Mentionsy Mentionsy
SBS Polish - SBS po polsku
SBS Polish - SBS po polsku

Maratonka Aleksandra Grzybek - w naszym studio

01.09.2025 ·11 min 38 s

Dzisiaj gościmy w naszym studio Aleksandrę Grzybek, uczestniczkę światowego maratonu, który odbył się w Sydney w niedzielę, 31 sierpnia 2025 roku. Aleksandra opowiada o swojej długiej drodze do sportowych sukcesów i o tym, że zawsze warto iść za głosem serca. Ale czy warto gonić za marzeniami? Posłuchajmy...

Sbs live streams and podcasts are supported by advertising. www.sbs.com.au Słuchasz SBS Po Polsku. Więcej ciekawych historii znajdziesz na stronie

A my pozostajemy w atmosferze sportowej, entuzjastycznej i pozytywnej. Witamy panią Aleksandrę Grzybek, która przyjechała kilka dni temu z Polski tylko po to, żeby wziąć udział we wczorajszym sydnejskim maratonie. Witamy panią bardzo serdecznie. Dzień dobry, witam serdecznie. Miałam tutaj polecenie, żeby nie mówić, nie paniować, w związku z tym przechodzę na ty. Może od samego takiego początku, czyli może nie początku, od końca, od decyzji przybycia do Sydney z Polski czy z Europy to daleko, prawda? Dlaczego? Dlaczego? Kilka lat temu miałam takie marzenie, że przebiegnę sześć największych maratonów światowych, tak zwane World Marathon Majors. I było ich sześć, ale w grudniu zeszłego roku dodali siódmy, właśnie w Sydney.

Jak to się w ogóle zaczęło i jak trwała ta droga poprzez dotarcie do takiego etapu, do takiego poziomu, żeby być właśnie zdolnym do pokonania takiej długiej trasy? Biegiem, biegiem. Ja szczerze mówiąc, ja każdym razem, szczególnie podczas ostatnich kilku kilometrów zastanawiam się po co mi to i dlaczego. No właśnie. Ile musiałaś trenować, żeby podejść do pierwszego maratonu? Mój pierwszy maraton to jest w ogóle historia troszeczkę z kosmosu, dlatego, że mieszkałam wtedy w Londynie i moja przyjaciółka powiedziała mi o tym, że są takie właśnie World Marathon Majors. Ja w ogóle nie lubiłam biegać. Mnie w ogóle nie interesowało bieganie, ale jakoś tak mnie jakoś zainspirowała, że zapisałam się na losowanie do maratonu w Londynie, kiedy byłam w ciąży z moim synem.

I to było w maju, ja o tym zapomniałam. Syn się urodził 20 września i ja dwa tygodnie po tym, jak on się urodził, dostałam list, congratulations, you are in. Maraton był w kwietniu, a ja z dzieckiem na piersi i z jednej strony się cieszyłam, bo dostać miejsce w Londynie z loterii to w ogóle jest strasznie trudno. Tak, z dzieckiem na piersi, jak ja to zrobię? Tak. Jak ja to zrobię? Mało tego, zima w Londynie, wieje, pada i jest zimno. Ja tutaj z dzieckiem na piersi, nie śpiąc w nocy, przygotowywałam się i ukończyłam ten maraton, jak mój Kuba skończył 7 miesięcy, płacząc naprawdę pod Buckingham Palace, jak odbierałam ten medal, bo... No to był wysiłek, to był wysiłek bardzo, bardzo duży. Czyli ile trenowałaś? Ile to było treningu dziennie? Ja zaczęłam trenować, jak Kuba miał trzy miesiące, trenowałam trzy, cztery razy w tygodniu.

