Zbliżamy się do końca tygodnia pracy. Przed mikrofonem Beata Hołbowicz-Stacharczyk, a w studiu Strefa FM Piotrków Marta Smejda Sołtyska Wolborza. Dzień dobry Pani Sołtysko, dzień dobry Pani Marto. Dzień dobry, witam wszystkich bardzo serdecznie. Przed wejściem na antenę rozmawiałyśmy chwilę na temat tego Sołtys czy Sołtyska. Z tego jak Pani opowiadała, wiele osób, z którymi Pani się spotyka kobietami, ma podzielone zdania i Pani No uważa, że jak kto chce, tak się powinno do niego zwracać. Tak jest, dokładnie. Jest tutaj zupełna dowolność i rzeczywiście taką dyskusję rozpoczęłyśmy swojego czasu na grupie Sołtyski i naprawdę, wierzcie mi, te zdania są bardzo podzielone, więc nie ma co wciskać ludzi w buty, których nie chcą.
No właśnie i może to jest dowód na to, że nie przyspieszajmy pewnych zmian. Tak jak pani mówi, to się dzieje naturalnie. Jedne panie chcą być sołtyskami, inne panie chcą być sołtysem. W związku z tym, jak czas minie, okaże się, która nazwa zwycięży i wtedy będzie dobrze. Ja myślę, że żadna nazwa nie musi zwyciężać, mogą funkcjonować obydwie. Nauczyciel, nauczycielka, pielęgniarka, pielęgniarz i tak jest. A jak się czuje Sołtyska Wolborza od pewnego czasu? Przede wszystkim wszystkiego najlepszego, bo wczoraj był Dzień Sołtysa, Dzień Sołtyski. To jest taki dzień, który zaczęło się dostrzegać, bo kiedyś Sołtys był, zawsze właściwie był, ale było różnie. Dzisiaj sołtyska to jest bardzo ważne stanowisko.
Jak się Pani czuje w tych butach, jak Pani to nazwała? Ja powiem tak. Ja naprawdę mam ogromną wdzięczność, że mogę być sołtyską mojej społeczności, ponieważ ta społeczność jest naprawdę... Bardzo wartościową wspólnotą i to jest dla mnie zaszczyt, natomiast rzeczywiście to, co pani mówi, ja widzę tendencję do tego, że to stanowisko, funkcja sołtysa rzeczywiście z roku na rok staje się, przywraca jej się pewien prestiż, no w cudzysłowie oczywiście, bo jest to funkcja społeczna, natomiast rzeczywiście zaczyna być znowu zauważalna jego praca i jego zaangażowanie, za co też jesteśmy, myślę, że jako całe środowisko sołeckie ogromnie wdzięczni.
Ile pani lat jest sołtysem sołtyską? 2019, czyli teraz będzie siódmy rok. To jest już jakieś doświadczenie. Czy zmieniały się te priorytety, to jak pani pracowała z tą społecznością? Czy to się przez te siedem lat, sześć w zasadzie, zmieniło? To znaczy ja powiem tak, na pewno dużo zmieniła pandemia. Dużo zmieniła pandemia i jak rozmawiam z sołtysami i sołtyskami w całej Polsce, rzeczywiście to zaangażowanie społeczne zmalało. I to ja widzę bardzo na naszym przykładzie. A nie myśli pani, że to nie tylko pandemia, tylko po prostu ludziom się nie bardzo chce, bo są przebodźcowani, bo mają tak dużo wszystkiego dookoła, że angażowanie się, nie mają siły na to. Może tak być, dlatego ja powiem tak, ja się w ogóle na to nie obrażam, żeby była jasność.
Robię swoje, staram się jak mogę aktywizować tych mieszkańców. Natomiast kto nie chce, nie przyjdzie. Kto chce, przyjdzie i myślę, że na tej zasadzie trzeba pracować. A czy nie jest czasami tak, że jak trwoga to do sołtyski, bo tak to się nie przychodzi, nie angażuje, ale jak trzeba coś załatwić, mówiąc potocznie, no to ta sołtyska jest na pierwszy taki ogień wygodna, bo można zgłosić coś, co potrzeba zmienić. Tak, natomiast myślę, że tutaj nie na zasadzie jak trwoga. To jest nasza rola po prostu i ja jakby nie wymagam wzajemności. To nie jest na zasadzie takiej, że skoro nie przychodzisz na moje, nie wiem, wydarzenia, które organizuję, to nie przychodź do mnie też w różnych sprawach. Nie.
Ja mówię, chodźcie, przyjdźcie, pomalujemy te ławki. I od momentu, kiedy pomalowaliśmy, nic złego się nie dzieje, a rzeczywiście ci młodzi ludzie przyszli, zrobili, Pani Marto, no właśnie, można by tak było w nieskończoność, bo wydawałoby się zwykłe ławki, ale te ławki służą wszystkim. W społeczności oczywiście. I fajnie jest usiąść na tej ławce, jak pani mówi, nie podrzeć sobie spodni, nie zniszczyć sobie w ogóle odzieży. I jakie jeszcze problemy pani często czy rozwiązuje, czy podejmuje? O co proszą? Czego wymagają mieszkańcy Wolborza? Ja powiem tak, myślę, że te problemy, one są dosyć podobne we wszystkich społecznościach i nie mamy jakiegoś bardzo wymagającego społeczeństwa.
