MERCOSUR. Ratunek dla Niemiec, rachunek dla Polski
MERCOSUR to umowa, która może przestawić europejską gospodarkę na nowe tory. W filmie pokazujemy, czyj interes jest naprawdę broniony. Jak ratowanie niemieckiej motoryzacji (Volkswagen/BMW/Mercedes) przekłada się na otwarcie unijnego rynku na żywność z Ameryki Południowej – produkowaną przez kilka globalnych korporacji, często na tańszych zasadach, z innymi standardami i z kosztami środowiskowymi niż w Europie. Mówimy o cenie dla polskiego rolnictwa, o ryzyku utraty własnej produkcji żywności i o tym, dlaczego „tańszy stek dziś” może oznaczać droższą i mniej pewną żywność jutro. Pokazujemy też mechanizm „coś za coś”. Na przykład to jak Włochom osłodzono gorzką pigułkę. A Polsce nie. Może dlatego, że nasz łańcuch przemysłowy jest mocno uzależniony od niemieckich fabryk. Mówimy też o tym, że antyekologiczna umowa jest skutkiem ubocznym niemądrych zielonych polityk. Te forsowane latami doprowadziły do najmniej ekologicznej umowy dekady. W odcinku m.in.: – spadek produkcji aut w Niemczech i casus Wolfsburga, – dlaczego MERCOSUR = presja cenowa na europejskich rolników, – o co tak naprawdę chodzi w umowie z MERCOSUR, – bezpieczeństwo żywnościowe zagrożone skupieniem na "tanich stekach", – co (nie)załatwiono dla Polski i czemu, – jak wygląda „deal” dla innych państw.
Najbardziej nieekologiczna umowa w historii świata, którą zawieramy za sprawą ekologów. Umowa, która może doprowadzić do upadku polskie rolnictwo. Zawierana, by ratować niemiecki przemysł, pogrążony przez lata błędów i błędnych decyzji politycznych, też związanych z ekologią. Umowa, która byłaby gorzką pigułką dla większości krajów Europy, ale której przełknięcie im osłodzono. Osłodzono ją w jakiś sposób wszystkim, tylko nie Polsce. Dlaczego nie Polsce? No chyba dlatego, że my mamy najlepszego premiera. Chcę wam powiedzieć, że naprawdę mnie nikt nie ogra w Unii Europejskiej. W ostatnich miesiącach, tygodniach, ale też w tych tygodniach, które nadejdą, będziecie zalewani i atakowani dziesiątkami analiz, artykułów dotyczących tego, o co chodzi w umowie Mercosuru z Unią Europejską.
A ich utrzymywanie nie jest tanie, bo pracownicy niemieckiej branży motoryzacyjnej należą do najlepiej opłacanych pracowników w Europie. Koszt jednego takiego człowieka to jest nawet czterokrotność pracownika takiego zakładu w Portugalii. Powiedziałbym, że w Polsce pewnie też. No i była taka historyjka na przykład, która trochę wstrząsnęła Niemcami, bo co jak co jest dla nich pewne, no to właśnie te zakłady Volkswagena w Wolfsburgu. Historyjka była taka, że zarząd firmy, jak co roku, zwołał zebranie pracowników z związków zawodowych, Tam są te komisje wszystkie trójstronne, społeczne, bardzo mocno rozwinięte. No i przyszli ci pracownicy, jak co roku, z życzeniem podwyżki. Mówią, w tym roku będzie spoko, nie chcemy dużo, wiemy, że firma jest w złej formie, chcemy tylko 7% podwyżki rok do roku.
I w zamian najwięksi gracze globalnego rynku spożywczego, którzy dominują rynek, dominują produkcję rolną w krajach MERCOSUR, będą mogli do Europy przywozić swoją produkcję. Swoją żywność wyprodukowaną przez siebie. Czyli my, Europa, w dużej mierze, w przeważającej mierze Niemcy, sprzedamy im swoje samochody, a oni za to sprzedadzą nam żywność, która zaleje nasz rynek no i pogrąży, prawdopodobnie pogrąży naszych rolników. Oto i tak naprawdę tylko oto chodzi w umowie między Unią Europejską a Mercosurem. A to oznacza, że te owoce, które za chwilę będziecie kupować na półce, brać z półki w swoim Lidlu czy Biedronce, którą macie obok domu, to żeby trafić na tą półkę będą musiały pokonać połowę świata.
Prawda? No ale Puszcza Amazońska to jest taki problem wielkiej skali, a są tu też problemy mniejszej skali. Na przykład jakość tej żywności. Przecież przy jej produkcji wykorzystuje się środki, których w Europie wykorzystywać nie wolno. No chyba, że do czyszczenia silnika. No i one gdzieś tam spływają też do tych gruntów, ale też zostają przecież w tej żywności, która trafi później na nasze półki. Więc mamy jedną z najbardziej nieekologicznych umów w historii świata, na pewno w ostatniej dekadzie, ale ona jest dzieckiem europejskich ekologów i ich głupich pomysłów i głupich polityk, które forsowali np. niemieccy zieloni. Dlaczego tak mówię? Już Wam tłumaczę, to jest dość oczywiste. Dlaczego Niemcy tak bardzo prom do tej umowy z Mercosurem? No dlatego, że ich przemysł motoryzacyjny leży i kwiczy.
Niemcy z europejskiego lidera, na którego wszyscy spoglądali z jakimś szacunkiem, przynajmniej jak chodzi o gospodarkę, stały się pośmiewiskiem kontynentu, oparty o książkę kaput. Polecam, zapraszam. Opis, lewy górny róg. Ale wracając tutaj. Była jeszcze druga zielona polityka, której efektem jest to, że teraz Niemcy muszą się ratować i kompletnie się na ekologię nie oglądają. Jaka? No oczywiście najgłupsza rzecz, którą Niemcy zrobili przez ostatnie 20 czy 30 lat. Zamknięcie floty działających, zamortyzowanych elektrowni jądrowych. Czego skutkiem jest co? Jest drogi prąd. A drogi prąd w przypadku branży energochłonnej, takiej jak motoryzacja oznacza, że droższe są karoserie, droższe są podzespoły, droższe są części do produkcji samochodów, droższe są wreszcie same samochody.
Może wtedy nie trzeba by było zawierać umowy, która otworzy europejski rynek na żywność, do wyprodukowania której trzeba będzie wyciąć Puszczę Amazońską, zielone płuca świata, i która jest do tego kiepskiej jakości, no i może nie najlepiej wpłynąć na zdrowie populacji. A jaka będzie skala tych problemów? Wspomnijcie, co się działo, kiedy zaczęło do nas przyjeżdżać zboże z Ukrainy. No to to, co się będzie działo teraz, to jest kilka, kilkanaście, kilkaset może razy gorsze. To będzie konkurencja, z którą europejscy rolnicy mogą sobie nie poradzić, prawdopodobnie sobie nie poradzą. Ale do tego, dlaczego powinniście się tym przejmować, to my jeszcze za momencik dojdziemy.
Ale jest tu jeszcze jedna ciekawa rzecz. Taka, że krajów, które mogły protestować, które mogłyby nie chcieć takiej umowy, jest w Europie więcej. Ale Niemcom udało się jakoś to wszystko ułagodzić i przeforsować. Udało się osłodzić praktycznie wszystkim tą gorzką pigułkę, którą muszą łyknąć. Jak to zrobili? Metoda jest bardzo prosta. Jak to zwykle w polityce i w gospodarce i w biznesie, coś za coś. Wy się zgodzicie na to, żebyśmy te Volkswageny mogli do tej Brazylii hurtem puścić, a my zadbamy w jakiś sposób o wasz interes. Jak się przejrzy te rzeczy, którymi chwali się, Komisja Europejska, którymi chwalą się w mediach różni zwolennicy Mercosuru, które udało się załatwić, żeby zabezpieczyć interesy np.
europejskich rolników, to w oczy rzuca się jedno. Np. dużo się mówiło o tym, że przeciwko umowie będą Włosi, Francuzi. I Hiszpanię. Dużo się o tym mówiło. Ale okazuje się, że niekoniecznie będą. I jak rzucicie okiem na te załatwione sprawy, to się okazuje, że np. do Ameryki Południowej Europa będzie mogła eksportować sporo wina. Jakich jest trzech największych producentów wina na świecie? Włochy, Francja i Hiszpania. Więc część rolników włoskich i francuskich będzie mieć problem, szczególnie francuscy hodowcy na przykład będą mieć tutaj problem, no ale za to ci, którzy hodują winorośle, no to będą mieć lepiej. Takie trochę coś za coś. Widzicie, Berlin zadbał, żeby każdemu zrobić jakiś ukłon, żeby coś dla niego sensownego zrobić, żeby można było przepchać tą kluczową, super ważną dla niego umowę.
No i ludzie ze środowiska pana Krzysztofa ewidentnie nie chcą tutaj widzieć, skupiając się na tym, że sobie wrzucą smacznego i ciut tańszego steka z Argentyny. Otóż historia wygląda tak i to jest w ogóle najważniejsza być może, a pewnie się okaże być najważniejszą rzeczą, jak chodzi o tę umowę z Mercosurem. To jest tak, że my europejski rynek otwieramy nie na produkcję rolników indywidualnych z Ameryki Łacińskiej, z Ameryki Południowej, takich wiecie, jak mamy u nas 10 hektarów, jakieś tam świnie, trochę pola, różna produkcja zmieniająca się. My się otwieramy na kilka. Cztery w zasadzie wielkie korporacje spożywcze. Wielkie korporacje, które produkują maszynowo, które produkują z wykorzystaniem środków chemicznych wpływających na jakość oczywiście tego, co ostatecznie ląduje na talerzu, ale też bardzo mocno dominujący rynek i zdolny produkować w skali i za pieniądze, za które nie są w stanie produkować europejscy rolnicy.
Ale rzecz w tym... Że otwierając się na tak tanią produkcję straciliśmy możliwości produkcji przemysłowej w Europie. I z żywnością będzie dokładnie to samo. W sensie będziemy sprowadzać tanią żywność z Ameryki Południowej europejskim. Przede wszystkim tutaj myślę o polskich, bo jest mi do nich najbliżej, rolnikom. Przestanie się opłacać produkować żywność, więc co zrobią? Będą likwidować gospodarstwa. Ale czy to porównanie z Chinami nie jest trochę na wyrost z chińskim przemysłem? No właśnie rzecz w tym, że nie jest. Spójrzmy na przykład, jak wygląda porównanie produkcji wołowiny w Brazylii, w całej Europie, I w Polsce. Nie dość, że dysproporcja już jest wielokrotna, nawet z całą Europą jest tutaj różnica na korzyść Brazylii, to ona ciągle rośnie.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W filmie pokazujemy, czyj interes jest naprawdę broniony. Jak ratowanie niemieckiej motoryzacji (Volkswagen/BMW/Mercedes) przekłada się na otwarcie unijnego rynku na żywność z Ameryki Południowej – produkowaną przez kilka globalnych korporacji, często na tańszych zasadach, z innymi standardami i z kosztami środowiskowymi niż w Europie.
Mówimy o cenie dla polskiego rolnictwa, o ryzyku utraty własnej produkcji żywności i o tym, dlaczego „tańszy stek dziś” może oznaczać droższą i mniej pewną żywność jutro.
Pokazujemy też mechanizm „coś za coś”. Na przykład to jak Włochom osłodzono gorzką pigułkę. A Polsce nie. Może dlatego, że nasz łańcuch przemysłowy jest mocno uzależniony od niemieckich fabryk.
Mówimy też o tym, że antyekologiczna umowa jest skutkiem ubocznym niemądrych zielonych polityk. Te forsowane latami doprowadziły do najmniej ekologicznej umowy dekady.
W odcinku m.in.:
– spadek produkcji aut w Niemczech i casus Wolfsburga,
– dlaczego MERCOSUR = presja cenowa na europejskich rolników,
– o co tak naprawdę chodzi w umowie z MERCOSUR,
– bezpieczeństwo żywnościowe zagrożone skupieniem na "tanich stekach",
– co (nie)załatwiono dla Polski i czemu,
– jak wygląda „deal” dla innych państw.