LESZEK MILLER. Najgorszy premier w historii Polski
Dziś wielu stara się przedstawiać go jako autorytet – idol liberalnych mediów, a nawet, ku zaskoczeniu, części młodej prawicy. Ale kiedy spojrzymy na fakty, jego rządy z lat 2001–2004 jawią się jako czas biedy, bezrobocia i gigantycznej korupcji. 📌 W tym materiale przypominam najważniejsze sprawy tamtego okresu: AFERA STARACHOWICKA – politycy SLD ostrzegający gangsterów o działaniach policji. AFERA RYWINA – największa afera III RP, w której za pieniądze chciano kupować zapisy ustaw. AFERA DOCHNALA–PĘCZAKA – lobbysta z walizką pieniędzy i politycy SLD biorący łapówki w zamian za wpływy. BEZROBOCIE – rekordowe 20% w skali kraju i nawet 40% wśród młodych. Całe miasta, jak Starachowice czy byłe PGR-y, pozbawione perspektyw. KORUPCJA – według badań CBOS w 2004 roku aż 95% Polaków uznawało ją za problem bardzo duży lub duży. POLITYKA ENERGETYCZNA – Miller zablokował Baltic Pipe i uzależnił Polskę od gazu z Rosji. NOTOWANIA RZĄDU – z początkowych 50% poparcia do dramatycznych 8% ocen pozytywnych pod koniec kadencji. To nie są tylko liczby. To były realne ludzkie tragedie: dzieci z głodnych domów, emigracja zarobkowa na masową skalę, kradzieże na ulicach jako codzienność. I państwo, które zamiast pomagać obywatelom, uwikłane było w korupcję i układy. A dziś ten sam Leszek Miller – dawny działacz PZPR i premier rządu, który zostawił po sobie społeczne zgliszcza – staje się idolem i recenzentem polskiej polityki. Jak to możliwe? No właśnie.
Uważam, że najciekawsze i najważniejsze z dzisiejszej perspektywy jest to, jak Leszek Miller już tym premierem był. To, jak rządził Polską. To jest rzecz szczególnie warta przypomnienia, także dlatego, że mamy tutaj sporo twardych liczb, które pokazują, jak doskonale nadaje się on na czyjegokolwiek idola, a szczególnie na idola ludzi zafascynowanych gospodarką. No więc Leszek Miller został premierem w 2001 roku, no i nie miał łatwego startu, a mieć nie mógł, ponieważ przed nim był rząd, w którym ministrem odpowiedzialnym za gospodarkę był Leszek Balcerowicz.
A po Leszku Balcerowiczu wiadomo jak jest. Recesja albo stagnacja i wysokie bezrobocie. Bezrobocie też, pracy nie ma, a człowiek by z sędzią poszedł. Także start był trudny, były wielkie problemy społeczne, które Leszek Miller miał rozwiązać. Ale co zrobił? Pogorszył jeszcze sprawę. Miller był jeszcze gorszy niż Balcerowicz. Ale o tym, że Miller był gorszy w zarządzaniu gospodarką nawet od Balcerowicza, to jeszcze powiemy, bo wcześniej jest taka dość kluczowa sprawa, jak chodzi o jego rząd. Największy wyróżnik Tak duży, że kiedy na koniec rządów Leszka Millera zapytano ludzi, co było największą porażką jego rządu, to 16% powiedziało, że bezrobocie, a ponad 40%, że korupcja i złodziejstwo.
No w pale się to nie mieści. To nie jest historia, jak się tego dzisiaj słucha, no to nie jest historia Polski dzisiaj, prawda? Chyba. Chyba już nie. Tylko właśnie ze wschodu. Ale taka była ta Polska na początku lat dwutysięcznych. Polska gościa, który w TVN-ie opowiada ludziom i poucza ludzi, jak mają rządzić krajem. Polska przypomina wrzeszczącego Bachora, którego trzeba wystawić za drzwi. Ja myślę, że rządzić krajem można różnie, byle nie robić tego tak jak Leszek Miller i nie mieć wiceministrów, którzy ostrzegają gangsterów przed policją. A co ciekawe, sam Leszek Miller, jak już było wiadomo, że Sobotka ostrzegł, ostrzegł tego Długosza, który ostrzegł Jagiełłę, który ostrzegł ziomków od kupowania głosów.
To jest w ogóle wpisane, że bierzemy gości, coś tam sobie muszą hapsnąć i ukraść. Ja się z nim nie zgadzam, ale tak jest. Ale rzecz w tym, że jak już kradną, tak mówią ci ludzie, którzy to mówią, to żeby chociaż dobrze rządzili. Znaczy lepszy, bystry i dobrze rządzący złodziej od złodzieja, który źle rządzi. W sumie to ma sens, bo z tych dwóch alternatyw to rzeczywiście ta jest lepsza. No ale jak rządził pan Leszek Miller? Jak mu szło z zarządzaniem gospodarką? Z radzeniem sobie z problemami społecznymi. No szło mu absolutnie fenomenalnie. Nikt nigdy w historii Polski nie robił tego gorzej. Gość zaczął od obiecania, że zajmie się problemami społecznymi, że nie zostawi nikogo wykluczonego, że będziemy wyciągać ludzi z bezrobocia i wszystko będzie sprawiedliwe i git.
