Przywyknij do towarzystwa (Rozmowy o modlitwie #9)
W wakacyjnych miesiącach mamy Wam do zaproponowania nieco inną formę podcastów: będziemy z Wami krócej, ale częściej. W serii trwających około kwadransa rozmów przyjrzymy się fundamentom modlitwy i najważniejszym fragmentom z tekstów Świętych Karmelu. Od początku września wracamy do Was ze zwykłymi, podcastowymi rozmowami. Pewne rzeczy przy okazji modlitwy wydają się oczywiste – na przykład to, że Bóg jest obecny. Teresa od Jezusa wyraźnie jednak zaleca, by modlitwę rozpocząć od przypomnienia sobie o Jego obecności. Czy chodzi tu tylko o pracę wyobraźni? Porozmawiamy dzisiaj o tym, jak modlitwę zacząć oraz dlaczego początek jest tak ważny. „Zaraz po tym wstępie, ponieważ jesteś sama, postaraj się, córko, o towarzystwo. A jakież mogłabyś znaleźć lepsze, nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz? Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać”. (św. Teresa od Jezusa, Droga doskonałości 26, 1) — Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy Tobie i patrz z jaką miłością i jaką pokorą raczej Ciebie nauczać. Więc w zasadzie znowu wracamy do tego, co jest samą istotą, mianowicie do obecności. Obecności kogoś, do kogo się zwracamy. Czy to nie jest trochę zbyt oczywiste, żeby o tym pisać albo o tym rozmawiać? Jak się okazuje nie, ponieważ jest bardzo prostą pułapką, w którą możemy wpaść właśnie to, że modlitwa wcale tym spotkaniem z Jezusem nie będzie, że będzie spotkaniem ze samym sobą, że będzie spotkaniem z naszymi wyobrażeniami, że będzie ucieczką od czegoś, co mnie boli, co jest trudne, a wcale nie będzie spotkaniem z Bogiem i dlatego Teresa mówi,
Tylko żeby była jasność, nie? To uświadomienie stanięcia sobie w obecności Boga nie ma polegać na tym, że ja przez jakieś takie zewnętrzne okoliczności i warunki Sprawiam, że ja tego Boga w jakiś sposób poczuję, zobaczę, dotknę jakoś zmysłami, czy nawet przez wyobraźnię, czy przez fantazję. Nie. To ma być bardzo prosty akt wiary, czyli powiedzenie sobie krótko, Panie Jezu, ja wierzę, że jesteś tutaj obecny. Ja wierzę, że jesteś tutaj ze mną i ja wierzę w to, że Ty chcesz ze mną się spotkać. Nic więcej nie trzeba. Oczywiście, jeśli przy okazji zewnętrzne warunki w jakiś sposób pobudzą to moje wnętrze do tego, że ja naprawdę tą Jego obecność odczuję, no to być może ta modlitwa będzie prostsza, natomiast to wcale nie jest warunek konieczny do tego, żeby ta modlitwa była nazwana modlitwą.
Tutaj znowu św. Teresa podaje świetne przykłady, bo jakkolwiek zwraca uwagę na tę pozytywną wartość wyobrażania sobie Jezusa i pisze o tym, zachęca do tego, żeby siostry w ten sposób się modliły, czy żeby przy modlitwie korzystały z wyobraźni, wyobrażając sobie Jezusa w różnych scenach Jego życia, No to jednocześnie sama wielokrotnie i na różne sposoby opisuje jak ciężką ma wyobraźnię, jak nie potrafi z niej korzystać i jak małą pomocą na modlitwie jest dla niej wyobraźnia. No i ona na przykład w odniesieniu do siebie używa takiego obrazu osoby, która jest obecna obok mnie w ciemnym pokoju, gdzie mam świadomość, że ktoś jest obecny Ale ani go nie widzę, ani go nie słyszę, po prostu wiem, że jest. I to wystarczy, żeby modlitwa była spotkaniem.
To będzie też do tego, żeby uznać te dwa sposoby obecności Boga potrzebny jest właśnie ten akt wiary, który czynimy na początku modlitwy. Który, jeszcze raz powtórzmy, to jest coś bardzo prostego. Tu nie chodzi o to, żeby zmusić się w jakiś sposób, żeby jakimiś zewnętrznymi okolicznościami zmusić się do tego, żeby w tym swoim wnętrzu odczuć. Dlatego, że wiara z tym odczuciem nie ma nic wspólnego, albo może inaczej, wiara nie jest tożsama z tym odczuciem. Wiara to jest moja decyzja, to znaczy ja wypowiadam słowa i akt wiary to są po prostu wypowiadane słowa, Panie Jezu.