No dobrze, ale to jest ten najniższy szczebel samorządowy i to pani wie najlepiej, czego oczekują ludzie, czego potrzebują. No właśnie, czego? Na pewno. Znaczy to i zawsze podkreślam, w kontaktach z samorządem potrzebują rzetelnej informacji. Jeżeli zamykamy... Czyli kłamstwa nie za bardzo lubią i krótkie manogi, tak? To nawet nie chodzi o kłamstwo. Chodzi o to, że czasem dowiadują się o czymś, co zaczyna się dziać nagle. Nie wiem, teraz rzeczywiście mamy te konsultacje społeczne dotyczące różnego rodzaju, nie wiem, będziemy mieć teraz dużą inwestycję na przykład dotyczącą ulicy Modrzewskiego. To jest główna ulica w Wolborzu. I rzeczywiście zostało zorganizowane spotkanie z mieszkańcami. Tak to powinno wyglądać zawsze, żeby mieszkańcy byli informowani odpowiednio wcześnie o różnego rodzaju inicjatywach i rzeczy, które wychodzą z samorządu.
Raczej właśnie wolą przyjść do sołtysa, a ty może idź i załatw. No bo to może jest wygodniej troszkę. No nie tak, może to... Tak, więc ja czasem rzeczywiście jestem tym, który po prostu do tej gminy idzie i rozmawia i prosi i szuka... I zbiera na siebie pierwsze emocje. Tak, szuka rozwiązań. Natomiast powiem tak, no to są standardowe rzeczy, czyli te infrastrukturalne. Dziura w drodze, lampa się nie pali, nie wiem, mamy bezdomnego psa, nie wiadomo co z nim zrobić, tak? A jest godzina 18, w gminie nikt nie odbiera. Więc to są tego typu rzeczy. Ostatnio rozmawiałam z mieszkanką. Ciekawa sprawa o na przykład gnieździe bocianie. Gniazdo bocianie, a okazuje się, że odchody bociana są tak żrące, bo dzwoniłam do elektrowni, że nawet w sytuacji, kiedy jest na słupie gniazdo bocianie, zabezpieczają specjalnie przewody, bo odchody bocianie są żrące.
No i teraz mieszkaniec zrobił sobie nowy dach i ma po prostu już tak zżarty ten dach. No i teraz trzeba pomóc, jak to gniazdo bocianie bezpiecznie przenieść tak, żeby rzeczywiście tym bocianom, które za chwilę przylecą, nie stała się krzywda, ale żeby też zabezpieczyć mieszkańców. Czyli to są takie bardzo drobne rzeczy, ale bardzo ludzkie i bardzo potrzebne, bo trudno z takim jednym problemem biec właśnie do gminy. Czasami lepiej zadzwonić do pani, przyjść. I tutaj jakby rozwiązać. Pani się na co dzień spotyka z sołtyskami z całego kraju. Wiem, że mocno się pani angażuje. Dużo jest kobiet na terenie Polski, które właśnie pełnią taką rolę. W tej chwili to już jest ponad 40%, czyli ponad 16 tysięcy sołtysek.
Myślę, że ta liczba ciągle rośnie. Ale co ciekawe, wczoraj się dowiedziałam, że w województwie łódzkim mamy 3505 sołectw i 1863 sołtyski. Czyli 1 trzecia. Ponad połowa, ponad połowa już. Tak, to źle policzyłam. Tak, ponad połowa już jest kobietami. Wobec czego, znaczy ja jestem, bardzo kibicuję kobietom z jednego podstawowego względu. My mamy trochę taką wrażliwość w tym spojrzeniu na wieś, taką matczyną trochę spojrzenie. Czyli nie patrzymy tylko właśnie na ten chodnik, na lampę. Oczywiście kobiety też jakby na tym się znają i czytają i projekty ustaw i tak dalej i uchwał. Także tu jak najbardziej, ale oprócz tego myślą też o tej sferze miękkiej trochę, czyli o tym, że ta aktywizacja mieszkańców do działania, to tworzenie wspólnoty jest ogromnie ważne.
Mówiąc bardzo potocznie. Niczego nie wykluczam, natomiast na ten moment raczej skupiam się na działalności społecznej, więc jakby nie zarzekam się rękami i nogami, że nie, ale na ten moment myślę, że mam inne priorytety. Marta Smejda, sołtyska Wolborza, gość STREFA FM Piotrków. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla pani i dla wszystkich sołtysów. Wczoraj obchodzili państwo święto. I do usłyszenia i do zobaczenia. Serdeczne dzięki. Do widzenia.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.