DAGADANA, odc.31
Dwie Supermocne w jednym studiu. Dagmara Gregorowicz i Dana Vynnytska są bohaterkami najnowszego programu, a Panie stanowią kobiecą część Dagadany. Dagadana to polsko-ukraiński zespół muzyczny, który w tym roku świętuje 17 urodziny. W trakcie występów łączy elementy kultury ukraińskiej i polskiej za pomocą jazzu, elektroniki czy world music. W 2011 roku Dagadana otrzymała nagrodę Fryderyka w kategorii Album Roku Folk/Muzyka Świata. Wszystko zaczęło się od warsztatów jazzowych w Krakowie. Dana - wykształcony muzyk z Ukrainy, zauważyła wtedy talent i niezwykłą kreatywność Dagi, która w tym czasie studiowała geografię… Po ponad 20 latach Daga i Dana znajdują się w kompletnie innym miejscu, niż planowały kiedyś, a ich historia zaskakuje, porywa i zachwyca. W programie Supermocne mówią o mądrych dorosłych, którzy wpłynęli na ich pasję, o słowach, które zmieniają życie, o początkach przyjaźni i podróżach z zespołem po całym świecie.Emisja na antenie Radia Poznań 30.04.2025Więcej odcinków: https://open.spotify.com/show/0hP2i1iuDejZAJfQqIdslk?si=919e739bd4be463e#poznan #poznań #radiopoznan #supermocne #podcast #kobiety #kobieta #DAGADANA #rozmowa #zespół #muzyka #koncerty
Supermocne. Inspirujące historie o kobietach, wyborach, spełnianiu marzeń, realizacji i samorealizacji. Na rozmowy z wyjątkowymi kobietami zaprasza Anna Skoczek. Podcast Radia Poznań. I dziś wyjątkowo supermocne w studiu Radia Poznań goszczą dwie panie. Jest z nami Daga Gregorowicz, czyli Dagmara Gregorowicz, witaj. Dzień dobry. I jest z nami Dana Vynnytska. Cześć. Cześć, witam serdecznie. Czyli razem w dwójkę tworzycie połowę zespołu, ale tą damską, kobiecą połowę zespołu Dagadana. Tak. Zanim przejdziemy do całej historii zespołu, czyli do tego momentu, w którym wasze ścieżki spotkały się i przecięły i postanowiłyście iść razem, to chciałabym tak po kolei zacząć od tego wyboru i związania swojego życia z muzyką.
Na tym zajęciu, kiedy każdy śpiewał solo, moją uwagę zwróciła Daga. Bo ona zaspiewała bardzo kreatywne solo. Czyli to nawet nie chodzi o to, że było piękne, technicznie doskonałe, tylko było... Właśnie ono właśnie technicznie doskonale nie było, bo były braki w edukacji muzycznej. To jest coś takiego, że ja często mówię szczerze co myślę i to mnie tak poruszyła ta solówka, że ja do niej przyszła po tym zajęciu i mówię, że ty masz niesamowite pomysły. Musisz rozwijać się muzycznie. Bo to jest po prostu grzech. Pamiętam, że byli ludzie, którzy potrafili śpiewać ładne skale, jakieś tam niesamowite makabryczne ruchy, pasaże, ale często dla mnie to jest taka wirtuozeria bez sensu. No i co dalej? Może tak mówię grubo, ale prawdziwe, że jeżeli za tym popisywaniem nie idzie jakaś ważna treść,
Dla mnie najważniejsze jest to, czy w sztuce, czy w muzyce, czy w literaturze, że techniki te zdobywasz z czasem. Grunt to jest mieć coś do powiedzenia. I Daga zdecydowanie miała dużo do powiedzenia. Tylko trzeba było trochę popracować nad tym, żeby mieć właśnie te skilly i żeby swój kreatywizm nie ograniczać swoimi możliwościami na ten moment. Jak się poczułaś wtedy? Boże, cudownie. Supermocne. Słuchają państwo podcastu Radia Poznań. To jest tak, że ja przynajmniej kołam szczerość, szczerość do bólu, więc jak ktoś mi mówi, że czegoś nie umiem, to ja się z tego cieszę, bo przynajmniej wiem, że jest to szczera wypowiedź, a kiedy ktoś mi dodaje wiatru, żeby latać, no to to właśnie usłyszałam coś takiego, co zmieniło moje życie.
Który był skierowany do artystów z centralno-wschodniej Europy, w tym bardzo dużo też ludzi z Ukrainy przyjeżdżało. I wieli mi pisarze moich znajomych w Ukrainie oraz kompozytorów bardzo polecali ten program, że to jest taki moment, kiedy ty możesz się wyrwać na pół roku z swojego światu, podszkolić, zrealizować jakiś swój artystyczny projekt. Więc mi bardzo się spodobał ten pomysł. I tak z częścią zespołu mojego ukraińskiego złożyliśmy swój projekt i wygraliśmy. A Daga wtedy akurat, kiedy dostała mail, że od lutego miesiąca czekają mnie w Warszawie, przyjechała do Lwowa na festiwal Jazz Bass. I my się z nią spotykamy, ja mówię, słuchaj Daga, mam świetne wieści, będziemy się częściej widzieć, bo przez pół roku będę mieszkać w Warszawie.
No i tutaj Daga już wyszła swoim następnym takim pokrzypiającym zdaniem, powiedziała, co będziemy tak się po prostu widzieć, zróbmy zespół. Ja taka, zespół? Ale jaki? Kogo weźmiemy? No ty i ja. No i Daga jak powiedziała, jak rzekła, tak i zrobiła. Nie zdążyła ja jeszcze rozpakować walizę w Warszawie, jak Daga już była w moim akademiku i mieliśmy już pierwsze próby. Tutaj też trzeba powiedzieć, że jak i w naszym życiu takim osobnym mieliśmy szczęście do ludzi, tak i potem w naszym życiu zespolowym, Cały czas czujemy taką ręką Bożą, że na każdym momencie nas wspiera. Wtedy nas przyjęła rodzina Studio 7 Państwa Zawadzkich, które po prostu dali nam przestrzeń, że mogliśmy tam próbować, mogliśmy tam nagrywać i to było też takim bardzo ważnym momentem.
Daga, co ci przyszło do głowy, żeby zaproponować zrobienie zespołu, tak od razu? Szczerze? Ja uważam, że to jest Duch Święty. Ale to był impuls, czy myślałaś o tym już wcześniej? Jedni mogą nazwać to impulsem, inni nazwą to działaniem Ducha Świętego. Ja jestem po tej drugiej stronie. Jak sobie tak spojrzę teraz, no to kim ja tam byłam, żeby proponować danie robienie zespołu? Powiedzmy sobie szczerze. Dana tutaj skończyła kompozycję. Jak ja to wypowiedziałam, To tak sobie pomyślałam, o kurczę, co ja tutaj powiedziałam. Czyli to nie był zmyślny plan, że ty myślałaś. Gdzie tam, gdzie tam, to była chwila po prostu, to był ten impuls. To była szczera chęć tego, żeby spróbować może. Ja czasami mam dużo takich szalonych pomysłów, więc niektóre się kończą fiaskiem, a niektóre są zrealizowane. Więc całe szczęście, że to wypowiedziałam.
No i wiedziałam, że z Poznania do Warszawy przecież daleko nie jest. Więc ten impuls towarzyszy nam. Cały czas myślę, że takie właśnie impulsowe działanie to jest element bycia kreatywnym. Nagle coś wymyślasz i albo jest to dobry pomysł, albo druga strona to podchwyci, albo też nie, więc... Ale już wcześniej wiedziałyście na przykład, że muzycznie wam jest po drodze, że macie takie same właśnie zainteresowania. Nie no, nie mieliśmy w ogóle możliwości tego wiedzieć, tylko po prostu bardzo lubiliśmy się. Lubiliśmy się jak ludzie, o to widzieliśmy się na pewno. Ja powiem tak, że jak Daga mi to zaproponowała, ja pomyślałam, że to jest świetnie, bo ja uwielbiam Dagę i chcę z nią spędzać czas. A co mogliśmy wiedzieć, bo byliśmy na warsztatach, gdzie spiewaliśmy jazzowe standardy, jeśli nawet nie wiedzieliśmy, co my chcemy robić. Po prostu była chęć spotkania, spędzania czasu.
No ale tak samo jak z tym chińskim i prawdą. Jak wracałam z tego stypendium, tak mi było smutno. Tak nie mogła przeżyć tego, że to jest taki tylko czasowy projekt. Daga zdecydowała, że będzie szukać jakichś koncertów. Zaczęła się wtedy nasza ciężka praca. Czyli na początku to było dojazdowe. Pięć lat mieszkaliśmy na dwa państwa. Graliśmy koncerty co weekend. Wtorek, środek, czwartek ja prowadziła zajęcia w liceum muzycznym, tak sobie układala grafik. A piątek, sobota, niedzielę jechałam do Polski. I tutaj nawet nie chodzi o odległość między Polską a Ukrainą, tylko chodzi przede wszystkim o miejsce, które całym swoim jestestem nienawidzę, a mianowicie polsko-ukraińskiej granicy.
Miałyście taką obawę właśnie, tworząc tę muzykę, czy ona się przyjmie? Nigdy nie podchodziliśmy do muzyki jako do biznesu. Jeżeli by stawiliśmy sobie takie zadanie, to na pewno musieliby trochę się ogolić na scenie, zupełnie zmienić kierunek muzyczny i robić coś innego. Ale ani ja, ani Daga, ani Mikołaj, ani Bartek nie robimy czegoś, żeby stricte zarabiać pieniądze. Tylko staramy się robić coś, co uważamy za wartościowe. Powiem tak, na dzień dzisiejszy mamy zespół, który przez całą swoją karierę robi taką muzykę, jaką właśnie chce. Taką, jaką czuje i taką, jaka nas inspiruje samych. Żyjemy z tego.
Tak. I to jest moja wielka pasja, łączenie ludzi. I takich, którzy jeszcze nie wiedzą, że fajnie by było, żeby się poznali, to wielką mam radość, kiedy coś tam mogą razem zrobić. Takie nawet hobby, bym powiedziała. A i także, kiedy widzę, że ludzie się nie dogadują i mówią, że nigdy się ze sobą już nie pogodzą, no to dla mnie to jest jak... Challenge accepted. Udało mi się pogodzić moją babcię przed jej śmiercią ze swoją siostrą, gdzie nie rozmawiały przez 40 lat. To jest chyba mój największy życiowy sukces, z tego jestem mega dumna. Bardzo wam dziękuję za wizytę w studiu Supermocne. Supermocne dziewczyny Dagmara Gregorowicz, Daga Gregorowicz i Dana Vynnytska. Bardzo wam dziękuję za to, że przyszłyście i znalazłyście czas. Dziękujemy i zapraszamy na koncerty w Supermocne. Jeśli podobał się Państwu ten odcinek podcastu, zachęcamy do obserwowania naszego kanału, dodania odcinka do swojej listy lub pozostawienia komentarza.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.