Bajki i baśnie polskie. MITRĘGA
Kontynuując temat dwóch małych książeczek... Pierwsza to była "Bracia Grimm Bajki i opowiadania" - z której to wybrałam Słuchanockę w zeszłym tygodniu. Dzisiaj prezentuję bajkę z drugiej książeczki, równie dawno wydanej - przypuszczalnie w 1929 r., ale autorstwa J.I.Kraszewskiego, a zatytułowanej "Bajeczki". Coś co zawsze mnie ujmuje i jest ciekawostką jednocześnie, to widoczne różnice w pisowni niektórych wyrazów, np. "tłómaczyć" (to chyba taki najbardziej skrajny przykład) Ciekawa jestem ile osób zna tę bajkę? Miłego słuchania😊 i jak zwykle zachęcam do subskrybowania kanału😊 P.S. bardzo proszę dzieci i młodzież, aby po dyktandzie, nie TŁUMACZYŁY się nauczycielom, ze forma "TŁÓMACZYĆ" jest poprawna, bo na Słuchanockach tak było!😉🤣
Bajki i baśnie polskie. Józef Ignacy Kraszewski. MITRĘGA. Posłał raz Pan Bóg na ziemię anioła, który nigdy jeszcze na niej nie bywał. Patrzał na nią tylko z wysoka, a uszu jego dochodziły stamtąd skargi i narzekania. Ciekawym więc był z bliska ten padł płaczu zobaczyć. Sprawa, z którą został wysłany, nie była tak bardzo pilna, pozwolił więc Pan Bóg, aby się bliżej rozpatrzył po ziemi. Gdy anioł, postać ludzką przybrawszy, spuścił się na zieloną dolinę, zewsząd lasem otoczoną, przez którą płynęła życzółka, a była właśnie wiosna.
Zamyślony anioł szedł przez las, ale mu się już ziemia takim rajem nie wydawała, jak zrazu. Na skraju lasu trafił na ubogą chatkę, w której mieszkał budynik, który się zwał Mitręga. Było to bardzo biedne człeczysko. Właśnie przyniósł szywody, siedział w progu i łupał szczepki, żeby było czem ogień podpalić i jeść zgotować. Odziany był ubogo, koszulę miał czarną, włosy nieuczesane, ręce zasmolone i stękał głośno, a narzekał. Zbliżył się anioł do niego. – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
– No na wieki wieków – odpowiedział MITRĘGA. – No i cóż tam u was słychać? – zapytał. – Jakże tam na roli i w domu. – Eee, zachcieliście. Rzekł Mitręga. Bieda i po wszystkim. Nędza coraz gorsza. Co roku to ciężej na chleb zapracować. Pot się z czoła leje. Chwileczki spoczynku człek nie ma. A tu dzieci kupa. A tu wszystko jeść woła. I na moich ramionach dom, gospodarstwo. Aż już tchu nie staje. – Co ci najbardziej dolega? – badał anioł. – Powiedz mi szczerze.
– Co? Chyba wszystko – począł MITRĘGA. – Dobrego nie ma nic, złe od rana do nocy prześladuje, a ze wszystkiego najgorsze to, że nieustannie bez spoczynku pracować trzeba. – W niedzielę przecież odpoczywacie – rzekł anioł. – Bo dajeś tak zdrow był – zaśmiał się Mitręga. – Toć muszę drew babie przynieść, wody przygotować, często rzepę skrobać, w ogień dmuchać, w bydełku zarzucić paszę, napoić. Ach, ach, kto to zliczy? – Ale w ciągu roku – mówi anioł – przecież są dwa tygodnie i miesiące, w których wypoczywacie.
Mitręga się począł śmiać. A skądże to was tu Pan Bóg dał? Chyba nie znacie życia naszego i porządku ziemskiego. Kiedyż to spocząć można? Zimą się to muci, wysiewa, wywozi, a długo tamtej zimy. Namarznie człek, prawda, ale żeby wypoczął? Gdzie zaś? A tu ledwie wiosenkę z kowronki zazwiastują. Ruszajże z gnojem w pole i z sochą. Trzeba siać, żeby grat miał co wybijać. Skończyła się siejba, zaczyna się zbiórka. Jeszcze ziarno moknie w kopicach, a tu przepiórka woła.
Pójdź rzeżąć, pójdź rzeżąć. Nim się owsy pokłosiły, a tu już orać trzeba na gwałt, aby pierwsze żyto na Bartłomieja zasiać. I westchnął MITRĘGA, a że się rozgadał, więc mój język chodził już jak rozpędzony kołowrotek, który choć prządka odejdzie, jeszcze się obraca. Ale bo tak źle na świecie, źle. Spoczynku nie ma, a nie wiadomo nawet, czy i na drugim będzie lepiej, bo tam jak słychać, trzeba będzie z aniołami dzień i noc śpiewać, a to także robota. – Więc ci się robota tak naprzykrzyła?
– zapytał Anioł. – A już ci, a już ci. – odparł Mitręga. – Bo jakim się urodził, tom spoczynku nie zaznał. Coś sobie Anioł pomyślał i powiada mu. Człowiecze kochany, żal mi cię. Wiesz co? Oto ja ci dam worek złota, rozumiesz? Ale pod tym warunkiem, żebyś sobie życie urządził spokojne i żebyś nic, a nic nie robił. Mitręga mu się do kolan rzucił, całując go po nogach i zbawcą swym nazywając. A gdy chciał dziękować jeszcze mocniej, anioł wstał i poleciał co prędzej.
