Mentionsy Mentionsy
Sonder. Nieznane historie
Sonder. Nieznane historie

Był inteligentniejszy od 98% populacji. ''Geniusz'' zbrodni

02.09.2025 ·29 min 32 s

Gdy George Trepal dołączał do Mensy, nikt nie przypuszczał, że jego inteligencja stanie się narzędziem zbrodni.Instagram @konradshymanskyhttps://www.instagram.com/konradshymansky/Autor podcastuKonrad SzymańskiOpracowanieRafał GałązkaŹródła: https://ntpd.eu/RW1gKkontakt/współpraca: [email protected]

Ich najbliższymi sąsiadami była rodzina Carr. Przypadek sprawił, że Diane również nosiła nazwisko Carr, ale nie łączyły ich żadne więzy rodzinne. I może to lepiej, bo w przeciwnym razie pasowałoby tu znane powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Diane nie darzyła sąsiadów sympatią. Uważała rodzina Carr za hałaśliwą i uciążliwą. Regularnie urządzała awantury ich dzieciom, zarzucając im zbyt głośne zachowanie. Peggy i Pycar byli małżeństwem dopiero od kilku miesięcy, ale oboje mieli już za sobą nieudane związki.

Mieszkali razem z czwórką nastoletnich dzieci z poprzednich małżeństw i jedną wnuczką. Tak liczna gromadka naturalnie generowała hałas. Głośną muzykę, zabawy w ogrodzie, krzyki podczas gry w piłkę czy jazdy na rowerze. Dla Diane i Georgia, którzy cenili sobie ciszę i spokój, każda z tych sytuacji była powodem do irytacji. Próbowali skupiać się na pracy czy książkach, a najmniejszy hałas doprowadzał ich do szału. Diane często przychodziła do Peggy i Pai z pretensjami. George zwykle stał w cieniu, sprawiając wrażenie nieśmiałego i zdominowanego przez żonę, ale i on potrafił okazać swoją złośliwość.

Zdarzało mu się donosić na sąsiadów do odpowiednich instytucji. Choćby wtedy, gdy przerobili garaż na dodatkowy pokój, co uznał za złamanie prawa budowlanego. Z czasem Karowie przestali zwracać uwagę na częste narzekania pani doktor. Zwłaszcza, że Peggy i Paj mieli swoje problemy. Kobieta przyłapała męża na zdradzie, co zrodziło pomiędzy nimi poważny kryzys. Peggy zastanawiała się nawet, czy nie zakończyć drugiego małżeństwa po upływie niespełna roku. Nie chciała jednak, by jej dzieci, ani te, których ojcem był Paj, ponownie musiały przechodzić przez stres związany z rozpadem rodziny.

Uznał ją za głupi dowcip, niewarty uwagi. Peggy była bardziej ostrożna. Poprosiła dzieci, by uważały na siebie. Minęło jednak kilka miesięcy i praktycznie wszyscy zapomnieli o dziwnej korespondencji, która trafiła do skrzynki pocztowej. W październiku 1988 roku miał za to miejsce kolejny wybuch złości Diane, która znów przybiegła do domu rodziny Carr, by urządzić awanturę. Pani chirurg twierdziła, że muzyka puszczana przez synów Carr zagłusza jej myśli. Ta kobieta wrzeszczała i przeklinała, wręcz szalała ze złości.

Jej zachowanie kompletnie nie przystawało do tego, co się wydarzyło. Jej zdaniem muzyka w naszym domu była zbyt głośna. Mama jednak nie miała zamiaru jej ulegać. Twierdziła, że nie robimy nic złego. Diane odchodząc krzyczała w naszym kierunku, że to jeszcze nie koniec i że pożałujemy. Opowiadał Dion, syn Peggy, na łamach New York Times. Kilka dni później, 28 października 1988 roku, Peggy przebywała w pracy w lokalu, w którym była kelnerką. Z każdą kolejną godziną jej samopoczucie ulegało wyraźnemu pogorszeniu.

Skojarzyła ten objaw z możliwym zatruciem organizmu. Wkrótce źle poczuli się także syn Paya, Travis oraz Dewan, syn Peggy. Niebawem cała trójka wylądowała w szpitalu. Tym razem lekarze od razu przeprowadzili testy toksykologiczne. Wyniki tych badań były alarmujące. Zarówno Peggy, Travis, jak i Joan mieli w swoich organizmach wysokie stężenie azotanu talu. To substancja, którą dawniej stosowano w trutkach na owady i gryzonie. Aż do 1972 roku, gdy Agencja Ochrony Środowiska zakazała jej używania ze względu na ogromną toksyczność.

Zaledwie gram talu wystarczył, by zabić dorosłego człowieka. W dodatku substancja ta była bezwonna i nie miała smaku. Idealnie nadawała się więc na truciznę, którą mógł zastosować skrytobójca. Wyniki badań Travisa i Dujan były niepokojące, gdyż organizmy obu nastolatków były silnie zatrute i wymagały długotrwałej hospitalizacji. Jednakże gdy lekarze zobaczyli rezultat badań Peggy, z przerażeniem złapali się za głowę. Stężenie talu w jej organizmie przekraczało dopuszczalną normę 20 tysięcy razy.

Przecież w szpitalu leżał również jego syn Travis. Co więcej, badania wykazały podwyższony poziom talu także w organizmie samego Paya, co oznaczało, że i on musiał wypić skażony napój. Jego zachowanie również nie pasowało do profilu bezwzględnego sprawcy. Był rozstrzęsiony i przygnębiony. Większość czasu spędzał przy łóżku Peggy, wspierając ją w ostatnich tygodniach życia. Trudno było wyobrazić go sobie w roli zimnego i wyrachowanego trudziciela. 3 marca 1989 roku Peggy Carr zmarła. Pod koniec życia była już tak słaba, że nie mogła mówić i porozumiewała się z otoczeniem za pomocą języka migowego, którego nauczyła się w dzieciństwie.

Córka Peggy, Jelena, przypomniała sobie tylko, że pewnego dnia zobaczyła zgrzewkę przed drzwiami i po prostu zaniosła ją do kuchni. Coraz bardziej prawdopodobne stawało się, że truciciel zwyczajnie podrzucił zatruty napój pod drzwi karów, licząc na to, że wezmą go do środka bez zastanowienia. Agenci postanowili więc przesłuchać sąsiadów. Wtedy Paj wspomniał im o anonimowym liście z pogróżkami, który kilka miesięcy wcześniej trafił do ich skrzynki. To był ważny trop. Wkrótce śledczy zapukali do drzwi Georgia Trepala.

Mężczyzna sprawiał wrażenie zdenerwowanego. I choć uparcie twierdził, że nie ma pojęcia, kto mógł stać za otruciem, w pewnym momencie rzucił zdanie, które od razu zwróciło uwagę agentów. Ktoś widocznie chciał, by karowie opuścili tę okolicę. To stwierdzenie mocno zdziwiło śledczych, gdyż nie wspominali oni Drapalowi o groźbach otrzymanych przez Karów przed śmiercią Peggy. George nie mógł się o nich dowiedzieć także od sąsiadów. Jego relacje z nimi były zimne i napięte. Agenci zrozumieli, że ten niepozorny, łysiejący mężczyzna w okularach zasługuje na ich szczególną uwagę.

Niespełna półtora miesiąca po śmierci Peggy rolę mistrza ceremonii pełnił właśnie Treball. Wygłosił wtedy krótkie wprowadzenie do swojej zagadki. Kiedy groźba śmierci pojawia się na progu, roztropni ludzie wyrzucają całe swoje jedzenie do śmieci i uważają na przyjmowane przez siebie posiłki. Prawie nikt nie umiera od magii. Przedmioty zostawione na progu to po prostu sposób sąsiada na powiedzenie, nie lubię cię, wyprowadź się albo zginiesz. Te słowa szczególnie mocno zwróciły uwagę jednej z nowych uczestniczek, Sherry Jean, a właściwie Susan Gorek, agentki FBI pod przykryciem.

W kolejnych tygodniach agentka Susan kilkukrotnie odwiedziła dom Georgia i Diane. Można powiedzieć, że udało jej się zaprzyjaźnić z mężczyzną podejrzanym o spowodowanie śmierci Peggy Carr. Stopniowo budowała relacje i zyskiwała ich zaufanie. Za każdym razem uważnie obserwowała wnętrze domu. Na półkach zauważyła kolekcję minerałów i kamieni szlachetnych. Domowa biblioteka wypełniona była natomiast książkami o chemii i botanice. Osobne miejsce zajmowała kolekcja książek kryminalnych ze szczególnym uwzględnieniem serii lektur napisanych przez słynną Agatę Christie.

Mężczyzna był ostrożny i nie zdradził nic, co mogłoby bezpośrednio go obciążyć. Operacja Blady Koń trwała już prawie dwa lata i wciąż nie przynosiła przełomu. Wśród śledczych zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy aby na pewno tropią właściwego człowieka. A może śmierć Peggy Carr miała zupełnie inne tło? W 1990 roku George i Diane przeprowadzili się do Sebring, gdzie Diane otworzyła prywatny gabinet ortopedyczny. Susan wykorzystała ten moment. Poprosiła Trepala, by pozwolił jej jak najszybciej wprowadzić się do jego starego domu w Alturas, jeszcze zanim małżeństwo zdąży go dokładnie posprzątać i zabrać wszystkie rzeczy.

6 marca 1991 roku, trzy dni po drugiej rocznicy śmierci Peggy Carr, George Trepal został skazany na karę śmierci. Po ogłoszeniu wyroku córka Peggy, Cece, powiedziała dziennikarzom. Chciałabym zapytać tego człowieka, dlaczego uznał, że może być sędzią i skazać mamę oraz nas wszystkich na śmierć? Czy jego inteligencja dawała mu taki przywilej? Co można powiedzieć komuś, kto nawet po wyroku kary śmierci uśmiechał się bez skrupułów? Ten człowiek powinien codziennie dostawać butelkę koni i zastanawiać się, czy jest w niej coś niebezpiecznego.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.