To była w ogóle cała logistyka też związana z kto zostaje z dzieckiem razem z mężem i ze szwagrem. Do tego jeszcze chodziłam, pamiętam, na siłownię wieczorami, bo tydzień po maratonie moja rodzina stwierdziła, że zrobimy taki bieg z przeszkodami, taki a la Run Magedon, Tough Mother w Londynie, więc przygotowałam się jednocześnie do maratonu i do tego biegu z przeszkodami w tym samym czasie. I to wszystko z malutkim Z malutkim dzieckiem. Czy miałeś trenera jako takiego, zawodowego trenera? Do pierwszego maratonu, pamiętam, przygotowywałam się trochę z takim planem, tak trochę czuję, trochę bardziej z internetu. Później do drugiego maratonu w Berlinie, ponieważ też dostałam miejsce, to było rok później, już miałam trenera, z którym się przygotowywałam. Ukończyłam właśnie Berlin, kiedy Kuba miał dwa latka. A później tak naprawdę życie mi się troszeczkę posypało i skracając to jak najszybciej dostałam diagnozę biodra, że nie będę mogła nigdy wrócić do sportu, nie będę mogła biegać, nie będę mogła ćwiczyć, a byłam też trenerem, instruktorem, miałam biznes online związany z takim fitnessowym trybem życia.

Ale spotkałam cudownego profesora, który powiedział mi, że zrobimy operację endoprotezy biodra i przed czterdziestką miałam zrobioną endoprotezę biodra i w zeszłym roku z tą endoprotezą przebiegłam Chicago, a w tym roku Sydney. Niesamowita historia. Powiedz nam, co czułaś i jak wyglądał ten sydneyski maraton? Czy on w atmosferze, w trasie odróżnia się od reszty tych właśnie czołowych wielkich maratonów świata? Ja w ogóle muszę powiedzieć, że wszystkie te czołowe maratony świata są niesamowite, dlatego że support kibiców jest po prostu przez całe 42 kilometrów. Nie ma miejsca, żeby ludzie nie wspierali. To jest niesamowite. Sydneyński Maraton zdecydowanie się rozróżnia o tym, że elevation pod biegami i z biegami.

Aha, czyli górki po górki. W których momentach? Na samym początku był długi zbieg, więc wszyscy na hura biegniemy, tak? Z górki. Z górki, tak. Tylko, że jak biegniemy na hura szybciutko z górki, to mięśnie czworogłowe dostają troszeczkę w kość i to później się czuje. Nie no, jest dużo, było tak naprawdę więcej zbiegów niż podbiegów, niemniej jednak te podbiegi były bardzo wymagające i tak naprawdę już pod koniec, nawet na zbiegach, jak człowiek chciał nadrobić, to jednak mięśnie... Nie dawały rady, już po prostu było boleśnie. A który odcinek był najbardziej fajniejszy? Najfajniejszy to był ten początek, jak się zbiegało. W ogóle przepiękny był maraton w Sydney, dlatego że trasa była piękna, biegliśmy przez Harbour Bridge, biegliśmy koło opery w Sydney, finish jest w ogóle przy operze i zbieg jest na samym końcu, więc w ogóle, że jest tak, Boże, wreszcie już nie będzie podbiegu.

Więc ten finish przy Opera House jest przecudowny i atmosfera, ludzie, kibice. Spotkałaś Polaków troszeczkę? Na trasie widziałam czasami flagę polską albo polskie nazwisko, to tak mówię, o fajnie, fajnie. Właśnie, czy ty byłaś jedyną Polką, która przyjechała z Polski i biegła jako Polka? Myślę, że nie. Nie wiem, ile tak naprawdę... Na pewno wiem, ja wiem, że są Polacy, którzy mieszkają w Sydney czy w Australii na stałe, którzy uczestniczą w tym maratonie, ale chodzi mi o tych, którzy przyjechali z Europy. Tylko po to. Myślę, że na pewno, dlatego, że mam znajomych na przykład chociażby w Wielkiej Brytanii, którzy też przylecieli na ten maraton. W trakcie, kiedy odbieraliśmy pakiety startowe, poznaliśmy Polaków z Chicago, którzy też przylecieli na ten maraton. Także są Polacy z całego świata. Na pewno brali udział tutaj w tym sydneyjskim maratonie.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.