Bajkowe debiuty - ZACZAROWANE SKRZYPCE
Czas publikacji - niestandardowy (nawet jak na mnie), ale i bajka którą dzisiaj przedstawiam wymyka się nieco konwencji jaką przyjęłam - czyli bajkom i baśniom klasycznym lub/i troszeczkę dawniejszym, czasami zapomnianym (same utwory jak i artyści). Na YT napisała do mnie pani pisząca pod pseudonimem "Elżbieta Siwicka", a subskrybująca mój kanał, z pytaniem, czy mogłabym przeczytać baśnie jej autorstwa.Po wstępnym czytaniu stwierdziłam - "kurcze! podoba mi się!" - i postanowiłam przeczytać pierwszą z nich, jednocześnie otwierając kolejny cykl "Bajkowe debiuty", czyli "świeżynki" 21 wieku w literackim świecie bajek i baśni.Myślę. że i Wam spodoba się ta bajka i przyjmiecie ją równie ciepło!😊P.S.W trakcie ankiety na Spotify wygrała kontynuacja "Malutkiej Czarownicy" - co oznacza, że na kolejne spotkanie jesteśmy umówione z Malutką Czarownicą i jej krukiem Abraksasem 😉😎
Moje życzenie jest bardzo skromne. Nie chcę ani złota, ani klejnotów, ani zamków, ani zaszczytów, ani niczego, czym zwykłe się obdarzać swych dobroczyńców. Pragnę tylko, abyś pozwolił mi wziąć sobie to, co znajdę w domu tej kobiety. Król szczęśliwy, że może osiągnąć swój cel za tak niską cenę, od razu się zgodził. A czarownica przyrzekła mu, że za kilka dni Lidia będzie martwa. Roztali się spokojni i zadowoleni, po czym każde z nich wróciło do swojego domu. Gdy to się działo, Lidia zdążyła urodzić córeczkę, której dała na imię Alma. Młoda matka, choć wciąż niepokoiła się o swój los i przyszłość dziecka, cieszyła się z obecności tej małej istotki, tak podobnej do jej ukochanego.
Czule opiekowała się niemowlęciem, a gdy płakało, uśmiechała się do niego i, przytulając je do piersi, mówiła Bądź cierpliwa, mała księżniczko. Niedługo przyjedzie po nas twój ojciec, a wtedy ułożę cię do snu w złotej kołysce. I kiedy raz Lidia z małą Almą w ramionach siedziała przy szerokim otwartym oknie, pod jej domem, nie wiadomo skąd, pojawiła się nagle nasłana przez króla czarownica. Kobieta oparła się o parapet i powiedziała z miłym uśmiechem. To za prześliczne dziecko. To za rozkoszne maleństwo.
Dobytywała się zaniepokojona Lidia. – Owszem, można – podpowiedziała czarownica. – I tak się składa, że znam sposób, by odwrócić nieszczęście, ale tylko kochająca matka może tego dokonać. Chodź ze mną, a pokażę ci, jak możesz uratować córeczkę. Lidii nie spodobał się ten pomysł, ale strach o dziecko sprawił, że w końcu się zgodziła, a ponieważ nie miała z kim zostawić małej Almy, zabrała ją ze sobą. Dwie kobiety poszły razem do wąwozu, gdzie rosły różane krzewy obsypane białymi kwiatami. Czarownica wskazała Lidii jeden, który opierał się o skalną ścianę i powiedziała
Szybko jednak przekonał się, że to niemożliwe, a wtedy gorzko zapłakał. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że patrzy na ofiarę morderstwa. Zdawało mu się, że Lidię zabił nieszczęśliwy upadek ze skarpy. Dług klęczał tak nad ciałem ukochanej, przyciskając sobie jej głowę do serca i obmywając łzami jej zimną, bladą twarz. W końcu oderwał się od martwej Lidii i własnymi rękami pogrzebał ją pod krzakiem róży. Potem wrócił do zamku i zamknął się w swojej komnacie. Tymczasem czarownica zabrała skrzypce i almę do swojego domu. Tam najpierw schowała magiczny instrument do skrzyni, w której trzymała inne swoje skarby, a potem narysowała kredą na podłodze duże koło i położyła niemowlę w środku.
Następnie zaczęła nucić tajemniczą melodię, potem wykrzykiwać dziwne słowa, a na końcu wzniosła ręce do góry i wydała z siebie przeraźliwy wrzask. Chwilę później w pokoju nie było już Oseska. Jego miejsce zajęła dorosła kobieta. Od tej pory odmieniona Alma za dnia musiała ciężko pracować jako słuszka czarownicy, gdy zaś zapadała noc i pani zmieniała ją z powrotem w niemowlę i odkładała do kłyski. Tak minęło 10 lat. Przez cały ten czas czarownica pilnie strzegła zaczerwanych skrzypec i pilnowała, by Alma nigdy nie miała okazji do ucieczki. Jednak któregoś dnia kobiety wezwała nagle do siebie pewna markiza, oferując jej sakiewkę, w której nigdy nie kończyły się pieniądze, w zamian za rzucenie uroku na jej siostrę.
Jak tylko czarownica dowiedziała się o tym, natychmiast wybiegła z domu i nie zauważyła, że zostawiła skrzynię, w której trzymała skrzypce Lidii. Otwartą. Alma zajrzała do środka, a gdy ujrzała piękny instrument, nie mogła się powstrzymać, by wziąć go do ręki i spróbować na nim zagrać. Jak tylko pociągnęła smyczkiem po strunach, ciążący na niej czar stracił swoją moc i stała się dziesięcioletnią dziewczynką, którą powinna być. Alma wzięła skrzypce pod pachę i wymknęła się tylnymi drzwiami. Biegła przed siebie przez wiele godzin, nie zatrzymując się i nie patrząc wstecz.
O zachodzie słońca rozpętała się burza. Padał deszcz, wiał wiatr, a ciemne chmury stały się tak gęste, że przypominały ogromny koc okrywający niebo. Dziewczynka dostrzegła w oddali samotną wieżę i niewiele myśląc pobiegła w jej stronę. Gdy już dotarła na miejsce, spostrzegła, że drzwi były uchylone i bez namysłu weszła do środka. Wieża wyglądała na opuszczoną od dawna. Było w niej ciemno, meble pokrywała gruba warstwa kurzu, a ściany i sufit usiane były pajęczynami. W kącie stał olbrzymi zegar, również podniszczony i brudny. Alma weszła po schodach na górę i znalazła tam pokój, gdzie stało duże, stare łóżko przykryte podartym kocem.
Zmęczona długą drogą dziewczynka ułożyła się na nim do snu, a skrzypce wraz ze smyczkiem położyła na poduszce obok. O północy Alma obudziło bicie zegara. Dziewczynka rozejrzała się po pokoju i spostrzegła, że zmienił się nie do poznania. Był teraz zupełnie czysty. Po kurzu i pajęczynach nie było śladu. Na stolikach po obu stronach łóżka stały zapalone świece, a dziewczynka leżała teraz w jedwabnej pościeli pod aksamitnym baldachimem. Cały pokój przypominał teraz sypialnię jakiejś księżniczki. Alma chciała wstać i zobaczyć, czy reszta wieży też się zmieniła, ale gdy zbliżyła się do krawędzi łóżka, spostrzegła, że tuż przed nią na podłodze leży ogromny lew.
Spojrzała w drugą stronę i zobaczyła leżącą obok łoża lewicę. Przestraszona dziewczynka skuliła się i, nie wiedząc, co mogłaby zrobić, wzięła do rąk skrzypce. Gdy je trzymała, wróciła jej odwaga, zaczęła więc na nich grać. Tym razem jednak z instrumentu nie wydobywała się żadna melodia. Zamiast tego odezwało się kilka kobiecych głosów, rozmawiających ze sobą z przejęciem. Czy mała Alma śpi na górze? Zapytał jeden z nich. — Tak, leży w łóżku na piętrze — odpowiedział drugi. — I nie wstanie przed świtem? — dopytywał pierwszy. — Lew i lwica dobrze jej pilnują — odrzekł trzeci.
— Jak to dobrze, że nie wie, że jej dziadek król kazał zamordować jej matkę, a gdyby wiedział, gdzie teraz jest, na pewno zabiłby i ją — odezwał się czwarty głos. Gdyby ta odkryła, opuściłaby nas i uciekła jak najdalej. — Jeszcze nie czas, jeszcze nie czas! — wykrzyknęło naraz kilka głosów. — Jeszcze cztery noce! Alma słuchała uważnie, choć każde usłyszane słowo budziło w niej zdumienie i lęk. Dalej próbowała grać na skrzypcach, ale głosy wkrótce zaczęły coś niezrozumiale bełkotać, a potem ucichły. W końcu dziewczynka odłożyła instrument i usnęła. Gdy obudziła się rano, pokój, w którym spała, znów był brudny, zaniedbany.
Nie było też w nim lwów. Alma wstała z łóżka i zeszła na dół. Tam również było ponuro i brudno, ale na zakurzonej podłodze pojawiły się ślady bosych stopni. Dziewczynka weszła przez uchylone drzwi do drugiego pokoju i zastała tam długi stół, a na nim resztki uczty. Ponieważ była bardzo głodna, bez namysłu usiadła i zabrała się do jedzenia. Kiedy skończyła, chciała odejść, ale okazało się, że jedyne drzwi są zamknięte na klucz. Alma długo szukała innego wyjścia, aż w końcu się poddała. I wróciła do pokoju, gdzie spędziła poprzednią noc.
Znów położyła się do łóżka, a skrzypce zostawiła na poduszce obok. Także tej nocy dwanaście uderzeń zegara obudziło dziewczynkę. Gdy otworzyła oczy, spostrzegła, że pokój po raz kolejny zmienił się w piękną komnatę, a lew i lwica znów leżą po obu stronach łóżka. Alma od razu zaczęła grać na skrzypcach, a wtedy usłyszała, jak tajemnicze głosy rozmawiają ze sobą. Czy mała Alma śpi na górze? Tak. I nie wstanie przed świtem? Nie wstanie. Jak dobrze, że nie wie, iż jej ojciec, królewicz, już niedługo poślubi królową sąsiedniego królestwa. Gdyby ktoś jej o tym powiedział, od razu pobiegłaby się z nim zobaczyć.
Jeszcze nie czas, jeszcze nie czas. Jeszcze trzy noce. Słowa nieznajomych bardzo zdumiały Almę, gdyż dotąd nie przypuszczała, że jej ojciec żyje. Dziewczynka zaczęła jeszcze mocniej pocierać smyczkiem struny skrzypiec, ale tej nocy nie usłyszała już nic więcej. W końcu zrezygnowana odłożyła instrument i poszła spać. Gdy obudziła się rano, znów była sama. Tym razem nie chciała już odejść, przeciwnie, czekała z niecierpliwością, aż zapadnie zmrok, licząc na to, że tym razem tajemnicze głosy podpowiedzą jej, gdzie ma szukać ojca. Próbowała czuwać przy stole w jadalni, ale godziny mijały i nie wydarzyło się nic szczególnego.
Aż w końcu Alma nie mogła już dłużej wytrzymać i znów położyła się w sypialni na piętrze. Gdy wybiła północ, po raz trzeci obudziła się w odmienionym pokoju, a lwy i tym razem leżały po obu stronach łóżka. Dziewczynka od razu zaczęła grać na skrzypcach, a wtedy tajemnicze głosy znów przemówiły. Czy mała Alama śpi na górze? Tak. I nie wstanie przed świtem? Nie wstanie. Jak dobrze, że nie wie, iż czarownica, która zabiła jej matkę, szuka jej po całej okolicy. Gdyby się dowiedziała, zechciałaby uciec stąd jak najdalej. Jeszcze nie czas, jeszcze nie czas, jeszcze dwie noce.
