do studia, przechodziła wycieczka, która przyszła zwiedzać siedzibę Radia Poznań i wszystkie Panie chciały wspaniałe zdjęcie sobie zrobić. To miłe, to naprawdę miłe, ale ja też się zwykł jak mała dziewczynka i jestem zażenowana tą sytuacją. I tak sobie... Ale docierają pewnie do Pani te informacje, że jest Pani taką ikoną polskiej... Ludzie przychodzą po koncertach, to prawda.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.