Bajki i baśnie Świata. Pieśń Kolibrów - baśń Indian Peru
To kolejna baśń "zasłyszana i spisana", przez panie: Wandę Markowską i Annę Milską. Bardzo przyjemna magiczna historyjka na uspokojenie i wyciszenie 😊 A takie przecież też nam są potrzebne - szczególnie przed Świętami (i nie tylko). Więc zatrzymajmy się na chwile w tym pędzie, odłóżmy "zestawy sprzątające" (ja wiem, że Wy wiecie, że ja wiem jak to jest - pomimo, że niedziela i w dodatku palmowa😉) - oddychamy głęboko i przygotowujemy się do relaksu przed snem 😉 Miłego słuchania😊 I jeżeli się podoba - zachęcam do subskrybowania kanału - na YouTubie też😎
Nie słyszałam, by Kolibar tak głośno śpiewał. Nagle zdało jej się, że w śpiewie ptaka rozróżnia słowa. Kamajkore, kamajkore, czy mnie słyszysz? Słyszę cię, ptaszku. Chciałabym cię słuchać przez całe życie. Szepce kamajkore w zachwyceniu. Jakże mi cię żal, Kamajkore. Nie widzisz słońca i dnia jasnego. Po całych dniach musisz siedzieć zamknięta pod kluczem. Jesteś jak ptak uwięziony w klatce. Na te słowa łzy zabłysły w oczach Kamajkore.
Nie płacz, Kamajkore, zadzwonił Koliber jasną nutką. Zaufaj mi, a zrobię wszystko, by ci pomóc. Ach, ptaszku, co ty możesz dla mnie uczynić? Jesteś taki maleńki i słaby. Lada wiaterek może cię porwać niczym ten listek róży. W odpowiedzi Kolibasz zatrzepotał maleńkimi skrzydełkami i rozdzwonił się po całym ogrodzie radosną pieśnią. A więc sama wyrzekłaś słowo, w którym zaklęta jest moja tajemnica. Widać, sam los chce nas połączyć. A teraz posłuchaj. Jeżeli pragniesz ujrzeć mą prawdziwą postać, zerwij listek z tego krzaka róży.
Gdy tylko Kamajkory zerwała liść, śpiew umilkł. Kolibr znikł, a przed nią pojawił się młody wojownik z łukiem i kołczanem na plecach. Jego czoło zdobił pęk barwnych piór, z ramion wyrastały mu skrzydła. – Kamajkory, oto jestem. – Kim jesteś? Człowiekiem czy ptakiem? – pyta Kamajkory zdumiona. Jestem synem Puszczy. Przybywam z kraju Kolibrów. Kiedyś przelatywałem nocą nad tym ogrodem i odkąd Cię ujrzałem w świetle gwiazd, jak się nad losem swoim żaliłaś, myślę tylko o Tobie i pragnę Cię uwolnić.
Czy chcesz iść ze mną i zażywać swobody wśród wolnych przestrzeni lasów? Pójdę z Tobą choćby na koniec świata. Zawołała Kamaikorę. Czekaj więc znaku i ufaj mi, rzekł młodzieniec. Jakiego mam czekać znaku? Znakiem będzie śpiew Kolibra. Gdy go usłyszysz, przyjdź i zerwij liść z tego krzaka. A teraz żegnaj, Kamaikorę. Na mnie już czas. Wjazdy bledną na niebie.
To powiedziawszy, młodzieniec zniknął. W tej samej chwili stara piastunka klasnęła w dłoni i Kamaikorę musiała wrócić do swego zamknięcia. Minęło wiele długich dni. Każdej nocy czekała Kamaikorę w ogrodzie na znak u źródełka. Lecz znak się nie zjawiał. Śpiew Kolibra ani razu nie zabrzmiał w nocnej ciszy. — Nianiu — pytała Kamajkore — czy nie słyszałaś dzisiaj w nocy śpiewu Kolibra? — Nie, Kamajkore, noc była cicha, ptaki spały. Tylko z puszczy dobiegał ryk Pumy.
Pewnie gdzieś polowała w pobliżu — mówiła Piastonka. Aż raz pewnej jasnej nocy, gdy księżyc był w pełni, rozległ się w ogrodzie śpiew ptaka. Kamaikore, Kamaikore, czy mnie słyszysz? Słyszę cię, ptaku, odpowiada Kamaikore z okna swego więzienia. Tej nocy bowiem stara piastunka jakoś długo nie otwierała jej wrót. Czas nadszedł, śpiesz się do mnie, zachęca pieśń Kolibra. Piastunko, otwórz mi drzwi, chcę wyjść do ogrodu, prosi Kamajkore.
Nie chce słowa przemówić do nikogo. Nawet na matkę rodzoną nie spojrzy. Mężu, nasza córka umrze, jeśli jej nie wypuścimy na wolność. Trudno utrzymać w klatce cóż dopiero człowieka. Błagam cię na wszystko uwolnij ją. Prosi matka Kamajkorę. Ale bogacz ofuknął żonę ostro i jeszcze pilniej strzec córki rozkazał. Stara piastunka, co spojrzy na Kamajkorę, to łzy gorzkie łyka. Tak jej żal biedaczki. Ale cóż może zrobić przeciw woli srogiego pana? – Nianiu, nianiu moja, czyś nie słyszałaś śpiewu Kolibra?
– zapytuje ją pod wieczór dziewczyna. – Nie, nic nie słyszałam. Drugiego wieczora znów pyta Kamajko repiastunki. – A dziś nie słyszałaś śpiewu Kolibra? – Słyszałam tylko, jak papugi skrzeczały w ogrodzie. Nadszedł trzeci wieczór. Kamajkor znów pyta swej piastunki. Nianiu, a czy dziś nie słyszałaś śpiewu Kolibra? Słyszałam, kochanie, tak, tak, słyszałam. Przez cały dzień od świtu. Nasłuchiwałam w ogrodzie. W samo południe usiadłam pod tym wielkim krzakiem róży, co rośnie nad źródełkiem i nagle słyszę śpiew.
Żaden ptak na świecie nie śpiewa tak pięknie. Zerwała się kamaikorę z łoża, oczy jej zabłysły. Rumieniec oblał twarz. I tak jakoś dziwnie śpiewał ten koliber, zupełnie jakby ludzką mową mówił. Aż mnie strach obleciał, szeptała Piastunka. Przypomnij sobie, nianiu, przypomnij sobie koniecznie jego słowa, błagała kamaikorę Piastunkę. Zdaje się, że to było tak. Jutro, jutro, czekaj na mnie u źródła, u źródła.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To kolejna baśń "zasłyszana i spisana", przez panie: Wandę Markowską i Annę Milską. Bardzo przyjemna magiczna historyjka na uspokojenie i wyciszenie 😊
A takie przecież też nam są potrzebne - szczególnie przed Świętami (i nie tylko). Więc zatrzymajmy się na chwile w tym pędzie, odłóżmy "zestawy sprzątające" (ja wiem, że Wy wiecie, że ja wiem jak to jest - pomimo, że niedziela i w dodatku palmowa😉) - oddychamy głęboko i przygotowujemy się do relaksu przed snem 😉
Miłego słuchania😊
I jeżeli się podoba - zachęcam do subskrybowania kanału - na YouTubie też😎