Pozew MISZALSKIEGO. Hipokryzja PLATFORMY. Bat na WOLNE MEDIA
Prezydent Aleksander Miszalski zapowiada proces karny z artykułu 212 Kodeksu Karnego. Jak to możliwe, że polityk, który jeszcze niedawno był "bezwzględnym bojownikiem o wolność słowa", dziś sięga po narzędzie nazywane przez ekspertów "przepisem białoruskim"?W tym odcinku analizujemy fenomen artykułu 212 – postkomunistycznego przeżytku, który służy do uciszania krytyki i wywoływania efektu mrożącego (SLAPP). Przyglądamy się politycznej metamorfozie: od płomiennych haseł o "fundamencie państwa prawnego" w opozycji, po stosowanie "bata na obywatela" zaraz po przejęciu władzy.Dlaczego obietnice Adama Bodnara o wykreśleniu tego przepisu utknęły w martwym punkcie? Dlaczego polscy politycy wolą płacić odszkodowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, zamiast zrezygnować z możliwości karania niepokornych dziennikarzy i watchdogów? Omawiamy mechanizmy autocenzury, niejawnosć procesów karnych i uderzającą hipokryzję władzy – zarówno tej lokalnej w Krakowie, jak i centralnej.
Prezydent Aleksander Miszalski zapowiada, że planuje mi wytoczyć proces karny. To oznacza, że chce sięgnąć po art. 212 Kodeksu Karnego. Postkomunistyczny przeżytek, który był używany do tłumienia krytyki medialnej. Przepis, który minister rządu i jego własnej partii chciał zlikwidować właśnie z tego powodu. I o którym na konferencjach organizowanych przez pana Adama Bodnara mówiono tak. Przyzwoity człowiek nie korzysta z 212 i tyle. Skąd tak mocne słowa, kiedy chodzi o ten akurat przepis? No, mecenas Dariusz Pluta, którego właśnie widzieliście, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów w dziedzinie ochrony dóbr osobistych, mówił po prostu, że jest to przepis, który przynależy do nieco innego porządku prawnego. Do jakiego?
Efekt jest taki, że sprawa za sprawą trafiają do sądów Pozew MISZALSKI, Aleksander, Bodnar, Adam. Dlaczego? Mecenas Dariusz Pluta wyjaśnia to bardzo prosto. Bo bardzo dobrze, jak obywatel się takiego polityka boi. O co chodzi człowiekowi, który występuje z artykułu 212? Ja nie wiem. Chodzi mu o to, żeby drugiego nazwać przestępcą. Przestraszyć go. Zablokować. A każdy polityk lubi, kiedy się go bać.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Opis zastosowania art. 212 Kodeksu Karnego w kontekście mediów i małych miejscósci.
Krytyka rządów Prawa i Sprawiedliwości i ich zastosowania art. 212 Kodeksu Karnego.
Przykłady korzystania z art. 212 Kodeksu Karnego przez prezydenta i jego kancelarię.
Krytyka partii Platformy Obywatelskiej za odrzucenie ustawy o podniesieniu kwoty wolnej od podatku.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku analizujemy fenomen artykułu 212 – postkomunistycznego przeżytku, który służy do uciszania krytyki i wywoływania efektu mrożącego (SLAPP). Przyglądamy się politycznej metamorfozie: od płomiennych haseł o "fundamencie państwa prawnego" w opozycji, po stosowanie "bata na obywatela" zaraz po przejęciu władzy.
Dlaczego obietnice Adama Bodnara o wykreśleniu tego przepisu utknęły w martwym punkcie? Dlaczego polscy politycy wolą płacić odszkodowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, zamiast zrezygnować z możliwości karania niepokornych dziennikarzy i watchdogów? Omawiamy mechanizmy autocenzury, niejawnosć procesów karnych i uderzającą hipokryzję władzy – zarówno tej lokalnej w Krakowie, jak i centralnej.