Buraczany król Platformy. Decyfryzacja Lewicy. W co Miszalski gra z SCT?
Krakowski latający cyrk Donalda Tuska w pełnej krasie. Buraczany Król Jaśkowiec bryluje w Sejmie, Miszalski kręci wokół SCT, Rusinek robi w pawilonach, a Lewica robi cyfryzację na modłę retro. Do tego uprzywilejowana działka i Edyta Sikora. Punktujemy, pytamy, nie oszczędzamy. 🔥 KLUCZOWE WĄTKI: 🥔 Buraczany Król Platformy: Dominik Jaśkowiec – Sejmowe występy i żenujący kabaret. 🎩 Aleksander Miszalski i SCT – W co gra prezydent? – Jak Miszalski rozgrywa opozycję w sprawie Strefy Czystego Transportu? 🪙 Michał Rusinek, Aleksander Miszalski i budowa w parku. 🏗️ Edyta Sikora i działka – o co chodzi? – Interes rodziców, zakrzyczani mieszkańcy. 💾 Lewica decyfryzuje krakowski urząd. 🎯 DLA KOGO JEST TEN MATERIAŁ? Dla tych, którzy nie kupują ściemy, śledzą krakowską politykę i mają dość propagandy opakowanej w ładne słówka.
Zasłynął parę miesięcy temu też poseł Jaśkowiec z tego, że chciał cenzurować X-a. Tak, jest to otwarty i demokratyczny polityk. Chociaż ja w tym hejcie, który on uprawia, to jednak najbardziej lubię albo nie lubię tego, że on to tak naprawdę chyba najbardziej z tego co pamiętam hejtował pieniądze podatników. Prace podatników, którzy się składali na jego działania, bo nie wiem czy pamiętasz, ale on był przewodniczącym Rady Miasta Krakowa, zanim został posłem i zrobił sobie wtedy taką akcję piękną, promocyjną. To była taka akcja, przypomnij sobie, że on był przewodniczącym Rady Miasta i kupił za jakieś 30 tysięcy złotych... Akcję promocyjną Rady Miasta. Tylko na koniec się okazało, że ta akcja promocyjna Rady Miasta to promowała nie Rady Miasta, ale przewodniczącego.
Przewodniczącego Jaśkowca. Oni tam chodzili, zanim robili mu zdjęcia do jakiegoś lokalnego portalu, to wszystko szło. Pamiętasz w tramwaju? Dominik Jaśkowiec w tramwaju. I zawsze ta sama pozycja. Dominik Jaśkowiec ogląda, jak ktoś robi krzesło. Dominik Jaśkowiec ogląda tramwaje? No cóż, gierkizm, że tak powiem, czyli gospodarz idzie i patrzy, natomiast racja, on rzeczywiście zhejtował pieniądze podatników, no bo ludzie ciężko pracują, składają się na te podatki, no i on sobie wziął z tej krwawicy mieszkańców garść pieniędzy, no i zrobił sobie takie lustereczko, które mu powiedziało, że przecie on jest najpiękniejszy. Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? Ty, Dominiku, przewodniczący Rady Miasta Krakowa. No i pozował w tym wszystkim z tym takim... Z rączki takie ułożone jak z podręcznika do manipulacji.
Ale mówię, no nie za bystry jest pan Dominik. Jakby był bystry, to by Mateckiego nie prowokował, a Mateckiego sprowokował. A pa, pamiętasz taką sesję Rady Miasta, kiedy Dominik Jaśkowiec był jeszcze przewodniczącym Rady Miasta. To jeśli jesteśmy w temacie bystrości tej postaci. Nie pamiętam. A widzisz, były takie czasy i było jakieś głosowanie. I podszedł ktoś z Zarządu Transportu Publicznego, pan Piłat, i niechcąco nagrało się na mikrofon i pan Dominik Jaśkowiec powiedział, że my i tak to przepchniemy przed głosowaniem. Była taka aferka, nie pamiętam czego dotyczyła, jakichś transportowych tematów. Strefy czystego transportu. Ale jak był pan Piłat i było... No pewnie tak.