Ku temu, który stoi przede mną, też będę wychodził i będę starał się przynajmniej, czy będę miał te pierwsze poruszenia, żeby walczyć ze swoim egoizmem i żeby tą miłość bliźniego okazywać. I dlatego to miłość bliźniego, czy miłość wzajemna, jak ją nazywa Teresa, jest tak bardzo powiązana właśnie z doświadczeniem modlitwy, takim doświadczeniem relacji, przyjaźni, o którym też Teresa pisze. I ostatnie dopowiedzenie może na koniec, bo też kiedy mówimy o obecności Bożej, być może jakoś najbardziej intuicyjnie myślimy np. o Kościele, o Najświętszym Sakramencie, że tam Pan Jezus jest obecny i jak najbardziej. Natomiast ta obecność, na którą najczęściej wskazują nasi święci w kontekście modlitwy wewnętrznej, to jest Bóg obecny w nas. Tutaj chyba szczególnie pierwsza strofa pieśni duchowej, kiedy Jan odkrzyża
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Ojciec Marcin Wojnicki i ojciec Marcin Fizia kontynuują rozmowę o metodzie modlitwy, skupiając się na obecności Bożej.
Teresa z Akwaintyjnej podkreśla, że modlitwa to spotkanie z Bogiem, a nie ucieczka od problemów. Modlitwa powinna być wejściem w relacje przyjaźni z Bogiem.
Teresa podkreśla, że wyobrażenie Jezusa może być przydatne, ale nie jest konieczne dla prawdziwej modlitwy. Modlitwa to stanie się w obecności Boga.
Ojciec Marcin Fizia omawia, jak obecność Boża wpływa na nasze życie codzienne i relacje z innymi. Podkreśla, że modlitwa to nie jest tylko czas samotności, ale also moment spotkania z Bogiem.
Ojciec Marcin Fizia przedstawia przekonanie Jan Odkrzyżego o obecności Bożej, podkreślając, że to nie jest zjawisko zmysłowe, ale wiara.
Ojciec Marcin Fizia omawia trzy rodzaje obecności Bożej: obecność przez istotę, przez łaskę i duchową. Podkreśla, że obecność Boża jest niezwykle złożona i nie da się jej zrozumieć całkowicie.
Ojciec Marcin Fizia wyjaśnia, jak obecność Boża może być aktywowana w modlitwie, podkreślając, że to nie musi być zmysłowe doświadczenie, ale decyzja wierzenia w obecność Boga.
Ojciec Marcin Fizia omawia znaczenie słów w modlitwie, podkreślając, że to nie muszą być formalne, ale mogą być ułatwieniem doświadczenia obecności Bożej.
Ojciec Marcin Fizia wyjaśnia, że samotność na modlitwie to nie samotność samozależna, ale moment spotkania z Bogiem. Podkreśla, że to relacja, a nie samotność.
Ojciec Marcin Fizia podkreśla, że obecność Bożej jest nie tylko w Kościele i Najświętszym Sakramencie, ale także we wnętrzu duszy. Podkreśla znaczenie tej obecności dla naszego życia i modlitwy.
Ojciec Marcin Fizia podsumowuje rozmowę, podkreślając znaczenie obecności Bożej w naszej modlitwie i życiu codziennym.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W wakacyjnych miesiącach mamy Wam do zaproponowania nieco inną formę podcastów: będziemy z Wami krócej, ale częściej. W serii trwających około kwadransa rozmów przyjrzymy się fundamentom modlitwy i najważniejszym fragmentom z tekstów Świętych Karmelu. Od początku września wracamy do Was ze zwykłymi, podcastowymi rozmowami.
Pewne rzeczy przy okazji modlitwy wydają się oczywiste – na przykład to, że Bóg jest obecny. Teresa od Jezusa wyraźnie jednak zaleca, by modlitwę rozpocząć od przypomnienia sobie o Jego obecności. Czy chodzi tu tylko o pracę wyobraźni? Porozmawiamy dzisiaj o tym, jak modlitwę zacząć oraz dlaczego początek jest tak ważny.
„Zaraz po tym wstępie, ponieważ jesteś sama, postaraj się, córko, o towarzystwo. A jakież mogłabyś znaleźć lepsze, nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz? Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać”. (św. Teresa od Jezusa, Droga doskonałości 26, 1)
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite