Joński: W przypadku Zondacrypto to mafia miała państwo
„W każdym państwie jest mafia, ale w przypadku Zondacrypto to mafia miała państwo” – ocenił Dariusz Joński w programie Krzysztofa Ziemca Sprawdzam! w RMF FM. Polityk Koalicji Obywatelskiej zapowiedział, że jego formacja będzie po raz kolejny składać wniosek ws. ustawy o kryptoaktywach. Z kolei Krzysztof Szczucki ocenił, że ustawa nie ma związku z całą sprawą, o której mówi Donald Tusk. „Regulacja jest potrzebna i tego nie kwestionujemy. Premier powinien uzgodnić treść tej ustawy z prezydentem, uwzględnić kilka prostych uwag, które prezydent podniósł w wecie. (…) W pozostałym zakresie przecież prezydent nie kwestionuje tej ustawy, przedstawił swój projekt, wystarczy go uchwalić; mielibyśmy ustawę” – mówił polityk z formacji Rozwój Plus.
Bardzo nam miło. Będziemy sprawdzać tak rzeczywiście w każdą sobotę, a dziś sprawdzamy pana posła Darusza Jońskiego, europosła Koalicji Obywatelskiej. Dzień dobry. Dzień dobry panie doktorze. I Krzysztof Szczucki, Rozwój Plus, czyli nowa partia Mateusza Morawieckiego. Może jeszcze nieformalnie, ale bez wątpienia. Od pana zacznę panie pośle. Dlaczego w obliczu wczoraj słów premiera, który mówił, że nikt przyzwoity nie może popierać weta prezydenta i słów ministra finansów, że mieliście wybór bezpieczeństwa Polaków albo szemrane interesy kryptobiznesu, wy nie chcieliście odrzucania weta prezydenta? Przede wszystkim ustawa nie ma w związku z tą całą sprawą, o której mówi Donald Tusk i ona nic by w tym zakresie nie zmieniła, chociaż regulacja jest potrzebna i tego nie kwestionujemy. Premier powinien uzgodnić treść tej ustawy z prezydentem, uwzględnić kilka prostych uwag, które prezydent podniósł w ECE. Chodzi o blokowanie stron internetowych bez nadzoru sądu, o blokowanie rachunków bankowych bez nadzoru sądu, chodzi o bardzo wysokie koszty nadzoru.
W pozostałym zakresie przecież prezydent nie kwestionuje tej ustawy, przedstawił swój projekt, wystarczy go uchwalić, mielibyśmy ustawę. Tylko Tuskowi wcale nie chodzi o załatwienie tej sprawy, chodzi o polaryzację, o kreowanie afery. Skąd ta pewność, panie pośle? Bo ja słyszałem wczoraj zupełnie co innego. Z pewnego doświadczenia i z obserwacji. Jeżeli chciałby rzeczywiście uchwalić tę ustawę, to poszedłby na porozumienie z panem prezydentem, ustawa dzisiaj by była, nie byłoby tematu. A chodzi o to, żeby temat był, a ustawy nie było. Co dalej, panie pośle, z ustawą? Będziecie składać znów jakiś wniosek? Czy już sprawa zamknięta? Nie, no konsekwentnie będziemy składać kolejny raz, to już czwarty raz. Dlaczego? Dlatego, że jak patrzę na Zonda Krypto, to mam takie wrażenie, że wie Pan, w każdym państwie jest mafia, ale w przypadku Zondo Krypto to mafia miała państwo. I mówię o czasie przeszłym, o czasie
Ale tak było. Dlatego, że prokuratura katowicka czterokrotnie umarzała sprawę z zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego. Nie z zawiadomienia polityków, tylko Komisji Nadzoru Finansowego, a dodatkowo prokuratura krajowa umarzała raz. I kiedy patrzę przelewy pana Krala, między innymi na fundację Ziobry, 450 tysięcy, a wczoraj dowiedzieliśmy się, że kwota miała opiewać nawet na 2 miliony, tylko że bank już odmówił przelewów, to to pokazuje, jak mafia wkroczyła w świat tej prawicowej polityki. Tylko znawcy tematu też mówią tak, skąd mamy pewność, że te zeznania, które wczoraj cytował premier, rzeczywiście pana X, tak, to są zeznania pana Krala i czy one są prawdziwe? Znaczy ja uważam, że... Jestem przekonany, że jak każda zorganizowana grupa przestępcza udokumentowuje wszystko co robi.
W moim przekonaniu są nagrania, w moim przekonaniu są zdjęcia, są smsy, są rozmowy. Pan też mówi któryś raz, ale dziennikarze z Wirtualnej Polski zapewniają, że tych nagrań nie ma i teraz ja nie wiem kto ma rację, a oni ten temat śledzą bardzo. Intuicja mi podpowiada. Nie mam, nie widziałem, ale intuicja mi podpowiada, że nagrania są, dlatego że oni się po prostu zabezpieczali. Ja uważam, że Kral tak na dobrą sprawę był wynajęty przez gangsterów do tego, żeby wyłudzać z jednej strony i oszukiwać dalej ludzi, żeby wyprowadzać pieniądze. Bo tam były ogromne już problemy. A z drugiej strony utrzymywać polityków i to, żeby oni dalej mogli utrzymywać się na wodzie. Więc on opłacał kongresy, opłacał dziennikarzy, opłacał reklamy, opłacał polityków, zapraszał ich na Ibizę, zapraszał ich do Monako, tylko i wyłącznie po to, żeby dalej mogli oszukiwać ludzi.
I dlatego mówię o tym, że mafia weszła do polityki i że jak taka ośmiornica oplotła wielu polityków, w tym Ministerstwo Sprawiedliwości, bo w każdym innym przypadku nie mogliby funkcjonować. Panie pośle, czy po tym, co wczoraj ujawnił premier, po tym, co działo się w Sejmie, Zbigniew Ziobro powinien na stałe zniknąć z polityki? Ja dodam tylko, że umorzenia były też w 2024, ostatnio w 2025 roku. Za tego samego prokuratora. To ja też dodam. Ale panie pośle, bo ja nie przerwałem, cierpliwie wysłuchałem, czekałem na swoją kolej. To był ten sam prokurator. To już jest państwa odpowiedzialność za prokuratora. Ale wie pan, to się nie da tak ręcznie zmieniać prokuratorów. Sprawdzam i pytam, Panie doktorze, ja tutaj nikogo nie zamierzam bronić. Trzeba to wyjaśnić. Absolutnie jest niedopuszczalne to, że jakikolwiek, trudno mówić o przedsiębiorcy, tylko osoba podejrzana o poważne przestępstwa próbowała uzyskać wpływ na proces legislacyjny.
Jeżeli tak było, jeżeli którykolwiek polityk, którykolwiek opcji politycznej w to się angażował, to oczywiście, że prokuratura powinna uczciwie to wyjaśnić. A jeżeli pan redaktor pyta o ministra Ziobro i suwerenną Polskę, to akurat uważam, że Z innych zupełnie powodów, że to co koledzy zrobili w wymiarze sprawiedliwości się nie sprawdziło. Do dzisiaj z tym chaosem mamy do czynienia, którego Koalicja Obywatelska potęguje i z tego powodu nie powinni tych funkcji zajmować. Przestać być ministrem, ale ja pytam czy w ogóle z polityki powinien zniknąć po tym, co tutaj też pan Pozujoński mówi? O tym niech decydują wyborcy, o tym niech decyduje prezes Prawa i Sprawiedliwości. No ja już w tej partii nie jestem, nie chcę za niego decydować. Czy to był jeden z powodów, dla którego wyście uciekli z Prawa i Sprawiedliwości? Wiedzieliście, co się święci? Myśmy nie uciekali, nas wypchnięli. Ale ja powiem szczerze, mam dużą satysfakcję z tego, że tworzymy nowe środowisko polityczne.
Ja pozwolę sobie, bo mówimy o procesie legislacyjnym. No jednak nie zdarzyło się, żeby jakiś poseł leciał na Ibizę, przypadkowo jadł obiad, przypadkowo po powrocie składał poprawki. Ja tylko chcę powiedzieć, że te poprawki składał skarbnik PiSu. Skarbnik PiSu. Biorę pod uwagę również problemy PiSu, jeśli chodzi o budżet razem z tym panem, który, posłem, który poleciał między innymi na Ibizę. I oni mówią teraz, że te poprawki były przeciwko ządzie. Podam trzy przykłady, tylko trzy przykłady. Jedna z poprawek, którą złożyli. Rząd proponował, żeby była taka tzw. specjalna roczna wpłata na pokrycie kosztów nadzoru na poziomie 0,4% przychodów, co oni zaproponowali, żeby była maksymalnie do 10 tys. euro. To było z korzyścią? Tak, z korzyścią.
Oni zaproponowali, żeby nad KNF-em, który to wszystko kontrolował, była specjalna rada. Rada do spraw kryptoaktywów, która miała się składać z przedstawiciela, uwaga, prezydenta, czyli pana Nawrockiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, czyli pana Glapińskiego i trzech przedstawicieli branży kryptowalut. Zróbmy tu pauzę, bo jest jeszcze jedno pytanie, które przychodzi mi do głowy o Komisję Śledczą, ale rozwiniemy je w tej części internetowej. Teraz zapytam i zacznę od pana, panie pośle. Czy nie widzi pan nic niestosownego w tym, że Były minister Maciej Berek ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Ja mówię, celowo ma, bo nie wiadomo, czy będzie za przysiężenie prezydenta. Nie, ja nie widzę. Wie pan, polityka to jest twarda gra. Na miękko to można jajka gotować. Tak jest. Trzeba robić wszystko zgodnie z prawem, ale trzeba być w tym wszystkim skutecznym.
Czasami tak jest, że rząd zaprasza do współpracy urzędników, ludzi, którzy się dobrze znają na robocie, Akurat Maciej Berek nigdy politykiem nie był. Nigdy pan go nie widział na mównicy sejmowej jako posła. Ale był bardzo blisko rządu, miał funkcję. Tak jest. I mogę powiedzieć, że nawet PiS jak doszedł do władzy, to nie miał żadnych zarzutów do tego, jak on wykonywał swoją pracę. Nigdy nie słyszałem, żeby jakikolwiek polityk PiSu miał jakiekolwiek zarzuty. Pilnował całego centrum legislacji i zawsze robił to dobrze. Po co Berek jako sędzia może odpowiem słowami ministra Rółkowicza? To jest wojna, on wczoraj napisał i to nie jest czas na dylematy. To nie jest demokracja, to jest jakaś parodia demokracji. Ja uważam, że zgodnie z prawem jest powoływany.
Zgodnie z ustawą, która stawia odpowiednie wymogi, które on spełnia, natomiast jest bardzo sprawnym urzędnikiem, bo też siedział w środku i wie jak to mniej więcej funkcjonuje. Wie pan, na czele mamy pana Świączkowskiego, któremu grozi kilka lat więzienia i kilka zarzutów, między innymi za podsłuchy. Mamy prezydenta, który nie chce odebrać ślubowania od czterech sędziów, więc sprawa jest bardzo poważna. Maciej Berk nie spełnia kryteriów, nie wykonywał przez 10 lat zawodu radcy prawnego, był wpisany na listę osób wykonujących, a nie wykonywał. Paweł Jabłoński na stronie internetowej opublikował oświadczenia kolejnych zakładów pracy Macieja Berka i z nich wynika, że nie był tam zatrudniony jako radca.
Panie pośle, zaraz skończymy temat w internecie. A po drugie, był i jest politykiem, startował do Sejmu w 2005 roku z Izby Platformy Obywatelskiej i pełnił funkcję polityczną w rządzie. Nie powinien być sędzią Trybunału Konstytucyjnego, a co zrobił w tej sprawie pan prezydent, tego nie wiem, to jest jego decyzja. Myślę, że może być w tym zakresie, mogą być poważne wątpliwości prezydenta. Pan Berek wykonywał zawód radcy prawnego, uwaga, nie 10, 17 lat i 8 miesięcy. Nie ma na to żadnych dokumentów. Zakisany był jako radca prawny chyba od 25 lat tego, co wykonywał. Nie, nie, nie, miał przerwę. Okręgowa Izba Radców Prawnych dokładnie wykazała 2006, 2009 i później 2012. Był na liście osób wykonujących, a nie wykonujących. Krzysztof Szczuski, Dariusz Joński. Ja wierzę instytucjom, które wydały rozsądzenia. I oni mówią 17 lat i 8 miesięcy.
Wierzę panom, że za chwilkę dyskusja, ale wraca do internetu. Sprawdzamy. Zapraszamy na rmf24.pl i do naszych mediów społecznościowych. Czekamy. Na gorącą dyskusję bardzo panom dziękuję za ten start nowego formatu Sprawdzam. Proszę dokończyć panie pośle, bo chyba panu ostatnio odebrałem głos i zaraz przechodzimy do innych tematów. Chcę powiedzieć, że jeśli chodzi o Zondacrypto, tak patrzę na te poprawki i te poprawki... Ale jeszcze mówiliśmy o panu Berku. Czy będzie wojna? Nie, nie będzie wojny. Będzie zgodnie z prawem zrobienie porządku. Wie pan, w tej dyskusji i rozmowy ta wojna polityczna tam gdzieś występuje oczywiście, ale jak znam pana Macieja Berka, to idzie po to, żeby faktycznie ten system naprawić. Na czele jest człowiek, któremu grożą ogromne zarzuty.
Na czele tego Trybunału jest człowiek, umówmy się, prawa ręka przecież Ziobry, który nie chce dopuścić, nie chce wpuścić, nie chce dopuścić czterech sędziów. Ja się zdąży, że system trwala prawo. Chodzi o to, że się przejęli w 2015 roku Trybunał, wpuściliście tam Pawłowicza, Piotrowicza, a na koniec Święczkowskiego, żeby rozwalić. Panie pośle, ale wyście przeciwko temu protestowali przez wiele lat, a dziś robicie to samo przeciwko czemu? Czy pan chce naprawdę porównać Piotrowicza panią Pawłowicza? Jak pan mówi, że robicie to samo, to mówię, że nie robimy tego samego. Tak jak telewizja publiczna nie robi tego samego, co robiła w czasach PiS-u. Dlatego chcę tylko powiedzieć, że
Ani pan Berek nie będzie się zachował i nigdy się nie zachował jak pani Pawłowicz. Ja pamiętam jak pani Pawłowicz, kiedy była w Sejmie... Tylko chodzi o zasadę. Chodzi o zasadę pani pośle. No że polityk czynny przechodzi do Trybunału. Wyście przeciwko temu protestowali, paliliście świeczki. Nawet chcieliśmy ustawę przegłosować. Skoro PiS nie przegłosował, no to w takim razie korzystamy z zapisów ustawy, która jest dzisiaj. Czy wam wszystko wolno? Jak jesteście u władzy? Nie wolno. Jeszcze raz. Nie wybraliśmy żadnego czynnego posła do tego, żeby tam skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Człowieka, który faktycznie się zna na robocie. Tego rzeczywiście nikt nie może odmówić, ale chodzi o zasady. Nawet PiS mu nie zarzucił nic. Natomiast ja muszę powiedzieć, że w tym gronie dzisiaj rozmawiamy.
