Jak siebie samego (Rozmowy o Małej Teresie #12)
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?Miłość bliźniego to nie tylko jeden z centralnych motywów w pismach św. Teresy, ale także fundament chrześcijańskiej duchowości. Czy miłość bliźniego musi oznaczać pozytywny stosunek emocjonalny? Jak ma się do solidarności i wyrozumiałości? A także - jak znaleźć równowagę między miłością do siebie i miłością bliźniego?„Rozmowy o Małej Teresie” to wakacyjna seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Smak Karmelu. Podcast karmelitański. Witajcie w kolejnym odcinku naszej podcastowej serii o Małej Teresie od Dzieciątka Jezus. Z tej strony ojciec Marcin Wojnicki. Ojciec Marcin Fizia. Ojciec Sylwester Rzepecki. I tak jak widzicie, tym razem nagrywamy w nowym, starym miejscu. Już to miejsce mogliście widzieć przy okazji naszego Q&A. I jesteśmy w Czernej, tutaj gościnnie w karmelitańskim ośrodku powołaniowym. A temat, który chcielibyśmy w ramach tych różnych wątków związanych ze Świętą Teresą od Dzieciątka Jezus podjąć, To temat w jakiś sposób dla niej centralny, a na pewno jeden z głównych motywów jej życia i tego, co o duchowości miała nam do przekazania, a mianowicie motyw miłości bliźniego, który w jej tekstach pojawia się w zasadzie przez cały czas, kiedy pisze o swoich relacjach z siostrami.
Ale znamienne jest to, że pojawia się przede wszystkim w rękopisie C, w bezpośrednim sąsiedztwie tych tekstów o nocy Teresy, które omawialiśmy ostatnio. Ale to są wątki, które jeszcze pewnie przy okazji wyjdą. Jeśli chodzi o ten temat miłości bliźniego u Teresy, co wydaje wam się jakoś najważniejsze, najbardziej znamienne? To znaczy może najpierw warto zauważyć, że Teresa kiedy pisze o tym doświadczeniu miłości bliźniego, odkryciu, Tego tematu miłości bliźniego to pisze to, że ona ma świadomość, że odkryła coś ważnego i bardzo się cieszy, że może się tym podzielić. To znaczy, kiedy pisała rękopis A czy pisała list do Jezusa, czyli rękopis B, to tego tak wielkiego entuzjazmu, takiej może bardziej pewności tego, że
Że to jej odkrycie jest warte zapisania nie było. To jest tutaj bardzo jasno podkreślone, że ona cieszy się, że może te swoje odkrycia związane z miłością bliźniego Przelać na papier i przekazać matce. Więc myślę, że samo to już pokazuje, jaka waga jest tego jej nauczania o tej miłości bliźniego. A co takiego odkrywczego jest w tym odkryciu? W tym tekście genialne było to, przynajmniej dla mnie, tak mocno mnie dotknęło, jak Teresa tam pisała, że kiedy rozważała tę scenę Jezusa w Wieczerniku, Z apostołami to mówiła, że dotarło do niej tak mocno, że przecież Jezus nieskończona mądrość, delikatność, wcale nie podziwiał apostołów za ich elokwencję, za to, że byli zdolni, świetni, bo każdy z nich miał jakieś biedy.
Natomiast ona właśnie tam pisała, że zrozumiała w jednym momencie, że miłość, przede wszystkim miłość Jezusa, Jego miłosierdzie wyrażało się w akceptacji tych słabości Jego uczniów, w ogóle każdego człowieka, którego spotykał na swojej drodze. I później Teresa, kiedy będzie nawet mówić o tej siostrze, z którą było tak trudno w relacjach, Ona właśnie zrozumiała, że z jednej strony to jest heroizm, ale o to chodzi, w sensie dawanie Boga innym. W prostych rzeczach, w codzienności, w prostych gestach. Przepraszam, ona też odkrywa to, że bardzo ważne jest
To przełożenie miłości Boga na miłość bliźniego. Przez jakiś czas żyła z taką świadomością ogromnej miłości do Jezusa i bardzo się z tego cieszyła, ale w pewnym momencie odkryła, że ta miłość do Jezusa musi się wyrażać w bardzo konkretnych dziełach, w bardzo konkretnych czynach. Nie można jej zatrzymać tylko do takiego taniego sentymentalizmu i do egzaltacji przeżywania relacji z Jezusem na modlitwie. Oczywiście one są ważne, czy mogą być ważne, ale o tyle, o ile będą się przekładać na konkretną miłość bliźniego w codzienności. Ona też tam cytuje ten tekst, nie każdy kto mówi mi, panie, panie z Ewangelii, chodzi właśnie o tą miłość w konkrecie.
Nie da się oddzielić jednego od drugiego. Zawsze będzie to potężną krzywdą dla obu tych miłości, że po prostu nie da się ich rozłączyć. A u Teresy nabiera to jeszcze chyba tym bardziej konkretnego wyrazu czy takiego wymiaru w kontekście jej doświadczenia nocy. Nocy, w której miłość do Jezusa zostaje, natomiast w jakiś sposób podważona czy zakwestionowana zostaje jej wiara. Gdzie Teresa heroicznie czy kurczowo trzyma się wiary, do której intelektualnie czy emocjonalnie nie jest w stanie się zmusić, czy nie jest w stanie się na nią zdobyć. Natomiast właśnie tym aktem wiary i wyrazem wierności Jezusowi, wyrazem trzymania się tego, w co chce wierzyć, jest ta bardzo konkretna miłość bliźniego, wyrażająca się przede wszystkim we wspólnocie sióstr.
Mieli wyrzuty sumienia, że nie pełnią dzieł miłości właśnie z taką egzaltacją, z takim poruszeniem serca, że to jest wymuszona miłość, że to są wymuszone gesty, że to są wymuszone czyny. Ja mówię, że zawsze wtedy komentuję, właśnie wracając do Teresy od Dzieciątka Jezus, że To, że nie ma w jakimś czynie takiego ciepła w serduszku i tej egzaltacji, to po pierwsze nie obniża wartości tego czynu, a po drugie właściwie pokazuje, na czym polega czysta miłość, że ona niekoniecznie będzie się karmić emocjonalną egzaltacją, tylko będzie czystą odpowiedzią mojej woli otwartej na miłość Boga, która będzie się czasem objawiać w tym,
Oburzam się na drugą osobę, na jej czyny. To już Teresa od Jezusa powiedziałaby. Najpierw zrób rachunek sumienia swój. To znaczy, po pierwsze, dlaczego na to zwróciłeś uwagę? To językiem Teresy od Jezusa dzisiaj psychologia by pewnie powiedziała, że są to jakieś mechanizmy obronne i próby obrony swojego obrazu poprzez to, że w drugim widzę jakieś wady i słabości. Ale może w tamtym kierunku się już nie zagłębiajmy. To, co mnie uderzyło też w tym tekście Teresy, I na co też zwróciłem bardzo mocno uwagę, to połączenie tej miłości bliźniego i pokazanie, że wymóg miłości bliźniego Jezusa, który powiedział w Wieczerniku, czy podniósł tą poprzeczkę miłości, już nie jak siebie samego, tylko jak ja was umiłowałem, on wynika, czy ta możliwość tego, że Pan Bóg właśnie w taki sposób
Przedstawił nam przykazanie miłości bliźniego wynika z faktów cielenia, że Jezus przyszedł na ziemię, że stał się w pełni człowiekiem i nas tak ukochał i dlatego my możemy kochać taką samą miłością jak On. Dopóki tego nie zrobił, dał nam Bóg takie przykazanie, którego naturalnym limitem jest taka miłość, jaką mamy do siebie. Skoro siebie kocham jakąś miłością, to znaczy, że innych też teoretycznie i praktycznie taką samą miłością kochać mogę. No bo mam taką miłość, ale teraz Pan Bóg powiedział, ja Cię ukochałem tak i Ty dzięki temu, że ja Cię ukochałem właśnie tak... Ty możesz kochać do takiej granicy. Swoją drogą tutaj chyba dokonuje się przejście od tego poziomu prawa naturalnego do poziomu czegoś więcej, no bo ten poziom, gdzie kieruję się własnym egoizmem, gdzie stwierdzam, że mogę siebie traktować według innych, bardziej wyróżnionych kryteriów, dlatego że ja to jestem ja, a inni to są inni, no to jest poziom jakiegoś takiego pierwotnego egoizmu, gdzie nie liczę się zupełnie z wartościami.
Ten poziom, gdzie kocham drugiego jak siebie samego, to jest poziom, do którego za pomocą rozumu jakichś refleksji można dojść. Zdaje się, że to jest myśl Kanta, jeśli dobrze pamiętam, że należy postępować według tych zasad, co do których chciałbym, żeby obowiązywały jako powszechne. Czyli stosuje te same kryteria do siebie i do innych. To jest ten poziom naturalny. A Jezus faktycznie przynosi coś więcej. Mówiąc, że miłujcie się wzajemnie tak jak ja Was umiłowałem, to znaczy oddając siebie w całości i nie stosując tej proporcji, że właśnie tyle samo dla mnie co dla innych, ale daję siebie nie licząc właśnie ile otrzymam w zamian, czy wręcz dając innym więcej niż daję sobie. Tylko tutaj zawsze to zaznaczam, że potrzebuję tego solidnego osadzenia właśnie w Jego miłości, bo jeśli zacznę się rozdawać za Nim, to to solidne ugruntowanie czy osadzenie odnajdę czy odkryję, no to wtedy zaczynam się wypłukiwać i też zupełnie nie o to chodzi.
To jest też właśnie ważne, że skoro Jezus dał nam takie przykazanie, to też dał nam siłę do tego, żeby razem z Nim dzień po dniu uczyć się takiej miłości. Też Jan od krzyża o tym pisze, że najpierw musi być to zakochanie w Bogu, jakieś dotknięcie, wejście na drogę w ogóle relacji z Nim takiej głębszej. I dopiero później to może załadować tym, że Tobie chce się poprawiać, zmieniać, pracować nad sobą, wychodzić naprzeciwko komuś innemu, przebaczyć i tak dalej. To tak działa. W drugą stronę, tak jak Ty powiedziałeś, nie zadziała, bo będzie albo frustracja, albo gniew, albo po prostu wypalenie i koniec. Tak, albo po prostu krzywda, kiedy ktoś pod presją, czy właśnie taką powiedzmy kościolno-duszpasterską, że tak należy, czy pod presją jakiegoś swojego poczucia, że musi dawać, dawać, dawać,
To znaczy, jeśli moją motywacją jest to, żeby zarobić na tą miłość Jezusa, to jest właśnie to, co powiedziałeś, Ja najpierw przecież muszę się na tej miłości osadzić. To znaczy mogę żyć w sposób niewolniczy albo transakcyjny. Ja będę kochał po to, żeby ktoś mnie pokochał. Będę miły, żeby ktoś był dla mnie miły. Będę się modlił, żeby Pan Bóg mnie wysłuchał. Teresa pokazuje perspektywę dokładnie odwrotną, to znaczy ja wierzę i przyjmuję miłość Boga, a wszystko to co robię jest odpowiedzią na to, że tą miłość przyjąłem i tylko wtedy jest ta miłość możliwa właściwie, bo Jezus może wymagać od nas takiej miłości tylko dlatego, że najpierw sam ją nam udzielił.
To znaczy w ogóle to jest kwestia motywacji właśnie i nie ograniczyłbym tego tylko do tej kwestii pragnienia i poczucia winy, ale każda inna motywacja nie wynikająca bezpośrednio z przyjęcia miłości Boga, czyli właśnie z tego pragnienia będzie ostatecznie mogła doprowadzać do Do destrukcji, ale jednocześnie myślę, że tak wsłuchując się w to, co Jan odkrzywa, pisze, że żeby też mieć świadomość, że my czystych motywacji do końca nie będziemy mieć nigdy i teraz przeskakując na Teresę od Jezusa, modlitwa i doświadczenie Boga to jest poznawanie siebie, znaczy wiąże się z poznawaniem siebie i z oczyszczaniem tych motywacji. I z taką odwagą przyznania się, że naprawdę jeszcze wiele, wiele przede mną, żeby te motywacje wszystkie oczyścić.
Ale dla mnie takie też kluczowe, myślę, akurat w tym kontekście, co mówicie, to jest wolność. W sensie, że ja jestem w tym zupełnie wolny. I robię to po prostu nie dlatego, że tak jak też Ty mówiłeś, że muszę, czy tam nie wiem. Ktoś się obrazi, zarobię na miłość. Po prostu jestem wolny. Czyli z jednej strony to jest jakieś doświadczenie, poznanie Boga, a z drugiej strony ja w tej relacji się muszę czuć totalnie wolny. Bo jeżeli ja jestem wolny, to ja odpowiem w sposób też Może niedoskonałe i na przykładzie Teresa, Dzieciątka Jezusa też to widzimy. Ona dojrzewała, wiele razy uciekała z różnych sytuacji trudnych z siostrami, bo nie dawała rady. Natomiast z czasem dojrzewała coraz bardziej i była w stanie sprostać tym słabościom sióstr, w sensie potrafiła zaakceptować, ale od razu tak się nie działo.
Tak, jeśli można by to zebrać jakimś takim jednym wyrażeniem, patrząc też na to, jak Teresa, Dzieciątka Jezus tą miłość przeżywała, to powiedziałbym, że chodzi o kierowanie się bardziej wartością niż odczuciem. I nie wartością osoby, że ta ma większą, ta ma mniejszą, tylko wartością, której jest miłość bliźniego, wartością, którą jest dzielenie się dobrem. No i wtedy jedne relacje są miłe i dają mi satysfakcję, drugie są niemiłe i satysfakcji nie dają albo wywołują we mnie lęk od razu czy inne jeszcze nieprzyjemne odczucia. Ale wybieram na przykład pomoc komuś albo wybieram jakąś konkretną formę pomocy, bo wiem, że to ma wartość. Wybieram na przykład tą formę pomocy, którą jest oddanie kogoś do ośrodka czy odcięcie kontaktu.
I ona kosztuje. Jezus jak cierpiał na krzyżu, bardzo go bolało i cierpiał, ale kochał i to był konkretny owoc tej miłości. To może jako takie zwieńczenie właśnie warto z tego tekstu Teresy wydobyć ten fragment, w którym pisze, czym jest dla niej doskonała miłość bliźniego. Myślę, że Teresa sama najlepiej podsumuje ten temat. No i Teresa pisze właśnie w rękopisie, że doskonała miłość bliźniego polega na tym, by znosić błędy innych, nie dziwić się wcale ich słabościom, budować się nawet najmniejszymi aktami cnót, które u nich spostrzegamy. Przede wszystkim jednak zrozumiałem, że miłość bliźniego nie powinna pozostawać zamknięta w głębi serca. Nikt, jak powiedział Jezus, nie zapala pochodni, by ją postawić pod korcem, ale stawia ją na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.
Więc cóż, do takiej miłości bliźniego zachęcamy. Tematu na pewno nie wyczerpaliśmy, to wyczerpać by się nie dało. Tak, ale chcieliśmy jakoś pokazać ten fragment, wycinek tematu, który u św. Teresy od Dzieciątka Jezus szczególnie mocno wybrzmiewa. A oczywiście zachęcamy do lektury całych jej dzieł, ponieważ Jest to jeden z motywów przewodnich, który w jej tekstach pojawia się bodajże najczęściej jako jeden z tych najczęstszych tematów. I na dzisiaj to chyba tyle, także dziękujemy za uwagę. No i słyszymy się już za tydzień w kolejnym podcaście Smaku Karmelu, a już za miesiąc w kolejnym i, jak się zdaje, ostatnim odcinku z naszej serii o Świętej Teresie od Dzieciątka Jezus.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?
Miłość bliźniego to nie tylko jeden z centralnych motywów w pismach św. Teresy, ale także fundament chrześcijańskiej duchowości. Czy miłość bliźniego musi oznaczać pozytywny stosunek emocjonalny? Jak ma się do solidarności i wyrozumiałości? A także - jak znaleźć równowagę między miłością do siebie i miłością bliźniego?
„Rozmowy o Małej Teresie” to wakacyjna seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite