Dzieci z Bullerbyn. Cz. 12
Przedstawiam Wam DWUNASTĄ już część "Dzieci z Bullerbyn". W związku z tym, że były komentarze z prośbą o nazwy rozdziałów, doszłam do wniosku, że to mogę uzupełnić, zaczynając od dzisiejszego odcinka. Sukcesywnie postaram się uzupełniać również w odcinkach już opublikowanych, ale ze względów technicznych aktualizacja taka, najprawdopodobniej, będzie możliwa tylko w opisach do odcinków na YouTube. Dzisiejsze to: 🔘 SKRZYNIA MĘDRCÓW 🔘 LASSE POLUJE NA DZIKIE BAWOŁY 🔘 NOC ŚWIĘTOJAŃSKA W BULLERBYN Miłego słuchania i zapraszam na niedzielę!😊😎
Gdy następnego ranka Agda weszła do pokoju, żeby obudzić chłopców i pociągnęła klamkę, ząb wyskoczył, a Bosse obudził się. To nadzwyczajne, ile przyjemności można mieć z zębami. Powiedział Bosse, gdy tego dnia szliśmy do szkoły. On również włożył swój ząb do pudełka od zapałek. Szli z Ollem i porównywali swoje zęby. Lassego drażniło to, że nie miał wyrwanego zęba. Ciekawe, gdzie też mogłem położyć ten trzonowy ząb, który mi wyrwał dentysta, gdy był w Bullerbyn w ubiegłym roku. Powiedział. Wieczorem przeszukiwał swoją szufladę bardzo dokładnie i znalazł wiele ładnych rzeczy, które, jak sądził, zginęły już raz na zawsze.
Britta, Anna i ja grałyśmy w klasy i nie zwracałyśmy na nich uwagi. — Tak mi już obrzydły te zęby — powiedziała Britta — że niedługo wypluję swoje własne. W tej samej chwili nadeszli chłopcy. Przez dłuższy czas siedzieli w pokoju Lassego i Bossego. Miny mieli bardzo przebiegłe. — Nie mówcie nic dziewczynkom o naszym zamiarze — zaklinał Lasse. — O nie — powiedział Bosse. — A to by dopiero było, gdybyśmy im to powiedzieli. — Nie ma mowy — dodał Lasse. Britta, Anna i ja omalnie pękłyśmy z ciekawości. Byłyśmy jednak rozsądne, więc nie odezwałyśmy się.
– Teraz twoja kolej, Anno – powiedziała mi. Dalej grałyśmy w klasy, jak gdyby chodziło o nasze życie. I udawałyśmy, że wcale nie jesteśmy ciekawe. Lasse, Bosse i Olle usiedli na skraju drogi i przyglądali się. – Chyba dobrze to schowałeś? – spytał Bosse Lassego. Bądź spokojny, zapewnił Lasse. Skrzynię mędrców należy chować w bezpiecznym miejscu. Tak, bo inaczej dziewczynki mogłyby się do tego dobrać, powiedział Olle. A to byłaby prawdziwa bieda. Lasse zrobił taką minę, jak gdyby nie mógł sobie wyobrazić większej biedy. Nie mów takich okropnych rzeczy, Olle.
Wiedziałyśmy oczywiście, że jest to jeden ze zwykłych głupich pomysłów chłopaków, ale chciałyśmy w każdym razie dowiedzieć się, co to jest ta skrzynia mędrców. Wszyscy poszli na pastwisko, żeby pojeździć konno na naszej czarnej klaczy swej. Wsunęłyśmy się szybko do pokoju Lassego i Bossego. Zaczęłyśmy szukać. Ojej, jak szukałyśmy! Ale to wcale nie jest łatwo znaleźć skrzynię mędrców, gdy się nawet nie wie, jak ona wygląda. Zaglądałyśmy do szuflad i podłóżka i na półki w szafie i do pieca i wszędzie na strychu, lecz skrzyni mędrców nigdzie nie znalazłyśmy. Gdy najlepsze zajęte byłyśmy szukaniem, usłyszałyśmy, jak drzwi na strych skrzypnęły i wtarabanili się chłopcy.
Grali na drodze w kulki. Usiadłyśmy przy drodze i przyglądałyśmy się. — A więc mędrcy mają zwyczaj wieczorami grywać w kulki? — powiedziała Britta. Nic nie odpowiedzieli. Lasse miał ręce pełne kul, a ja dodałam. Myślę, że skrzynia mędrców byłaby chyba dobra do przechowywania kulek. Nic nie powiedzieli, tylko Lasse westchnął głęboko. Miało to znaczyć, że uważa, że niewierni są głupsi niż zwykle. No, możecie nam chyba powiedzieć o skrzyni mędrców. Britta struchnęła w bok Lassego. Lasse odparł, że nie ma w tym nic takiego, co można by opowiedzieć dziewczynkom.
– Schowaliście ją z pewnością w waszej szafie – powiedziała Britta przebiegle. – Wyobraź sobie, że nie – odparł Bosse. – Ach tak? To chować ją zapewne na strychu pod jakąś obluzowaną deską w podłodze – powiedziała Anna. – Wyobraźcie sobie, że nie – powiedzieli Lasse, Bosse i Olle. Wszyscy naraz. Lecz jacy byli zaniepokojeni. Odechciało im się zupełnie grać w kulki. – Może pójdziemy obejrzeć twoje ptasie jaja, Bosse? Powiedział Lasse. Obejrzeć ptasie jaja Bossego. Myślał, że damy się na to nabrać. Widziałyśmy przecież doskonale, że chcą czym prędzej uratować skrzynię mędrców.
Ptasie jajka? O, widzieliście je przecież tyle razy! Powiedział Bosse, który czasami trochę wolno myśli. Wówczas Lasse spojrzał na niego ze złością, a Bosse nareszcie zrozumiał, o co chodzi. – Dobrze, oczywiście, możemy obejrzeć ptasiejajka – zgodził się z okropnie chytrą miną. I chłopcy poszli sobie wolniutko, żebyśmy niczego nie podejrzewały. My zaś czym prędzej pobiegłyśmy do mamy Ollego i powiedziałyśmy jej, że chcemy tylko wziąć coś z pokoju Ollego. I wbiegłyśmy pędem na schody. I przelazłyśmy po lipiec do pokoju Lassego i Bossego i pobiegłyśmy pędem na strych, gdzie schowałyśmy się za ubraniami.
Pierwszy pierożek spałaszował w okamgnieniu, drugi także, chociaż nieco wolniej. Westchnął, gdy zabrał się do trzeciego. Lecz Britta trzymała mu obwarzanek przed nosem. Wepchnął więc w siebie jeszcze i trzeci i zabrał się do czwartego. Nadgryzł go i powiedział. — Czwarty już zapycham. — Głupta się — powiedział Lasse. Nie mówi się czwarty, tylko czwartego. – Jestem taki najedzony, że nawet już nie wiem, jak się nazywam – odpowiedział Bosse. Anna skakała dookoła Bossego na jednej nodze i wołała. – Raz, dwa, trzy na me wezwanie. A za czwartym niech się stanie, a za piątym niech tu będzie, a za szóstym huknie wszędzie.
Lasse zaś schował się za krzakiem. — Tak dzielnie polujesz na bawoły? — krzyknęłam do Lassego. — Masz tu teraz takiego prawie bawoła. Zobaczymy, jak się zachowasz, gdy będziesz go chwytał. A Anna i Britta krzyczały. — Lasse, bawoł nadchodzi! Łap go teraz! Lecz Lasse nie miał odwagi odpowiedzieć za krzaka, żeby Urlik nie usłyszał, że ktoś tam się ukrywa. Urlik był okropnie zły, że nie mógł nas ubuść. Stał pod drzewem, na którym siedzieliśmy z Ollem i budł w nie tak, że aż leciały kawałki kory. Gdy zaś to nie pomogło, podbiegł do kamienia, na który wtrapali się Britta, Anna i Bosse. Stał i wpatrywał się w nich z wściekłością.
