Mentionsy Mentionsy
Studio Dynks
Studio Dynks

Pozgłos (4) Rozmowa z Martą „Ranko” Grendą, piosenkarką i ukulelistką

10.02.2026 ·1 godz 1 min

Współcześnie może warto, żeby było, warto by było, żeby się domyślił, skoro anime jest tak popularne, więc może to jest jakieś narzędzie marketingowe na przyszłość? Jest, jest, jest, ale jak zaczynałam, to jeszcze aż tak popularne nie było, więc zawsze, no, pamiętam, że jak się było w gimnazjum czy w liceum, to jednak bycie tym takim mangowcem to nie było najfajniejsza, najbardziej cool rzecz, jaką można było być. A czy w gimnazjum albo liceum grałaś już na ukulele, czy to przyszło później? Nie, ja zaczęłam grać na ukulele dopiero po studiach mieszkając w Kambodży, gdzie akurat pracowałam. Czy to jest tak, że wcześniej nie miałaś w ogóle doświadczenia z tworzeniem muzyki? Miałam, byłam wokalistką zespołu Bakłażan, który można znaleźć na Spotify, niektóre piosenki od, no jeszcze w czasie, w czasie studiów zaczęłam.

Pisałam piosenki dla nich już dużo wcześniej, a poza tym, no u mnie w domu bardzo dużo się śpiewa. Mój ojciec pisał piosenki turystyczne. Jedna z jego piosenek jest w wielu śpiewnikach turystycznych, więc tak jakby nie dało się u mnie uciec od śpiewania. To jest też zabawna sprawa z tym ukulelem, bo wspomniałaś, że zaczęłaś z nim swoją przygodę dopiero, gdy po studiach wyprowadziłaś się do Kambodży, gdzie byłaś tłumaczką języka kmerskiego. Tak. I to jest zabawne, bo ukulele przybyło z Madery, upowszechnione zostało przez Hawajczyków, a ty swoje pierwsze kupiłaś właśnie w Kambodży. I ciekawi mnie, jak wyglądał ten pierwszy raz. Czy wiedziałaś, gdzie się udać i jaki model chcesz?

Czy wiedziałaś, jaki rozmiar też chcesz? Bo wiemy, że ukulele niejeden ma kształt i różne ma brzmienia. Jak to u Ciebie wyglądało? Ja najpierw zrobiłam oczywiście research w internecie, sprawdziłam jakie firmy są dobre, po czym poszłam do sklepu i nie było żadnej z tych firm. Bo w Kambodży jest tak, że, przynajmniej w Phnom Penh, że są ulice, w których są jakieś sklepy, czyli na przykład jest ulica z samymi częściami samochodowymi, samymi fryzerami, samymi muzycznymi. Akurat tak się złożyło, że Tam, gdzie mieszkałam, była ulica sklepów muzycznych. Ich nie było jakoś strasznie dużo, ale było może cztery, co jest dużo jak na jedną ulicę. I po prostu wchodziłam do tych sklepów i pytałam sprzedawców, które jest dobre.

Taki był na początku. Myślałam, że... Tak naprawdę nie planowałam jakoś szczególnie do przodu, no bo to było takie dodatkowe hobby. Ja miałam swoją pracę, byłam tłumaczem i byłam mocno skupiona na tych projektach, w których w tym momencie brałam udział, ale że... Będąc za granicą, nie ma się na początku za dużo znajomych, no i jest się trochę samotnym, no to to ukulele całe wieczory spędzałam po prostu grając. Wszystkie jakieś moje ulubione piosenki, które przychodziły mi do głowy, to znajdowałam chwyty i je grałam. A zaczęłam wrzucać po kmersku, bo w sumie najwięcej w pracy miałam właśnie kmerów. Opowiadałam im, że gram na ukulele. No to oni mówili, o to spróbuj nagrać to, spróbuj zagrać to. I tak sobie myślałam, no trzeba spróbować.

