Mentionsy Mentionsy
SORRY NOT SORRY with Kepisia
SORRY NOT SORRY with Kepisia

Solo Session: Moja Sek$ Wpadka i Zgubiony Telefon w $trip Clubie🔥🙈😳

25.06.2025 ·22 min 42 s

WSPÓŁPRACE: [email protected]ń moim gościem! Napisz do mnie maila i pogadajmy w moim podkaście: [email protected] na jazdę bez trzymanki po moich najbardziej żenujących i genialnych wtopach! Seks jak z telenoweli, zaginiony tampon i Bartek w roli ginekologa, a do tego Miami, str*p club i zgubiony telefon. Jeśli myślisz, że tylko Ty masz takie akcje – totalnie nie! Sorry Not Sorry to podcast, gdzie każda plama, wpadka i przypał są powodem do śmiechu. Lecimy, ludzie! 🔥 podcast o seksie, kobiece historie, żenujące sytuacje, relacje damsko-męskie, wpadki, Miami, str*p club, szczere rozmowy, Sorry Not Sorry, Kepisia.

Siemano, siemano, witajcie w kolejnym odcinku SORRY NOT SORRY. Ja jestem Kepisia i jeśli jesteś tu pierwszy raz, to od razu muszę Cię uprzedzić. Nie ma tutaj tematów tabu, nie ma ściem i też nie ma udawania, że jesteśmy idealne lub idealni, bo to jest miejsce, w którym każda lub każdy z nas może czuć się sobą, nawet jeśli czasem oznacza to totalne wpadki. I takie akcje, że masz ochotę teleportować się po prostu na inną planetę. Więc dzisiaj zabieram Was w podróż po najbardziej popieprzonych, popapranych, żenujących, a zarazem absolutnie genialnych momentach mojego życia. Będzie o seksie, który miał być jak z filmu, a wyszedł jak z, wiecie, taniej telenoveli. Będzie o tamponie, który wiecie, postanowił urządzić sobie wakacje w moim ciele i o tym,

I serio, jeśli myślisz, że tobie tylko zdarzają się takie dziwne akcje, w których czujesz się zażenowana, To nie, okej? To nie. Nie jesteś sama. I tutaj każdy z nas ma swoje takie SORRY NOT SORRY momenty i właśnie dlatego ten podcast jest jak rozmowa z najlepszą kumpelą po trzech kieliszkach Prosecco i po psychoterapii, okej? Więc nie będziemy udawać, że pachniemy wanilią i że nigdy nie mamy plamy na jakiejś koszulce czy koszuli. Będzie o tym, że czasem życie wali Cię w łeb tamponem, czasem stringi wypadają z nogawki w żabce, a czasem po prostu wiesz, gubisz telefon, godność i resztki powagi w jednym wieczorze. I wiecie co? To jest piękne. Bo właśnie w tych momentach buduje się prawdziwa bliskość i z samą sobą i też z innymi.

I nie, nie mówię tu o żadnym nowym zegarku, czy wiecie, gadżecie motoryzacyjnym. Mówię o tym, o czym myśli każda laska, która chce być, wiecie, that girl, tą dziewczyną. Czyli seks urodzinowy. No i powiem Wam. Zaczęło się naprawdę super. Okej, dzisiaj jestem hot girl, boginią, wszystko idzie zgodnie z planem. Bartek patrzy na mnie jak na prezent od losu. Jest vibe, jest flow. Aż tu nagle w trakcie tej całej akcji jak grom z jasnego kurwa nieba przypomina mi się, że no właśnie tampon. Tylko, że nie taki co wiecie zaraz się kończy, tylko taki co siedzi tam od rana, bo przecież tylko na chwilę. I nagle w mojej głowie dramat. I nagle w mojej głowie dramat. O nie kurwa zapomniałam, przecież mam tam tampon.

I dziewczyny nie wiem czy jest... I dziewczyny serio, nie wiem czy jest coś mniej sexy niż ten moment, kiedy musisz przerwać najbardziej hot, romantyczny seks ever, bo nagle musisz zrobić szybki przegląd techniczny własnego ciała. No i tu zaczyna się najlepsze. Lecą do łazienki, próbują ogarnąć sytuację, ale nic. Zero. Tampon postanowił schować się jak mistrz kamuflażu. Ja już się kurwa pocę, próbuję zachować resztki godności, a Bartek za drzwiami... Wszystko okej? Wszystko okej? Are you okay? A ja wiecie, z miną jak Sherlock Holmes próbuję kurwa rozwiązać zagadkę stulecia, nie? Czy on tam jest, czy tam go nie ma, czy ja go wyjęłam, czy nie? I rozkminiam, wiecie, grzebię tam. Jest kurwa tam, czy go nie ma?

Nie wiem, czy któraś z Was przeżyła coś takiego, ale nie ma nic bardziej intymnego niż moment, kiedy Twój facet zostaje Twoim osobistym ginekologiem. Bartek, dzielny rycerz. Podjął się misji ratunkowej. Ja z nogami w powietrzu na kiblu. Śmiech przez łzy, a on z takim, wiecie, skupieniem jakby szukał złotego runa, że nie wiem czego. I w końcu sukces, okej? Tampon odnaleziony, akcja zakończona, a my? Okej, my śmialiśmy się z tego i na szczęście śmialiśmy się z tego jeszcze przez tydzień. Bo wiecie, życie to nie jest film dla dorosłych, to jest komedia romantyczna, w której czasem trzeba ratować swoją własną laskę z opresji, nie? Także happy birthday, Bartek.

Na koncie takie dziwne akcje, o których nie opowiada się przy niedzielnym rosole. Życie to nie Instagram i nie raz wam to będę mówić, gdzie wszystko jest takie wyfiltrowane, dopracowane, zawsze idealne. Życie to jest właśnie ten seks, co miał być jak z filmu, a kończy się akcją ratunkową, nie wiem, z tamponem w roli głównej. I to jest zgubiony telefon w trip clubie, moje stringi na podłodze w żabce. I pieruch, który robi Ci plamę, nie wiem, na randce z facetem, który kochasz najbardziej na świecie. I wiecie co? Ja to chyba kocham. Kocham te nasze historie, bo one są prawdziwe, są nasze, są totalnie niepowtarzalne. I to właśnie one sprawiają, że jesteśmy, jakie jesteśmy i że jesteśmy zaniedbiście unikalne. A ja chcę, żebyście po tym odcinku poczuły, że nie musicie być perfekcyjne.

Że nie musicie mieć zawsze gładkich nóg, idealnej bielizny, ogolonych pach lub nieogolonych, jak ja dzisiaj. Nie musicie mieć idealnego planu na każdą sytuację, bo życie i tak wywinie Wam numery, kiedy najmniej się tego spodziewacie. I wiecie co? I to jest piękne, bo każda taka historia to dowód na to, że jesteśmy żywi, że próbujemy, że się śmiejemy, że czasem płaczemy ze śmiechu i że zawsze możemy się z tego podnieść. I opowiedzieć to dalej. Więc nie bójcie się wpadek, nie bójcie się żenady, nie bójcie się być sobą, bo tylko wtedy życie ma naprawdę smak. Nawet jeśli czasem ten smak to trochę sok z wiśni na koszuli albo nuta wstydu, kiedy prosisz chłopaka o pomoc tamponem. To są wasze SORRY NOT SORRY momenty i za to właśnie was kocham, że tu jesteście, że oglądacie, za odwagę, za szczerość.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.