Rośnie stopa bezrobocia w Polsce. "Porównujemy trochę jabłko do gruszki"
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują wyraźne pogorszenie sytuacji na rynku pracy w Polsce. Stopa bezrobocia w styczniu wzrosła do 6 procent, co oznacza najwyższy poziom od ponad czterech lat. Czy to powód do niepokoju? Zdaniem Rafała Mroza, eksperta rynku pracy w Manpower, który był gościem Marcina Jędrycha w Radiu RMF24, "porównujemy trochę jabłko do gruszki, dlatego, że nastąpiła dosyć ważna zmiana w czerwcu ubiegłego roku, kiedy zmieniono definicję pojęcia bezrobotny". Jak wyjaśniał, "urzędy ułatwiły możliwość zarejestrowania się osobom bezrobotnym i trudniej jest zostać wypisanym z tej listy". "Dlatego też wtedy już zauważyliśmy dosyć znaczący wzrost poziomu bezrobocia rejestrowanego" - dodał.
Wieczorna część programu w Radiu RMF24 i ważny temat, który dziś pojawił się w ciągu dnia. Otóż najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują wyraźne pogorszenie sytuacji na rynku pracy w Polsce. Stopa bezrobocia w styczniu wzrosła do 6%, co oznacza najwyższy poziom od ponad 4 lat. Bez pracy pozostaje ponad 930 tysięcy osób. Szczególnie niepokojący jest spadek liczby ofert zatrudnienia. Dziś tych jest kilkukrotnie mniej niż dokładnie rok temu. Jednocześnie rośnie liczba osób długotrwale bezrobotnych i takich, które nawet już nie mają prawa do zasiłku. O przyczynach tych zmian i możliwych scenariuszach na najbliższe miesiące porozmawiam teraz z naszym gościem. Tak jak słyszeliście, naszym gościem będzie pan Rafał Mróz, ekspert rynku pracy w firmie Manpower. Kłaniam się panu, dobry wieczór. Dobry wieczór panu, dobry wieczór państwu.
Proszę pana, no to co słyszymy z rynku pracy trochę się nam momentami nawet jakby nie układa, że z jednej strony komunikat o wzroście gospodarczym, o tym, że gospodarka się rozpędza, że jesteśmy w dobrym momencie, a tutaj nagle z rynku pracy 6% bezrobotnych. Jak to teraz pogodzić te dwa komunikaty? No zacząć wydaje mi się, że trzeba by było od tego, że trochę patrząc na dane, szczególnie rok do roku, Porównujemy trochę jabłko do gruszki, dlatego że dosyć ważna zmiana nastąpiła w czerwcu ubiegłego roku, kiedy została zmieniona definicja pojęcia bezrobotny. Urzędy ułatwiły możliwość zarejestrowania się osobom bezrobotnym.
I trudniej jest zostać wypisanym z tej listy, dlatego też wtedy już zauważyliśmy dosyć znaczący wzrost poziomu bezrobocia rejestrowanego. Natomiast biorąc pod uwagę, jakby unikając tego aspektu, eliminując ten aspekt, można powiedzieć, że obserwujemy coś, co obserwujemy co roku, czyli na przełomie grudnia i stycznia Liczba bezrobotnych rośnie, gdyż taka jest dynamika rynku pracy można powiedzieć, że rok do roku. Dużo lepszym wskaźnikiem pokazującym stan polskiej gospodarki i rynku pracy byłyby raczej badania BAEL, czyli badania aktywności ekonomicznej ludności i one pokazują, że
Osób biernych zawodowo jest coraz mniej i tych osób, które wychodzą z tego stanu bierności zawodowej dużo więcej ubywa niż przyrasta osób bezrobotnych i jednocześnie mamy najwyższy w historii wskaźnik osób zatrudnionych, aktywnych zawodowo. Więc to by wskazywało, że jakby ta gospodarka ma się całkiem nieźle cały czas. Oczywiście są pojedyncze zjawiska, są sytuacje, w których są jakieś zwolnienia grupowe, chociażby w Poczcie Polskiej bardzo dużo osób teraz będzie wchodziło na rynek pracy jako osoby bezrobotne. Natomiast jakby całościowo patrząc na gospodarkę, no to nigdy w historii naszego kraju jeszcze tak dużo ludzi nie pracowało, a przypominam, że mamy cały czas jakby negatywny efekt demograficzny i coraz mniej osób w wieku produkcyjnym na rynku pracy.
