Mentionsy Mentionsy
Spotkania z Przyrodą
Spotkania z Przyrodą

126 - Mikołaj Golachowski - Wyprawa na Krańce Świata

03.10.2025 ·2 godz 5 min

Dzisiaj mam ogromną przyjemność gościć Mikołaja Golachowskiego — biologa, polarnika, a także pilota, przewodnika i edukatora – od lat związanego z regionami polarnymi: najpierw jako badacz i naukowiec, potem jako pilot i ktoś, kto dzieli się swoja ogromna pasją z innymi.W naszej rozmowie przeniesiemy się na Krańce Ziemi — do Arktyki i Antarktyki, a dzięki niej spróbujemy zrozumieć, co te miejsca mówią do nas i o nas dzisiaj. Poruszymy tematy stanu polarnych ekosystemów, praw chroniących te obszary, presji eksploracji przemysłowej, rozwoju turystyki oraz tego, jakie emocje budzi w Mikołaju każda kolejna wyprawa w świat wody, lodu i otwartych przestrzeni lądów.Strona odcinka: michalstanecki.com/126Odnośniki do osób i treści wymienionych w rozmowie:https://www.facebook.com/GolachowskiOZwierzolkachhttps://lubimyczytac.pl/autor/102294/mikolaj-golachowski#books-and-magazineshttps://arctowski.aq/pl/o-stacji/https://www.facebook.com/events/1247216873478975/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22mechanism%22%3A%22attachment%22%2C%22surface%22%3A%22newsfeed%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7DZapraszam do wysłuchania 126 odcinka podcastu!Podziękowania dla wszystkich moich Patronek i Patronów. W tym zacnym gronie są: Tomasz, Andrzej, Maciej, Ewa, Edyta, Dawid, Marta, Joanna, Magdalena, Kamil, Agata, Daniel, Agnieszka, Patrycja, Olga, Hanna, Paweł, Łukasz, Katarzyna, Krystyna, Maciej, Kacper i Ania.Za małe i duże kawy dziekuje także Dawidowi, Katarzynie, Radkowi i Andrzejowi.Dziękuję za Wasze zaufanie i zaangażowanie!

Skąd się u ciebie wzięły te twoje relacje z obszarami północy, południa? Oba te obszary się nazywają obszarami polarnymi. Na południu jest Antarktyka, a na północy Arktyk. Byłem nimi zafascynowany od dzieciństwa. Właściwie to jest pewnie wina książek, którymi się zaczytywałem jako dzieciak. To były zwykle książki jak nie Jacka Londona, to Hurwooda. Nie czytałem Centkiewiczów, nie czytałem... Jedną chyba kiedyś przeczytałem i mi się nie spodobała. Jakoś tak dorastałem zafascynowany tymi właśnie północnymi obszarami na początku i w ogóle w takim przeświadczeniu, że przygoda się nie liczy, jeżeli ślina nie zamarza w powietrzu i zanim nie dotknie ziemi, jak spluniesz, nie? Poza tym też fizjologicznie mnie do tego ciągnęło, bo odkąd pamiętam zawsze wolałem jak jest zimno niż jak jest gorąco. Tylko tyle, że w czasie kiedy byłem tam najpierw w podstawówce, później w liceum i na studiach biologicznych, Polska Stacja Antarktyczna, Arctowski, zresztą Arktyka tak samo, obie wydawały mi się takimi abstrakcyjnymi bytami dosyć.

Większość ludzi zostaje przez okres lata, ale gdzieś tam do marca już wracają do domu, a na zimę zostaje mniejsza grupa, czyli jak mówisz, że zimowałeś, to zwykle oznacza to, że wcześniej było też lato. Także to było moje pierwsze zimowanie. Później mi zaproponowano pracę w tym Zakładzie Biologii Antarktyki, więc kontynuowałem swoje badania nad słoniami. Prowadziłem też różne inne i byłem jeszcze na trzech wyprawach, w tym dwóch tylko letnich. Znaczy ja byłem tylko w tym letnim kontyngencie, a ostatnia moja wyprawa, kiedy byłem też kierownikiem polskiej stacji, to była znowu całoroczna. Czyli w sumie tam spędziłem na tym Arctowskim za trzy lata. I jakoś jak tam pracowałem jako naukowiec, No to przypływały do nas statki turystyczne w odwiedziny. Oczywiście turyści się zmieniają z wycieczki na wycieczkę, natomiast przewodnicy są ci sami, więc ja stopniowo się tam z nimi zaprzyjaźniłem, bo zwykle byłem tą osobą, która pokazywała wszystko dookoła.

Obserwacji ze strony turystów i komentarze ze strony turystów. Czyli to publiczne oko, ta publiczna kontrola działa. Co do tych negatywnych wpływów, kolejnym takim przykładem są gatunki inwazyjne zawleczone do Antarktyki. Ten sam problem oczywiście istnieje też w Arktyce. Wraz ze zmianami klimatu różnym organizmom łatwiej jest przetrwać w tych miejscach. Problem został dostrzeżony jakieś w tej chwili 15 lat temu, pojawiły się pierwsze publikacje, niestety jednym z pierwszych miejsc, gdzie stwierdzono obce gatunki była stacja Polska-Arctowski, gdzie po prostu kontenery najpierw stały sobie długi czas na ziemi w Dziekanowie Leśnym pod Warszawą, a później były wywiezione prosto na Antarktydę, no i nasionka traw, które w międzyczasie się tam przyczepiły, to później zaczęły się wesoło rozrastać po okolicy.

Ale nie tylko z Arctowskiego, takie sygnały były z różnych innych stacji również. I piętnaście lat temu, albo szesnaście lat temu nawet, w każdym razie w jednym z pierwszych lat, kiedy ja pracowałem jako przewodnik turystyczny, mieliśmy taki program monitoringowy pod tytułem Allianz International. Który polegał na tym, że odkurzaliśmy wszystkich ludzi, wszystkie kieszenie, wszystkie torby fotograficzne i tak dalej, takimi specjalnymi odkurzaczami z sitkami, a później naukowcy liczyli te wszystkie nasionka, jakieś tam owadziki, jajka, różnych rzeczy i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Opublikowano te badania, te wyniki tych badań i się okazało, że przeciętny turysta miał na sobie półtora nasionka jakiejś rośliny inwazyjnej, co jest dosyć dużo. I mówimy tu o czystej nieświadomości. Tak, absolutnie. O czymś, co masz w kieszeni niechcąco, bo gdzieś tam byłeś wcześniej.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.