Mentionsy Mentionsy
Słuchanocki
Słuchanocki

Bajki i baśnie Świata. MRILLE - baśń kongijska.

11.10.2026 ·23 min 49 s · 4 rozdziały

Dzisiejsza Słuchanocka zabiera nas ponownie do Afryki, ale pewnym zaskoczeniem może tu być, że nie jest to jedna z opowieści o zwierzętach należąca do zbioru z 1949r. autorstwa Kamila Giżyckiego, a innej znanej nam książki "Baśnie księżycowe", Wandy Markowskiej i Anny Milskiej. Co ciekawe, baśń ta zachowuje charakter i narrację charakterystyczną dla baśni afrykańskich. Sprawdźcie zresztą sami😎 Mam nadzieję, że i Wy będziecie mieć taką przyjemność ze słuchania tej baśni, jak ja z jej czytania!!😊 Miłego słuchania😎😊 eeee... no... i tak... zachęcam do subskrybowania kanału!☺️☺️☺️

0:00 · Wprowadzenie i opowieść 5

Na co jeszcze czekasz? Uruchom swój biznes, zanim będzie za późno. Zacznij za darmo na Shopify.com. Bajki i baśnie świata. MRILLE. Baśń kongijska. Poszła matka z hambą i mrillem kopać bulwy słodkich patatów. Kop, mrille, synku, kop, hamba, synku, słodkie pataty, dobre pataty, słodkie pataty, dużo, dużo, dużo patatów. Mrille motykę odłożył. Głowę zadarł do góry. W górze ptak się kołysze. Wielkie skrzydła ma.

Zajączek chyc i już leci z lasu i cieszy się i raduje, że Mrille go widzi. Ujrzał raz Hamba, starszy brat, jak Mrille z zajączkiem rozmawia. Nic nie mówi Hamba. Na drugi dzień Hamba zajączka przynosi zabitego. Hamba mówi. Matko, dużo mięsa, dobrego mięsa będziemy dziś jeść. Cieszy się matka, cieszy się ojciec. Dobre mięso, smaczne mięso jeść będę. Hamba dobry, synek, hamba dzielny, myśliwy. Mrille na zajączka zabitego spojrzał, w płacz wielki uderzył, a potem powiedział tak.

Msura kwi wire, vire tsa kambingu, una kosanga. Jak tylko te słowa wymówił, w powietrze się wzbił i do góry się unosi, coraz szybciej, coraz wyżej. MRILLE, MRILLE, do nieba leci! krzyczy Hamba. Matko, MRILLE, nasz MRILLE do nieba leci! krzyczy ojciec. Co to za głupstwa wy gadujecie? woła z chaty matka. MRILLE, MRILLE, już pod chmurą! MRILLE, MRILLE, już pod niebem! Wysoko! wołają syn i ojciec. Matka z chaty wyleciała, głowę do góry wznosi, ledwie wzrokiem może dosięgnąć synka swego, MRILLE kochanego.

MRILLE, wracaj, synku! woła. Wracaj do chaty! Wracaj, MRILLE! woła ojciec. Wracaj, bracie! krzyczy hamba. Nie wrócę więcej, woła z góry MRILLE. Nie wrócę matko, nie wrócę ojcze, nie wrócę bracie. Wróć mój MRILLE, wróć syneczku, płacze matka. Już nie wrócę, aż urosnę duży, woła. Wracaj MRILLE, woła wuj. Wracaj MRILLE, ciotka woła. Wracaj MRILLE, dziadek woła. – Wracaj, Mrille! – babcia woła. – Wracaj, Mrille!

– woła stryj. – Wracaj, Mrille! – stryjenka woła. – Mrille, wracaj! – woła cała wioska. – Mrille, zrobię ci dobrą, smaczną fufu! – woła matka. MRILLE dostaniesz zupę z orzechów palmowych. Będziesz jadło jam, koka, plantany ile tylko zechcesz, krzyczy ojciec. MRILLE dam ci codzień smacznego mięsa, woła dziadek. Nie chcę fufu. Nie chcę jam, ani koka, ani mięsa. Ja na księżyc lecę, do mego zajączka, odpowiada MRILLE z wysoka i znika za chmurą.

5:05 · Baśń MRILLE - opowieść 3

Zobaczysz kobiety, co jam i pataty kopią na polu. Na zajutrz idzie MRILLE dalej. Widzi kobiety na polu, pataty i jam kopią, Dzień dobry, matko, wita Mrille najstarszą. Pokaż mi drogę do króla księżycowego. Chętnie, synku, odpowiada staruszka. Tylko wpierw pomóż nam wykopać bulwy. Mrille cały dzień kobietom pomagał. A kiedy już słońce chyliło się ku zachodowi, najstarsza z nich mówi. Dobrześ pracował, synku. Teraz odpocznij, a jutro z rana pójdziesz dalej prosto przed siebie.

