Mentionsy Mentionsy
Kolasinska Podcast
Kolasinska Podcast

Śmiertelne błędy lekarzy.

18.02.2026 ·1 godz 18 min

Czy państwo bardziej chroni pacjenta czy lekarza? Jolanta Budzowska mówi wprost: pacjent bez wiedzy proceduralnej „nie ma szans” w sądzie — nawet gdy ma rację. Rozbieramy na czynniki pierwsze, czym jest błąd medyczny (a czym powikłanie), dlaczego dziś trudniej go udowodnić, jak wyglądają koszty procesu, rola biegłych i czas (lata), oraz kiedy Fundusz Kompensacyjny ma sens, a kiedy jest tylko „półśrodkiem”.W rozmowie padają mocne przykłady z praktyki: opóźniona operacja kończąca się stanem wegetatywnym, tragiczna pomyłka lekowa i mechanizmy, które sprawiają, że odpowiedzialność zawodowa bywa fikcją. Na koniec dostajesz konkret: co robić krok po kroku, gdy masz podejrzenie błędu — od dokumentacji po terminy i decyzję, czy iść do

Więc coś, co mogłoby być powikłaniem, gdyby było odpowiednio leczone Mogłoby być uważane za powikłanie. To odpowiednie leczenie zapobiegłoby śmierci pacjentki. Przerodziło się w coś, co jest rażącym błędem medycznym, organizacyjnym, decyzyjnym każdym. A czy te właśnie zasoby, jeżeli mówimy o ilość pracowników, obecność lekarzy, pielęgniarek na oddziale, to jest częsty powód tego typu albo podobnych sytuacji? No bo niejednokrotnie się mówi, że to jest problem. To jest w sumie taka rzecz, która gdzieś tam jest dla nas trochę oczywista i w kontekście NFZ-u i tego, że jednak brakuje rąk do pracy, że jest cały czas ten

Był kluczowym elementem, bo pielęgniarka popełniła taki ludzki, ale bardzo podstawowy błąd, który nigdy nie powinien się zdarzyć, czyli lek, który miał być podany do sądy dożołądkowej podała dożylnie. Ten lek to były rozdrobnione tabletki, rozpuszczone oczywiście w cieczy, która była rozpuszczalnikiem. No ale te rozdrobnione tabletki, mówiąc kolokwialnie, zatkały układ krwionośny u tego dziecka. Doszło do zatoru i do śmierci niemal natychmiastowej. To się nigdy nie powinno zdarzyć. Może gdyby ta pielęgniarka nie pracowała pod presją, może gdyby się nie spieszyła, gdyby była... Pewnie też często to jest kwestia wypoczęcia, też przymęczenia ewentualnie.

Wiadomo jaka jest dostępność dzisiaj do usług na NFZ tak zwany. Więc na pewnym etapie każdy zastanawia się czy Skąd on ma wziąć pieniądze? Czy ma organizować zrzutkę? Czy może powinien zapłacić za to ktoś, kto jest winny tej sytuacji? Więc kierują swoje kroki do sądu. To jest pierwsza opcja. O drugiej zaraz powiem. I tu już państwo nie stoi po stronie pacjenta. Dlatego, że postępowanie o odszkodowanie kosztuje. Na wstępie trzeba zapłacić 5% kwoty, której się żąda, chyba że się uzyska zwolnienie od kosztów sądowych, wykazując, że kogoś nie stać. Ale dawniej się mówiło o tej instytucji, że to jest prawo ubogich i dzisiaj to określenie trochę zyskuje na aktualności, w tym sensie, że sądy bardzo dokładnie badają sytuację materialną takiego powoda osoby, która chce złożyć powództwo.

Jest to instytucja utworzona dzięki staraniom i przy rzeczniku praw pacjenta. I ten fundusz przyznaje świadczenie kompensacyjne za zdarzenie, jak sama nazwa wskazuje, w sytuacji, w której do błędu medycznego, przekładając to na nasze, doszło w szpitalu w ramach leczenia właśnie finansowanego ze środków publicznych, czyli na NFZ, czyli to nie może być leczenie prywatne. Czas na złożenie takiego wniosku o wypłatę świadczenia to jest rok od zdarzenia, więc krótki czas, trzeba szybko się decydować. I wówczas świadczenie jest wypłacane ze środków Skarbu Państwa, czyli nie obciąża budżetu szpitala ani jego ubezpieczyciela, co skądinąd uważam za niesprawiedliwe, że ubezpieczyciel jest zwolniony od odpowiedzialności finansowej, a za to płacimy za to my, czyli podatnicy z naszej składki zdrowotnej, bo z tego

Jest to kilkadziesiąt tysięcy, natomiast w sądzie w przypadku niepotrzebnego usunięcia macicy u kobiety myślę, że swobodnie byśmy uzyskali zadośćuczynienie na poziomie 150 i więcej, w zależności od sytuacji indywidualnej poszkodowanej pacjentki. Więc nie wszystkie zdarzenia przewidział ustawodawca. Przy czym tam też bierze się pod uwagę takie zmienne, jak np. w jaki sposób to wpłynęło na sytuację życiową pacjenta, jakie ma ograniczenia np. związane z chorobą. Powiem w ten sposób.

Są przecież leczeni zgodnie z prawem, ale nie w publicznych jednostkach, a w sytuacji błędu medycznego mogą być w diametralnej linii różnej sytuacji. W sensie takim, że jeżeli na przykład kobieta w ciąży wybiera do porodu klinikę, która ma umowę z NFZ-em, ale jest prywatną spółką, Trojga lekarzy, już odwołajmy się do tego przykładu wcześniej przeze mnie danego, a wybiera szpital, którego założycielem jest jednostka samorządu terytorialnego i też działa na podstawie umowy z NFZ-em, to przecież ta pacjentka nie wie, jaka jest jej sytuacja prawna na wypadek błędu medycznego.

Nie miałabym pojęcia. No właśnie, a jeżeli pójdziesz rodzić do szpitala takiego publicznego, nazwijmy tak, i znalazłabyś się w sytuacji właśnie na przykład potrzeby renty czy wysokiego zadośćuczynienia, no to masz tą pewność, że jesteś zabezpieczona do końca życia. A tu, mimo że rodziłaś też na NFZ, może się okazać, że zostaniesz zniczyn. Mam do czynienia zresztą nadal z moim byłym klientem, pacjentem, Który podczas porodu, gdzie nie było czasu już na cięcie cesarskie, bo właśnie lekarza nie było na miejscu i żeby zespół operacyjny skompletować i lekarz jedyny, który był na miejscu zdecydował o próżnociągu.

Podczas tego zabiegu doszło do przerwania rdzenia kręgowego dziecka. I co zrobiła klinika prywatna? Ogłosiła właśnie upadłość. Więc to dziecko dostało jakąś część wypłaconą przez ubezpieczyciela, ale potem zostało z niczym. A ci sami lekarze na tym samym sprzęcie leasingowanym jakiś czas później otwarli inną klinikę pod inną nazwą. Oczywiście był to inny podmiot już prawny. Też mający umowę z NFZ-em w tym samym miejscu i działali nadal w majestacie prawa. Aż mnie ciary przeszły, bo poza kamerami się opowiadałam, że ja rodziłam prywatnie i ostatecznie miałam starskie cięcie, ale były takie pewnie 30 sekund, w których się lekarze, znaczy dzisiaj oceniam to przez pryzmat, 30 sekund, ile to naprawdę trwało, nie wiem, oceniali z racji tego, że moja córka zaczęła bardzo szybko tracić tętno, bardzo jej szybko zaczęło spadać, to rozważali właśnie też... Osnociąg.

Tak. I jakoś tak nawet ja intuicyjnie Od razu wiedziałam, że chcę to cesarskie cięcie i no na szczęście do tego nie doszło, ale jak słyszę takie historie, to sobie, no zresztą ci mówiłam poza kamerami, że czasami nawet po fakcie, no bo u nas się historia skończyła na szczęście bardzo dobrze, zarówno dla mojej córki, jak i dla mnie, ów, ale nie ma się nawet takiej do końca świadomości, jak niewiele mogło brakować, żeby to się skończyło zupełnie inaczej tak naprawdę. Wiesz, może to i dobrze i źle, że się nie ma do końca tej świadomości, chociaż ja uważam, że lepiej być świadomym pacjentem. A tak a propos bycia świadomym pacjentem i tych 30 sekund, to po prostu poproś o uzyskanie pełnej dokumentacji medycznej z twojego porodu. To będziesz mogła prześledzić, co tam się wydarzyło i czy na pewno to, co pamiętasz, jest wiernie albo przynajmniej jako tako odtworzone w dokumentacji.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.