S04E12: "Kabaret" (1972) -- CLASSIC
Opowiadam o filmie „Kabaret” (1972) Boba Fosse’ego. O kontekście międzywojennego Berlina opowiada prof. Iwona Luba (Uniwersytet Warszawski). 00:00:00-00:00:19 CZOŁÓWKA (kompozytor: Artur Guza) 00:00:19-00:11:19 POWITANIE 00:11:19-00:16:02 ROZDZIAŁ 1: Kilka słów o „Kabarecie” 00:16:02-00:29:45 ROZDZIAŁ 2: Kim był Christopher Isherwood? 00:29:45-01:01:00 ROZDZIAŁ 3: Berlin epoki Weimarskiej 01:01:00-01:22:05 ROZDZIAŁ 4: Kabaret Broadwayowski 01:22:05-01:30:25 ROZDZIAŁ 5: „Kabaret” filmowy - początki 01:30:25-01:42:52 ROZDZIAŁ 6: „Kabaret” filmowy - zdjęcia 01:42:52-01:50:20 ROZDZIAŁ 7: „Kabaret” filmowy - arcydzieło 01:50:20-02:02:00 ROZDZIAŁ 8: „Kabaret” filmowy - recepcja 02:02:00-02:08:09 ROZDZIAŁ 9: Drugie życie „Kabaretu”
Spotkało się wielu ludzi, wiele wpływów, wiele formacji kulturowych, od Hollywood poprzez nowojorską scenę brodbojowską, aż po Berlin czasu Republiki Weimarskiej. I właśnie rozwikłaniu tego skrzyżowania, a może raczej lepszemu jego naświetleniu, poświęcam ten film. Rozdziały, o których mówię, będą uporządkowane w następująco. Rozdział pierwszy to będzie krótki wstęp, w którym pokrótce przedstawię film Kabaret, powiem o czym opowiada, do jakiego gatunku przynależy i jak w ogóle możemy o tym filmie mówić, w jakich kategoriach. Rozdział drugi będzie poświęcony postaci Christophera i Sherwooda.
Sięgnąłem do autobiografii producenta Saja Fewera pt. I got the show right here. The amazing true story of how an obscure Brooklyn horn player became the last great Broadway showman. Sięgnąłem także do autobiografii Joella Greya pt. Master of Ceremonies, a memoir wydanej w Nowym Jorku W 2016 roku. Artykuł Alicji Hellman pt. Sully Bowles ukazał się w miesięczniku Kino w roku 2018 w numerze pierwszym i stanowi pigułkę wstępu do postaci Sully Bowles. Opowiadania Christophera i Sherwooda Pożegnanie z Berlinem w przekładzie Marii Skroczyńskiej-Miklaszewskiej wydał w roku 1992 czytelnik. Nie jest to jedyne polskie wydanie tych opowiadań, ale ja korzystają właśnie z tego.
Aby zrozumieć korzenie kabaretu, musimy cofnąć się do końca lat dwudziestych, a zatem na naszej dzisiejszej drodze cofamy zegar z lutego roku 1972, kiedy to kabaret ma uroczystą premierę w nowojorskim Ziegfeld Theater, do roku 1929, kiedy to młody Christopher Isherwood przyjeżdża do Berlina. Rozdział drugi. Christopher Isherwood i jego Berlin. Na pierwszych stronach pierwszego opowiadania, które otwiera zbiorek Pożegnanie z Berlinem czytamy słowa następujące.
Jestem jak aparat fotograficzny z otwartą migawką. To słowa pierwszego z opowiadań berlińskich w zbiorze Pożegnanie z Berlinem Christophera Isherwooda. Christopher Isherwood mieszkał w Berlinie od roku 1929, kiedy przyjechał tam jako 25-letni aspirujący brytyjski autor, aż do roku 1933, kiedy się wyprowadził. Był to jednocześnie rok dojścia Hitlera do władzy. Innymi słowy, Isherwood oglądał schyłek Republiki Weimarskiej na własne oczy. W momencie przyjazdu, jako się rzekło, ten brytyjski autor miał 25 lat, miał jedną powieść na koncie, która rozeszła się w mikroskopijnym zaledwie, Na kładzie, a także, co ważne może, kilka przykładów Baudelaire'a.
S04E12. Wielkie Brytanii wciąż bardzo, bardzo homoseksualne życie było. Ograniczone i niszowe w Berlinie lat 20. i 30. było z kolei nader wybujałe. Oden i Sherwood chodzili po barach gejowskich i barach także połączonych z kabaretami właśnie.
W Berlinie jednym z nich był Cozy Corner, a sam Isherwood wprowadził się w roku 1930 na ulicę Nollendorfstrasse nr 17. To właśnie widok z tego okna opisywał w ustępie, który przed chwilą przeczytałem. To tam, w tym mieszkaniu, poznał niejaką Jean Ross. Jean Ross była nie tylko aktorką, nie tylko piosenkarką, przynajmniej próbowała nią być, ale także, co bardzo ważne, była aktywną dziennikarką, aktywistką polityczną o zacięciu lewicowym, a później także scenarzystką dla wytwórni filmowej UFA w Berlinie. Innymi słowy, była postacią o wiele żywszym życiu politycznym i intelektualnym, Będzie to w przypadku postaci, którą zainspirowała, a mianowicie Sally Bowles.
Christopher Isherwood po raz pierwszy opisał Sally Bowles w opowiadaniu właśnie pod tym tytułem, ukończonym w roku 1936. W roku 1937 Isherwood publikuje powieść Pan Norris się przesiada, w 1939 roku publikuje zbiorek opowiadań Pożegnanie z Berlinem, a w roku 1945 zebrane jego historie berlińskie zostają opublikowane właśnie jako The Berlin Stories. Ważne jest, że później już po filmie w roku 1976 Christopher Isherwood wróci do swoich lat berlińskich i opisze je w trybie bardziej pamiętnikarskim. W opowiadaniach posługuje się swoim alter ego, które nazywa się Christopher Isherwood, ale jest przekręcane przez właścicielkę mieszkania, panią Thurau jako Herr Isilu.
Natomiast w książce z 1976 roku Isherwood już pisze bardziej w pierwszej osobie, dosłownie właśnie w trybie pamiętnikarskim, Co istotne, ta wspomnieniowa książka zostanie w 2011 roku przełożona na film BBC, film telewizyjny, pod tytułem takim samym jak książka, czyli Christopher and His Kind, czyli Christopher i Jemu Podobni, z Mattem Smithem jako Isher Woodem i Imogen Putz jako Jean Ross, nie Sally Bowles, albowiem, tak jak wspomniałem, tutaj trzymano się mocniej wydarzeń prawdziwych. Czytane dzisiaj opowiadania Sherwooda mają oczywiście walor kroniki obyczajowej tamtego czasu, bardzo luźnych obyczajów, stanowią także pewien rodzaj gry z czytelnikiem, albowiem homoseksualizm autora wciąż nie może się w całej pełni objawić na tych stronicach, chociaż wątek aborcyjny, który obecny jest później także w sztuce i w filmie już się pojawia, co także było kontrowersyjne,
Natomiast te opowiadania są faktycznie taką serią zdjęć, tak jakby rzeczywiście Isherwood był kamerą i na jednym z tych zdjęć uwieczniona jest właśnie aspirująca aktorka, cudowna w swoich manieryzmach i niekonsekwencji, a także w tym, co chyba Isherwood najbardziej w niej podziwia, czyli w pewnym rysie niepoprawnej marzycielki, a zatem właśnie Sully Balls. Kiedy po raz pierwszy pojawia się w opowiadaniu, które nosi jej imię, Czytamy o niej tak. Kiedy nakręcała numer, zauważyłem, że paznokcie ma pomalowane na szmaragdowo. Kolor dobrany niefortunnie, gdyż zwracał uwagę na jej ręce, mocno zażółcone nikotyną i brudne jak u małej dziewczynki. Była mocną brunetką i mogłaby uchodzić za siostrę Fritza.
Mianowicie, że mówiła swoim dzieciom, że tak naprawdę powieściowa Sully Bowes była rodzajem seksualnego kamuflażu, że tak naprawdę nie była nią, to znaczy Jean, tylko że jest zakamuflowanym portretem jednego z męskich kochanków. I Sherwooda, innymi słowy, jak powiedział o niej Alan Cumming w świetnym filmie dokumentalnym The Real Cabaret z roku 2009, który Wam polecam, jest dostępny na YouTubie, była rodzajem literackiej brody. A zatem broda w slangu gejowskim to kobieta zapraszana na oficjalną imprezę po to, aby zamarkować heteroseksualizm tego, kto zaprasza. W tym przypadku Sully Bowles byłaby tak naprawdę rodzajem maskowania, a pod maską Sully kryłby się jeden z kochanków i Sherwooda.
Niejaka Fraulein Metatoural później stała się panią Schneider, a u Fossiego panią Schroeder. Fritz Wendel, który zakochuje się w filmie w Natalii Landauer, w istocie był wzorowany na węgierskim biznesmenie Francu von Ullmanie, który był homoseksualny, jak mówił o nim Isherwood, lubił śniadych chłopców. Natalia Landauer, zamożna Żydówka, była wzorowana na Gizię Solovejczyk, córce litewsko-żydowskiego bankiera. Te postaci, które obecnie dostrzegamy, już znając kabaret, na kartach pożegnania z Berlinem, następnie zmienią się, przejdą całą ewolucję, aż do właśnie tych wcieleń, które znamy z filmu Boba Fossiego.
Ale to jeszcze nie teraz. Ważne, aby zapamiętać, że właśnie dla Sherwooda Berlin tamtego czasu był fascynującym tyglem z jednej strony, przestrzenią seksualnego wyzwolenia. Przez pewien czas nawet mieszkał w tym samym budynku, w którym profesor Magnus Hirschfeld prowadził swoje pionierskie seksuologiczne dociekania. I oczywiście wszelkie wyprawy z Odenem miały także tę cechę pewnej transgresji, eksploracji seksualności dla Isherwooda, pomimo paragrafu 175 Kodeksu Karnego Niemieckiego, który wówczas nadal zakazywał stosunków homoseksualnych w Berlinie, zdecydowanie w tamtym czasie przymykano na to oko.
Warto pamiętać, że Berlin tamtego czasu był także przestrzenią literackiej inspiracji dla Isherwooda. To tam poznał wielu autorów, którzy go inspirowali, z którymi kłócił się i dyskutował o literaturze i jeden z tych autorów nawet użyczył nazwiska Sully Bowles, albowiem Sully Bowles nazywa się tak dlatego, że tak nazywał się ceniony przez Isherwooda Paul Bowles, autor wydanej w roku 1949 powieści Pod osłoną nieba. W 1903 roku Sherwood z Berlina wyjeżdża i w ten sposób domyka ten rozdział, albowiem resztę życia spędzi przede wszystkim w słonecznej
Kalifornii, pracując między innymi w branży scenariopisarskiej, ale także oczywiście publikując kolejne dzieła literackie, z których najsłynniejszy okaże się samotny mężczyzna. Po latach przeniesiony na ekran przez Toma Forda w roku 2009 z Colinem Fertem w roli głównej. To będzie już czas, kiedy homoseksualnej treści na ekranie w żaden sposób nie trzeba będzie markować ani maskować. Będzie to po prostu gejowska love story. Ale w Berlinie roku 1929-1933 wciąż Isherwood potrzebował pewnego rodzaju literackiego kamuflażu, ezopowego języka i właśnie takim ezopowym językiem spisane są jego wspomnienia, pożegnanie z Berlinem.
A teraz już rozpoczynam rozmowę z panią profesor. Zanurzmy się w Berlinie Krzysztofera i Sherwooda, ponieważ bez zrozumienia tego Berlina trudniej nam będzie zrozumieć sam kabaret. Witam serdecznie. Kabaret Boba Fossiego miał swoją premierę w lutym roku 1972, a zatem w tym roku obchodziliśmy 50-lecie tej premiery. No i nie jest tajemnicą, że dla wielu osób właśnie ten obraz Berlina wczesnych lat 30., Dzień dobry. Dzień dobry.
Tymczasem to było przedstawienie dla dorosłego widza. Co prawda przyszedł Herr, który faktycznie po hipisowsku wywróci stolik broadwayowski już bardzo niedługo, ale jednak kabaret był rodzajem szoku. Zanim jednak o tym przedstawieniu, trzeba wspomnieć o jeszcze jednym wcześniejszym wcieleniu teatralnym, które potraktuję tylko nawiasowo, ale bez tego wcielenia nie byłoby także późniejszego kabaretu. Mianowicie w roku 1951 powstała sztuka Johna Van Drutena pt. I am a camera. Ta sztuka zainspirowana właśnie opowiadaniami I. Sherwooda była tak zwaną sztuką nastroju, a nie intrygi. Mood play, nie plot play.
Była serią obrazków ukazujących właśnie owego kolorowego ptaka, jakim była Sally. Przypomnę, że w opowiadaniu I. Sherwooda i w tej wersji także Sally jest Brytyjką. To ona jest centrum spojrzenia i podstawowe jej rysy są już na miejscu. John Van Druten przyjął napisanie tej sztuki jako swego rodzaju wyzwanie. W rozmowie przeprowadzonej na przełomie lat 40. i 50. z autorką innego hitu, tzn. książki 101 dolmatyńczyków, niejaką Dodie Smith, Otóż Dodie Smith w tej rozmowie powiedziała mu przewrotnie, że nie wierzy, by opowiadania berlińskie Isherwooda dało się zaadaptować na potrzeby sceny.
Van Druten przyjął to jako wyzwanie i rzeczywiście zaadaptował Isherwooda, przy pełnej świadomości oczywiście autora, który już także snuł pewne plany i to nawet z W.H. Odenem, że być może wokół jego opowiadań berlińskich można by było nawet zrobić musical. Ale to te plany dopiero później zaczną pączkować. Tak czy inaczej sztuka I Am A Camera została przyjęta całkiem nieźle, mimo paru uszczypliwych także recenzji. Grająca Sally Bowles, Julie Harris otrzymała nawet za nią nagrodę Tony. Sali była fascynująca, jej wolność moralna i taka niespożyta wola życia przede wszystkim, na przekór wszelkim konwencjom, była czymś, co bardzo selektryzowało widownię.
I nawet w roku 1955 Henry Cornelius, reżyser co prawda urodzony w Afryce Południowej, ale znany przede wszystkim z brytyjskiej komedii Genowefa o wyścigach samochodowych na angielskiej prowincji, nakręcił film I Am A Camera z Julie Harris powracającą jako Sully Bowles powtarzającą swoją rolę sceniczną i z Laurencem Harvey'em jako odpowiednikiem Sherwooda. Oczywiście te sztuki miały jedną poważną wadę, mianowicie nie mogły nawet sugerować homoseksualizmu postaci Isze Rudowskiej, przez co brak wszelkiego erotycznego zainteresowania między tą dwójką, tzn. sali i bohaterem głównym, był trochę trudny do wytłumaczenia.
Tak czy inaczej, Sully była postacią wyprzedzającą swój czas, zwłaszcza jak na połowę lat 50. w kinie brytyjskim i amerykańskim. Dość powiedzieć, że w wielu recenzjach powtarzało się, że film jest zbyt odważny, między innymi przez sugerowanie tematu aborcji, który co prawda został wygodnie pominięty, a właściwie wyminięty, najpierw wprowadzony jako możliwość, ale następnie Sully dowiadywała się, że ciąża była fałszywym alarmem. W ten sposób To pierwsze wcielenie teatralne Sally Bowles można powiedzieć było swoistym ziarenkiem, które powoli zaczęło kiełkować. Tak jak wspomniałem, nawet Christopher Isherwood zaczął się w pewnym momencie zastanawiać, czy może właśnie jego opowiadania berlińskie nie byłyby dobrą podstawą do muzycznego przedstawienia.
Ale najważniejszą osobą, która podjęła ten temat i doprowadziła go do końca, był Harold Prince. Wybitny i pionierski, innowatorski producent i reżyser broadwayowski, któremu zawdzięczaliśmy między innymi albo który bardzo przyłożył rękę kluczową do takich projektów jak West Side Story czy Skrzypek na dachu. I to tylko niektóre z licznych tytułów, które w tej niezwykłej karierze są wręcz niezliczone. W każdym razie Harold Prince postanowił, że opowiadania Sherwooda będą dobrym podstawą do scenicznego musicalu. Libretto napisał Joe Masteroff, piosenki napisał duet Fred Ebb i John Kander.
który już wcześniej, na początku lat sześćdziesiątych, pracował z niejaką młodziutką Liza Minnelli przy musicalu, który co prawda nie miał wielkiego powodzenia. Nazywał się Flora the Red Menace i dotyczył ery makartyzmu i polowania na czarownicę w Stanach Zjednoczonych. Jest tam świetna piosenka pod tytułem Sign Here, dotycząca podpisywania deklaracji współpracy z partią komunistyczną. Harold Prince dostrzegł w materiale i Sherwooda coś bardzo ciekawego. Po pierwsze, dostrzegł szansę stworzenia musicalu o nowatorskiej formie. To znaczy wyobraził sobie musical, w którym scena jest podzielona na dwa obszary.
Obszar akcji właściwej, to znaczy tej, w której Isherwood, nazwany tu Cliffem, poznaje Sally Bowles, w której rozgrywa się także romans Frola i Schneider, czyli właścicielki domu, która zaczyna romansować z żydowskim właścicielem sklepu spożywczego, co następnie okazuje się problemem w kontekście wzrastających sił nazistowskich. A z drugą przestrzenią sceniczną byłby właśnie KitKat Club, na którym rządziłby nieco demoniczny mistrz ceremonii i piosenki na tej scenie komentowałyby akcje. Pomiędzy tymi dwiema przestrzeniami była przestrzeń tak zwanego limbo, czyli ani sceny, ani życia, to właśnie w przestrzeni limbo w pewnym momencie pod koniec przechodziła w znaczącym ruchu sali. To, co istotne, zapominamy o tym, kiedy znamy tylko film, który wyłącznie, z jednym wyjątkiem, umieszcza piosenki właśnie na scenie KitKat Clubu.
Ta sztuka jest o tym, co tu i teraz. To bardzo istotne, dlatego że sam Isherwood oczywiście nie był Żydem, natomiast ta grupa artystów, którzy powołali do życia kabaret sceniczny, właściwie wszystkie kluczowe osoby były pochodzenia żydowskiego, to znaczy zarówno Kander Ebb, jak i Masteroff i Harold Prince, a także legendarny scenograf tego przedstawienia, to znaczy Boris Aronson, urodzony w Kijowie. To wszystko byli potomkowie Żydów, którzy uciekli z Europy Wschodniej przed prześladowaniami i ten temat właśnie wzrastającego nazizmu był dla nich bardzo istotny.
Christopher Aysewood powie właśnie Później, że film wydał mu się niewiarygodny, ponieważ gdyby na scenie berlińskiej występował ktoś tak utalentowany jak Liza Minnelli, to jak sam i Sherwood powie, zleciałoby się tam pół Europy i stałaby się natychmiast gwiazdą. Zostawiam to do Waszej oceny, ale zwracam uwagę, że to właśnie Jill Howard wystąpiła jako Sully na scenie. Był to tak duży sukces, także w postaci ośmiu nagród Tony i docenienia tego, że dorosłe tematy pojawiły się na scenie broadwayowskiej, że pojawiło się pytanie o to, czy będzie adaptacja. No, co do tego nie było wątpliwości, że w końcu Hollywood zapuka i upomni się także o Kabaret. Co bardzo istotne także, jeżeli znacie film i zapoznacie się z nagraniami musicalu nawet w postaci audio, jest to, że
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.