Powtórzył mu tylko jeszcze raz, że teraz już nic, a nic robić nie ma. A kto by tam o robocie myślał, kiedy może za piecem leżąc słoninę z chlebem jeść? Odparł Mitręga. Szedł wtedy anioł dalej, a co widział i słyszał, tego my już opowiadać nie będziemy. Tymczasem ów Mitręga panem się stał i począł we wszystko opływać, Panu Bogu dziękując. Miał już i parobków, i włodarzy, i dozorców, i tak jak sobie życzył, za piecem się umieścił, szperkę przyskwarzoną z chlebem zmiatał, piwem popijał. Dobrze mu się strasznie dobrze działo.
Przyszła wtedy zima. Przywieziono mu drew, napalono w piecu, a Mitręga z boku na bok się przewracając, Pana Boga chwalił. Wtem jakoś po krótkim czasie napadło go poziewanie. Ziewa, ziewa, aż mu się w szczękach trzeszczy. Co ziewnie, to krzyżyk zrobi na ustach. A nie pomaga. Myśli sobie, wstanę. Zblógł się wtedy do okna, na ławie siadł, popatrzał sobie na podwórko, drzemiąc. Nudno mu było. Zbierało się już jakoś na drugą wiosnę.
Na podwórku wróble kupami latały. To przypadając ku ziemi, to gniazda ścieląc. Skowronek bujał, jaskółki błoto w pyszczkach nosiły. Bociany po łąkach się uwijały, co żyło strasznie się ruszało, krzątało, kłopotało, a śpiewało wesoło. MITRĘGA ziewał. Chwała tobie, panie, myślał, że ja nie potrzebuję nic robić. To się za wszystkie lata wywczasuje. Ano, ziewał, bo nudno mu było. Wyszedł na podwórze i siadł na przyzbie. A tu parobcy z dziewczętami się kręcą, ciężary dźwigają, bydło zaganiają, z pługami wychodzą, z bronami wracają.
Mitręga sobie siedzi, ręce złożywszy, palce około palców okręca i ziewa. Dobrze mi. Wieczorem poszedł za piec. Ale że cały dzień drzemał, zasnąć nie mógł. Począł się wyciągać, sen nie przychodził. Przeleżał tak do rana. – Dawaj, babo, jeść. Przynieśli mu misę ogromną, klusek. Wziął się do niej zajadać. Ale apetytu nie było. Stawało mu się czy przydymione, czy niedosolone.
Poczynało mu się już zachciewać byle czem ręce zająć. Choćby pójść i drewek narąbać, ale wstydził się. A potem słowo dał, a słowa choćby MITRĘGA dotrzymać musi. Sam sobie, nałajawszy, siadł Mitręga na przyzbie i orzechy gryzł. Wszystkie prawie były dziurawe. Narzekał tedy znowu, jaki jest strasznie nieszczęśliwy, i pluł, i złorzeczył. Już tak ku jesieni życie się stało nie do wytrzymania. A co przy pracy zdrów był i okrągły, teraz wychudł, zżółkł, zmizerniał i ledwie się trzymał na nogach.
Przyszło do tego na ostatku, że dawnego życia pożałował. Głopiem był, powiedział sobie. Wtem, gdy tak się męczył, patrzy, idzie ten sam, który go złotem obdarzył. Niech będzie pochwalony. Na wieki wieków. A co u was słychać, poczciwy Mitręgo? Już ci szczęśliwi jesteście, gdy macie, coście chcieli. Poskrobał się w głowę chłop. Nie śmiał się przyznać, że głupim się czuł. Pewnie, żem z łaski waszej szczęśliwy, rzekł wzdychając z poniewoli. Ano coś mi jest.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Anioł opisuje swoją podróż po ziemi, gdzie zauważa różnice między zwierzętami a ludźmi.
Zwierzęta skarżą się na swoje losy, anioł zauważa, że są one niezadowoleni.
Rośliny również skarżą się na swoje trudne warunki, anioł zauważa ich niezadowolenie.
Anioł spotyka ubogiego Mitręgę, który skarży się na trudne warunki swojego życia.
Anioł obiecuje Mitręgę, że da mu bogactwo, jeśli zatrzyma się na miejscu i nic nie robi.
Mitręga zaczyna żyć jako bogaty człowiek, ale po chwili zaczyna się nudzić i żałować dawnego życia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kontynuując temat dwóch małych książeczek... Pierwsza to była "Bracia Grimm Bajki i opowiadania" - z której to wybrałam Słuchanockę w zeszłym tygodniu.
Dzisiaj prezentuję bajkę z drugiej książeczki, równie dawno wydanej - przypuszczalnie w 1929 r., ale autorstwa J.I.Kraszewskiego, a zatytułowanej "Bajeczki".
Coś co zawsze mnie ujmuje i jest ciekawostką jednocześnie, to widoczne różnice w pisowni niektórych wyrazów, np. "tłómaczyć" (to chyba taki najbardziej skrajny przykład)
Ciekawa jestem ile osób zna tę bajkę?
Miłego słuchania😊
i jak zwykle zachęcam do subskrybowania kanału😊
P.S. bardzo proszę dzieci i młodzież, aby po dyktandzie, nie TŁUMACZYŁY się nauczycielom, ze forma "TŁÓMACZYĆ" jest poprawna, bo na Słuchanockach tak było!😉🤣