Poprzysiągłem sobie, że na swoim weselu zagram na basach. Tak sobie powiedziałem, że jak Madzia za mnie wyjdzie, to zagram na weselu. Pan to musisz ją bardzo kochać. To jeszcze jak. A moja Madzia kocha muzykę. To dla niej zagram. A nie mógłbyś pan zrobić czegoś mniejszego? Skrzypiec? Szybciej by poszło. Na skrzypcach to ja nie zagram. Ręce mam nie takie do skrzypiec, ale na basach umiem. To i basy muszę zrobić. Niech pan patrzy. Tutaj jeszcze trzeba skleić, a tutaj... O, dziurki nawiercić.
Dobry stolarz z niego był i prawdziwy artysta. Szkoda Braucha. Ale może i lepiej, bo już życia dla niego nie było. Kochał on tę swoją Madzie. No. I nic tylko dla niej chciał wszystko robić. Basy nawet skleił, żeby na weselu dla niej zamkać. Ja mu mówię, że trzy dni nogi do krzesła nie może przykleić, a on mnie prowadzi na strych. I Basy pokazuje, że musi do wesela skończyć i na mojej krzeslu nie ma czasu. Ale jak zgobił, to do dzisiaj trzyma.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.