Mentionsy Mentionsy
Stronnictwo Popularów
Stronnictwo Popularów

TUSK W PRZYSZŁOŚCI ODC. 3 (audiobook sci-fi)

16.11.2025 ·47 min 9 s · 7 rozdziałów

Co się nie działo w poprzednich dwóch odcinkach. Czy można to jakoś podsumować. Podejmę się tej karkołomnej próby. Na zebraniu Rady Ministrów Borys Bułka ośmielił się zakpić z Dolana Tuska. Tusk się tak wściekł, że pękła mu żyłka, lekarze nie potrafili go odratować i poddano go hibernacji. Obudził się w Polsce Przyszłości, w której jak wszystko wskazuje, panuje KOMUNIZM! Okazuje się, że zahibernowana była też cała stara ekipa, Borys Bułka, Tomasz Lisek, Roman Giejtrych i Eliza Michałek. Z hibernacji wybudza się też nemezis Dolana Tuska, sam książe zła Jarosław Kaczeński. Nasi bohaterowie poznają androida Rajdena i knującą coś prefektkę ds hibernantów Neftę. Dzielna ekipa Tuska nie chce podporządkować się KOMUNISTYCZNEMU reżimowi i korzystają z propozycji założenia Enklawy! Jarosław Kaczeński natomiast zdaje się nawiązywać bliższą znajomość z androidem Rajdenem? Jak to się wszystko rozwinie? Jbc tu link do mojego patronajta: patronite.pl/Popularzy

0:00 · Podsumowanie poprzednich odcinków 5

Nasi bohaterowie poznają androida Rajdena i knującą coś prefektkę do spraw hibernantów Neftę. Dzielna ekipa Tuska nie chce podporządkować się komunistycznemu rejrzymiowi i korzystają z propozycji założenia Jarosław Kaczyński natomiast zdaje się nawiązywać bliższą znajomość z Androidem Raidenem. Jak to się wszystko rozwinie? Dowiecie się z trzeciego odcinka. Polecam jednak najpierw obejrzeć dwa poprzednie. Jeśli wcześniej tego nie zrobiliście, link będzie oczywiście w opisie. No nic, zaczynamy trzeci odcinek Tuska w przyszłości. Był piękny poranek.

Tak łatwo wierzycie we wszystko, co wam mówią? Coś tam knujecie, nie, Raiden? Oczywiście, odpowiedział Raiden, nieustannie. To jest nasza druga natura, nas zniewolonów, a jeszcze do tego jestem robotem. Tusk i reszta ekipy odburknęła tylko na takie żarty. A ten Borys Bułka to się znowu za grzebie warknął Tusk. Po chwili pojawił się w drzwiach tunelu towarowego, miał na sobie długi szary płaszcz z kapturem, w którego cieniu... Było wydać wyraźnie to, co Eliza zauważyła już w szybie, że jego źrenice czasami zdają się świecić.

– Co żeś tak dziwnie się wystroił, kaleko? – znowu warknął Tusk. Bo moja aparencja czasami powoduje dyskomfort u wielu ludzi, odpowiedział spokojnie Borys. Więc dlatego w miejscach publicznych zawsze noszę kaptur i wysoki szalik. Z udawaną pochwałą odpowiedział Tusk. Nareszcie jakiś przebłysk ogarnięcia. Twoja aparencja, czyli jak rozumiem twój ryj obrzydliwy. Dobra Raiden, to gdzie idziemy? — A, czekamy, bo mamy starego drona — odpowiedział Raiden. — Jeszcze sprzed powstania w Centralstadt, a w zasadzie to nawet sprzed powstania w Gdankinie. Borys umie się posługiwać, to wam zostawimy, a poza tym będziecie mogli sobie popatrzeć na wszystko z góry.

— Ja tym nie będę latał, tylko teraz skorzystam. Na pewno pełno tam podsłuchów — odpowiedział Tusk. No to może pan latać, odpowiedział Raiden, ale nie gadać podczas lotu. No chyba, że obawia się pan, że będziemy czytać też pana myśli. Chomstwo, odpowiedział oburzony Giejtrych. Jak pan, jak pan śmiesz blaszaku z takim lekceważeniem? Przerwał mu jednak nadlatujący kwadrokopter. Okej, to ja już państwa zostawię, lokalizacja jest nastawiona w autopilocie, powiedział Raiden, po czym zaczął wykonywać ruch symulujący ocieranie łez i dodał, będę za państwem tęsknił, znaczy i tak się pewnie będziemy spotykać, ale będę tęsknił przynajmniej przez chwilę.

Stara ekipa wsiadła do kwadrokoptera i odleciała, a Raiden machał im na pożegnanie swoim słomkowym kapeluszem. Kładrokopter się wzbijał i mogli wkrótce podziwiać widok, który niektórzy z nich mieli już okazję zobaczyć z dachu Arkologii. Tusk jednak widział go po raz pierwszy. Wokoło prawie wszystko pokrywał las, wiła się Wisła, a w przewidleniach lasu wznosiły się wielkie Arkologie, niektóre dużo większe od Arkologii Wesoła. Trochę dalej na horyzancie z lasu wyłaniał się Pałac Kultury i Mariot. Ten widok sprawił, że w oku Tuska pojawiła się łezka, ale nie chciał poddać się wzruszeniu, choć bardzo mu było trudno.

7:58 · Incident z dronem 9

Jest się wyjętym z wymiaru codzienności. Tylko, że wtedy jest zawsze świadomość, że nastąpi powrót. Teraz nie ma żadnego powrotu. To jest jedyna rzeczywistość. Innej nie będzie. Nie korzystał z AR w ten sposób, żeby mieć za oknem widok z Marsa czy Księżyca. Przesunął widok ze swojego okna tak, żeby na środku miał Pałac Kultury i dokonał znacznego przybliżenia. Taki będzie miał teraz widok z okna. Tak jak było umówione, przyszedł po niego Raiden. Okej, panie Jarosławie, przejdziemy na piechotę przez całą Arkolegię, powiedział Android. I potem przygotowałem scenariusz z rapierami, który powinien się panu spodobać, znaczy oczywiście niemal ze stuprocentową pewnością.

Wiem, że się panu spodoba, tak tylko grzecznościowo mówię. Korytarz czy też klatka schodowa wyglądał jak w blokach, które pamiętał. Tylko znowu połączanie z obcością, bo ciągnął się na kilkaset metrów, więc ledwo widać było jego koniec. Szereg drzwi zwężał się i zwężał hen daleko przed nimi. A, panie Jarosławie, oczywiście jak już pan się odpowiednio otrzaska z naszą rzeczywistością, że tak powiem społeczną, mówił Rajden, to oczywiście pójdzie pan z Neftą na Ekleziję. Heh, lekko się zaśmiał Kaczyński, Eklezja, ale nazwy stanowisk rzymskie, prefekt, pretor, edyl, konsul, widzę, że polski duch bardzo się nie zmienił.

Ciekawe spostrzeżenie, odparł Raiden entuzjastycznie, ale te eklezije, grecka nazwa, to jest z historycznego powodu, sprawdzi pan potem sobie. Koniec korytarza był chyba bliżej, choć trudno było mu to ocenić, korytarz taki jak w starych blokach, ale jacy szli nimi mieszkańcy? Czy może powinien ich nazwać sąsiadami? Czy w tak długim korytarzu to jeszcze sąsiedzi? W każdym razie po tym znajomym, choć ciągnącym się hen daleko korytarzu chodzili ludzie ubrani całkowicie niecodziennie. Jedni ci bardziej normalni ubrani byli w szare uniformy podobne do uniformu Nefty, ale inni? W jakieś wariacje strojów, chyba mongolskich wariacje na temat strojów średniowiecznych, antycznych lub takich, że w ogóle nie był w stanie rozpoznać w nich niczego znajomego.

I dodatkowo zauważył, że większość z nich jakoś dziwnie chodziła, tak jakby dygała, trochę się kołysała. No to się chyba właśnie nazywa tanecznym krokiem, ale był to na serio krok bardzo taneczny. A te szczury, zagadnął dalej Kaczyński, te pod tunelem towarowym, to są postszczury, tak? A tak dokładnie, odpowiedział Raiden. Potrafią dzięki wspomaganiu rozumieć język i się nim posługują między sobą. Dużo zwierząt nie jest podzwierzętami z wielu względów. Na przykład nie ma postptaków, bo ludzie się bali perspektywy mówiących istot, mogących zaglądać im w okna. Są za to postkoty, ale to Z samych początków, jest nawet kocia-arkologia, no ale jak mówię, to z samych początków, kiedy nie pojawiły się kontrowersje z transformacją w podzwierzęta.

A szczury stały się podszczurami w podzięce za rolę w powstaniu w Warszawie. A tak, wiem, o tym odpowiedział Kaczyński. No ale nie mają prawa głosu na eklezjach, prawda? A tak ich dużo, że mogłyby przeważyć w większości głosowań. Krótko zaśmiał się Raiden. No teoretycznie same się rządzą. Same się rządzą, owszem, odparł Kaczyński. Ale o udziale w zasobach arkologii nie mogą decydować, choć Apollo i Jowisz karmią na nich wiedzę, jak na ludzkich obywatelach. Raiden znowu się zaśmiał i odwrócił do Kaczyńskiego i rzekł z rozbawieniem, nie mogę się doczekać aż Nefta się przekona co ją czeka z twojej strony.

– A co z tym ubiorem? – zapytał się Kaczeński. – Rozumiem, że ci w uniformach to oficjele, a cudaki to zwykli obywatele. No nie, to akurat nie tak, odpowiedział Raiden. Formalnych stanowisk jest bardzo mało, a jak widzisz ludzi w szarych uniformach jest dość sporo, niewiele mniej niż jakich nazwałeś cudaków. To jest tak, choć nie do końca się to pokrywa, to jest mniej więcej odpowiedniość statystyczna, Że w uniformach chodzą drillerzy, zwani też z powodu ubioru szarymi po prostu, a w bardziej wariacyjnych strojach chodzą playerzy, zwani czasem też uprawami, kropami. Czyli jakby to w skrócie wytłumaczyć. Szarzy, drillerzy to ci, którzy więcej czasu spędzają na śledzeniu dziedzin, które ich fascynują, dyskutowaniu o nich.

Co tam idzie? Otóż on gra w tej chwili w VR, ale część jego układu nerwowego działa niezależnie, dlatego jego ciało załatwia podstawowe potrzeby, co jakiś czas chodzi na spacer, żeby rozprostować kości, a on grając w VR nie jest tego świadom. Ja cię nie mogę, odpowiedział zdumiony Kaczyński i złapał się za głowę. To jest trochę przerażające, czy nie było żadnych wypaktków w tym stanie? Oczywiście, że były wypadki, nawet śmiertelne, odpowiedział Raiden. Zgodnie z propozycją Raidena schodzili po schodach dwa piętra niżej, zobaczyli Neftę, która wyraźnie rozmawiała przez to klip, gestykulując ekspresyjnie niczym austriacki akwarelista.

O, widzę, że Nefta tłumaczy się przed Pretorem z tego, że Tusk wraz z ekipą zakłada enklawę, powiedział wesoło Raiden. Choć tylko cicho. Tu Raiden przyłożył palec w miejsce, gdzie miałby usta, gdyby był człowiekiem. Nefta była od nich odwrócona, skończyła rozmowę i zdawało się, że odetchnęła z ulgą. W tym momencie Raiden powiedział głosem Pretora. Nefta postanowiłem osobiście sprawdzić, jak się rzeczy mają. Nefta gwałtownie drygnęła i lekko się w sobie skuliła, po czym wyprostowała się jak struna i zaczęła powoli odwracać, mówiąc z uśmiechem, o panie pretorze, co za niespodz...

Gdy zobaczyła zaśmiewającego się Rajdena, uśmiech zszedł z jej twarzy i powiedziała tylko – Och, to ty! Po czym zwróciła się do Kaczyńskiego – I jak pan się czuje? Czy Rajden daje się panu we znaki? – A nie, Rajden w porządku – odpowiedział wesoło Kaczyński. – Trochę przypomina mi Kuchcińskiego. – Ej, ale bez takich, proszę pana! – udał obruszonego Rajden. Nie wiem, czy już pan trafił na tę informację, mówiła dalej do Jarosława Nefta, ale za dwa dni będzie lądowanie człowieka na Plutonie i cała arkologia będzie, a tak, od rzek Kaczyński. Rzeczywiście, wszędzie pełno o tym lądowaniu na Plutonie. Niesamowita sprawa. Gdy Rajden i Jarek się oddalili, Nefta rozejrzała się, czy nikogo nie ma w pobliżu i znowu połączyła się z kimś przez Toklip.

24:37 · Walka Borysa Bułki z Luke'em 4

Spiskowe te pierdolety, zawsze coś takiego się pojawia. Tymczasem Raiden tamował krefluga, którego przeraźliwy wrzask niósł się po lesie strasząc zwierzęta. Nagle, momentalnie krzyk się urwał, tak jakby ktoś go wyłączył. I Luke zaczął mówić rozemocjonowami. Dokroć se, co to był za przeraźliwy ból, ledwo starczyło mi świadomości, żeby włączyć blokadę nocyceptoryczną. Proszę się nie przejmować, powiedział Raiden. Krew zatamowana, brak infekcji, wszystko będzie dobrze. Dobrze? Oburzył się Luke. Zabiję Ne... i przerwał, żeby jednak nie wymawiać jej imienia. Domyślam się, odpowiedział z rozbawieniem Raiden.

Jacek Modrzejewski, Sebastian Czubernat, Leszek Wroński, Marika Langot, Krzysztof Kasparek, Janek Kwiatkowski. Rajden i Kaczeński byli już na samym dole Arkologii, gdzie znajdował się park, który mogli podziwiać z góry. Okazało się, że park otoczony był schodkami, które wznosiły się na kilkadziesiąt chyba metrów i były jakby wyryte w skalę.

Tu formalnie zbiera się eklezija, tłumaczył Rajden. Na schodkach można przysiąść 20 tysięcy obywateli. Oczywiście większość zazwyczaj uczestniczy poprzez AR, rzeczywistość rozszerzoną, ale no wie pan, nagle gdyby był jakiś wielki kryzys i trzeba było bardzo oszczędzać energię, to tu zawsze można głosować. No i pokażę panu, tu za chwilę mamy taki zwyczajny pub, taki całkowicie tradycyjny. Nie używa żadnych nakładek AR, żeby można było, wie pan, jak kiedyś. Mamy też, ale to na 15 piętrze, pub sparowany dokładnie z jednym pubem na Księżycu. To taka lokalna atrakcja, bo na Księżycu jest przecież dużo więcej pubów niż na Ziemi.

A wszystkie są sparowane z jakimś pubem na ziemi. No ale właśnie sparowane w sensie, że w AR się pokrywają, dopytał się Kaczeński. Tak, proszę pana, dokładnie, odpowiedział Rajden. Są dokładnie tak samo zbudowane i pokrywają się w AR tak, że ludzie z pubu na Księżycu i z ziemi jakby chodzili do jednego pubu. No oczywiście jest lak tam i z powrotem z powodu prędkości światła dwie ileś tam sekundy, więc porozmawiać można, ale tańczyć w rytm tej samej muzyki już nie bardzo. O dobra, wejdźmy do Parany. Bar wyglądał jak typowy PRL-owski bar. O, a kogo my tu spotkaliśmy, entuzjastycznie powiedział Raiden.

33:00 · Koniec akcji 5

Bardzo miło mi spotkać, odpowiedziała Wiesława wciąż tym samym dziwnym sposobem mówienia, który był bardzo podobny do tzw. sprechstimme w operach i pieśniach II Szkoły Wiedeńskiej. I słowa miło mi pana spotkać jakoś słabo Kaczyńskiego pasowały do spojrzenia jakim się w niego wwiercała. Z jednej strony mającego w sobie coś ptasiego, a z drugiej strony coś z ekspresji kota, który ptaszka zobaczył za oknem. Kaczyński był trochę zbity z tropu i z tego powodu wypalił z pierwszym co przyszło mu do głowy, nawiązał do tego co wczoraj opowiedział mu Raiden. I wy zbetryzowani podobno macie wspólną tożsamość, tak?

Jarek odpowiedział coś, że chyba tak, ale nie wie, znowu został kompletnie wybity z tropu. Gdy z Raidenem szli w stronę wyjścia z Arkologii, zapytał go rozgorączkowany. To wy w tym technologicznym, naukowym komunizmie wierzycie w Boga? Co to znaczy wy? Odparł Raiden. Ja na przykład tak, ale Nefta nie. Ty tak? Odpowiedział całkowicie rozstrojonym głosem Kaczeński. No, tylko nie wiem, czy to taka religia, mówiąc religia, a Raiden zrobił palcami znak cudzysłowów, jak pan pamięta, w sensie, no jest oczywiście na przykład kościół katolicki, ale to jest raczej taki larb bardziej, taka zabawa, tam większość w ogóle chyba nie wierzy w Boga.

Zbliżali się do wyjścia Arkologii, a Kaczyński milczał przez dłuższą chwilę, bo musiał wszystko przetrawić, w końcu jednak odezwał się już z większą pewnością w głosie. Zaraz, ale... Jak sprawdziłem statystyki, to jest ciekawe, u szarych jest więcej zbetryzowanych i wierzących w Boga, a wśród kropów więcej niezbetryzowanych i niewierzących w Boga. Wśród wierzących w Boga jest więcej zajmujących oficjalne stanowiska niż wśród niewierzących. Bardzo ciekawe. Zaśmiał się lekko Raiden. Nie mogę się doczekać, aż da się pan nefcie we znaki. A właśnie ta nefta, odpowiedział Kaczyński.

Jest już dla mnie oczywiste, że nefta chce zrobić ze mną dokładnie to, co zrobiła z Borysem Bułką, prawda? — Owszem — odpowiedział Raiden. — Ale dlaczego niby miałbym się kiedykolwiek na coś takiego zgodzić? — z rozbawieniem odparł Kaczyński. — Moim zdaniem na 95% się pan zgodzi — rzekł na to Raiden. — Prędzej czy później? Gdy wyszli z Arkologii przywitało ich piękne, burzowe niebo. Kaczyński głęboko wciągnął powietrze Przypomniał sobie o post-szczurach i zdał sobie sprawę, że tak, owszem, będzie miało go co prowadzić przez kolejne dni po przedbudzeniu. Tak, chyba udało mu się wyłonić z wód pierwotnych tego dziwnego świata, w którym brakowało mu poczucia kierunku.

O co chodzi z tym, że Wiesłała tak dziwnie mówiła, trochę przypominało to Sprechstimme? W końcu zapytał się Kaczyński. A, bo to do muzyki tak mówiła, odrzekł Rajden. Normalnie podczas rozmowy byłbyś automatycznie sparowany, ale to za wcześnie jeszcze z tą muzyką, potem cię wprowadzimy. Piosenka na pianinie. Nefta była na balkonie w swoim mieszkaniu patrząc jak burzowe chmury zbliżają się do Arkologii. O tej porze dnia jest to szczególnie piękne. Niskie słońce ozłacało lasy, które z tej wysokości wyglądały niczym mech sięgający po horyzont.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.