Mentionsy Mentionsy
Sceny zbrodni
Sceny zbrodni

#247. Mordercy przedwojennej Polski

21.09.2025 ·20 min

Mord w Rydzynie. Okrutna zemsta odrzuconego kochanka ujawnia mroczne tajemnice. Szajka Kazimierza Kozińskiego. To była jedna z największych obław policji przedwojennej Polski.

To był też czas, gdy do Polaków na emigracji wyjeżdżało młode pokolenie. Czasy powojenne, a właściwie międzywojenne, były w Polsce szczególnie trudne. Brak dobrze płatnej pracy, brak perspektyw, wszystkiego właściwie uczono się na nowo. Dla pieniędzy wielu ludzi wyjeżdżało szukając zatrudnienia za granicą i tak zrobił również Stanisław Górny. Znalazł dobrze płatną pracę we Francji. W roku 1931 wrócił jednak do Polski. Uznał, że dość emigracji. że odłożył dość pieniędzy na lepsze życia. I rzeczywiście na takie miał teraz nadzieję. Wrócił do kraju ze sporymi zapasami gotówki. Przystojny, bogaty, pragnął także dobrze się ożenić. Zaczął zaloty do Marianny K., która była córką bogatego gospodarza z Rydzyny.

Obie wioski, te Marianny i jego, dzieliło 20 kilometrów. Dużo, jak na owe czasy, ale nie na tyle dużo, by miłość między młodymi nie mogła rozkwitnąć. Często bywał w gospodarstwie ojca wybranki. Mężczyzna dobrze ubrany, dobrze uczesany, z modnym wąsem, wpadł również dziewczynie w oko. A co najważniejsze, został zaakceptowany przez jej ojca. Przynajmniej początkowo tak naprawdę było. Młodzi ustalili datę ślubu. Ale wówczas do gospodarza zaczęły docierać niepokojące informacje na temat narzeczonego córki. Coś się plotkowało, że gwałtownik, że raptus, że wybuchowy charakter. Państwo K. nie we wszystko wierzyli. Wiadomo, że ludzkie języki czasami są zawistne.

Niemcy jednak zaczęli szukać pretekstu do przełożenia daty ślubu Marianny. Chłopak nie rozumiał o co chodzi, dlaczego tak się nim bawią. Był zakochany w dziewczynie i wierzył, że zapewni jej świetlaną przyszłość. I wówczas zaręczyny zostały zerwane przez rodziców wybranki. W chłopcu najwyraźniej coś wówczas pękło. Nie rozumiał, dlaczego ojciec byłej, już narzeczonej, się na niego uwziął. Co mogło mu się w nim nie podobać? Górny kipiał. Poczucie niesprawiedliwości w nim narastało. Gdy nadeszła noc, zaczął realizować swój krwawy, pisany zemstą plan. Podszedł cicho do gospodarstwa rodziny K. Obserwował chwilę dom, upewniając się, że nikt z domowników nie krząta się po obejściu.

W łóżku leżało ciało jego żony, a przy łóżku córka Marianna, choć oszpecona i zakrwawiona, żyła jeszcze. Wezwano doktora i policję. Marianna zawieziona została do szpitala w Lesznie, 40 kilometrów dalej. Natychmiast trafiła na stół operacyjny. Lekarze próbowali poskładać strzaskaną siekierą czaszkę dziewczyny. W drugą stronę, z Leszna do Rydzyny, wyjechała komisja sądowo-lekarska, mająca potwierdzić zgony i ustalić przyczyny śmierci gospodarzy K., Jest 9 kwietnia 32 roku. Dla wszystkich wtajemniczonych w miłosne zawirowania w tej sprawie stało się jasne, kto jest głównym podejrzanym.

Przyczyną odrzucenia zalotów Stanisława Górnego nie był jego zmienny gwałtowny charakter jak plotkowano we wsi. Musimy wtrącić, że część dzienników sugerowała, iż to Staszek zerwał zaręczyny, bo gospodarz obiecał zbyt mały posak dla córki. Prawda, którą udało się ustalić śledczym brzmiała następująco. Ojciec Marianny zasięgnął języka i najprawdopodobniej dowiedział się o tym, że Stanisław Górny we Francji ma już żonę, a nawet, że z owego związku urodziło mu się dziecko, a więc do ślubu w Polsce po prostu dojść nie mogło. Rodzina K. nie miała wyjścia, musiała ślub odwołać. I drugi zwrot akcji. Zapewne nie udałoby się organom ścigania odnaleźć Stanisława Górnego za granicą.

Pewnie ukrywałby się kilka lat, a później, jak wiemy, niestety wybuchła wojna, która wszystko zmieniła. Jeśli morderca przyczaiłby się, mógłby zacząć zupełnie nowe życie. A jednak prasa pod nagłówkami Sensacja pisała o naprawdę zaskakującym finale tej sprawy. Kilka miesięcy po tej potwornej zbrodni, robotnik, którego zadanie było tępienie w lesie szkodliwych ptaków, wspiął się na jedno z potężnych drzew w lesie gryżyńskim. Chciał stamtąd wypatrywać szkodników. Zamiast tego, na jednej z najwyższych gałęzi odnalazł zwłoki wisielca w znacznym stopniu rozkładu. Policja ustaliła po przedmiotach, jakie znajdowały się przy samobójcy, że jest to Stanisław Górny, najprawdopodobniej naprawdę kochał Mariannę, a gdy po zabójstwie jej i jej rodziców uświadomił sobie, jak straszny był jego czyn, uznał, że już nie ma po co żyć i postanowił ze sobą skończyć na tej gałęzi.

Musimy dorzucić jeszcze dwie kwestie, o których pisała prasa. Pierwsza, ojciec Staszka publicznie wyrzekł się syna, odmówił pochowania jego ciała. Trafiło więc do Zakładu Medycyny Poznańskiego Uniwersytetu. I druga kwestia, Marianna została odratowana przez lekarzy, przeżyła i wyzdrowiała. Sceny zbrodni w RMF FM. I czas na kolejny rozdział w historii morderców przedwojennej Polski. Tę sprawę rozpocznijmy od przeczytania listu Gończego z 18 lutego 1932 roku. Tutaj nawet nim zaszeleszczę. Komenda Główna Policji Państwowej wyznaczyła nagrodę w wysokości 3000 złotych.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.