Losy skazanych w Procesie Szesnastu
Porwani w marcu 1945 przez agentów NKWD przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego w czerwcu tego samego roku zostali przez postawieni prze sądem kapturowym w Moskwie. Po sfingowanym procesie, który miał na celu skompromitowanie przywódców Państwa Podziemnego zapadły wyroki więzienia. Cześć z Szesnastu została dość szybko zwolniona, część uniewinniona, ale wielu zmarło w sowieckich celach. O losach Szesnastu opowiadają prof. Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski
I nie wszyscy z tej Moskwy po latach wrócili. Taki jeden z aktów założycielskich Polski Ludowej. Aresztowanie... Wywiezienie, postawienie przed sądem szesnastu również miało na celu wyprowadzenie w pole zachodniej opinii publicznej co do rzeczywistego przebiegu wypadków nad Wisłą. Jak dalece zdołano zmanipulować Zachód? O tym wielokrotnie mówiły komentarze Wolnej Europy, no bo przypomnijmy w PRL sprawa objęta była całkowitym zapisem cenzorskim. W dniu 22 czerwca czytamy we wstępnym artykule The Times. Trzech spośród oskarżonych uniewinniono. Większość pozostałych z gen. Okulickim na czele przyznała się w różnym stopniu do udziału w akcji sabotażowej ruchu podziemnego przeciwko Armii Czerwonej na podstawie dyrektyw otrzymywanych od rządu polskiego w Londynie.
W ten sposób końcowy los więźnia Niemiec hitlerowskich, a później przywódcy polskiego Jasikowicza, Pozostanie tajemnicą już chyba na zawsze Związku Sowieckiego. W 10 lat po wojnie, w 1955 roku, władze PRL w porozumieniu z władzami sowieckimi uruchomiły taką akcję repatriacyjną i to dało pasu między innymi wolnej Europie, ale także środowiskom polskim w Londynie Jerzemu Giedrujciowi, do tego, żeby energicznie upominać się o to, co się stało z szesnastką. To znaczy z tymi, o których wiadomo było, że nie wrócili z Moskwy. Radiostacja Kraj, o której mówi Zbigniew Stypułkowski, była właśnie taką radiostacją używając języka z systemu dywersyjną, znaczy dywersyjną skierowaną na emigrację i przy pomocy jej audycji miała nakłaniać Polaków do powrotu.
No ale sposób jaki to robiła, O czym świadczy to kłamstwo wspomniane przez Stypułkowskiego dowodzi tego, że tak jak wspomniałeś tego aktu założycielskiego życia politycznego w PRL, czyli próby eliminacji z życia politycznego szesnastu przywódców Polski Podziemnej, że to była taka trochę tajemnica stanu tego systemu, że jedyną reakcją na dopominanie się o Informacje o losie były kłamstwa i insynuacje. Kilka chwil temu historyk Józef Garliński jednym tchem wymieniając ofiary procesu szesnastu podał nazwisko Kazimierza Kobylańskiego.
To był przedwojenny przedsiębiorca, menadżer, przedstawiciel Stronnictwa Narodowego w Radzie Jedności Narodowej. Był też członkiem sztabu Narodowej Organizacji Wojskowej. Powrócił do Polski Ludowej i dalsze jego losy opowiada Wolna Europa jako historię pierwszego naiwnego PRL-u. Kazimierz Kobylański był niewiniony w procesie moskiewskim i wrócił do Warszawy w końcu 1945 roku. Tam usłyszał od Osóbki-Morawskiego, ówczesnego premiera Polski Ludowej, że tylko takie rządy są dobre, które mają swoją opozycję. Obóz Narodowy miał przed wojną znaczny odłam opinii za sobą. Jeśli zatem stanie na gruncie nowej rzeczywistości i będzie gotów pełnić rolę lojalnej opozycji, może pod zmienioną nazwą zostać zalegalizowany jako partia.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.