003 Prawdziwa Maniana - czyli hiszpańskie absurdy cz. I
Hiszpania nie zawsze wygląda jak pocztówka. Czasem wygląda jak pani z okienka, która prosi Cię o dokument mailem, drukuje go, skanuje, po czym oddaje z powrotem, bo go nie potrzebuje.W tym odcinku opowiadam o rzeczach, które przestały mnie dziwić, chociaż powinny. O hotelu, w którym basen jest zamknięty, bo jest na zapasy. O restauracji, która ma zasadę „bo tak”. I o przesyłkach kurierskich, które w Hiszpanii są tylko dla odważnych.Zapraszam do rozmowy na temat tych i innych doświadczeń podróżniczych na grupe fb Saturday Journals, oraz na mój instagram o tej samej nazwie 💛🌿
Zanim doświadczyłam życia w Hiszpanii na własnej skórze, czytałam kiedyś taką fajną książkę, jeżdżąc po cytrynach, Chrisa Stewarta. Ogólnie były prokusista kupuje farmę gdzieś tam daleko w górach Andaluzji, nawet nie wiedząc, że nie ma do niej żadnej drogi. Zrobił krok w ciemno, zanim w ogóle zdążył się zastanowić, czy to dobry pomysł. Trochę jak ja, trzy lata temu. Bohater tej książki, nie wiadomo czy tak serio, czy z bezradności po prostu, dość sporo śmieje się z siebie. Trochę jak ja dzisiaj. Ja się już nawet nie śmieję z Hiszpanii. Ja się śmieję z siebie, próbującej się w niej odnaleźć. Także myślę sobie, że otwieram właśnie cykl anegdot, tworzący nieskończony chyba katalog hiszpańskich absurdów.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Monia przedstawia się i wyjaśnia, o co chodzi z podcastem.
Monia opisuje sytuację z menu del dia i jej konsekwencje dla psa.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Hiszpania nie zawsze wygląda jak pocztówka. Czasem wygląda jak pani z okienka, która prosi Cię o dokument mailem, drukuje go, skanuje, po czym oddaje z powrotem, bo go nie potrzebuje.
W tym odcinku opowiadam o rzeczach, które przestały mnie dziwić, chociaż powinny. O hotelu, w którym basen jest zamknięty, bo jest na zapasy. O restauracji, która ma zasadę „bo tak”. I o przesyłkach kurierskich, które w Hiszpanii są tylko dla odważnych.
Zapraszam do rozmowy na temat tych i innych doświadczeń podróżniczych na grupe fb Saturday Journals, oraz na mój instagram o tej samej nazwie 💛🌿