Po piśmie
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected] Lewestam
Czyli łowienie myszy. Gdy usłyszały to koty, niektórym przez chwilę zrobiło się łyso, bo zawsze czuły pewną dumę, gdy udało im się coś złowić. Ale wtedy wódz miałknął. Ach, czyżby naszym przeznaczeniem jako gatunku nie była wieczna krzątanina wokół potrzeb fizjologicznych takich jak głód, ale sztuka? Teraz na nią możemy poświęcić swój czas. I kocy od razu zrozumiały, że muzyka, kocia muzyka, a także, a co, poezja, otwierają się przed nimi jako możliwości. bo nie muszą już przeżyć, więc mogą tworzyć. I śmietnisko rozbrzmiało pięknymi, z kociego punktu widzenia, bo Halina Więckowska z pobliskiego parteru miała na ten temat inne zdanie, dźwiękami, i zadrgało eposem, w którym chwalono wielkiego kota i jego boskie wibrysy, a także opisywano walki między śmietnikami i dalekobieżne kocie migracje.
Były to czasy dość szczęśliwe. Wiele kotów odkryło w sobie talent i radowało się niezmiernie artystycznym swym życiem, konsumując myszy złapane na sposób automatyczny. Pewnego dnia jednak Jan Kotomucen coś tam przykręcał, coś tam przestawiał i nagle odkrył, że zupełnie przypadkiem udało mu się wynaleźć generator kociej muzyki i eposu. Stanął więc na klapie od śmietnika, zwołał koty i włączył ustrojstwo na cały regulator. Dźwięki, które zeń wypłynęły, zachwyciły koty. Niepomiernie. Halina Więckowska tu też była odmiennego zdania. A epos, jaki wyprodukowało urządzenie, doprowadził koty do wzruszonego płaczu.
To było jak boska muzyka, śpiewana przez samego wielkiego kota. Wspaniałe, zawołał wódz. Teraz czas, który spędzaliśmy na pisaniu pieśni, możemy poświęcić na... Poświęcić na... Na... Na co, zawołał jakiś błyńczuczny kot. A skąd ja mam wiedzieć? Zdenerwował się wódz. Obsikał wznoszącą się krzywą jakości życia i poszedł spać. A wraz z nim inni. Po wszystkich ogarnęła senność i ogólna niemoc. Koty tyły i bekały w dekadencko-egzystencjalnym stuporze na cały głos, a jeden nawet skoczył z dachu. I kto wie, jakby się to wszystko skończyło, gdyby stara Więckowska nie nadepnęła na generator muzyki i eposu, wyrzucając śmieci.
Złości, gniewu, który zwykle czuły klasy pracujące, a który teraz kiełkuje we mnie. Bo pragnę, żeby przyszła jakaś Więckowska i nadepnęła na wszystkie serwery. Niech to będzie drugi Ted Kaczyński. Zeitgeist, myślę, woła o nowego Kaczyńskiego. Upewniłam się w tym czytając unicestwianie Michela Welbecka. On też sięgał po pisma antytechnologicznych terrorystów. Tak jak ja. On też ich rozumie. Nawet jeśli nie mówi tego wprost. Na barykady, ludopiszący. Dżihad butleriańska teraz albo nigdy. Bo inaczej skończymy tyjąc i bekając w egzystencjalnym stuporze. Wyprodukowane przez listy do K-Generator 2022.
Felieton ukazał się w 61. numerze miesięcznika pismo Magazyn Opinii. Czytali Karolina Lewestam i Maciej Więckowski.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam