Sytuacja na ukraińskim froncie. "Rośnie plaga dezercji. Przez 2 miesiące stracili 40 tys. żołnierzy"
W sobotę w Paryżu ma odbyć się spotkanie wysokich rangą przedstawicieli Stanów Zjednoczonych z reprezentantami Ukrainy, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii na temat amerykańskiego planu pokojowego dla Ukrainy. Jak w tym czasie wygląda sytuacja na ukraińskim froncie? "W ukraińskiej armii rośnie plaga dezercji, czyli kiedy żołnierz nie wraca w ciągu 14 dni do jednostki. Ukraińcy stracili 40 tys. żołnierzy z tego powodu przez dwa miesiące. To są gigantyczne straty. Efekt jest taki, że Ukraińców na linii walk jest chronicznie za mało. Ta wojna zaczyna przypominać walkę lekkiej piechoty, w dużym rozproszeniu, z dużym udziałem dronów i artylerii lotnictwa rosyjskiego. Ukraińcy nie są w stanie prowadzić skutecznej obrony w dłuższej perspektywie czasu. Im nie brakuje artylerii, amunicji. Brakuje po prostu ludzi, żołnierzy piechoty, którzy walczyliby na froncie" – mówił w rozmowie z Piotrem Salakiem w Radiu RMF24 Jarosław Wolski, analityk wojskowy Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu. Jak wygląda ta sytuacja z punktu widzenia ukraińskiego? Jak wygląda sytuacja wokół Pokrowska w tej chwili? To miasto jest pod kontrolą Ukraińców, czy nie jest pod kontrolą Ukraińców? Jak to jest? Pokrowsk został oczywiście stracony na rzecz Rosjan. Co więcej, siły ukraińskie w Kotle zostały, batalion piechoty morskiej Komorogradu zostały stracone po prostu. Rosjanie zajęli Pokrowsk po czteromiesięcznej bitwie o to miasto. Z punktu widzenia takiego lotu ptaka jakby, czyli dużego obrazka, niewiele się zmieniło na froncie. Sukcesy rosyjskie w tym roku to są sukcesy rodem z I wojny światowej, czyli ponad 250 tysięcy zabitych.
Bo był taki moment, taki przynajmniej mieliśmy wrażenie, kiedy Ukraina zapanowała nad tą sytuacją na froncie, znakomicie radząc sobie w tej walce dronowej. Potem miałem takie poczucie, że Rosja nauczyła się tej wojny dronowej. Co pan sądzi na ten temat? Obecnie niestety Rosjanie mają przewagę i ilościową, i jakościową. Jakościową, czyli mają lepsze drony, mają ich więcej, lepszą taktykę ich użycia i mają ich więcej. Wynika to z tego, że Rosjanie przez ostatnie trzy lata odrobili swoje lekcje w tej wojnie i nastąpiła bardzo duża centralizacja, jeżeli chodzi o kwestię dronizacji Armii Rosyjskiej. Rosjanie wdrożyli bardzo dobre rozwiązania, przede wszystkim organizacyjne, ponieważ rozwiązania jakościowe są podobne po obu stronach frontu z lekką przewagą Rosjan.
I to jest fatalna sytuacja, ponieważ oznacza to, że Ukraińcy nie mają już przewagi w dronach, ani ilościowej, ani jakościowej. I to jest jedna z przyczyn sukcesów rosyjskich, ale nie najważniejsza. Najważniejszą przyczyną sukcesu rosyjskiego są masowe dezercje po stronie ukraińskiej. No i przede wszystkim fakt, że Rosjanie w tym roku zrzucili na głowy ukraińskich żołnierzy 75 tysięcy kierowanych bomb lotniczych. Rosja niestety ma przewagę w powietrzu i ją bezlitośnie wykorzystuje. A czy te samoloty, które lecą, polskie samoloty między innymi, mogą w jakiś sposób zmienić sytuację, jeśli chodzi o stronę ukraińską? No i to jest ciężka... prawa dla Ukraińców, mówiąc kolokwialnie, ponieważ NATO, to właściwie państwa zachodnie, dostarczyły Ukrainie całkiem dużo myśliwców.
Zamoloty F-16, Mirage 2000, będą kolejne maszyny dostarczane, oczywiście polskie Migi 29. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że Rosja miesięcznie na Ukrainę wysyła około 3 do 5 tysięcy dronów typu Szachet-Gerań i około 10 tysięcy Wabi typu Gerbera. Oprócz tego kilkaset rakiet samosterujących i balistycznych. I zwalczanie rakiet samosterujących, krus oraz dronów spada głównie na barki ukraińskiego lotnictwa, ponieważ obrona przeciwlotnicza ma mało ośrodków ogniowych, mało rakiet po prostu. W efekcie te samoloty ukraińskie muszą zabezpieczać żywotne ośrodki państwa ukraińskiego przed rażeniem dronami i rakietami. Jest ich za mało na linii walk, jest ich za mało w pobliżu frontu, to wsparcie lotnicze jest oczywiście ukraińskie, ale jest go za mało.
No i Ukraińcy nie są w stanie wywalczyć dominacji w powietrzu w pobliżu walk, z różnych przyczyn. No i niestety Rosjanie to wykorzystują. Moment, w którym Rosjanie, wojny, w którym Rosjanie w ciągu roku zrzucają 75 tysięcy bomb kierowanych na głowy ukraińskich obrońców, no niestety jest momentem złym dla Ukraińców. I po raz kolejny powtarza się stary aksjomat, że to przewaga w powietrzu determinuje powodzenie działań na ziemi prowadzonych. I dokładnie to nam w tej chwili pokazuje konflikt. Rosjanie nie osiągnęliby w tym roku w zasadzie żadnych sukcesów, żadnych, gdyby nie bezlitośnie wykorzystywana przewaga w powietrzu i możliwość masowego, naprawdę masowego bombardowania pozycji ukraińskiej. A Pana zdaniem Rosjanie jeszcze mają zasoby, mają środki do tego, żeby długo prowadzić tę wojnę? Czy oni też są w sytuacji takiej, kiedy czas jest dla nich ważny?
Bez wątpienia Rosjanie mają zasoby osobowe, żeby tę wojnę prowadzić jeszcze w przyszłości. jeżeli skończą się ochotnicy, to Rosjanie zaczną wysyłać mobilizowanych poborowych. To w ogóle nie jest przedmiotem dyskusji czy rozważań Rosjanom, nie skończą się ludzie. No i niestety Rosjanie kupują bardzo dużo technologii podwójnego użycia z Chin. Oficjalnie Chińczycy nie dostarczają Rosji uzbrojenia, natomiast ilość technologii podwójnego użycia, która jest kupowana z Chin, pozwala na w miarę sprawne montowanie tysięcy dronów miesięcznie, większych dronów, typu typu Szachet-Gerań, no i w zasadzie milionów sztuk dronów małych. używanych. I teraz jak się to przekłada na taki większy obrazek? Nie przekłada się tak, że Ukraina ma w tej chwili najcięższą sytuację na linii walk w zasadzie od czasu wypchnięcia Rosjan spod Kijowa, przy czym ma to nie dlatego, że żołnierze walczą gorzej, że dowódcy gorzej dowodzą.
Mają taką sytuację, ponieważ brakuje żołnierzy na polu walki po prostu. Jeszcze się to nie przekłada. nie przekłada na większe straty terytorialne, ale Rosjanie liczą na to i prawdopodobnie tak będzie, że w perspektywie połowy roku, pół roku do powiedzmy połowy przyszłego, front ukraiński zacznie się rwać, zacznie się sypać, no i Rosjanie na polu militarnym będą w stanie dojść do Dniepru, przynajmniej na południu Ukrainy. Na to liczy Rosja, więc Rosja nie jest chętna obecnie ku negocjacjom pokojowym, ku podpisywaniu pokoju, ponieważ pokój taki mógłby powstrzymać czego im się do tej pory nie udawało. A gdyby doszło do jakiejś formy zawieszenia ognia na tej linii frontu, którą w tej chwili mamy?
Ukraina, pamiętam, gdy mówiono, gdy jednym z warunków rosyjskich było oddanie całego Donbasu, stawiała taki argument, że oddanie Donbasu to byłoby w gruncie rzeczy otwarcie drzwi do całej, do reszty Ukrainy. Gdyby front się zatrzymał na tej linii, którą w tej chwili mamy? to droga do reszty Ukrainy byłaby otwarta? Czy ta linia obrony, czy ta linia fortyfikacyjna jest na tyle mocna, że Ukraina mogłaby się ewentualnie przed kolejną falą agresji rosyjskiej obronić? Znaczy to było tłumaczenie ukraińskie, żeby nie oddawać ziem. Natomiast prawdopodobnie efekt finalny tego konfliktu będzie taki, że Ukraina tak czy siak straci cały Donieck, cały Ługańsk, pół Zaporoża. i prawdopodobnie taki będzie efekt finalny tego konfliktu. O ile Rosjanie oczywiście nie rozerwą ukraińskiego frontu, o ile armia ukraińska wytrzyma i będzie dalej stawiać obór.
Natomiast na razie wynik polityczny tej wojny per se jest dla Ukrainy korzystny, ponieważ Ukraina obroniła niepodległość, obroniła niezależność, zbudowała silną sieć sojuszników na zachodzie, którzy wspierają państwo ukraińskie. Ale nie zmienia to faktu, że obecnie Ukraina jest w najgorszej sytuacji militarnej od w zasadzie lata 2022 roku. A pańskim zdaniem, czy rosyjska armia się przezbroiła przez te blisko 4 lata wojny do takiego stopnia, że jest w stanie realnie zagrozić Europie? Pamięta pan te słowa jednego z rosyjskich dyplomatów, jeżeli Europa chce wojny, to my jesteśmy gotowi. Znaczy tak, jeżeli obecność amerykańska będzie utrzymana w Europie, jeżeli Amerykanie będą chcieli poważnie realizować swoje zobowiązania sojusznicze względem państw bałtyckich głównie, to nie, to Rosjanie nie będą gotowi, absolutnie.
To kluczowe są Stany w tej układance. Natomiast jeżeli Stany wycofałyby się albo podjęłyby decyzję o nierealizacji zobowiązań sojuszniczych, no to mamy bardzo poważny problem, ponieważ wiele wskazuje na to, że Rosja wraz z końcem albo zamrożeniem konfliktu na Ukrainie będzie gotowa do kolejnej wojny. Rosja będzie chciała od razu zająć państwa bałtyckie, ale będzie takie wysokie produkty. Ale pan mówi, będzie gotowa do kolejnej wojny od razu po zakończeniu konfliktu w Ukrainie, czy będziemy mieli nieco czasu? W mojej ocenie będzie gotowa prawie od razu. co wynika z tego, że czas nie gra na korzyść Rosji, czyli demobilizacja tak dużej ilości żołnierzy oraz fakt, że obecnie mają zmilitaryzowaną gospodarkę rosyjską, mają całą gospodarkę przestawioną na stopie wojennej, nie da się tego utrzymywać w nieskończoność.
Trzeba w pewnym momencie podjąć decyzję albo kontynuację operacji militarnych, albo demobilizacja żołnierzy, czyli powrót żołnierzy do domów i odwrócenie militaryzacji gospodarki. Rosjan nie będzie stać na dwukrotną militaryzację całej gospodarki w okresie dekady, więc Rosjanie będą musieli po prostu wybrać, co chcą zrobić i uważam, że jest bardzo duże ryzyko, że jednak Władimir Putin będzie próbował sięgnąć po państwach bałtyckich. Tak mówi Jarosław Wolski, analityk wojskowy Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Bardzo panu dziękuję za komentarz, za spotkanie w Radiu RMF24. Dziękuję bardzo.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.