Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Bajkowe debiuty - ZACZAROWANE SKRZYPCE

18.12.2024 ·33 min 50 s

Czas publikacji - niestandardowy (nawet jak na mnie), ale i bajka którą dzisiaj przedstawiam wymyka się nieco konwencji jaką przyjęłam - czyli bajkom i baśniom klasycznym lub/i troszeczkę dawniejszym, czasami zapomnianym (same utwory jak i artyści). Na YT napisała do mnie pani pisząca pod pseudonimem "Elżbieta Siwicka", a subskrybująca mój kanał, z pytaniem, czy mogłabym przeczytać baśnie jej autorstwa.Po wstępnym czytaniu stwierdziłam - "kurcze! podoba mi się!" - i postanowiłam przeczytać pierwszą z nich, jednocześnie otwierając kolejny cykl "Bajkowe debiuty", czyli "świeżynki" 21 wieku w literackim świecie bajek i baśni.Myślę. że i Wam spodoba się ta bajka i przyjmiecie ją równie ciepło!😊P.S.W trakcie ankiety na Spotify wygrała kontynuacja "Malutkiej Czarownicy" - co oznacza, że na kolejne spotkanie jesteśmy umówione z Malutką Czarownicą i jej krukiem Abraksasem 😉😎

Jego ojciec król był bowiem dumnym, wyniosłym i okrutnym. Królewicz dobrze wiedział, do czego zdolny jest monarcha, gdy wpadnie w złość i jak bardzo nienawidzi wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób mogliby zaszkodzić jego planom. Obawiał się, że jego ojciec nie będzie mógł pogodzić się z tym, iż jego syn sam znalazł sobie narzeczoną, zwłaszcza tak niskiego stanu, przez co Lidii mogłoby grozić niebezpieczeństwo. Prosił więc ukochaną, by nikomu nie wspominała o ich miłości, a ponadto by nigdy nie próbowała go odwiedzać, ani nie pisała do niego listów.

Lidia kochała księcia tak bardzo, że nie pragnęła niczego bardziej niż jego spokoju i szczęścia. Dlatego zgodziła się na wszystko. Królewicz odwiedzał ją w tajemnicy i, kiedy tylko mógł, dosiadał swojego konia i galopował do niej drogą wiodącą przez dynową wozu, gdzie rosły krzewy dzikich róż, rodzące śnieżno-białe kwiaty. A chwile, które w takie dni spędzał w towarzystwie Lidii, były dla niego najszczęśliwsze i nie poświęciłby ich, nawet gdyby w zamian ofiarowano mu dziesięć królestw. Któregoś dnia, gdy królewicz odwiedził ukochaną w jej domu, zauważył stojącą w kącie drewnianą skrzynię i leżące na niej piękne jasnozielone skrzypce.

Obawiam się jednak, że gdybym ich użyła, ludzie mogliby mnie znienawidzić. Ja się nie boję prawdy, odrzekł na to królewicz, i bardzo chciałbym usłyszeć, jak grasz na czarodziejskich skrzypcach. Lidia wzięła więc skrzypce do ręki i łagodnie pociągnęła po nich smyczkiem. Wydobyła się z nich melodia tak cudowna, jakby sama bogini Igrae grała dla zakochanych. A pomiędzy jej dźwiękami kryła się piękna opowieść o miłości. O miłości czystej, szczerej i czułej, która połączyła tych dwoje. Rankiem królewicz odjechał, obiecawszy Lidli, że znów ją odwiedzi, jak tylko będzie miał okazję.

– Co tu robisz? – zapytał nieznajomego. Tragarz w pierwszej chwili się nie domyślił, z kim rozmawia. Powiedział więc tylko. – Mam tu ważny list do królewicza, ale powiedziano mi, że długo nie znajdę. – Ja wezmę list. Ta, która mnie tu przysyła, zabroniła mi pokazywać go komukolwiek, oprócz księcia. Masz mi oddać ten list. To rozkaz króla. Usłyszawszy to, posłaniec nie miał już odwagi odmówić i posłusznie oddał list, po czym jak najszybciej się oddalił. Kiedy król przeczytał wiadomość od Lidii, wpadł w furię. Był wściekły zarówno na syna, jak i na nieznajomą, której udało się pozyskać jego uczucia, a teraz miała czelność wpraszać się do jego rodziny.

Król długo rozmyślał, szukając szybkiego i pewnego sposobu na pozbycie się problemu. W końcu postanowił zwrócić się do pewnej czarownicy. Spotkał się z nią w nocy w myśliwskiej chacie w głębi lasu. Król pokazał czarownicy list Lidii i powiedział. Ta kobieta musi umrzeć, ale nikt nie może się dowiedzieć, że miałem z tym coś wspólnego, a zwłaszcza mój syn. Jeśli zdołasz pozbyć się jej po cichu, tak by nikt nic nie podejrzewał, przyrzekam spełnić każde twoje życzenie. Czarownica uśmiechnęła się tylko i odpowiedziała królowi tak.

Dobytywała się zaniepokojona Lidia. – Owszem, można – podpowiedziała czarownica. – I tak się składa, że znam sposób, by odwrócić nieszczęście, ale tylko kochająca matka może tego dokonać. Chodź ze mną, a pokażę ci, jak możesz uratować córeczkę. Lidii nie spodobał się ten pomysł, ale strach o dziecko sprawił, że w końcu się zgodziła, a ponieważ nie miała z kim zostawić małej Almy, zabrała ją ze sobą. Dwie kobiety poszły razem do wąwozu, gdzie rosły różane krzewy obsypane białymi kwiatami. Czarownica wskazała Lidii jeden, który opierał się o skalną ścianę i powiedziała

Szybko jednak przekonał się, że to niemożliwe, a wtedy gorzko zapłakał. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że patrzy na ofiarę morderstwa. Zdawało mu się, że Lidię zabił nieszczęśliwy upadek ze skarpy. Dług klęczał tak nad ciałem ukochanej, przyciskając sobie jej głowę do serca i obmywając łzami jej zimną, bladą twarz. W końcu oderwał się od martwej Lidii i własnymi rękami pogrzebał ją pod krzakiem róży. Potem wrócił do zamku i zamknął się w swojej komnacie. Tymczasem czarownica zabrała skrzypce i almę do swojego domu. Tam najpierw schowała magiczny instrument do skrzyni, w której trzymała inne swoje skarby, a potem narysowała kredą na podłodze duże koło i położyła niemowlę w środku.

Jak tylko czarownica dowiedziała się o tym, natychmiast wybiegła z domu i nie zauważyła, że zostawiła skrzynię, w której trzymała skrzypce Lidii. Otwartą. Alma zajrzała do środka, a gdy ujrzała piękny instrument, nie mogła się powstrzymać, by wziąć go do ręki i spróbować na nim zagrać. Jak tylko pociągnęła smyczkiem po strunach, ciążący na niej czar stracił swoją moc i stała się dziesięcioletnią dziewczynką, którą powinna być. Alma wzięła skrzypce pod pachę i wymknęła się tylnymi drzwiami. Biegła przed siebie przez wiele godzin, nie zatrzymując się i nie patrząc wstecz.

A melodia rozbrzmiewając snuła opowieść o Lidii i jej córce, o wielkiej miłości, potwornej zbrodni i niebezpieczeństwie, które groziło panu młodemu. Słuchacze nie byli w stanie powstrzymać łez, a wzruszenia, jakie czuł królewicz, nie da się opisać słowami. W końcu wstał i podbiegł do dziewczynki, a gdy spojrzał jej w twarz, od razu dostrzegł w niej podobieństwo do jego ukochanej sprzed lat i uściskał córkę. Królowa zbladła ze złości i poderwała się ze swojego krzesła. Chyba nie wierzysz w to, co ta przybłęda wmówiła ci przy pomocy swoich czarów. Nie zdziwiłabym się, gdyby okazała się być upiorem lub demonem.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.