Na falach ufności (Rozmowy o Małej Teresie #5)
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?Są rekolekcje, co do których od początku wiemy, że nie należy się po nich wiele spodziewać... Dla Teresy właśnie jedne z nich okazały się przełomowe. Podczas spowiedzi odkrywa potencjał ufności i miłości, które od tej pory stają się dla niej motywem przewodnim w życiu duchowym. A przy tej okazji pytamy razem z nią: co zasmuca Boga? I jak mówić o grzechu bez szantażu emocjonalnego?„Rozmowy o Małej Teresie” to wakacyjna seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Smak Karmelu. Podcast karmelitański. Witajcie w kolejnym odcinku naszej wakacyjnej serii. Tradycyjnie jest z wami ojciec Marcin Wojnicki, karmelita bossy. Ojciec Marcin Fizia, też karmelita bossy. I ojciec Sylwester Rzepecki, też karmelita bossy. Jak widać jeszcze właśnie w naszych wakacyjnych odcinkach. Tradycyjnie pozostajemy przy tekstach Teresa od dziesiątka Jezus. Dzisiaj kolejny z jej doświadczeń, historii, o których piszę. Tym razem doświadczenie rekolekcyjne. Rekolekcji, po których Teresa bynajmniej wiele się nie spodziewała, a okazało się, że jednak te rekolekcje i to, co usłyszała na tych rekolekcjach, było dla niej
Na falach ufności Rozmowy o Małej Teresie 5. Miałam zamiar nie mówić nic o moim wewnętrznym usposobieniu, nie wiedziałam bowiem jak je określić. Tymczasem zaledwie weszłam do konfesjonału, odczułam, że moja dusza się otwiera. Zaledwie po kilku słowach zostałam w sposób zupełnie niezwykle zrozumiana, a nawet odgadnięta. Dusza moja stała się niby księga, w której ojciec czytał lepiej niż ja. Polecił mi płynąć pełnymi żaglami po falach ufności i miłości, które mnie tak pociągały, ale którym nie śmiałam się powierzyć.
Bóg działa przez wszystkich, w każdym momencie. Tutaj Teresa pisała, że siostry jakoś Ten kapłan nie był porywający dla nich, a Teresie bardzo dużo pomógł, czytał w jej duszy. Po trzecie, jak cenna też jest kwestia kierownika duchowego, kogoś, kto ci towarzyszy w twoim życiu, kto gdzieś tak stoi z boku i patrzy na to wszystko, czy idziesz w dobrym kierunku, czy nie. No i pewnie jeszcze wiele, wiele innych wątków się tutaj pojawia, chociażby to umocnienie, które Teresa dostała, po którym była przekonana, że idzie w dobrym kierunku, że się nie cofa, że jej się nie wydaje, tylko rzeczywiście idzie do Boga, w stronę Boga, że się dobrze rozwija w tym życiu duchowym.
Ja na pewno muszę Chciałbym się utożsamić tutaj w tym doświadczeniu Teresy, że czasem, może nawet często, mam pewne oczekiwania wobec kaznodziei, czy wobec rekolekcjonisty. I już przed usłyszeniem homilii któregoś ze współbraci, ja już wiem, czy to kazanie mi się spodoba, czy nie, czy ono mnie poruszy, czy nie, czy ono mnie dotknie, czy nie. Często się sprawdza. Często się sprawdza, no bo na czymś to moje wyobrażenie mam zbudowane. Ale jednak często doświadczam też tego, że nawet jeśli cała homilia nawet była zupełnie, jakoś mnie nie dotknęła, to gdzieś tam Pan Bóg i tak przez ten trud jakoś i tak mnie dotknął, więc myślę, że to jest takie, nie wiem, powszechne doświadczenie, że mamy jakieś swoje oczekiwania, mamy swoje wyobrażenia też tego, kto i jak co powie, a później możemy się czasem miło zaskoczyć,
Nie to, że słuchacie tylko Smaku Karmelu. Warto też jak najbardziej uzupełniać to o inne spojrzenia i ujęcia. Tak, generalnie mi się wydaje, że zdrowe jest takie podejście, że każdy ma różne charyzmaty, różne dary i to jest po prostu dar, że ktoś w jakiś sposób głosi. Nie wiem, czy w ogóle nie odchodzimy trochę od tematu, ale to jest po prostu dar i tyle. Jeden ma, drugi nie ma, ale to nie świadczy o świętości życia. Tak, bo jednak centrum tego doświadczenia Teresy to nie było to, że się zaskoczyła, że jednak Gościu jakieś tam ciekawe homilie powiedział, tylko że właściwie Bóg zadziałał w konfesjonale w taki sposób, że potwierdził jej tą najgłębszą intuicję. Rozwiał obawę. Tak, tej nadziei, miłości, ufności w tym, że Pan nie tyle cierpi, chociaż też, ale nie największe cierpienie Pana wywołują moje grzechy, tylko brak mojego zaufania do Niego.
A tutaj jeszcze, no właśnie, to też pytanie, jak to zinterpretować, bo Teresa pisze tam nie tyle o grzechach, co o błędach. Więc tutaj też bym postawił pytanie, czy chodzi o grzechy, to znaczy ten moment, kiedy ja świadomie i dobrowolnie wybieram jakieś zło, które Właśnie w tym klasycznym wyrażeniu obraża Boga. Czy chodzi o błędy, czyli te różne rzeczy, które robię źle, ale bez mojego świadomego pójścia w jakieś zło, tylko ze względu na niedoskonałość, brak wiedzy i tak dalej. I w kontekście tego obraz Boga jest istotny, bo jeśli dla Teresy było takim odkryciem, że nie obrażają Boga nasze błędy, to znaczy, że wcześniej ten obraz Boga był właśnie taki, że nasze błędy go obrażają.
O którym na przykład Jan Odkrzyża mówi na początku Nocy Ciemnej, o tych niedoskonałościach, które niekoniecznie grzechami są, tylko są jakimiś tam pozostałościami tych korzeni porządliwości, które mamy w sercu. Nie wiem, nie wiem, jak do końca te słowa interpretować, bo w samym tym bliskim kontekście nie ma czegoś, co by je pozwalało tak jednoznacznie wyjaśnić. To znaczy to, co powiedziałem, to podkreślę jeszcze, bo myślę, że Teresa wcale w tym swoim, jakby patrząc na cały kontekst, ona wcale nie mówi, że grzechy są całkowicie Bogu obojętne, że on właściwie się tym nie przyjmuje. Tylko, że to co najbardziej zasmuca w grzechu, to to, że my w wyniku grzechu czy przeżycia błędu, my siebie jeszcze odrzucamy i nie pozwalamy Bogu działać nawet w tym doświadczeniu słabości i grzechu.
Można powiedzieć, że Teresa trochę siebie tak oceniała, skoro miała wątpliwości, że nie ma nieba. Co dalej w ogóle? W jaki sposób ona żyje? Czy jest wystarczająco dobra, czy nie? Ja myślę, że jakby patrząc na to i na tą ocenę jej, może właśnie o to jej chodziło, tak sobie myślę. Wydaje mi się, że nie szedłem w tą kwestię grzechów, bo raczej Teresa, ona tak kochała Boga i starała się całym swoim życiem w taki sposób postępować, że raczej Świadomie, dobrowolnie nigdy by nie wchodziła w jakieś zło. Natomiast bardziej chyba chodzi o taką kwestię jakiejś niedoskonałości natury. Tak jak już mówiliście, które wynikają z jakichś tam korzeni, które są w nas, porządliwości.
Czyli generalnie ja sobie tak myślę, że w tym grzechu ta istota polega na tym, że zamykasz się na miłość i skupiasz się na sobie, a nie na Bogu. W chrześcijaństwie chodzi o to, żeby kontemplować Jego, a nie swoją biedę i słabość, bo tylko patrząc na Niego możesz być prawdziwie wolnym i doświadczyć tej miłości. Jak będziesz patrzył na siebie, na grzech, to zawsze będziesz zamknięty i nie przyjmiesz. No tak, tylko że dzieci faktycznie jakoś wychowywać do sakramentu spowiedzi i do tej świadomości swojej grzeszności trzeba, a jest to przestrzeń, w której bardzo wiele przemocy można zastosować i taką przemoc później przełoży się właśnie na takie neurotyczne spojrzenie nawet na spowiedź, czy skrupulackie, albo kompletne zarzucenie samego sakramentu.
I ten zachwyt, który Teresa mówi, że z ufnością i z miłością mogę podchodzić do nawet mojej słabości. Myślę, że doświadczenie, tak mi się wydaje, że to będzie doświadczenie podobne, o którym pisze Paweł. Że moc słabości się doskonali i że będę się chlubił z moich słabości, żeby w nich się objawiła ta pełnia łaski Chrystusa. Teresa to genialnie zrozumiała, przecież sama mówiła później, że choćby popełniła najcięższy Z kolei pewnie pamiętacie tą scenę jak do jednej z sióstr, jak kiedyś rozmawiała z nią. Ta siostra była taka przygnębiona tą słabością, ciągle coś tam się jej nie udawało, ciągle się na tym skupiała.
Coś, czego ja nie jestem w stanie z mojej perspektywy dostrzec. Ja zawsze powtarzam, znaczy daję taki głupi przykład, nie? Jak wstajesz rano, to ty, jak nie zobaczysz się w lustrze, to musi ci ktoś powiedzieć, że ci stoją włosy. Sam tego nie zobaczysz. Akurat z nas, to chyba tylko Marcin. Mogą, mogą stać włosy. Ale jakby to jest to, nie? Że pewnych oczywistych rzeczy czasem nie zobaczysz, nie jesteś w stanie. Musi ktoś być z dystansu spojrzeć, nie? Tak, tak, tak. To na pewno to doświadczenie Teresy i ona później po tym doświadczeniu rekolekcji, ona to pisze w kontekście swojego pisma do matki Agnieszki, w której mówi właśnie, że to jej doświadczenie bycia córką taką podwójną, bo najpierw oddała się jej jako Matka po śmierci właśnie tej matki biologicznej, a teraz jako przełoryszy i ona też w niej widzi to doświadczenie, że ona tych niedoskonałości, tych niedelikatności, jak Teresa w pewnym momencie też pisze w tym tekście tak fajnie, pięknie, że widzisz moje niedelikatności i ty potrafisz być wobec nich delikatny, że to doświadczenie też z drugiej strony
Więc Świętej Teresie za to piękne świadectwo dziękujemy, a dzisiaj już chyba będziemy lądować powoli. Jak zwykle byli z nami ojciec Marcin Wojnicki, ojciec Sylwester Żyfec i ja, ojciec Marcin Fiza. Dziękujemy Wam, że byliście z nami. A to ty zaczynałeś, więc ty zakończ. Dobrze, więc tradycyjnie zachęcamy was oczywiście do komentowania, udostępniania tych odcinków tak jak możecie i gdzie możecie, podrzucenie ich innym, no i do wsparcia czy modlitwą, czy poprzez Patronite'a. No i widzimy się jak zwykle w kolejnym tygodniu. Do zobaczenia. Do zobaczenia i usłyszenia. Do zobaczenia. Smak Karmelu.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?
Są rekolekcje, co do których od początku wiemy, że nie należy się po nich wiele spodziewać... Dla Teresy właśnie jedne z nich okazały się przełomowe. Podczas spowiedzi odkrywa potencjał ufności i miłości, które od tej pory stają się dla niej motywem przewodnim w życiu duchowym. A przy tej okazji pytamy razem z nią: co zasmuca Boga? I jak mówić o grzechu bez szantażu emocjonalnego?
„Rozmowy o Małej Teresie” to wakacyjna seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite