Leśne opowieści. Wiosna w lesie. (sam głos)
UWAGA!To jest ten sam tekst jak w epizodzie nr 25 - tylko bez dodatkowych dźwięków przyrodniczych w tle :)
Prowadzę firmę Ornot od 2013 roku. Zajmujemy się produkcją odzieży rowerowej. Największą zaletą Shopify jest dla mnie możliwość prowadzenia działalności, pomimo że nie mamy praktycznie żadnej wiedzy informatycznej. Możemy łatwo zarządzać wszystkimi procesami, od back-endu po front-end i sprzedawać produkty online. Gdyby Shopify było akcesorium rowerowym, to byłoby całym rowerem. To podstawa, na której działa cała reszta. Prowadzimy działalność na Shopify. Uruchom darmową wersję próbną na shopify.com. Leśne opowieści. Hanna Zdzitowiecka. Wiosna w lesie. Czy już idzie wiosna? Stary Gil siedział na drzewie i pogwizdywał ścicha.
Piórka nastroszył, jedną nóżkę ukrył w ciepłym puchu na brzuszku, a drugą objął mocno gałązkę. Słońce świeciło na czystym niebie i powoli topiło zimowe śniegi. Nagle rozległy się ożywione świergoty i statko pstrych, czeczotek otoczyło zamyślonego Gila. Gilu, Gilu, na tej sośnie, co na skraju lasu rośnie? Już szniegowy kożuch biały wisi mokry, w strzępach cały. Powiedz, Gilu, czy to wiosna? Czy do domu wracać czas? Gil podniósł główkę do góry, rozejrzał się dookoła i odpowiedział. Jeszcze u nas śniegi nie topnieją. Jeszcze nie czas wracać.
Odleciały zmartwione czeczotki, ale na zajucz powróciły z nowiną. Gilu, Gilu, pod krzakami, gdzie bieleje śniegu szmat, już zielone sterczą listki i od śniegu bielszy kwiat. Powiedz, Gilu, czy już wiosna, czy do domu wracać czas? Gil połknął nasionko, które trzymał w grubym dziobie i odpowiedział. To śnieżyczka wiosnę nam bliską obiecuje, ale jeszcze nie czas powracać. Ledwie skończył mówić, gdy nadleciało jeszcze kilka czeczotek. Gilu, Gilu, naleszczenie już z tobazi się rozwija i złociste pyłku puchy wiatr roznosi swym podmuchem.
Powiedz, Gilu, czy to wiosna, czy do domu wracać czas? Ale Gil pokręcił tylko łebkiem przecząco i przefrunął na inny krzak, gdzie zostało jeszcze kilka zeszłorocznych jagódek. Minęło kilka dni. Słońce grzało coraz mocniej. Śniegi stopniały dookoła i z ziemi wychyliły się pierwsze cieniutkie igiełki młodej trawy. Gil nie stroszył już piórek z obawy przed zimnem. Czesał je właśnie uważnie dziobkiem, kiedy nadleciały wesołe czeczotki. Gilu, Gilu, wczesnym rankiem rozwinęły się sasanki. Już i blade złocie kwitną, i przylaszczki się błękitnią. Powiedz, Gilu, czy już wiosna?
Czy do domu wracać czas? Gil już otwierał dziób, żeby coś odpowiedzieć, kiedy tuż obok rozległ się gwizd, jakby drugi Gil usiadł na sąsiednim drzewie. Obejrzał się Gil, obejrzały się zaciekawione czeczotki. Na gałązce siedział z przekrzywioną główką szpaczek i gwizdał. Do złudzenia naśladując głos Gila. Kiedy go zobaczyły, czeczotki zakrzyknęły wszystkie naraz. Spojrzyj, Gilu, już do lasu powracają ptaki z wczasów. W polu śpiewa już skowronek. Czas w rodzinne wracać strony. Zagwizdał Gil wesoło, rozgłośnie. Rozpostarł skrzydełka, zaczepotał nimi i zawołał. Teraz widzę, że już wiosna. Czas na północ wracać.
Czas. I odleciał, a z nim wszystkie śnieguły, jemiołuszki, czeczotki i gile, które przebywały u nas przez zimę. Mrówka sieje fiołki. – Szkoda, że już fiołki przekwitły – mówiła Joasia, rozgarniając okrągłe zielone listki. – O, to są to rybki z nasionami. – Uważaj, stanęłaś na mrówczej drodze – ostrzegł ją Krzyś. Joasia odsunęła się, oglądając z niepokojem swoje czerwone sandałki. Droga do mrowiska prowadziła obok kępki fiołków. Codziennie szły tędy niezliczone szeregi drobnych robotnic, znoszących niestrudzeni budulec i żywność. Tego dnia mrówki, jak zwykle, wędrowały tam i na powrót, nie zważając ani na przyglądające się im dzieci, ani na zwieszający nad drogą rośliny.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
UWAGA!To jest ten sam tekst jak w epizodzie nr 25 - tylko bez dodatkowych dźwięków przyrodniczych w tle :)