Pewnie tak. Wrócimy do strefy czystego transportu za chwilę. Zostańcie, bo to też są jaja w tym tygodniu w Krakowie. To się ciągnie w ogóle, cały czas są jaja. Natomiast wiesz, wyobraź sobie, że jesteś przewodniczącym Rady Miasta i przy w zasadzie włączonym mikrofonie mówisz na całą salę, na cały Kraków, na całą Polskę, że my i tak przed głosowaniem tę uchwałę przepchniemy. Zgadzam się. Bystry raczej nie jest pan Jaśkowiec. Ale wiesz, że jest jeszcze jedna rzecz, która mówi, że on nie jest najmądrzejszy. No? No te spoty, co je udostępniał, to widziałeś. Platforma mówiła, że to są ruskie spoty w jednym tygodniu, a w następnym Jaśkowiec je wrzuca u siebie, więc albo potwierdził, że jest chyba ruskim agentem, albo potwierdził, że Platforma kłamie.
Wszystkie są praktycznie takie same i są za ***. Miszalski pisze coś albo daje swoje ładne zdjęcie i wpada tam banda ludzi zatrudnionych w urzędach, w spółkach. W radach nadzorczych. I co piszą? Piszą tak. Brawo panie prezydencie! Brawo panie prezydencie! Fenomenalnie panie prezydencie! Jeszcze jedno to nie jest zabawne. Ale jak sobie rzucicie kiedyś okiem, to tam macie 10 takich komentarzy z rzędu. I to już jest takie ubu-dubu, że po prostu... No ja nie mogę na to patrzeć, żeby się nie śmiać. Umieram ze śmiechu, jak to widzę. Tak, jak ja widzę te komentarze, to widzę sobie scenę z Misia, jak ten jarząbek podchodzi do szafy i sobie śpiewa u-bu-du-bu u-bu-du-bu, to kiedy widzę te komentarze, to z kolei widzę taką wielką scenę.
Gdzie po prostu mówi się, że ten lider nasz jest najlepszy na świecie bezwzględnie. No to już od pochodów trzeciomajowych, czy różnego rodzaju masówek w czasach PRL-u, to już tego nie ma. A tu proszę, rekonstrukcja historyczna. Znaczy ja to trochę rozumiem, bo oni z jednej strony jakby robisz z siebie debila przed ludźmi, ale też twoi koledzy też robią debila przed ludźmi, ale oni jednak z tego mają niemałe profity. To są ludzie, którzy lądują na dyrektorskich stanowiskach, chociaż są nauczycielami plastyki na przykład. Albo jest gość, który łapie dwie rady nadzorcze, robotę w urzędzie, jeszcze coś tam. Wiesz, cztery prace wykonywać w trzy godziny dziennie i dostawać za cztery pieniądze, to jest niezły profit.
Nie! On płaci 170 złotych miesięcznie. Przecież to jest stawka miażdżąca i na pewno nie po znajomości załatwiana, nie? No bo to jest dla dobra miasta prowadzona działalność. Ja nie rozumiem czego się czepiasz, nie rozumiem dlaczego wyciągasz jakieś brudy z kampanii. To jest w ogóle nie krakówkowe. Nie, to jest w ogóle nie krakówkowe. W Krakówku się takich rzeczy nie robi. Na szczęście nie jesteśmy z Krakówka. Nie, no my nie jesteśmy. Jesteśmy z drugiej strony plant i mamy to... W dupie to mamy, można powiedzieć, w nosie to mamy. Nie będziemy jak Jaśkowiec. Nie będziemy. Nie będziemy jak Jaśkowiec, ale tak, z tym parkiem, z tym panem Rusinkiem, który chce tam wstawić, który chce tam postawić klocka betonowego, to jest piękna historia. Historia o spłacaniu długów wyborczych, o Krakówku, o tym, jak traktuje się, no krwawice mieszkańców, no ludzie se ten park wywalczyli, latami walczyli.
A tu się okazuje, że przyjdzie gość i go zabetonuje i będzie sobie na tym zarabiać. Ale zobacz, że w pierwszym kroku się zrobiła afera, bo pokazali wizualizację nieopatrznie i akurat się nie spodobały. To był błąd. To był błąd. Wystarczyło nie pokazywać wizualizacji i pewnie by się udało przepchnąć. No ale pokazali, zrobiła się chryja. Trochę w tym pomogłeś. Ja? To nie ja. No dobra, trochę pomogłem, ale się wkurzyłem. No i się wycofali i powiedzieli, że pawilonu takiego nie będzie. No to co, radni poszli za tym, opozycji, zgłosili wniosek do Rady Miasta. Tak, bo tu jest ważna rzecz, że... Żeby ten budynek powstał, prezydent Krakowa przecież zmienił plan zagospodarowania przestrzennego. Czy chciał zmienić, żeby ten budynek był większy niż wcześniej planowano? I to tak punktowo, nie typowo. Tego się raczej nie robi u nas.