Tak jak przewidywały tajemnicze kobiety, Alma w pierwszej chwili chciała wstać i zbiec na dół, ale widok leżących na podłodze lwów ją powstrzymał. W końcu znów zasnęła, a gdy obudziła się rano, po raz kolejny spróbowała uciec. Ale i tym razem drzwi były zamknięte. Dziewczynka wróciła więc do sypialni, a za każdym razem, gdy słyszała jakiś głośniejszy dźwięk, chowała się pod łóżkiem. Dopiero wieczorem się uspokoiła. Zjadła to, co ktoś pozostawił na stole w jadalni, a potem poszła spać. Tej nocy wszystko odbyło się tak, jak w ciągu trzech poprzednich, a gdy Alma zaczęła grać na skrzypcach, usłyszała następującą rozmowę.
Czy mała Alma śpi na górze? Śpi. I nie wstanie przed świtem? Nie wstanie. Jak dobrze, że nie wie i że jej ojciec umrze w swoją noc poślubną. Matka jego narzeczonej była strzygą, najgroźniejszą i najokrutniejszą ze wszystkich. Umarła pół roku temu, ale córka wciąż jej nie pogrzebała. Królowa ukryła trupa pod łóżkiem w swojej sypialni i będzie go tam trzymać aż do nocy poślubnej. A kiedy jej małżonek zaśnie, wyciągnie sztylet spod poduszki, wytnie księciu serce i umieści je między żebrami martwej strzygi, by znów ożyła. Gdyby Alma o tym wiedziała, natychmiast pobiegłaby go ostrzec.
Jeszcze nie czas, jeszcze nie czas. Została jeszcze jedna noc. Alma słuchała tych słów niemal skamieniała z przerażenia. Ledwo starczało jej sił, by utrzymać skrzypce i smyczek. Wciąż jednak grała, licząc na to, że tajemnicze głosy podpowiedzą jej, co ma dalej robić. Na próżno tej nocy nie usłyszała już nic. I w końcu wyczerpana zasnęła. Kiedy znów się obudziła, minęło już południe. Dziewczynka postanowiła, że zostanie w wieży jeszcze na tę jedną ostatnią noc. Miała bowiem nadzieję, że następnego dnia będzie już mogła odejść, a wcześniej być może udaje się dowiedzieć czegoś przydatnego.
Czekała niecierpliwie, aż zapadnie zmrok, a gdy już to się stało, położyła się do łóżka i starała się jak najszybciej zasnąć. W tej nocy jednak bicie zegara jej nie obudziło. Pokój znów stał się piękną komnatą, a lew i lwica ułożyły się z obu stron łóżka. Ale Alma wciąż twardo spała i nic nie zakłócało jej spoczynku. Ocknęła się dopiero w wschodzie słońca, kiedy nagle dał się słyszeć donośny huk, a drzwi do pokoju same otwarły się na oścież. Wtedy leżące na podłodze zwierzęta wstały i głośno zaryczały, po czym wybiegły, zostawiając dziewczynkę samą. Alma chwyciła skrzypce, zeskoczyła z łóżka i czym prędzej zbiegła na dół.
Długo czekałyśmy, aż się pojawisz. A kiedy już przyszłaś, byłyśmy gotowe zrobić wszystko, byś nie odeszła, zanim zdołasz nas odcalić. Teraz możemy już wrócić do domu i jeśli zechcesz, zabierzemy cię ze sobą. Możesz być pewna, że dobrze się tobą zajmiemy, A w naszej podziemnej siedzibie znajdziesz takie cuda, jakich nie udałoby ci się zobaczyć w żadnym ludzkim królestwie. Wtedy Alma wyznała, że słyszała o czym rozmawiały nocami i chciałaby jak najszybciej zobaczyć się z ojcem. Gdy lampady dostrzegły, że dziewczynka nie da się przekonać, podarowały jej lwa i lwice.
