O Ninja Gaiden 4
W dzisiejszym odcinku podcastu dużo o ninjach wszelakich, zarówno tych archaicznych, jak i tym najnowszym, czyli Ninja Gaiden 4.
Dzień dobry, witamy Was w kolejnym odcinku podcastu GRÓW, który jest odcinkiem specjalnym, ponieważ tak się okazało, że dziś mamy partnera i jest nim firma Microsoft, która jest wydawcą gry Ninja Gaiden 4. Jak możecie się domyślić, będziemy dziś trochę o tej grze rozmawiać, ale to pewnie w drugiej części naszego spotkania. Natomiast mamy tutaj eksperta od serii Ninja Gaiden, bo ja niestety to jestem totalnym lajkiem, choć w czwórkę grałem. I będziemy właśnie korzystać z tej eksperckiej wiedzy współgospodarza programu, a jest nim oczywiście Rysław. Witaj Rysław. Witaj ufale, witajcie wszyscy drodzy widzowie. Ja tutaj powinienem dokonać małego sprostowania.
Nie uważam siebie za żadnego eksperta, natomiast za miłośnika, ale nowożytnego miłośnika serii, gdyż trzeba tę serię Ninja Gaiden podzielić na dwa etapy, czyli etap 8 i 16, automatowo 8 i 16 bitowy w latach 80 i na początku 90 i później wskrzeszenie serii na Xboxie. Na Xboxie tym pierwszym pierwszą i później na Xboxie 360. No i teraz powrót serii po wielu, wielu latach przerwy, więc tak, ta część nowożytna jak najbardziej, grałem we wszystko, no prawie we wszystko, bo tych odmian było sporo, ale w serię starożytną, NES-ową, to wiem o istnieniu, dotknąłem pierwszego etapu pierwszej gry na Pegasusie i tyle, więc tutaj chyba UV będzie mógł więcej powiedzieć.
No tak, ja zdecydowanie znam ten wcześniejszy okres lepiej, z racji tego, że kiedyś wychowałem się w otoczeniu automatów, z racji tego, że w mojej okolicy były dwie budy z automatami. Ależ zazdrościłbym w tamtych czasach. Ale to też sprawiło, że potem interesowałem się, jeśli chodzi o nadrabianie zaległości, o gry arcade. I oczywiście w Ninja Gaiden grałem, nawet w tego pierwszego, który ukazał się pod koniec lat 80. 88 chyba się pojawił. No. I chyba w tym samym roku wersja na NES-a. Ty w ogóle miałeś kontakt z tymi odsłonami na Nintendo? Na Nintendo miałem okazję spotkania całkiem niedawno, dopiero kiedy robiłem taki przegląd gier Pegasusowych.
Tam widzowie mówili, że bym sprawdził Ninja Gaidena, więc sprawdziłem chyba nawet, ale poza wizją, ale tylko na chwilkę, więc wiesz. Wiem jak wygląda. ale nie mogę powiedzieć, że znam tę grę. Wiem jak wygląda, widziałem ją w ruchu. Tej wersji automatowej, wyobraź sobie, nie widziałem nigdy. To możesz to bez problemu dziś odpalić za pomocą różnego rodzaju emulatorów. Mamy. Mamy chociażby. Pewnie można to zrobić. Kto wie, może wrócę. Natomiast wiesz, to na pewno nie były pierwsze gry o ninjach, bo tych gier w latach 80. było całkiem sporo. Lata 80. w ogóle. To jest taka eksplozja popularności ninży. w filmie. Pewnie w komiksie też, chociaż nie polskim raczej.
Austriackim, przepraszam. Co ty gadasz? What? Natomiast Żółwia Ninja to pamiętam, bo przecież oglądałem nawet te kreskówki. Wiesz, wyszła niedawno nowa gra z Żółwiami Ninja w stylu Hadesa. Ponoć bardzo dobra. Nie tylko jedna, bo jeszcze wcześniej też była. Wcześniej to ten Shredder's Revenge wyszedł. I taki z fajną grafiką 8-16-bitową bardziej. A propos, bo jesteś fanem nowożytnych ocen serii Ninja Gaiden, ale musisz sobie w końcu sprawdzić tego Rage Bounda. Rage Bounda, no koniecznie. Bo to jest właśnie odniesienie do tej pierwszej fazy w rozwoju tej serii. Właśnie grafika podobna do tych żółwi ninja Shredder's Revenge, tak jak wspomniałeś.