Wobec tego opozycja stwierdziła, że po co w ogóle tam cokolwiek budować, po prostu zmieńmy plan zagospodarowania tak, żeby w ogóle tam nie było zabudowy. Czyli zrobili dobrze Miszalskiemu, bo jakby Miszalski był za, to by uciął wszystkie wątpliwości dotyczące tego, czy ma jakiś dług do spłacenia wobec Rusinka za to, że ten wszemi wobec ogłosił, że jego nazwisko pochodzi od francuskiego Michel. No tak, rzeczywiście. Piłka wystawiona przez opozycję Aleksandrowie Miszalskiemu, wystawiona została wysoko, ale na tyle wysoko, żeby sobie mogli ją elegancko ściąć i tak jak mówisz, powiedzieć jasne, nie zabudowujemy parku, wszystko dla was mieszkańcy, Ale tak się przypadkiem znowu składa, że była sesja Rady Miasta i zgadnij, jak zagłosowało środowisko Platformy w tym przypadku.
Oni nam płacą już pieniądze, więc jak my się wycofamy... I to jakie pieniądze? I to jakie pieniądze? Więc jak my się wycofamy, to będziemy musieli płacić odszkodowania. Tak, rzeczywiście gigantyczne pieniądze Michał Rusinek płaci miastu. 170 zł miesięcznie. Proszę wybaczyć, ale niektórzy więcej płacą za siłownię. Ale to brzmi tak, jakby Fundacja Pani Szymborskiej była tutaj w doskonałej sytuacji, bo albo mając działkę, za którą płaci 170 zł, postawi sobie biurowiec. Albo pawilon. Przepraszam, nie biurowiec, tylko pawilon z przestrzeniami biurowymi i restauracją. Albo dostanie odszkodowanie. Z każdej strony fundacja do przodu, miasto do tyłu. Oczywiście. A nie, przepraszam, biurowiec bardzo pomoże miastu, bo jak nie będzie tam biurowca, to nie będzie gdzie się napić kawy.
Po prostu zwykłe domy jednorodzinne, nie inwestycja deweloperska. No ale pani Edyta Sikora stała się obrońcą zieleni. Co prawda nie przy Karmelickiej, tam jej zabrakło. Natomiast na Grębałowie obudził się w niej Greenpeace. Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo. Uchwała w sprawie ustalenia kierunków działania dla prezydenta miasta Krakowa, mających na celu rozpoczęcie prac nad przystąpieniem do sporządzenia zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru Grębałów Lubocza. Dlaczego wiesz? Bartek Plewnia w swoim tekście uchyla rąbkę tajemnicy. Przypadkiem, to jest oczywiście kolejny przypadek, mieszkają w bardzo bliskiej odległości rodzice pani radnej Sikory.
W tym tekście czytamy, że pani radna nie zaprzecza. No cóż, Grębałów... Ale później zaprzeczała chyba w Radzie Miasta. Na Radzie Miasta... Są tu różne wersje. Różne są wersje pani Edyta Sikora, kiedy ten temat pojawił się w czasie Rady Miasta. Czy ktoś z pani bezpośredniej rodziny jest właścicielem domu, nieruchomości należącej w bezpośrednim sąsiedztwie do działek, o których rozmawiamy? Wyszła z niej ta krakowska Platforma, krzyczała, zagłuszała mieszkańca, który przyszedł protestować przeciwko temu, co chce zrobić. Była bardzo zdenerwowana, głos jej drżał. Oświadczam, Szanowni Państwo, że zarówno moi rodzice, jak i ja tak mieszkamy w Grębałowie, nie w bezpośrednim sąsiedztwie ani działek, ani klubu.
A nie, że przychodzi mieszkaniec, ona go ustawia do pionu, no bo jej rodzice mają blisko działkę, więc głupio, żeby tą budowano. Czyli zakrzykują ludzi, tak jak Jaśkowiec próbował zakrzyczeć nas? Dokładnie w taki sam sposób. Widziałem, bo patrzyłem też na tą radę przecież z tobą, to ten biedny facet, który tam przyszedł alarmować, to on wychodził już prawie przepraszając ich za to, że w ogóle śmie ich o coś prosić, takich poważnych ludzi, którzy przecież dla niego pracują, to oni jego powinni przepraszać jak już. Tak, dokładnie tak. A nie drzeć się na niego w Radzie Miasta. To jest jakiś kabaret kompletny. Gang Olsena, Donalda Tuska, Krakowski po prostu ciągle. Mój apel do szanownego pana mieszkańca, który był na tej sesji Rady Miasta. Proszę im się nie dać. Proszę się nie bać tych ich krzyków, bo im głośniejsze te krzyki, tym większa przewina, którą chcą tym krzykiem zasłonić.