Nie musisz się ich bać, powiedziała jedna z nich. Doprowadzą cię do celu i obronią przed każdym, kto mógłby chcieć cię skrzywdzić. Strzeż dobrze swoich skrzypiec i nie pozwól, by ktokolwiek ci je odebrał. Jeśli będziesz mieć odwagę, by użyć ich we właściwym momencie, z pewnością przyniosą ci szczęście. Alma podziękowała nimfom i wyruszyła w podróż. Jechała na grzbiecie lwicy, a lew biegł przed nią i głośnym ryczeniem spędzał wszystkich z drogi. Tymczasem Czarownica nie przestawała szukać uciekinierki. Próbowała śledzić ruchy gwiazd na niebie, by dowiedzieć się, w którą stronę udała się Alma, ale ta zawsze była o krok przed nią.
Poszukiwania zaprowadziły kobiety do sąsiedniego państwa, a tam wszyscy mówili o zbliżającym się ślubie ich królowej. Kilka razy padło też imię pana młodego. Gdy czarownica o tym usłyszała, postanowiła także udać się do zamku, w którym miał odbyć się ślub. Ponieważ była ubrana jak wytworna dama i przyniosła z sobą bogate dary dla państwa młodych, wpuszczono ją do środka, choć nie była zaproszona. Gdy jednak jakiś czas później niespodziewanie zjawiło się nieznane nikomu dziecko jadące na grzbiecie lwicy, zagrodzili jej wejście halabardami. Chcę zagrać dla młodej pary, śmiało powiedziała Alma.
Gwardziści nie chcieli jej wpuścić, ale ze względu na towarzyszące jej lwy, bali się ją odpędzić. W końcu jeden z nich poszedł opowiedzieć o wszystkim królowej. Sprowadźcie to dziecko, powiedziała. Chętnie zobaczę tak niecodzienne zjawisko, a moich gości też pewnie zdoła zabawić. Almę zaprowadzono więc do sali biesiadnej, a lew i lwica szły za nią krok w krok. Dziewczynka stanęła naprzeciw stołu, gdzie siedzieli nowożeńcy, a także ojciec pana młodego i najważniejsi goście. Alma śmiało ujęła swój instrument i zaczęła grać. Skrzypce wydawały z siebie tak cudowne tony, że nawet najbardziej nieczuli zesłuchaczy nie mogli ukryć wzruszenia.
Wśród przyglądającego się tej scenie tłumu była też czarownica, która więziła niegdyś Almę. Ponieważ muzyka skrzypiec ujawniła także jej winy. Korzystając z zamieszania przemieniła się we wronę i niepostrzeżenie wyfrunęła przez okno. Od tej pory słuch po niej zaginął. Może uciekła do jakiegoś dalekiego kraju, może postrzelił ją myśliwy, a może poraził piorun. Nie wiadomo. Grunt, że już nigdy nie wróciła. Królewicz wziął Almę za rękę i poprowadził do miejsca, gdzie siedział jego ojciec. – Nie będę się na tobie mścił – powiedział królowi.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czas publikacji - niestandardowy (nawet jak na mnie), ale i bajka którą dzisiaj przedstawiam wymyka się nieco konwencji jaką przyjęłam - czyli bajkom i baśniom klasycznym lub/i troszeczkę dawniejszym, czasami zapomnianym (same utwory jak i artyści). Na YT napisała do mnie pani pisząca pod pseudonimem "Elżbieta Siwicka", a subskrybująca mój kanał, z pytaniem, czy mogłabym przeczytać baśnie jej autorstwa.
Po wstępnym czytaniu stwierdziłam - "kurcze! podoba mi się!" - i postanowiłam przeczytać pierwszą z nich, jednocześnie otwierając kolejny cykl "Bajkowe debiuty", czyli "świeżynki" 21 wieku w literackim świecie bajek i baśni.
Myślę. że i Wam spodoba się ta bajka i przyjmiecie ją równie ciepło!😊
P.S.
W trakcie ankiety na Spotify wygrała kontynuacja "Malutkiej Czarownicy" - co oznacza, że na kolejne spotkanie jesteśmy umówione z Malutką Czarownicą i jej krukiem Abraksasem 😉😎