Ślady. Rozmowa z Agatą Morawską, wolontariuszką w hospicjum w Oświęcimiu
Dziś w śladach posłuchamy o spotkaniach, które pozwoliły nadać sens życiu i o książkach, które są owocem tych spotkań opowie p. Agata Morawska. Z Agatą Morawską, wolontariuszką w hospicjum w Oświęcimiu i autorką książek rozmawiać będzie ks. Marcin Wierzbicki.
Mówię szczęść Boże w imieniu swoim i realizującego audycję Rafała Drabka. Zapraszamy do wysłuchania magazynu religijnego Radia Katowice. Ślady. Dziś w śladach o spotkaniach, które pozwoliły nadać sens życiu i o książkach, które są owocem tych spotkań. Z Agatą Morawską, wolontariuszką z Hospicjum w Oświęcimiu i autorką książek rozmawiać będzie ksiądz Marcin Wierzbicki. Jednak przedtem posłuchajmy o wybranych wydarzeniach z życia Kościoła Powszechnego, jakie miały miejsce w minionym tygodniu. W tym to najważniejsze dla wiernych mieszkańców Śląska
Temat wieczoru. Szczęść Boże! Bardzo serdecznie witam w kolejnych śladach, które są poświęcone sprawom społecznym. Dzisiaj porozmawiamy na temat wolontariatu dosyć specyficznego, bo dotyczącego posługi ludziom chorym, umierającym, odchodzącym, czyli wolontariat w hospicjum. Ale porozmawiamy także o konkretnych ludziach i o książkach. Bardzo serdecznie witam. Dzisiaj moim i Państwa gościem jest pani Agata Morawska. Dzień dobry, witam serdecznie. Szczęść Boże wszystkim. Szczęść Boże, witamy serdecznie. Pani Agata jest właśnie wolontariuszką w hospicjum w Oświęcimiu, ale jest także autorką książek, więc o tym spróbujemy dzisiaj sobie porozmawiać.
Pani Agato, czy spotkanie z chorym w hospicjum może nadać sens życiu? Tak, jak najbardziej. Ja powiem tak, że ja trafiłam do hospicjum tylko dlatego, że przeżywałam sama takie bardzo, bardzo ciężkie kłopoty osobiste. No generalnie to była taka ściana, z której po prostu nie potrafiłam się odbić. I to było tak bardzo mocne, że mówię, no albo ja zwariuję, albo coś muszę zrobić. I po prostu wyszłam z tej swojej skorupy, bo oczywiście problemy się nie rozwiązały do dnia dzisiejszego. I ja mówię, jedynym ratunkiem dla mnie, to ja mówię, nie, zobaczyć kogoś innego. Po prostu wyszłam jakby ze swojej skorupy, wbrew sobie nawet, bo wcale mi się tam nie miałam najmniejszej ochoty iść. Zawsze sobie myślałam, no ja mam takie problemy, ja po prostu już leżę i płaczę i ja po prostu to mam zostawić, te swoje problemy i zająć się kimś innym.
Witamy po przerwie. Przypomnę, że dzisiaj w studiu razem ze mną jest pani Agata Morawska, wolontariuszka w hospicjum w Oświęcimiu, ale także autorka książek, które powstały na bazie doświadczeń właśnie tego wolontariatu. Oni wiedzieli, kto jest ich siłą, na jego słowo biegną do zagrody i grabie w rękach dobrego Boga. O czym są te książki? Może zacznę od tej pierwszej, czyli Grabi w rękach dobrego Boga. Grabi w rękach dobrego Boga, tak spisałam naprawdę na prośbę pacjentów, tych pacjentów, którzy mieli problem z alkoholem, na prośbę byłego więźnia i na prośbę takich ludzi, którzy mieli to życie zupełnie tak po ludzku, według nich przegrane.
Ja mówię, dobra. I tak jej powiedziałam, bo byłam pewna, że ją pogoni, no nie? Ale o dziwo pan się zgodził. No więc nie było wyjścia, przeprowadziłam kapłana. Oczywiście uprzedziłam kapłana, kto to jest w ogóle i ten. Otrzymałam telefon jakieś 40 minut po wyjściu kapłana, no i tak jeszcze ksiądz zażartował, mówi, kurczę, pani Agato, mówi, dobrze, że ja łysy jestem. Ja mówię, ale co to ma wspólnego? Mówi, bo chyba by im wszystkie włosy dęba stanęły po prostu. po historii, którą usłyszałem. No i ja mówię, no ale Pan Wacław otrzymał, ja mówię, wyspowiadał się. Mówię, pobłogosławiłem go tylko, natomiast nie udało się. A no i byłam strasznie rozczarowana, pamiętam. Ja mówię, no ale przecież już ksiądz sam poszedł. Ja mówię, no ale jak i dlaczego i w ogóle. No natomiast ksiądz odpowiedział, no bo po prostu Pan Wacław oczywiście opowiedział o całym swoim życiu, ale on opowiadał to z taką pasją i z takim poczuciem,
14 moich osób żyjących, jedna już zmarła, ale czytała przed śmiercią, także myślę, że teraz mi kibicuje. 14 osób, które mimo swoich słabości, ułomności, upadków, wciąż im się chce i wciąż na nowo chcą coś robić dla Pana Jezusa i dla drugiego człowieka. I dlatego ta druga część nosi 14 róż zerwanych dla umęczonego mistrza. Taki antidotum na tą wielką miłość, co On dla nas zrobił, prawda? To przypomnimy jeszcze tytuły, gdyby ktoś z naszych słuchaczy chciał sięgnąć do tych pozycji, a oczywiście serdecznie zachęcamy, bo tutaj pani Agata kilka tylko przykładów mogła nam w krótkim czasie audycji przedstawić, więc odsyłamy też do tych książek. Przypomnimy jeszcze tytuły.
Dziękuję za to świadectwo, jak właśnie spotkanie z człowiekiem chorym, cierpiącym może odmienić nasze życie, może nas też otworzyć na drugiego człowieka, na Pana Boga. I raz jeszcze zachęcamy do ewentualnego sięgnięcia po książki autorstwa pani Agaty. Bardzo dziękuję. Ja też bardzo dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwa, że tu mogłam być, bo moje marzenie się spełniło, więc zawsze tak myślałam, żeby powiedzieć o Danusi, żeby wybrzmiało o bohaterskiej kobiecie, która zostawiła rodzinę, dzieci i zgodzona, zupełnie pogodzona z wolą Bożą poszła tam. Ufam, że jest w jego ramionach szczęśliwa. Bardzo dziękuję. I na zakończenie Dana Catherine w utworze o pięknej miłości. Niech ta piękna miłość będzie podsumowaniem naszej dzisiejszej rozmowy.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.