– Gab się ty! – powiedziała Britta. W końcu jednak zaczęliśmy się zastanawiać, jakby tu się wydostać. Wcale na to nie wyglądało, że Urlikowi znudziło się nas pilnować. – Gdyby tak chociaż mieć pierożka – powiedział Bosse. Resztę pierożków schowaliśmy w grzmiącej jamie i zapomnieliśmy wziąć je z sobą. Teraz, gdy Bosse wspomniał o pierożkach, poczuliśmy wszyscy, że jesteśmy głodni. Czyś ty tam usnął za tym krzakiem? – krzyknął Olle do Lassego. Lasse wytknął głowę i rozejrzał się. Próbował przemknąć się do kamienia, na którym byli Britta, Anna i Bosse. Lepiej jednak, gdyby tego nie robił.
Urlik zobaczył go i aż podskoczył z zachwytu. Puścił się pędem na Lassego. Lasse zaczął uciekać, a my krzyczeć. Był to okropny widok, gdy Lasse biegał pomiędzy krzakami jałowca, a Urlik sadził tuż, tuż za nim. — Uciekaj, Lasse, uciekaj! — krzyczała Anna. — Uciekam przecież! — krzyknął Lasse. W pewnej chwili Urlik przewrócił Lassego i wówczas wrzasnęliśmy tak, jak wrzeszczano w epoce kamiennej. Urlik widocznie trochę się przestraszył tego wrzasku. Lasse zerwał się i biegł dalej. Urlik puścił się pędem za nim, a my krzyczyliśmy jeszcze głośniej. Nic to jednak nie pomagało.
Na wyspie jest stara szopa na siano. Ma dziurawy dach i nikt jej już nie używa. Drzwi do szopy były otwarte. Tamto wbiegł Lasse, urlik za nim. Wtedy zaczęłam płakać. Teraz w tej szopie już na pewno na śmierć Lassego zabodzie. W tej samej chwili zobaczyliśmy Lassego wyłażącego przez dziurawy dach. Sunął się po nim szybko na ziemię, zamknął drzwi do szopy i zawołał. Obawą schwytany! Nareszcie odważyliśmy się zejść. Wleźliśmy wszyscy na szopę i przyglądaliśmy się urlikowi przez dziura w dach. A bossę splunął na barana i powiedział – O niech cię licho przebrzydły baranie!
O tym, za kogo się wyjdzie za mąż. Britta, Anna i ja miałyśmy wielką ochotę przeleźć przez dziewięć płotów, chociaż zdecydowałyśmy już dawno, za kogo wyjdziemy za mąż. Ja wyjdę za Ullego, a Britta i Anna za Lassego i Bossego. Czy masz zamiar przeleźć przez dziewięć płotów? spytał Lasse Britty. Proszę bardzo, możesz to zrobić. Jeśli o mnie chodzi, możesz to zrobić, ale niech ci się przyśni kto inny, nie ja. Bardzo cię o to proszę. Nie dlatego, żebym wierzył w przesądy, ale może to trochę pomoże. Miejmy nadzieję, powiedział Bosse. Tak, trzeba mieć tę nadzieję, przyznał Olle.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Przedstawiam Wam DWUNASTĄ już część "Dzieci z Bullerbyn".
W związku z tym, że były komentarze z prośbą o nazwy rozdziałów, doszłam do wniosku, że to mogę uzupełnić, zaczynając od dzisiejszego odcinka.
Sukcesywnie postaram się uzupełniać również w odcinkach już opublikowanych, ale ze względów technicznych aktualizacja taka, najprawdopodobniej, będzie możliwa tylko w opisach do odcinków na YouTube.
Dzisiejsze to:
🔘 SKRZYNIA MĘDRCÓW
🔘 LASSE POLUJE NA DZIKIE BAWOŁY
🔘 NOC ŚWIĘTOJAŃSKA W BULLERBYN
Miłego słuchania i zapraszam na niedzielę!😊😎