Kto jak kto, ale pan Szczucki akurat w sprawie pana Berka się nie powinien wypowiadać. Jest ostatnią osobą. Bo to pan Berek ujawnił to, co się działo za czasów PiSu, kiedy pan Szczucki pełnił funkcję ministra i szefa rządowego centrum legislacji. I pan Szczucki ma postawione zarzuty i jest akt oskarżenia w sądzie złożony w tej sprawie. Wykorzystywania publicznych pieniędzy stanowi zdorobienia swojej kampanii. Więc jak ja słyszę, że pan Szczucki dzisiaj przychodzi do radia i krytykuje pana Berka, Któremu nikt nigdy nic nie zarzucił. Również politycy PiSu, a mieli przecież tyle lat. Wie pan, on odpowiadał za legislację, za centrum legislacji. To jest bardzo poważna robota. I nigdy nie wykorzystał funkcji do tego, żeby zatrudniać ludzi, którzy mieli robić później kampanię wyborczą.
Nigdy tego nie robił. Panie redaktorze, ja nie mam powodu, żeby się bronić. To skutecznie trzeba mnie najpierw oskarżyć i doprowadzić do wyroku skazującego. Ale nie jest skuteczny w tym sensie, że w ogóle sąd na razie się nim jeszcze nie zajął. Jest wniosek o umorzenie postępowania. Panie, proszę spokojnie. Jeszcze pan będzie musiał się z tych słów wycofywać. Pewnie kilka lat to potrwa, bo sądy działają wolno. Ja chciałbym, żeby to wszystko stało się szybciej. Nie mam nic do ukrycia. Zrezygnowałem z immunitetu. Chcę, żeby ta sprawa jak najszybciej była wyjaśniona. Naprawdę uczestniczę we wszystkich czynnościach, które się odbywają, bo chcę. Jestem przekonany, że absolutnie te zarzuty są bezpodstawne. A chociażby to, co zrobił wtedy pan Berek, także potwierdza, że działał jako polityk, bo wpisał się w polityczny atak na opozycję. I to nie ma nic wspólnego z byciem urzędnikiem.
Ja słuchałem cierpliwie tego co pan mówił, długo teraz chcę dokończyć. Ten standard, który żeście chcieli wprowadzić w ustawie, ta ustawa była zła z innych powodów, ale 4 lata karencji pomiędzy pełnieniem funkcji, tam było nie tylko mowa o mandacie posła i senatora, ale także członka rządu. To to, że ustawa nie obowiązuje, wcale nie zwalnia was z obowiązku przestrzegania norm moralnych, standardów, które sami chcieliście narzucić innym. To wczoraj w Sejmie też ładnie podkreślał Adrian Zandberg. Ludzie, którzy protestowali przeciwko temu, co robiło Prawo i Sprawiedliwość, bardzo dużo ludzi w obronie zasad, w obronie Trybunału Konstytucyjnego, już nie chcę wracać do historii, czy kto tam miał rację, ale takie protesty przecież liczne były, to oni w dużej mierze na was głosowali i oni liczyli na to, że tych standardów będziecie przestrzegać. Wielu dziennikarzy też jest na nie. I powiem jeszcze jedno, panie redaktorze.
Wielu byście pewnie znaleźli, nawet lepszych prawników, bo też nie róbmy stanu Ameryka najlepszego w świecie prawnika, którzy by mogli być w dowodzie amerykańskim. Bo wielu obserwatorów polityki, wielu obserwatorów mówi tak, przekraczane są kolejne granice. Czy pan tu w tym studiu w RMF-ie, ja sprawdzam, dobrze, jest w stanie zapewnić nas, że jak dojdziecie do władzy, za półtora roku pewnie, tak, może, Nie zrobicie tego samego, co oni dzisiaj? Jestem w stanie zapewnić, że nikt z Rozwoju Plus nie zagłosuje nigdy za żadnym politykiem, a tym bardziej czynnym politykiem i nie skieruje go do Trybunału Konstytucyjnego. Zapisujemy. Zdanie ostatnie. Ja wiem, co zrobił Donald Tusk. Wczoraj to zauważyłem. Po to, żeby upokorzyć koalicjantów. Kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, co on ma wspólnego w ogóle z problematyką Trybunału Konstytucyjnego wychodzi, zabiega o to, żeby poprzeć Macieja Berka, a Donald Tusk z poziomu ław rządowych patrzy na to z satysfakcją.
On w tym momencie doprowadził do tego, że jego koalicjanci przestali się liczyć w polityce. Może zabierał wspólną jednolistę za rok. Może tak, ale to właśnie jest ten sam rezultat. Podczas kiedy Władysław Kościoła-Kamysz przemawiał, tak, Donald Tusk patrzył, natomiast pana koleżanka Chorośińska szczekała. Skandalicznie się zachowała, panie profesorze. Absolutnie niedopuszczalne zachowanie w polskim parlamentu. Nie ma w czym dyskutować. Natomiast to ciekawe, co pan powiedział jako prawnik swoją drogą, że pan Berek zawiadomił prokuraturę, Powiedział informację i zawiadomił prokuraturę, że to jest w ogóle skandaliczne, że się tak zachował w pana sprawie. No więc, a co pan zrobił, gdyby do pana przyszli urzędnicy i powiedzieli, proszę pana, tutaj najprawdopodobniej mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Są dokumenty, dowody i tak dalej. Ale to zostało, panie profesorze, jest sprawa w sądzie, sam pan się przekona za jakiś czas.
Prokuratura uznała. Teraz chcę tylko na jedną rzecz zwrócić uwagę. Ja pamiętam słynne również maile Dworczyka. W których wynikało kto do kogo wysyłał maile, jak z kaperem były wysyłane do Trybunały, jakie miały być orzeczenia wydawane i jakie były tak de facto, bo te maile wyszły po tym. I one były zgodne z tym wytycznymi kaperem. Chodzi o to, żeby faktycznie Trybunał był Trybunałem i żeby odzyskał zaufanie. Nie, dzisiaj jakbyśmy zapytali, jakie jest zaufanie do Trybunału po tych latach PiSu i po tym, co zrobił Piotrowicz razem z Pawłowicz-Świączkowskim, jest najniższe, najniższe w historii. Więc chodzi o to, żeby odbudować zaufanie. I Berek, jestem przekonany, w tym pomoże. I ci ludzie, którzy wychodzili na ulicę, sami się przekonają, że właśnie Maciej Berek pokaże właśnie tą bezstronność też Boże Karol.
Prokuratura, panie pośle, teraz kieruję do pana posła Szczuckiego pytanie. Chcę przesłuchać Karola Nawrockiego w sprawie jeszcze tych trzech sędziów innych, którzy czekają cały czas na jakby taką czynną pracę W Trybunale prezydent powiedział, że przyjdzie. To jest potrzebne? Przyjdzie, czy prokuratorzy raczej przyjdą do niego, bo jest taki zwyczaj, że to prezydent przyjmuje prokuratorów. To jest potrzebne? Absolutnie nie jest potrzebne i nic nie zmieni. Już nie mówiąc o tym, że prezydent w ogóle nie podlega odpowiedzialności karnej w takim tradycyjnym, powszechnym sensie, tylko przy Trybunałem Stanu, to chodzi tylko o to, żeby... Czyli to jest teatr polityczny, tak? Panie redaktorze, powiem tak. Ani Jarosławowi Kaczyńskiemu, ani Donaldowi Tuskowi sprawnie działający Trybunał Konstytucyjny nie jest do niczego potrzebny. Donald Tusk chce polaryzować, chce ogniskować konflikt wokół tego, chce odciągać uwagę opinii publicznej. Słuchacze, którzy są wyborcami koalicji zaraz powiedzą, że to Jarosław Kaczyński chce polaryzować.
Ale ja uczciwie powiem, panie redaktorze, żaden z tych dużych liderów nie chce sprawnie działającego Trybunału Konstytucyjnego, chcą konfliktu. Widzicie szansę na jakiś reset konstytucyjny w tej jeszcze kadencji? Bardzo bym chciał, żeby on był, ale szans nie widzę. Ja uważam, że w tym gronie, w którym jest, mówię też o tych nowych sędziach, co do których chyba ani opinia publiczna, ani politycy nie mieli żadnych zarzutów co do ich historii, co do ich Wiedzy, doświadczenia mają szansę naprawić Trybunał Konstytucyjny. Ja w to wierzę. Uważam, że to jest możliwe i cieszę się, że Maciej Berek też jako doktor prawa przyłoży rękę do tego. Zobaczymy, co się wydarzy, bo ja się boję, że może być próba nawet siłowego jakiegoś wejścia do Trybunału. Już były takie próby. Przecież tam policja z prokuratorem już wchodziła. Siłowo to pamiętam, za czasów PiSu rozwiązywano problemy z kobietami, które wychodziły na ulicę i walczyły o swoje prawa, które notabene Trybunał Konstytucyjny, jak pan pamięta, atakował kobiety.
Panowie, czy grozi nam wojna? Bo premier bardzo mocno w ostatnich dniach mówi, że to już prawie tygodnie, miesiące te kluczowe będą w najbliższym czasie. Czy rzeczywiście, panie pośle, trzeba się bać? Pewnie nie chodzi o to, żeby się bać i pewnie apelowałbym do pana premiera, żeby rozsądniej posługiwał się takimi argumentami, ale oczywiście, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna i tu powinniśmy umieć się unieść ponad bieżące spory polityczne. Ta wizyta chociażby szefa CIA i Federacji Rosyjskiej i różne rzeczy, które tam się dzieją pozwalają wnosić, że A minister Czaputowicz kieruje tutaj teraz wzrok ku drugiemu gościowi. Minister Czaputowicz kilka dni temu w RMF-ie, czyli człowiek, który kiedyś był w PiS-ie, ale już dzisiaj raczej krytykuje ten PiS, mówi, że to jest celowa gra Donalda Tuska, który w ten sposób kryje wewnętrzne, krajowe problemy.
Ja myślę, że no właśnie, ta ostatnia wizyta szefa CIA, który notabene ostatnia, przedostatnia wizyta była parę dni przed rozpoczęciem ataku Rosji na Ukrainę, jest bardzo symboliczna i wymowna. I Rosja nie chce zakończyć wojny w Ukrainie i mówi się o tym, że chce Może zaatakować któryś z krajów Unii Europejskiej i NATO. Więc cała Unia Europejska też się do tego bardzo mocno przygotowuje. Dlatego te programy EDIP, SAFE, Military Mobility, żeby tak jak kiedyś Trump powiedział jeszcze rok temu, chcecie być bezpieczni, to musicie w to zainwestować. Więc jeśli ktoś myśli, że Putin cofnie się, on się cofnie tylko wtedy, kiedy będzie wiedział, że może być szybka, zdecydowana reakcja. Kiedy państwo... przecież on nigdy nie zaatakuje Chin.
On nigdy nie zaatakuje Stanów Zjednoczonych. Półtorej minuty nam zostało do końca, więc wykorzystam pana panie pośle i pana europejski różnego rodzaju teraz znajomości sytuacji. Czy dojdzie rzeczywiście do rezygnacji Weta w Unii Europejskiej? Jedna z krajów chce tego. Dla nas chyba by to było trudne. W tej chwili w kontekście dwóch tak de facto najważniejszych debat dotyczących konkurencyjności gospodarki europejskiej względem, szczerze mówiąc, Chin, przede wszystkim Chin, ale też Indii i dodatkowo kwestii bezpieczeństwa, która nigdy nie zaprzątała głowę Parlamentu Europejskiego czy Komisji Europejskiej, tematy inne zeszły na Boczny tor. Unia Europejska mam takie wrażenie, że jest dzisiaj dużo, dużo silniejsza niż jeszcze parę lat temu, a na pewno silniejsza niż jak wchodziłem do Parlamentu Europejskiego.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy pytają posła Darusza Jońskiego o jego stanowisko wobec weta prezydenta w sprawie ustawy o kryptowalutach.
Posłaniec opisuje ustawę i kwestię polaryzacji, podkreślając, że kwestia Zondacrypto jest problemem polityki prawicowej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.