Miłość, co zresztą było słychać w tych odcinkach retro. Przecież nie wymyślam tutaj niczego, to ja wyciągałem z uszy te gry tak w zasadzie. Okej, po tej stronie był sabotażysta, ale... Ale wiesz, Last Ninja też miałem w dziesiąteczce. No miałeś, ale na przykład... A dziesiąte miejsce? To i do sprawy. Wspomnieliśmy ten tytuł. Ninja. Po prostu Ninja. Grałem, ale bez przesady. Ja to w swojej dziesiątce wyciągnąłem właśnie dlatego, bo strasznie tę grę lubiłem i te skoki przez sufit na kolejne piętra. Niesamowite. Jakieś inne serie kojarzysz, które jakoś mocniej ci zapadły w pamięć? Tego typu? Zostawmy Ninja Gaiden na razie, nie?
No tak, ale to wiesz, to bardzo też nisza, więc jakby rzeczywiście nie istniały w takim zbiorowym umyśle, tak? No, ale idźmy dalej. Shinobi, dopiero teraz powrót po latach. Ninja Gaiden, dokładnie to samo. No tak, znaczy Ninja Gaiden miał dziesięcioletnią przerwę. Znaczy najpierw dziesięcio w latach dziewięćdziesiątych, tak? No i teraz miał znowu ponad dziesięcioletnią przerwę. Miał trzynastoletnią, bo 2012 to jest ten Ninja Gaiden 3. Był jeszcze ten... Ninja Gaiden 2 na O, coś, nie pamiętam teraz, którego nie grałem, który zebrał jakieś tam dziwne, słabe oceny. A to nie te odsłony Sigma? Nie, nie, nie. Sigma to są poprawione, zmodyfikowane, z mnóstwem dodatków.
Te to grałem. Ale to one na Playaka wychodziły, nie? Wychodziły na Playaka, nawet na Vita wyszedły Ninja Gaiden Sigma. Bardzo fajne zresztą. Bardzo fajne. I ostatnia seria, która mi też do głowy od razu przyszła, jak sobie zacząłem o tym myśleć, tęczył. Nawet jak From Software chciało wskrzesić tę serię, to zrobili Sekiro. Ale, przepraszam, przepraszam, bo nie. Bo nie. Ja mam grę od From Software o ninja. A, ok. Ninja Blade. Ninja Blade, proszę bardzo. From Software. Będzie ogrywane za jakiś czas na kanale. Gra w stylu Ninja Gaidena. Od razu powiem. No właśnie, bo to trzeba powiedzieć.
From Software ma prawa do marki tęczu, które są skradankami w zasadzie. A Ninja Blade z kolei jest zrobione jak Ninja Gaiden. Tak, Ninja Blade jest zrobione jak Ninja Gaiden, czyli... dużo się dzieje. I nie ma skradania. Chociaż w tym nowym... Dobra, do tego jeszcze przejdziemy później. Jeszcze chciałem cię trochę pomaglować, jeśli chodzi właśnie o te stare odsłony, bo to też jest jakaś okazja do wspomnień. Dobra, to będziemy to też przerabiać jeszcze pewnie w tych odcinkach retro. Nie da się ukryć. W sumie, nie ukrywam, wrzuciłem Shinobi bardzo wysoko jako jedną właśnie z gier w odcinkach retro i będzie druga i to już tytuł padł. Shadow Dancer, nie? Czyli Shinobi, tylko z wilkiem.
Ta książka ukazała się albo w czasach wojny, albo zaraz po II wojnie światowej. Tego to nie wiedziałem. Napisał książkę o asasynach z Alamutu. I ten Alamut został właśnie tą twierdzą asasyną. Dopiero zresztą pojawił się w Mirażu i to właśnie też byli tacy wojownicy cienia sekta w zasadzie, nie? Którzy właśnie wykonywali różne zadania. Jest dużo zrażniętej z tej książki. Powiem Ci szczerze, jeśli chodzi o asasynów, nawet to moc, to nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone, to jest przerobione z tej książki. Po prostu z żywcem ukradzione. Dobra, przejdźmy może do tego Ninja Gaiden jeszcze na chwilę, jeśli chodzi o samą serię, bo też wypada parę słów powiedzieć.
Dwie duże przerwy, nie da się ukryć, związane ze zmianami, jakby nie było, bo po wyjściu z tej epoki tych dwuwymiarowych gier dostaliśmy pełne 3D, no i tutaj to już jest twoja działka, bo od tego tak naprawdę twoja miłość, rozumiem, się zaczęła, tak? Najpierw to frustracja nie miała się na pamięci. Ale tak, w 2004 jak wyszła ta wersja na dużego Xboxa... to w nią sporo grałem. W ogóle tutaj też trzeba wspomnieć, że twórca tej odnowionej serii, Tamonobu Itagaki kilka dni temu zmarł niestety. W roku 58 lat, więc strata wielka, bo to dzięki niemu dostaliśmy taką wersję Ninja Gaidena, to on ją wymyślił, to on...
wyreżyserował i wyprodukował Ninja Gaidena z 2004 roku. I to była gra, która pokazywała też moc Xboxa, bo wyglądała po prostu oszałamiająco jak na tamte czasy. Do tej pory wygląda dobrze. choć miała kilka dziwnych dość decyzji projektowych, jak na przykład w pierwszej tej wersji nie można było używać drążka prawego do obracania kamery. Nie było czegoś takiego jak wolna kamera. Były zafiksowane rzuty kamery jak w Rezydencie dosłownie. z większą mobilnością i ruchliwością tejże kamery, ale gracz sam w zasadzie nie mógł tego robić, chyba że ruszył prawym drążkiem, wtedy przechodził do trybu pierwszoosobowego.
I można to też było pominąć i przejść dalej. I mieliśmy też mapę na przykład. Była mapa całej tej posiadłości i na tej mapie mogliśmy znajdować, bo jak ktoś szczególnie z tymi rzutami kamery mógł się łatwo pogubić. Później została wprowadzona wersja Ninja Gaiden Black i tam w końcu można było chyba naciskając prawy bumper ustawiać sobie Też nie było pełnej swobody, natomiast naciskając prawie bumper można było sobie kamerę ustawić za plecami zawsze. Więc to było już bardzo, bardzo, bardzo wygodne. No i tę właśnie wersję przeszedłem na Xboksie. Najpierw frustrując się niemiło się, o czym zresztą wspominałem, bo...
No może tak, to była ogólnie pierwsza taka gra. Trójwymiarowa, z piękną grafiką, bo God of War dopiero miał się pokazać później, a podobne w sumie założenia w pewnym sensie miał, jeśli chodzi o walkę, tylko np. w God of Warze można było sobie przerwać combo w dowolnym momencie, a w Ninja Gaidenie inaczej to było zrobione. Ninja Gaiden był bardziej, mam wrażenie, jak to się mówi, skillowy. wymagał, znacznie mniej wybaczał, o, tak bym powiedział. Znacznie ta gra mniej wybaczała i też wprowadzała inne metody walki niż właśnie God of War.
Czy wcześniej, bo wcześniej wyszedł chyba, albo w tym samym roku wyszedł Devil May Cry? W 2005 God of War, natomiast Devil May Cry nie pamiętam. Chyba 2003 albo też 2004. Bo to podobne gry ogólnie w pewnym sensie są. Devil May Cry i Ninja Gaiden. W zasadzie Ninja Gaiden był nawet przedstawiany jako taki odpowiednik Devil May Cry na Xboxa. Muszę cię zaskoczyć. 2001. Pierwszy Devil May Cry? Tak, ale to jest data z Japonii. To na pewno nie był. To chyba 2002 w Europie był. Nie, to też w grudniu 2001. Okej, no dobra, to w Polsce... Dobra, racja, 2001, no to w 2003 czy 2004 to już był drugi Devil May Cry pewnie, który był znacznie gorszy i później trzeci pewnie był też jakoś tam... No, w każdym razie, z tego co pamiętam, możecie mnie poprawić, ale wydaje mi się, że Ninja Gaiden był przedstawiony jako taki konkurent.
To jest sprawiedliwa gra. Można się frustrować, ale pamiętam, że jak grałem później w Sekiro, szczególnie w Sekiro, bo chyba klimatycznie najbardziej podobne. Klimatycznie, proszę tutaj mi nie mówić, że ja porównuję systemy z Ninja Gaidena do Sekiro, ale sam klimat, też powiedzmy dalekowschodni wojownik, to Sekiro jest trudniejsza, wydaje mi się. Plus oczywiście też inne systemy walki oparte na bloku. Tutaj też możemy blokować i wyprowadzać. Natomiast Ninja Gaiden to jest eksplozja szybkości przede wszystkim. To co się dzieje na ekranie i to od samego początku, szczególnie kiedy przyciśniemy przycisk Y na padzie.
i zgromadzimy tę energię wokół siebie i puszczamy atak specjalny lub później jeszcze wzmocniony atak specjalny, to to, co się dzieje na ekranie, to po prostu aż nie widać. Dzieje się tak szybko. I to było od pierwszego Ninja Gaiden na Xboxie pierwszym, a teraz to jeszcze bardziej nie widać. Zresztą chyba możesz potwierdzić. Tak, biorąc pod uwagę, że jest to w zasadzie mój pierwszy kontakt z tą serią, to ja momentami musiałem się przede wszystkim nauczyć... dobrze określać to, co widzę. Bo po prostu to, co tam się dzieje, jeszcze te początkowe fazy to tam okej, nie? Ale później jak na przykład atakują cię ciągle wrogowie, wiesz, przychodzą z każdej strony, ta kamera lata, ona jest strasznie szybka, to do tego trzeba się przyzwyczaić.
Kamera jest bardzo szybka, ciosy są bardzo szybkie, a jak właśnie wejdzie jeszcze ta kumulacja, te ciosy ostateczne, no to... Nic nie widać. Są takie momenty, że ja gram na czuja po prostu. Gram na czuja, bo po prostu pamiętam rytm ciosów i naciskam ciosy tak, że nie widzę dokładnie, co się dzieje, bo jest taka nawalanka, ale naciskam przyciski na padzie, bloki i tak dalej, bo wiem, że w tym momencie mogę dostać... uderzenia przeciwnika, więc to jest granie trochę na czuja. Dokładnie, jak Rysław mnie pytał o wrażenia, to o tak zwanym poza antenium z Ninja Gaiden 4, to właśnie pierwszy co powiedział, że tam nie wiem, co się dzieje, bo po prostu jeszcze wchodzą te finishery w czwórce, to rozczłonkowywanie i tak dalej.
Trójka, bo wspomniałeś już troszkę też o dwójce. Trójka podtrzymała ten... Właśnie trójka, ja w trójkę, tutaj mam trójeczkę nawet, ale w trójkę bardzo mało grałem. Przeszedłem 3-4 etapy i jakoś mnie nie chwyciła. Później wyszła wersja też... Każdy Ninja Gaiden dostaje... Jakieś kolejne wersje, Black, Sigma, Razor, jak w trójce bodajże. I ponoć dużo poprawiono w trójce, ale ostatecznie w trójkę grałem najmniej. Dwójkę skończyłem, właśnie nie wiem, czy to w tym nagraniu, czy w poprzednim mówiłem o tym, jak grałem w dwójkę tutaj, jak kończyłem grę samymi shurikenami przechodząc.
Już nie pamiętam, czy mamy to nagrane tutaj, czy nie tutaj, bo mieliśmy problemy techniczne. Prąd nam wywaliło. Prąd nam wywaliło. W razie czego i tak to będziesz słuchał. To ja powtórzę może, bo nie pamiętam, czy ta historia właśnie w tej wersji się nagrała, czy nie. Zresztą mówiłem o niej kiedyś. Ja byłem strasznie napalony na to, żeby mieć tak zwanego calaka. Wszystkie osiągnięcia w Ninja Gaiden 2. Niestety nie udało mi się. Mam 890 chyba punktów czy coś takiego. Nie przeszedłem gry na tym najwyższym poziomie trudności. Po prostu nie miałem szans. Nie było szans dla mnie. Trzeba się nauczyć w zasadzie na pamięć wszystkiego przez te kilkanaście etapów każdej fali wrogów. albo mieć nieprawdopodobny refleks. Przechodziłem kilka etapów, ale całości nie przeszedłem na Master Ninja.