No musiał tak robić albo nie musiał, ale tego pewnie od niego oczekiwano, bo przecież był to gość. Z lewicy, tytułujący się Lewicą. Tak o tym mówił w expose. Dziś wszakże mogę powiedzieć na pewno, że gospodarki i życia społecznego nie będziemy dźwigać kosztem najuboższych, bezrobotnych i bezradnych. Nie przez zwiększenie kontrastu w poziomie życia i różnic między ludźmi. Nie przez budowę wyzbogactwa w morzu biedy. A jak mu poszło? Poszło mu tak, że doprowadził do największej katastrofy społecznej w III Rzeczpospolitej. No do takiej porównywalnej z tym, co robił Balcerowicz I i gorszej od Balcerowicza II. Bezrobocie osiągnęło, przekroczyło poziom 20% po dwóch latach rządów Millera.
Nie byli na przykład dziećmi pana Dochnala, Pęczaka albo Millera. No to też ta praca, na którą mieli szansę, to nie zachwycała na ogół. Były wtedy stawki rzędu złoty, złoty pięćdziesiąt za godzinę, co oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że minęło trochę czasu. Na dzisiaj oznaczałoby, że za godzinę pracy dostaje się jakieś... Pięć złotych, niespełna pięć złotych, czyli dniówka ośmiogodzinna to byłyby jakieś cztery dychy. Takie były wtedy stawki dla młodych ludzi, a jednocześnie Leszek Miller robił wszystko, by rynek pracy właśnie dokładnie tak wyglądał. Hołbiono bowiem przekonaniu, że jak się poprawi sytuację pracowników w jakikolwiek sposób, to to bezrobocie jeszcze wzrośnie.
No to wyobraźcie sobie, jakie było to złodziejstwo, skoro w kraju bez pracy ludzie i tak bardziej widzieli złodziejstwo niż biedę i bezrobocie. Było duże. 95% ludzi pytanych w momencie, kiedy Miller kończył rządy, mówiło, że korupcja jest w kraju problemem bardzo dużym lub dużym. 95%. To w Polsce nigdy nie jest tak, że odpowiedzi na to pytanie spadają jakoś bardzo Drastycznie, zresztą nigdzie tak nie jest. W całej Europie one oscylują tak koło 60%. No ale jak pan Leszek Miller z Platformy, w sumie już teraz chyba z Koalicji Obywatelskiej, nie wiem czy on z koalicji jest dalej czy nie, ale startował z koalicji i jego koledzy mówią, że PiS to byli straszni złodzieje.
Czasem celnie punktując, nie da się też temu odmówić. I że to były najgorsze złodziejskie czasy w historii Polski. Koledzy Leszka Millera tak mówią. No to te wskaźniki, że jest korupcja wielkim problemem w Polsce, to tak 60-65%, to 70% dochodziły. Za czasów Leszka Millera, który to teraz wyrzuca i recenzuje innych, było 95%. Te 5% to, podejrzewam, byli po prostu członkowie SLD i ich rodziny, które korzystały na tym, że się kradnie. Oni wiedzieli, że korupcja jest, tylko nie uznawali tego za problem. A jak wam się wydaje, że 5% to dużo, czyli pięciu na sto, to nie tak wcale dużo, bo SLD, jak Leszek Miller zaczynał swoje rządy, było partią naprawdę wielką.
Jeżdżący bardzo drogimi samochodami, mieszkający w super luksusowych warunkach i spędzający wakacje w najbardziej luksusowych lokalizacjach świata i biedna, bardzo biedna większość, która w każdym miesiącu martwi się, czy może coś włożyć, czy będzie miała co włożyć do garnka swojego i czym nakarmić i w co ubrać swoje dzieci. Nie trzeba dzisiaj szukać daleko przykładów na to, przypominających to, jak urządza się Jak wyglądają takie kraje, bo trochę podobnie wydaje mi się jest za naszą wschodnią granicą, którą tak chętnie Leszek Miller punktuje i na której od jakiegoś czasu cały czas zbija kapitał polityczny, narzekając gdzie się da.
No i ludzie to złodziejstwo i tę beznadzieję w rządzeniu polską to oczywiście widzieli. Widzieli to, było to widać w badaniach społecznych, które pokazały absolutnie nieprawdopodobny spadek poparcia, niespotykany. Leszek Miller, który startował z bardzo wysokiego poziomu poparcia. SLD wygrało wybory bardzo wysoko i wiązano z nim duże nadzieje. Po zaledwie trzech latach rządów, wiecie jak był oceniany? Dobrze. Jako premiera oceniało go osiem Jego rząd popierało 11% ankietowanych. Dużo to czy mało? Rząd Tuska aktualnie wydaje mi się, że nie jest to najpopularniejszy rząd w historii kraju, ale jeszcze jakoś dla ludzi akceptowalny, przynajmniej dla części.