Dobrze, synku, dobrze. Pokażę ci, ale pomóż nam zanieść wodę do chat. Mrille pomógł kobietom zanieść wodę do wioski. Właśnie była pora obiadu. Kobiety mówią. Dobry z ciebie synek, pewnieś głodny. Masz tu proso, mięso, jarzyny, owoce? I dały mu garść surowych ziaren prosa, kawał surowego mięsa, kilka surowych bulw jam, parę kolb kukurydzy razem z liśćmi. — Matko? — pyta MRILLE najstarszej. — A czemu nie gotujecie mięsa, prosa, kukurydzy? Dlaczego nie pieczecie jam w ogniu?

O, jeszcze jest żar w popiele od czasu, jak obiad gotował. Poczekajcie, naniosę drew i zaraz będzie nam ciepło. Nanosił Mrille chrustu, przytaszczył gruby pniaczek drzewa i ognisko rozpalił wielkie. Płomień buchał tak wysoko, aż niebo rozgrzał. Zrobiło się tak gorąco, że z króla księżycowego aż pot ściekał. Długo mieszkał Mrille u księżycowego króla i dobrze mu było. Ale pewnego dnia zatęsknił do matki, do ojca i nawet do hamby swego brata, chociaż mu zajączka zabił. Poszedł do króla i mówi... Wiesz, królu, muszę wracać na ziemię.

17:26 · Wrótka Mrillego do wioski 5

Dlaczego chcesz wracać, synku? Czy ci u mnie niedobrze? Bo ta matka z ojcem pewnie po mnie płaczą, mówi Mrille. Muszę ich zobaczyć. Zasmucił się Król Księżycowy. Zapłakał Zajączek, ale co zrobić? Wiedzą, że Mrille musi do domu wrócić. Królu, nim na ziemię wrócę, chciałbym najpierw posłać do moich rodziców wiadomość o sobie, że żyję, zdrow jestem i cały i że niedługo ich powitam w chacie. Król Księżycowy wezwał wszystkie ptaki i powiada. Wybierz sobie z nich jakiego chcesz posłańca, mój synku.

Patrzy Mrille na kruka o błyszczących czarnych piórach i mówi. Kruku, kochany, jeśli cię wyślę z wieścią o sobie do moich rodziców, to jak im przekażesz tę nowinę? Powiem zwyczajnie. Kurun, kurun, kurun, zakrakał Kruk. Nie, mój drogi Kruku, nic z tego nie będzie, oni cię nie zrozumieją. A ty, kaczuszko, co byś im powiedziała? Po prostu stanęłabym przed nimi i powiedziałabym kwa, kwa, kwa. Och, droga kaczuszko, nic z tego. Ani mój ojciec, ani matka nie zrozumieliby twoich słów. Patrzy Mrille na jaskółkę i mówi.

Jakbyś mnie posłał, to bym twoim rodzicom powiedział tak. Wasz MRILLE, wasz MRILLE z księżyca wróci znów, jak będzie, jak będzie, jak tylko będzie nów. Szpaku drogi, kochany szpaku, ty będziesz moim posłańcem. Leć na ziemię do mej wioski, do mej chatki. Matka tam pewnie prosto tłucze, a ojciec strzały do łuku ostrzy. Pak zebrał się prędko i poleciał na ziemię. Wtedy król księżycowy mówi do Mrillego. MRILLE, synku, dałeś nam krzesiwo i chłupkę. Ogień gorący i czerwony roznieciłeś na księżycu. Ugrzałeś moje stare kości i mój lód już nie marznie po nocach.

Wraca Mrille do wioski rodzinnej. Na grzbiecie wołu jedzie. Pogania stada krów, byków, kus i owieczek, a z tyłu za nim mnóstwo osłów jucznych obładowanych żywnością. Wbiegła się cała wieś. Ludzie patrzą, szyję wyciągają, oczy przecierają. Kto to? Kto to? Kto to? Pewnie jakiś bogaty kacyk z drugiej wioski jedzie, mówi ktoś. A może to król jaki? Szepcą kobiety. Patrzcie jaki śliczny, jak ubrany pięknie. Wszystko na nim srebrem lśni, jak księżycowe promienie. Ten, matka z chaty wybiega, od razu synka poznała.

MRILLE, krzyczy, MRILLE, mój MRILLE wrócił. A ojciec mówi, szpak prawdę gadał, szpak prawdę gadał, wrócił mój MRILLE. A czyje to krowy, synku? pyta matka. Moje, mówi MRILLE. A te byki czyje? Moje. A te owieczki, baranki, kozy? Moje. A te osiołki też twoje, synku? Moje. A co mają w jukach? Proso i ryż, maniuk i pataty, jam, koko, banany, plantany, cytryny i pomarańcze, orzechy palmowe i orzeszki ziemne.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.