Dlaczego nosorożec ma róg na nosie? - baśń afrykańska
To kolejna opowieść ze zbioru baśni afrykańskich, sławiących: "WIELKIE CZYNY SZYMPANSA BAJBUNA MĄDREGO NADWORNEGO DORADCY KRÓLA JEGOMOŚCI, LWA SAMBY MOCNEGO" :) Co ciekawe zbiorek ten powstał w 1949 roku, dzięki pracy Kamila Giżyckiego, ale nadal bawi i uczy, prawda ;) :) Miłego słuchania :)
Myślałem długo, jakby wam przyjść z pomocą i doszedłem do wniosku, że najlepiej posłać wam mojego drogiego doradcę dworu, szympansa bajbuna mądrego, który i tak często, nawet bez mego zlecenia, rad różnych zwierzętom udziela. Zwierzęta po przemowie królewskiej popatrzyły na siebie trochę zawiedzione, a antylopa gnu podeszła do żyrafy i szepnęła. Samba Mocny nie może bajbunowi darować, że wydłużył twoją szyję i zrobił z ciebie stróża zwierząt. Nie może mu też zapomnieć, że tak dobrze poradził sobie antylopo gnu z hieną, odparła żyrafa.
że nasz Samba mocny boi się Ocimandy i dlatego Bajbuna nam posyła. Bajbun to bardzo mądry szympans, mądrzejszy nawet niż sam król jegomość, wyrzuciła zebra, która Bajbunowi przecież zawdzięczała swoje piękne czarne pasy na białej skórze. Jego królewska mość, lew samba, mocny, mimo podeszłego wieku, słuch miał znakomity, toteż dobrze słyszał, co zwierzęta między sobą szeptały, ale jako monarcha nie mógł okazać złości i oburzenia, jakie w nim wzbierały, toteż, siląc się na najbardziej łagodny ton głosu, rzekł Idźcie już, idźcie na wasze stepy i sawanny, o mili moi.
Zaraz rozkażę wysłać królewskiego gońca gołębia, by wolę moją monarszą zaniósł bajbunowi mądremu. Ruszyły więc zwierzęta na dalekie pastwiska, a żyrafa, idąc z tyłu, wyciągała swoją długą szyję, patrząc bacznie, czy jednak samba mocny lub inny jakiś drapieżnik nie podąża za nimi, by uraczyć się tłustym i smacznym ucicem, który jest antylop. Na drugi dzień, gdy zwierzęta pasły się na pożółkłych nieco spiekoty trawach i z żalem spoglądały na duże bajoro, w którym tarzał się oczimanda, Żyrafa przerwała ogryzanie delikatnych listków na wierzchołku wysokiej akacji i zawołała, idzie, idzie, bajbun mądry idzie.
Szympans bajbun szedł rzeczywiście przez sawannę, ale że był już stary, strzykało mu nieco w kościach, więc przystawał często, próbował różnych jagód, a nawet od czasu do czasu kładł na ząb twardy strąg akacji. Podszedłszy wreszcie do żyrafy, przywitał się z nią grzecznie i zapytał o oczimandę. Żyrafa głową znaczącą skierowała w stronę bajora, a potem kusem pobiegła przez sawanę i step, by wszystkim zwierzątom oznajmić radosną nowinę o przybyciu nadwornego doradcy. Bajbun Mądry poszedł powoli nad Bajoro, dłuższą chwilę patrzył z zainteresowaniem natarzającego się w mule potwora, potem podrapał się frasobliwie po plecach, wreszcie siadł na brzegu i począł ręką klaskać po wodzie.
Oczymanda początkowo nie zwracał uwagi na intruza, co zresztą nie było dziwne, ponieważ był krótkowidzem. Posłyszał jednak klaskanie, bo słuch miał znakomity. Myśląc pewnie, że jakieś zwierzę chce go z bajora przepędzić, zerwał się na równe nogi, prychnął parę razy gniewnie, a potem skoczył na wroga z taką szybkością, na jaki pozwalał mu ciężki muł i woda. Ale skoro tylko dopadł u suchego brzegu, gdzie biec już mógł swobodnie, bajbun puścił się ile sił w nogach do ucieczki, kierując się w stronę potężnego baobabu. Ochimanda mimo słabego wzroku dojrzał go jednak i jak burza runął za nim. Tuż przed samym bałbabem, bajbun odskoczył zręcznie na bok, a Ochimanda całym ciężarem swego potężnego cielska i rozmachem biegu uderzył wprost w drzewo.
Widok ten doprowadził Ocimandę do wściekłości. Raz po raz rozpędzał się i uderzał niby taranem głową w drzewo, myśląc zapewne, że strąci z niego wroga. Baobab był drzewem bardzo starym i pień miał tak gruby, że nawet dziesięciu szympansów nie mogłoby go objąć. Stał też spokojnie, chociaż dudniło po każdym uderzeniu jak w bębnie, a bajbun huśtał się na chwiejącym się konarze i czekał, kiedy wreszcie potwór się zmęczy. Po piątym czy szóstym uderzeniu Ochimanda był już tak wyczerpany z sił, tak zamroczony, że ledwie utrzymywał swoje ogromne cielsko na trzęsących się nogach. Spuścił niskopotężny łeb ku ziemi i pojękiwał głucho, ale tak żałośnie, że nawet samba mocny wzruszyłby się, gdyby go usłyszał.
– Boli? – Boli cię głowa? – zapytał bajbunt troskliwie. – Eka, boli, boli! – jęczał gruboskóry. – Więc czemu tłuczesz tym łbem o drzewo? – A czemu mam tłuc? – zdziwił się potwór. Słuchaj, Ochimando, pozywał się znów doradca nadworny. Żal mi ciebie. Nos masz cały rozbity i całą skórę na nim zdartą. Jeśli pozwolisz, przyłożę na skaleczone miejsce leczniczą żywicę i za kilka dni zdrów będziesz zupełnie. – No prawdę? – z niedowierzaniem zapytał Gruboskóry. – Cóż to?
Pozwalasz sobie powątpiewać w prawdę moich słów? W mój rozum? W rozum bajbuna mądrego? – obruszył się Szympans. – Ha, więc to ty, ty jesteś! – zdziwił się. Następnie ucieszył Ochimanda. Przebacz, że cię tak przyjąłem, ale widzisz, mam trochę krótki wzrok i nie to widzę. Słyszałem od zwierząt, że jesteś bardzo, bardzo mądry, chociaż gdybyś nim był naprawdę, nie wybrałbyś na króla zwierząt tego tchórzliwego Sambę, ale mnie. Mnie, który nikogo się nie lęka. Zwierzęta wybrałem, sprostował pojednawczo Szympans.
Mimo krzywdy, jaką mi zrobiłeś tym wyborem... Ciągnął dalej, pojękując lekka oczy manda. Witam cię, bajbunie mądry w moichłościach. Zejdź spokojnie z drzewa i wylecz moją rozbitą głowę. Wyleczeć się? Ale musisz przez trzy dni i trzy noce stać pod tym drzewem, które ci wskażę. Nie wolno ci się ruszyć z miejsca w tym okresie. Nie wolno jeść, pić ani kąpać się. Ach, stęknął oczi Manda, to bardzo ciężkie warunki. A nie można, bo tak o jeden dzień krócej? Jeśli się będziesz targował, to nie będę cię leczył. Łeb spuchnie ci jak tykwa i wszystkie zwierzęta będą wyśmiewały się z ciebie.
Trzy doby, przecież to nie jest długo. A pomyśl, nigdy cię już głowa nie będzie bolała. Chimandana myślał się długo, ale kiedy przypadkiem trącił głową o drzewo i w obolałych kościach zaszczykało mocno, zgodził się na propozycję szympansa. Bajbun mądry zlazł z baobabu, Poszedł do Bajora, wyciągnął z niego trochę mułu i przyłożył ten okład na zakrwawiony nos oczimandy. Przyjemny chłód wilgotnego mułu kojąco wpłynął na ból kości, toteż zwierzę aż przymknęło oczka z zadowolenia i pozwoliło bez szemrania zaprowadzić się bajbunowi pod wysokie, wspaniałe drzewo, na którego gładkiej korze widać było tu i tam złociste stróżki przyjemnie pachnącej żywicy.
Bajbun oczyścił teraz z mułu nos oczy mandy, potem wdrapał się po pniu drzewa na zwisającą nisko gałąź, nadgryzł na niej korę od spodu zębami i kiedy ze skalaczonego miejsca począł kapać na ziemię złociste kropelki żywicy, zsunął się szybko na dół i tak ustawił gruboskórego, że gęsta ciecz skapywała akurat na jego ranę. Widocznie żywica miała lecznicze właściwości, bo Ochimanda czuł, jak ból ustępuje z nadwątlonych kości. Czuł też jednak, że ciecze rozlana po zranionym miejscu twardnieje i niby szczelny plaster układa się na nosie. Stał oczy manda cierpliwie dzień jeden i drugi, a żywica kapała i kapała, twardniejąc szybko na powietrzu i tworząc na nosie zwierzęcia potężny, leciuchno ku tyłowi zagięty róg.
Przy końcu trzeciego dnia zmęczony już Oczimanda posunął się trochę, by omdlały pysk oprzeć opień, a ponieważ zaraz potem zasnął, żywica skapywała nieco w tył, tworząc nowe wzniesienie na nosie. Kiedy skończył się wreszcie czas oznaczony przez Bajbuna, Ochimanda pobiegł ile sił w osłabłych, nieco długim postem nogach do Bajora, roztrącił zebrane tam przy wodopoju zwierzęta i sam począł nużać się i tarzać w chłodnej kąpieli. Ale ryjąc pyskiem w mule, zaczepił rogiem o korzenie wodorośli i omal nie utonął. Wygramolił się jakoś z wody i pognał przed siebie chcąc złapać i ukarać Bajbuna za takiego psikusa.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy opowiadają o baśni afrykańskiej o nosorożcu.
Opis cech fizycznych i zwyczajów nosorożca.
Opis brzydkich przyzwyczajeni nosorożca i skarg zwierząt do króla.
Król Samba Mocny rozważa sytuację i decyduje wysłać Bajbuna Mądrygo.
Bajbun Mądry przybywa do sawanny i spotyka się z żyrafą.
Bajbun spotyka Oczymandę i przekonuje go do leczenia.
Bajbun leczy Oczymandę, tworząc na jego nosie róg.
Oczymanda zmienia swoje zachowanie dzięki nowemu rógu i zaczyna żyć w spokoju.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To kolejna opowieść ze zbioru baśni afrykańskich, sławiących: "WIELKIE CZYNY SZYMPANSA BAJBUNA MĄDREGO NADWORNEGO DORADCY KRÓLA JEGOMOŚCI, LWA SAMBY MOCNEGO" :)
Co ciekawe zbiorek ten powstał w 1949 roku, dzięki pracy Kamila Giżyckiego, ale nadal bawi i uczy, prawda ;) :)
Miłego słuchania :)