Ma poparcie rzędu między 23 a 30%, zależy w jakim sondażu kiedy robionym. Rząd Mateusza Morawieckiego pod koniec, po pandemii. Cieszył się poparciem ponad 35% pytanych. Więc wiecie, 11% Millera po trzech latach i 35% faceta, który też nie jest najpopularniejszym politykiem w Polsce po pandemii, wojnie, inflacji itd. Trochę mówi o tym, jak bardzo źle rządził Leszek Miller. A rządził tak źle, że ta cała bezrobocie, ta bieda, o której wam tutaj cały czas opowiadam, no to przecież nie są tylko liczby, to nie są procenty, to są prawdziwe ludzkie tragedie. To są głodne dzieciaki, to są ludzie pozbawieni pracy, a być może najgorsze jest to, że jeszcze w tej całej beznadziei nie było żadnego solidaryzmu, chociaż to przecież Lewica.
Państwo rządzone przez lewicowego... Także nie dziwią kompletnie te oceny rządu i to, że tak naprawdę kiedy na nie popatrzeć, to okazuje się, że Leszek Miller był najgorszym premierem w historii tego kraju. Ale mimo wszystko po 20 latach staje się autorytetem dla TVN-u, bo lubi sobie kopnąć PiS. Dla młodej konfy, bo lubi sobie kopnąć Ukraińcę. Właśnie przeczytałem na Twitterze taki komentarz. Ktoś napisał, słucham sobie tego, co mówi Leszek Miller na piwie z Mencenem i mam wrażenie, że dzisiaj prędzej zostałby posłem Konfederacji niż Lewicy.
Bo pomyślcie sobie, co byśmy mieli, gdybyśmy tego Baltic Pipe'a nie mieli w chwili, w której Rosjanie weszli na Ukrainę i zaatakowali Ukrainę i bylibyśmy uzależnieni od importu gazu z Rosji. A bylibyśmy, gdyby do dzisiaj rządził Leszek Miller. Sama ta jedna decyzja to już oznaczałoby, że był fatalnym premierem. On zresztą później się z tego tłumaczył, mówiąc, że Baltic Pipe to był propagandowy projekt. Ja nie wiem. Jak go skończono, to okazał się być całkiem użyteczny. No więc sami zobaczcie, czy to jest gość, który był lepszym premierem niż Morawiecki. Jak sugerują niektórzy, przynajmniej przedstawiciele Młodej Konfederacji, no mnie się wydaje, że to jest niemożliwe, żeby on był lepszym premierem niż Morawiecki. Ale nie dlatego, że Morawiecki wszystko robił dobrze, czy że jestem jakimś wielkim fanem pana Morawieckiego.
Generalnie nie mam do niego ani takiego, ani takiego stosunku. Po prostu nie może być Miller lepszym premierem od Morawieckiego, bo jest najgorszym premierem w historii tego kraju. Każdy inny premier, Tusk... Każdy, nawet Buzek, byli lepsi od Leszka Millera. Nikt, nikt przez ostatnie 30 lat nie zostawił po sobie takich społecznych zgliszczów. Nikt nie zostawił po sobie takiego bałaganu, jak chodzi o stosunki międzynarodowe. Nie zarzucił tak ważnych projektów jak Leszek Miller. No i szalenie dziwi, że taki facet staje się powoli idolem dla jakiejś części polskiej prawicy.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
📌 W tym materiale przypominam najważniejsze sprawy tamtego okresu:
AFERA STARACHOWICKA – politycy SLD ostrzegający gangsterów o działaniach policji.
AFERA RYWINA – największa afera III RP, w której za pieniądze chciano kupować zapisy ustaw.
AFERA DOCHNALA–PĘCZAKA – lobbysta z walizką pieniędzy i politycy SLD biorący łapówki w zamian za wpływy.
BEZROBOCIE – rekordowe 20% w skali kraju i nawet 40% wśród młodych. Całe miasta, jak Starachowice czy byłe PGR-y, pozbawione perspektyw.
KORUPCJA – według badań CBOS w 2004 roku aż 95% Polaków uznawało ją za problem bardzo duży lub duży.
POLITYKA ENERGETYCZNA – Miller zablokował Baltic Pipe i uzależnił Polskę od gazu z Rosji.
NOTOWANIA RZĄDU – z początkowych 50% poparcia do dramatycznych 8% ocen pozytywnych pod koniec kadencji.
To nie są tylko liczby. To były realne ludzkie tragedie: dzieci z głodnych domów, emigracja zarobkowa na masową skalę, kradzieże na ulicach jako codzienność. I państwo, które zamiast pomagać obywatelom, uwikłane było w korupcję i układy.
A dziś ten sam Leszek Miller – dawny działacz PZPR i premier rządu, który zostawił po sobie społeczne zgliszcza – staje się idolem i recenzentem polskiej polityki. Jak to możliwe?
No właśnie.