I to jest osiągnięcie pewne. Większym osiągnięciem byłoby zbudowanie, nie wiem, balonu i polecenie sobie balonem wokół. nie wiem, dookoła świata. Też wspaniałe osiągnięcie, natomiast moje potrzeby, to osiągnięcie też sprawia mi mnóstwo przyjemności. Słuchaj Rysław, ja cię doskonale rozumiem, bo ja mam podobne zajawki, tylko wiesz, czytam czasami takie komentarze pod swoimi materiałami. Też czytam komentarze pod gruwami wszystkie w zasadzie, jeśli mam tylko czas. Więc pozdrawiamy wszystkich komentujących i dziękujemy za komentarze. Zostawiajcie łapki w górę, subskrypcje i komentujcie jak najwięcej. Z ciekawości popatrzyłem sobie na oceny Ninja Gaiden 3, bo zastanawiało mnie, czy to twoje odniesienie do tego, że tak nie weszło ci to po prostu.
Tak, on Dead or Alive robił i tą siatkówkę z dziewczętami kuso ubranymi. Nie pamiętam jak ona się nazywała. Dead Volleyball chyba? Nie pamiętam tego. Ja wiem o co ci chodzi. No, ale to była bardzo popularna gra na Xboxie, ona była tylko na Xboxie, ludzie kupowali Xboxa dla niej, nie? Tak, ona była popularna z jednego względu w zasadzie. No tak, raczej tak. Więc, ale Dead or Alive, w ogóle Dead or Alive to była przecież bardzo popularna seria biotyk, konkurująca swego czasu z Tekkenem, z Virtua Fighter, z Soul Calibur'em i tak, i to Munabu Itagaki był tam. Zresztą chyba Gdzieś czytałem, że to jest ten sam świat, co Ninja Gaidena.
Ale to w tych chyba nowych odsłonach już. Wiem na pewno, że kiedyś to Munabu Itagaki wspominał, że to, co się dzieje w jego Ninja Gaidenach, czyli w jedynce i dwójce, to się dzieje przed tymi wydarzeniami, które są przedstawione w wersji NES-owej. To są prequele. O ile, wiecie, można się zastanawiać nad fabułą, bo tutaj trzeba jedną rzecz powiedzieć. Moim zdaniem to nie są najmądrzejsze fabuły. Tak bardzo delikatnie ujmując. Mamy taki miszmasz nowoczesności z średniowiecza, fantazy europejskiego i dalekowschodniego, nowoczesności dalekowschodniej i też powiedzmy zachodniej mamy jakieś imperium Vigor, które jest złe i mamy ostrze z łuski czarnego smoka, czy z kości czarnego smoka, które rozsiewa zniszczenie i którego pilnowaniem zajmuje się właśnie rodzina głównego protagonisty Ryu Hayabusa, który jest protagonistą jedynki, dwójki, trójki i nie jest protagonistą czwórki.
Natomiast mogę wam powiedzieć z perspektywy laika totalnego... Człowieka, dla którego był to pierwszy kontakt, zrozumiałem absolutnie wszystko. To też świadczy o tym, że jest to podane w taki sposób, żeby właśnie nowy graczy po tych latach, trzeba powiedzieć ilu, 13? 13 lat, tak. Żeby oni mogli się komfortowo też w tym Ninja Gaiden bawić i odnaleźć zwyczajnie. Ale zaskoczony jestem, że jednak było, nie było, ikona tej serii nie jest głównym bohaterem. To jest ciekawy ruch, muszę przyznać. No i tam pojawia się jeszcze dość szybko skąpo, może nie skąpo odziana, ale oczywiście niewiasta, która ma... Wielka kapłanka.
Przede wszystkim jednak trzeba skupić się na walce, przemierzaniu otoczenia i zabawie z wrogami, bo to można powiedzieć, tak, to jest zabawa na wysokim poziomie. No, to prawda. Pomijając piekielnie szybko tempo tej gry, bo Naprawdę gra jest cholernie szybka. Walka jest strasznie dynamiczna. Ta kamera w zasadzie momentami wydaje się, że nie ma prawa nadążyć, a jednak jest w stanie wszystko pokazać, co też jest sztuką zrobić tego typu produkt. Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o takie dynamiczne gry akcji, to tutaj Ninja Gaiden dużo potrafi oddać, zwłaszcza jeśli jesteśmy w stanie opanować ten system walki.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
firmę Microsoft, która jest wydawcą gry Ninja Gaiden 4
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„firmę Microsoft, która jest wydawcą gry Ninja Gaiden 4"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dzisiejszym odcinku podcastu dużo o ninjach wszelakich, zarówno tych archaicznych, jak i tym najnowszym, czyli Ninja Gaiden 4.