Proszę mi zaufać. Oglądam ich od kilkunastu lat. Tak, ale tam są też oburzające rzeczy. Dla mnie ta cała historia jest oburzająca też dlatego, że zobacz. Tam, i jest to częsta historia w Krakowie w ogóle, jest tak, że ludzie mają działki i chcą na nich coś zbudować. Jest to święte prawo własności. A wiadomo, że czasami trzeba działki odkupić, że czasami trzeba coś zmienić, że są sytuacje, w których dla dobra miasta trzeba... Trzeba to coś zmienić. Natomiast tu jest bardzo wybiórcze to, komu wolno, a komu nie wolno. Bo ja jestem święcie przekonany, patrząc na to, co się dzieje w reszcie miasta, że jakby tych 16 ludzi, którzy chcą sobie tam, nie wiem, dom postawić albo to sprzedać, normalnych mieszkańców, za którymi nie stoi wielki kapitał, nie stoją wielkie interesy, nie wpłacają na kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej.
Może to jest ich największy błąd? Może, może, bo jakby oni byli dużym deweloperem, tak jak to się dzieje w centrum Krakowa, bliżej środka miasta, gdzie jest dużo bardziej często uzasadnione to, żeby wstrzymywać zabudowę, żeby coś zrobić takiego. Ale co tu dużo szukać? Rozmawialiśmy przed chwilą o tym, że Platforma chce, żeby w centrum miasta, w parku, to już nawet pan sześć, że w centrum miasta, w parku chcą zbudować blok, pozwalają na to, głosują za tym, żeby został taki Plan Zagospodarowania Przestrzennego. A w Grębałowie, no nie wszyscy znają geografię Krakowa, no przecież to jest, to są obrzeża. Obrzeża, obrzeży. Obrzeża, obrzeży nawet. No to gdzie budować, jak nie tam? Tam te 16 domów, no po prostu w niczym nie będzie przeszkadzać. Więc wiecie Państwo, w centrum miasta można budować, można. Natomiast kiedy domy mają powstać na obrzeżu, w okolicy rodziców, radnej Platformy Obywatelskiej, ekologia wtedy jest najważniejsza.
Na zajawkę powiem, że jest to facet, który był jednocześnie szefem Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa i dyrektorem Agencji Mienia Wojskowego. Komisja Planowania wpływała na to, jakie jest przeznaczenie działek. Agencja Mienia Wojskowego je sprzedawała, a on mówił, że nie ma konfliktu interesów, bo on to robi dla żołnierzy w Afganistanie. No, dajcie znać, czy chcecie tą sylwetkę poznać bliżej. A to dopiero pierwszy rozdział szerokiej i długiej historii Grzegorza Stawowego. Oj, szerokiej i długiej bardzo. Oj, tak, tak, tak. No i co? No i dokładnie było tak jak mówisz, czyli Grzegorz Stawowy ludziom, którym... Jeśli dobrze kojarzę, Kraków dla mieszkańców. Chciał zrobić użytek ekologiczny, czy coś w tym stylu, w toniach. No i Grzegorz Stawowy podjudzał tych ludzi. Mówił, że waszą ojcowiznę tutaj chcą wykupić.
Nie pozwolą wam budować domów. To skandal. No i ci ludzie, nie dziwię im się, po prostu łykali ten spin Grzegorza Stawowego. No i tak, dokładnie. No to jest powtarzalne. To jest tak. I to jest tak, że w toniach, czyli na obrzeżach Krakowa Zachodnich radni są za tym, żeby budować ojcowiznę, ale już na wschodnich rubieżach miasta, tam gdzie interes nieco inaczej się układa, no to wtedy ojcowizna już jest nieważna. Ważne jest, żeby było zielono. Przy czym te tonie to są na drodze z miasta do Ojcowa generalnie i tam okolice Doliny Prądnika, więc tam użytek ekologiczny miałby jakiś sens. Chociaż doskonale rozumiem ludzi, którzy nie chcą mieć użytku ekologicznego, chcą mieć w takim miejscu działkę budowlaną też. Naturalnie. Tak, tak. A w Grębałowie, gdzie to aż się prosi, żeby tam... Jest okej.
Nie jest to na drodze rowerowej z miasta do Ojcowskiego Parku Narodowego popularnej i uczęszczanej. I też w jakimś trybie w ogóle ekstraordynaryjnym robiono, prawda? Pomijając tam typową ścieżkę postępowania w przyspieszonym... Ja mam wrażenie, że oni myśleli, że tą ekspresową ścieżką zrobią taki myczek, że po prostu nikt się nie zorientuje, że to robią. Ale ktoś się akurat zorientował i na nieszczęście Platformy Obywatelskiej i jeszcze nawet TVN24, co nie jest sytuacją szczególnie częstą, że akurat ta redakcja zajmuje się akurat tym środowiskiem, ale są takie przypadki. No, są tacy, którzy podchodzą do roboty rzetelnie. Tak, dokładnie. I tutaj mamy kolejną… Ale przecież to też nie jest koniec tego kabaretu z ostatniego tygodnia, czy dwu krakowskiego, bo tyle nam materiału zrobili w dwa tygodnie, że…
No nie wiem, jak to opowiedzieć w ogóle, żeby się zmieścić i państwa nie zamęczyć, ale jedźmy dalej, nie można pomijać ważnych rzeczy. Nie można, natomiast jeśli was przynudzamy, to piszcie, a jeśli chcecie więcej skeczów z krakowskiego kabaretu, z tej naszej krakowskiej maczanki, piszcie, lajkujcie, dawajcie nam znać czy zbierać te historie. Tak, bo my tu mamy przecież jeszcze numer z przedszkolami. I on jest i śmieszny z jednej perspektywy, jest ważny i jest trochę straszny, tak? No bo Platforma i Lewica, Lewica, Lewica, proszę Państwa, wzięła na cel w Krakowie publiczne, to są przedszkola niesamorządowe, publiczne. To są takie przedszkola, w których dzieciaki względnie tanio chodzą do... Instytucji, których nie prowadzi samorząd dzięki wysokim dotacjom z Urzędu Miasta, które w ten sposób załatwiają dwie sprawy.
Nie trzeba budować kolejnych przedszkoli, bo te powstają jako prywatna inicjatywa, a rodzice mogą wybrać, czy chcą do dużego przedszkola samorządowego wysłać dziecko, czy poszukać jakiegoś np. mniejszego prowadzonego inaczej i nie płacić za to. Jest to świetne rozwiązanie. Wygodne i funkcjonalne. I też generujące sporo miejsc pracy na przykład w tych przedszkolach. Wygodne, funkcjonalne, zdejmujące trochę odpowiedzialności z miasta i z sektora publicznego, ale w taki sposób, żeby wszystko działało. Trochę mnie się to wydaje być wymarzona rzecz dla Lewicy, która edukację ma na sztandarach. Co powinna robić Lewica, która edukację ma na sztandarach? Bronić tego jak niepodległości. Powinna dbać o edukację, którą ma na sztandarach. I teraz dbanie o przedszkola w Krakowie wydaje mi się być rzeczą, Której bym od Lewicy oczekiwał? A co robi krakowska Lewica razem z Platformą Obywatelską? No tak się składa, że obcina te dotacje.
Nie. Że były takie same. No to się zdarzyło przez przypadek. Wielkie umysły myślą podobnie. Ja oczywiście to rozumiem. Co w tych komentarzach było zabawne, to to, że tam podnoszono, używano wielkich słów o odpowiedzialnej decyzji i tak dalej, i tak dalej. No może dzieci, dzieci jakieś by się dały nabrać na takie coś. Natomiast ja sobie tak pomyślałem, jak zobaczyłem na niektórych radnych, którzy tam byli, na przykład Bartłomiej Kocurek. To już jest w ogóle postać, która zasługuje nie na jeden, a na kilka dobrych materiałów. Natomiast kiedy zobaczyłem, że autorem jednego z tych komentarzy jest Bartłomiej Kocurek, to mi się wszystko złożyło w logiczną całość. Ja nie jestem przekonany, czy akurat pan radny Kocurek jest w stanie napisać coś samodzielnie, bez czyjejś pomocy, więc akurat tu mi się...
Tak, pamiętam. Co jest dość dziwne, no bo przecież kto jak kto, ale środowiska lewicowe raczej ludziom zwykłym mówią, żeby po centrum miasta samochodem nie jeździć. Ale ona akurat musiała. Ona akurat musiała i mnie to mniej przekonanie... I mnie jej tłumaczenie bardzo przekonuje, no bo powiedziała, że musi jeździć samochodem, bo ona czasem chodzi w szpilkach. Tak, musi. Ona akurat musi. Nie rozumiem o co chodzi. No tak, no przecież oczywiście, że musi i wtedy potrzebny jest nie tylko samochód, ale i szofer. Natomiast ja się zastanawiam, dlaczego w ankiecie dotyczącej strefy czystego transportu nie było takiego podpunktu, no że mam szpilki, więc muszę jeździć samochodem. O właśnie! Zwolnienie dla ludzi w szpilkach.
Na ideologiczne wdrażanie tej strefy kładą największy nacisk, co jest kluczem do ich porażki, ale to jest temat na też inną okazję. No to ty ich przyciąłeś, że ci wprowadzający strefę czystego transportu wrażliwi przeciwni motoryzacji spalinowej ludzie? Mają parking w centrum miasta w Pałacu przy ulicy Starowiślnej. Ale to tam był jeszcze lepszy numer, bo raz, że mieli ten parking, no bo akurat oni musieli. Tak, musieli. To tam był też taki numer, że oni nie chcieli korzystać ze strefy płatnego parkowania, którą sami zrobili. To była za droga i niekorzystna, więc wynajęli sobie parking pod prywatnym... No pałacem. Pałacem, pałacem purzetów przecież.
Pałacem purzetów, to jest budynek, tak, to jest budynek, który bardziej przypomina Wawel niż blok. Więc woleli płacić deweloperowi w centrum miasta za prywatny parking, niż korzystać z własnej strefy płatnego parkowania. Tak. W której wszyscy muszą korzystać, bo jest im wygodnie z niej korzystać. Chyba, że akurat są urzędnikami, to muszą mieć parking pod pałacem, iż to się w pale nie mieści. I wtedy była piękna historia, bo ten materiał, to przyłapanie tych urzędników ruszyło po całej Polsce. Ja pamiętam, że byłem wtedy na Mazurach na wakacjach i ktoś mi mówi, ty, Modzelewski o tobie mówi, nie? I po prostu byłem gwiazdą Mazur, bo o moim tekście mówił tak znany youtuber. Natomiast wtedy Urzędnicy oczywiście tłumaczyli się w bardzo podobny sposób, mianowicie, że oni muszą mieć parking i muszą mieć samochody, bo w razie nagłych awarii muszą wsiąść do samochodu i coś załatwić.
No wiesz, smart city w końcu, nowoczesne miasto. No i Lewica postanowiła temu zaradzić. Jak? Robiąc to w ramach systemu informatycznego tak, żeby ludzie nie musieli koczować pod urzędem. To była chyba międzypartyjna kooperacja wydaje mi się, bo za ten system sam w sobie to nawet nie Lewica i pan Wszołek tutaj odpowiadali, tylko chyba pan Kośmider jeszcze wcześniej, który teraz odpowiada za wszystkie spółki komunalne w Krakowie. Tak. Bo to Centrum Kontaktu to chyba Kośmiderowy. Tak, tak, tak. Więc w ramach zrobił taki system wspaniały, który świetnie działa, więc dzięki temu teraz odpowiadam za waszą wodę, za wasze śmieci, za wszystko. To znaczy tak, pan Kośmider pracuje w krakowskim holdingu komunalnym. Wiecie od czego i po co jest krakowski holding komunalny?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Do tego uprzywilejowana działka i Edyta Sikora.
Punktujemy, pytamy, nie oszczędzamy.
🔥 KLUCZOWE WĄTKI:
🥔 Buraczany Król Platformy: Dominik Jaśkowiec
– Sejmowe występy i żenujący kabaret.
🎩 Aleksander Miszalski i SCT – W co gra prezydent?
– Jak Miszalski rozgrywa opozycję w sprawie Strefy Czystego Transportu?
🪙 Michał Rusinek, Aleksander Miszalski i budowa w parku.
🏗️ Edyta Sikora i działka – o co chodzi?
– Interes rodziców, zakrzyczani mieszkańcy.
💾 Lewica decyfryzuje krakowski urząd.
🎯 DLA KOGO JEST TEN MATERIAŁ?
Dla tych, którzy nie kupują ściemy, śledzą krakowską politykę i mają dość propagandy opakowanej w ładne słówka.