I to jest jakby coś, co wchodzi człowiekowi w krew, że jak już mam, że tylko jakieś zdanie usłyszę, ktoś coś powie i myślę sobie, o z tego byłaby piosenka, to potem trudno jest to przyzwyczajenie jakby nagle odrzucić. I kiedy przeprowadziłam się do tej Kambodży i nie było nikogo, kto mógłby te komponować te teksty, które napiszę, to musiałam zacząć to robić sama. I kiedy miałam już to ukulele, już grałam na tyle, że wiedziałam, że będę w stanie skomponować sama muzykę, to pisałam jeszcze piosenki, które myślałam, że będą dla zespołu. Że pierwszy raz, jak pisałam te teksty po polsku, to myślałam sobie, one będą dla bakłażana. No ale potem wyszło, że jestem cały czas w tej Kambodży i tak nie będziemy grać. Za każdym razem, jak jestem w Polsce na krótki czas, to zwykle i tak nie ma czasu, żeby się spotkać, zagrać.

Więc stwierdziłam, a już napisałam. To wrzucę z ukulele, zobaczymy. Czy teksty dla Bakłażana miały podobny, humorystyczny rys? Tak, to dokładnie ten sam styl. W zasadzie z Bakłażanem odkryłam, że mam taki styl i że to jest styl, który niektórym może się podobać. Bo na początku, pamiętam jak zaczęłam z nimi występować, oczywiście graliśmy covery. Jak próbowałam zacząć pisać piosenki, to myślałam, że piosenki powinny być poważne i co próbowałam coś napisać, to było bardzo kiepskie. I pierwsze co mi przyszło do głowy to była piosenka o czereśniach, bo poszłam na rynek i chciałam kupić dwa kilogramy czereśni, ale tam jest taki pan Rysiu, który zawsze człowieka tak przegada, że aż wyszłam z pięcioma i napisałam piosenkę o tym, że poszłam na rynek, kupiłam pięć kilogramów czereśni, choć planowałam kupić tylko dwa.

Wszystko jest tylko na mnie i będzie tak, jak ja potrzebuję, żeby było. Same twoje początki, tak jak wspomniałaś o tym, jak zaczynałaś, to były jednak nagrania w domowym zaciszu, zwłaszcza pierwsze wersje utworów, które pokazały się na YouTubie, są też obecne na Spotify, dostały później swoje wersje studyjne. I przy okazji pierwszego albumu nawiązałeś współpracę z Pawłem, Pawełkiem Wojciechowskim. I zastanawia mnie, jak doszło do tej współpracy? Paweł wysłał mi po prostu wiadomość na Messengerze, kiedy wrzucałam jeszcze piosenki na grupę na Facebooku Polish Ukulele. Ja na samym początku, jak zaczęłam grać na ukulele, to często udzielałam się w tej grupie.

Tam było dużo, dużo porad i jakieś konkursy się odbywały też. Pierwszy konkurs, jaki wygrałam kluską, był właśnie na stronie Polish Ukulele. I tam wrzucałam każdą nową piosenkę, którą zrobiłam. I to chyba było po piosence Smuteczek, to może była czwarta czy trzecia piosenka, którą wrzuciłam z bazgrołkami. Po prostu odezwał się Paweł, że hej, że ja produkuję i będę miał może studio i jakbyś chciała kiedyś nagrać te piosenki w lepszej jakości, no to jestem z Poznania i jestem chętny do współpracy, bo uważam, że to co robisz jest fajne i ma potencjał. Ja powiedziałam, no fajnie, tylko jestem teraz w Kambodży, więc może nie w tej chwili. I potem jak wróciłam na początku 2020 do Polski, no to napisałam do Pawła, że mówiłeś, że będziesz mieć studio, a on tak, no jednak nie mam.

Jestem tłumaczem. Nie mam znajomości, nie mam doświadczenia, nie wiem gdzie. Z kim? I jak? I po co? Więc Paweł był tą osobą, którą zaczęłam po prostu, którą znałam w tym momencie, która była rzeczywiście w tym świecie, która mogła mi doradzić. On mi powiedział do jakiego studia pójść nagrać, gdzie, jak i tak dalej. No i wtedy, dlatego pomógł mi przy zrobieniu tej pierwszej płyty. No i tak wyszło, że w sumie jak zaczęłam, na przykład zaczęły mnie zapraszać festiwale większe. Zaprosił mnie Zewsie Budzi i oni chcieli, żebym ja zagrała sama na ukulele, ale ja sobie pomyślałam, ojej, ale ta scena taka duża, a ja taka mała. I w sumie wtedy zaproponowałam Pawłowi, żeby zaczął grać ze mną bardziej regularnie. W sumie dlatego, że nie chciałam na tej scenie być sama.

I jak się ta współpraca na początku układała? Bo sobie zastanawiam się, czy w wypadku, gdy zaczynała się kosulistka, wpuszczenie jednak kogoś z zewnątrz do swojego świata, który był na początku zwłaszcza bardzo intymny, jest trudne. Jest to zdecydowanie trudne, zwłaszcza, że Paweł musiał się jakby przyzwyczaić do tego, czego ja oczekuję, też do tego, jaki ja mam styl, bo pamiętam pierwsze obróbki, które pokazał mi tych piosenek, które były na płytę, no nie podobały mi się, bo to było zupełnie nie to, co chciałam. Te piosenki jakby są na ukulele i mi bardzo zależało na tym, żeby one wciąż Żeby to ukulele grało pierwsze skrzypce, że się tak wyrażę, i żeby nie zanikało, żeby z tego nie zrobiła się taka normalna popowa piosenka, bo wydaje mi się w tym momencie, że straciłoby to to, czym to jest.

Też mi zależy na tym, jako że dużo ludzi tymi piosenkami uczy się grać na ukulele, żeby można było zagrać te piosenki tak samo, jak one są na tych nagraniach, żeby to nie było jakieś, że o, gdzie jest to ukulele, nie słychać go. Dlatego Paweł, który współpracował z wieloma projektami wcześniej, to dla niego ciężko było się przestawić na to, że to, co ma zrobić, ma być jak najbardziej minimalistyczne, żeby ulepszyć tę piosenkę, ale wciąż jakby nie robić z niej czegoś zupełnie innego. Wydaje mi się, że producenci lubią tak nadziałać wszystkiego. Wydaje mi się, że w tym wypadku to nie jest ten case. Zwłaszcza, że gdy się słucha marudne piosenki, ale też twojego drugiego albumu, Poezji Brzdąkanej, rzeczywiście są to albumy, gdzie nawet w tych wersjach studyjnych, gdzie już jest nie tylko ukulele, ale również różnorodne instrumentarium, o które też za chwilę cię zapytam, bo ono jest dosyć osobliwe.

Rzeczywiście ukulele, tak jak wspomniałeś, nieco zabawnie gra tutaj pierwsze skrzypce i jest na tym froncie. To jest też ciekawe, bo twoje piosenki rzeczywiście zachęcają do tego, Pozgłos 4 Rozmowa z Martą Ranko Grendą, piosenkarką i ukulelistką. Ja na początku nie planowałam, żeby to było w ten sposób, ale że ludzie pytali o te chwyty, no to im dawałam. Jak się miało tych komentarzy w tym momencie pięć i trzy z tego były, proszę o chwyty, no to nie można było powiedzieć, a spadajcie.

To prawda. Czy wspomniałaś o grupie, na grupie O ukulele, na której publikowałeś swoje pierwsze utwory. Wspomniałaś też właśnie o tych ludziach, którzy prosili o chwyty. I zastanawiam się, czy te, powiedzmy, 8 lat temu, tą niecałą dekadę, zainteresowanie ukulele w Polsce było już widoczne? Czy po prostu grupy, na których właśnie publikowałeś swoje rzeczy, były liczne, czy raczej niekoniecznie? Wydaje mi się, że było bardziej widoczne niż jest teraz, bo teraz na tych grupach ukulele, znaczy może to też dlatego, że teraz ludzie już Facebooka nie używają, ale wtedy te grupy facebookowe były bardzo popularne, było tam bardzo dużo ludzi, którzy ciągle coś wrzucali, udzielali się.

Teraz już nie, więc może po prostu ci ludzie przemigrowali gdzieś indziej w jakieś inne zakątki social mediów, bo tam już ich nie widać. Ale tak, wtedy pamiętam, że jak zaczynałam, to to ukulele Już było dość popularne, że ten festiwal cały Poznań Ukulele też świadczył o tym, że było widać, że ci ludzie tam przychodzą. Teraz wydaje mi się jest ich pewnie więcej, ale może ja ich tak w internecie nie widzę, aż jak wtedy. To prawda, Poznań rzeczywiście można uznać za taką małą stolicę ukulele w Polsce. Mamy nasz coroczny festiwal Cały Poznań Ukulele, który serdecznie wszystkim słuchaczom i słuchaczkom polecam. Ale cofając się właśnie wstecz

Gdy, powiedzmy, zaczynała się ta fala popularności ukulele, jak sądzisz, gdzie leży clue tego zainteresowania? Co przyciąga osoby do ukulele właśnie, żeby próbować na nim grać? Prostota. To, że jest to rzeczywiście prosty instrument do nauczenia, to mnie przekonało. Ja chciałam komponować piosenki, ponieważ miałam teksty w głowie i wygooglałam, jaki jest najprostszy instrument do nauczenia i pokazało mi ukulele. I taka jest prawda. Jest to rzeczywiście, jak ja się nauczyłam, to każdy się nauczy. Jest to nieskomplikowane. I przy odrobinie właśnie ćwiczeń można się nauczyć samemu z internetu oraz jest poręczne.

Można nawet podróżując, nie jest to problem tak jakby na przykład kontrabas chciało się przewieźć do Kambodży, byłby to większy problem niż ukulele. Przyznam, że sam mierzyłem się z ukulelem. Po wielu latach marzeń o tym, że chciałoby się spróbować na czymś grać, w końcu postanowiłem spróbować. I rzeczywiście, co mi pozostało w wieku 24 lat? Coś, co jest wygodne. I wtedy właśnie padło na ukulele. Chociaż w moim wypadku było to ukulele tenorowe, większe niż koncertowe o rozmiar. Tak, ale ja niestety nie osiągnąłem takiej wprawy jak Ty, bo nawet tutaj słomiany zapał mnie wykończył. Ale rzeczywiście ukulele jest bardzo wdzięcznym instrumentem do rozpoczęcia swojej muzycznej przygody.

Broin Bosch, nie można już mówić, że ty jesteś na początku swojej drogi, ale zastanawia mnie, czy na jakimś etapie jej zastanawiałeś się nad tym, żeby zmierzyć się z innymi instrumentami. Tak, co chwilę. Znaczy, gram trochę na gitarze, gram na gitalele, staram się nauczyć grać na keyboardzie. Cały czas próbuję, od już jakiegoś czasu, bo zaczęłam rzeczywiście od tego ukulele. No ale wszystko wymaga jakby odrobiny samozaparcia. Trzeba usiąść i rzeczywiście ćwiczyć i to robić. Przerzuciłam się na jakiś czas na gitalele. Ale wciąż jednak, jak grałam na innych instrumentach i tak sobie nagrywałam na przykład na tych innych instrumentach, to tak stwierdziłam, że mój głos jakoś pasuje do tego ukulele.

Nie wiem, czy to jest kwestia przyzwyczajenia, ale może tak jakby piskliwość tego instrumentu i mojego głosu razem tworzy jakiś klimat. Więc ja gram trochę na innych instrumentach, ale jednak zawsze wracam do tego ukulele, bo ono już jest moje. Odbiór Twoich utworów z tego co widziałem po komentarzach, z tego co widziałem w przestrzeni social mediów jest raczej pozytywny albo bardzo pozytywny, ale zastanawia mnie czy gdy zaczynałaś albo zresztą teraz też Czy pojawiały się głosy krytyczne, jeżeli chodzi oczywiście o całokształt, ale też o sam instrument? Bo sobie tak rozmawiamy, że to jest instrument, który jest dobry jako taki gateway do powiedzmy dalszego eksplorowania swoich muzycznych umiejętności.

I czy nie może się pojawić pewna grupa, która powie, to nie jest instrument, to jest właśnie zabaweczka? Czy pojawiały się takie głosy? Tak, pojawiają się do teraz bardzo dużo. Nawet piszą, że fajna piosenka, fajnie śpiewasz, ale nie cierpię ukulele albo nie cierpię tego instrumentu. Pamiętam, jak kiedyś na jednym z pierwszych koncertów, które grałam, to jeszcze było przed viralami moimi, grałam w Poznaniu i... I się zdziwiłam, bo to było, jak jeszcze miałam nie za dużo ludzi tam, bo z 50 osób przyszło na ten koncert, więc byłam bardzo zdziwiona. No i podszedł do mnie chłopak i mówi, nie cierpię ukulele. I zaczął opowiadać mi, przez 5 minut opowiadał mi, jak strasznie nie cierpi ukulele, jak nie lubi tego instrumentu. Ja tam stoję i myślę, czemu on mi to mówi? Ale zakończył ten wywód, ale twoje piosenki lubię.

Puenta przyjemna. Tak, ale zawsze zastanawia mnie, dlaczego ludzie rzeczy tak bardzo nieznaczących, że używają takich dużych słów, jak właśnie nienawidzę czy nie cierpię, do rzeczy tak małych i nieznaczących. No bo co ci ukulele zrobiło? Rodzinę ci wybiło? No chyba nie. Miejmy nadzieję, że to się właśnie nie stało, że nie ma żadnych traum związanych z ukulelem. Dokładnie. Obudził się rano, a ukulele stało i się śmiało. No nie wiem. Ale to jest też o tyle ciekawe, że ty postawiłaś na to ukulele, postawiłaś na nie w momencie tej rodzącej się popularności albo popularności, która już była dosyć ugruntowana. I jednak zostało ono też obudowane powiedzmy tym tłem, tym multi-instrumentalnym tłem, za które odpowiada Pawełka.

Więc jak ktoś mi coś napisze, to mówię ja wiedziałam, też tak sądzę. Więc to jest też to, że ja nie jestem kształconym muzykiem, ja się uczyłam grać na ukulele z internetu, chodziłam na lekcje śpiewu swego czasu, ale to było dawno temu, mam dużo problemów z gardłem, mam astmę, ten mój głos na żywo nie zawsze brzmi dobrze i jestem tego świadoma, więc jakby... Ja wiem, że może nie być 100% perfekcyjnie, ale wydaje mi się, że to, co ja tworzę, właśnie ten rodzaj muzyki pozwala na to, że są takie występy, które muszą być perfekcyjne. Jak się coś nie uda, no to nikt nie będzie zadowolony.

No to w sumie już powiedziałam o tym, że pani powiedziała, że te piosenki jej pomagały właśnie w jakichś bardzo smutnych momentach. To są takie wspomnienia, do których zawsze wracam, jak jest mi smutniej. A co do planów, no to ja to w sumie bym najbardziej chciała móc się budzić rano i się nie przejmować, co to będzie. Tylko żeby wiedzieć, Będzie dobrze. I za to trzymam kciuki. Życzę też wszystkiego dobrego naszym słuchaczom i słuchaczkom. Mam nadzieję, że ta rozmowa była dla was ciekawa i sprawdzajcie Ranko Ukulele na Spotify, sprawdzajcie ją na YouTubie, sprawdzajcie na wszystkich innych kanałach społecznościowych.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.