I teraz w tym kontekście, o którym Pan mówił, tej liczby, którą wcześniej też podałem, te 930 tysięcy osób pozostaje bez pracy. To jest tylko ta liczba, która jest formalnie zarejestrowana w urzędach. Czyli ci ludzie, którzy odważyli się pójść do urzędu i powiedzieć, jestem bezroboty, nie mam pracy, w cudzysłowie, pomóżcie mi. A pytanie jest, jaka jest rzeczywista liczba tych, którzy pozostają bez pracy. Czy da się to jakoś chociażby oszacować? Właśnie to badanie Bael trochę pomaga w tej materii, dlatego że Bael pokazuje osoby, które są bierne zawodowo, czyli osoby, które mogą być zarejestrowane jako bezrobotne. Natomiast one nie chcą pracować, w sensie one nie chcą podejmować zatrudnienia. Mamy osoby aktywne, jeżeli chodzi o poszukiwanie pracy, ale bezrobotne i mamy osoby aktywne zawodowo. Tutaj ta liczba aktywnych, w sensie biernych zawodowo i bezrobotnych poszukujących zatrudnienia jest dosyć mocno zbliżona według tych szacunków do tej liczby, która jest zarejestrowana.
Czyli można powiedzieć, że tak około miliona osób w Polsce jest w tej chwili bez pracy i ten wskaźnik jest wysoki, najwyższy od czterech lat, co pokazuje, że patrząc na to jaka liczba ofert jest na rynku pracy, bo też o tym wspominaliśmy, że jest ich mniej, to chyba szybko się to nie zmieni. Wszelkie wskazania ekonomiczne specjalistów, przedstawicieli pracodawców, Agencji Pracy Tymczasowej, z której ja się wywodzę, wskazują, że jakby ten poziom bezrobocia nie powinien drastycznie ani spadać, ani rosnąć. Przewidywania na końcówkę tego roku są takie, że to bezrobocie będzie na poziomie 5,6%. Czyli wciąż w tych granicach, które mieliśmy chociażby miesiąc temu, bo w grudniu ubiegłego roku mieliśmy to bezrobocie na poziomie 5,7.
Ten nasz poziom, czego liczyć na poziomie 3% czy 6%, to wciąż to jest bezrobocie naprawdę bardzo niewielkie. Oczywiście są sytuacje regionalne, gdzie Pracy jest mało. Mamy województwa, w których bezrobocie jest 10%. Są powiaty, które mają bezrobocie na poziomie 12 czy 13%. A jeżeli dobrze pamiętam, region szydłowiecki to jest 22% bezrobocie. Więc jakby lokalnie będą występowały takie sytuacje, że to pracodawca może bardziej wskazywać i decydować tutaj. Natomiast no musimy na to patrzeć, znaczy można na to patrzeć regionalnie. I pewnie trzeba, natomiast globalnie no ta sytuacja mimo wszystko no przedstawia się tak jak się przedstawia, że na rynku wciąż poszukujemy większej ilości pracowników, stąd też duże ruchy pracodawców odnośnie ściągania obcokrajowców i tutaj też próba jakby z...
Polepszenia tych przepisów, ułatwienia tych przepisów, no bo nasz rynek pracy potrzebuje wciąż specjalistów, potrzebuje pracowników nisko wykwalifikowanych, także nie spodziewałbym się, że w najbliższym czasie wydarzy się, no chyba, że wydarzy się coś kompletnie nieprzewidzianego, Dzisiaj obchodzimy rocznicę czwartą takiego nieprzewidywalnego wydarzenia, które może wywrócić lokalnie czy też globalnie gospodarkę. Nie wiadomo, co się będzie działo, jeżeli chodzi o Bliski Wschód, o Iran, także mogą się pojawić sytuacje, które zmienią sytuację, ale na razie takich kwestii się nie przewiduje i tak jak mówię, Specjaliści rynku pracy są w tej materii optymistyczni albo co najwyżej neutralni, że sytuacja nie będzie gorsza, będzie się utrzymywała mniej więcej na takim poziomie, jak jest teraz.
Czy możemy też powiedzieć o tym, jak bardzo ten rynek pracy dzisiaj jest ustawiony na pewne przedziały zawodowe albo też grupy zawodowe? Czy pewnie jest takich, których się bardzo zawsze dużo poszukuje, a są tacy, których będzie ciężko gdziekolwiek zatrudnić? Tutaj też powiedziałbym, że to jest region, znaczy oczywiście są zawody, które są zawsze poszukiwane, to są zawody najczęściej techniczne, wysoko wyspecjalizowane, czyli nie wiem, powiedzmy spawacze, czy monterzy rurociągów, czy jacyś cieśle. Czyli budowlanka, tak mówiąc potocznie. Dokładnie tak, ale to oczywiście nie dotyczy tylko stanowisk ściśle technicznych, ale też osób wysoko wykwalifikowanych. Będzie coraz większe parcie na osoby od cyberbezpieczeństwa na przykład.
Wciąż brakuje nam bardzo dużej liczby osób w branży medycznej. Także są grupy zawodów, które zawsze znajdą zatrudnienie i przez długi czas jeszcze to się nie zmieni. Natomiast liczbowo wciąż poszukujemy najwięcej osób do prac prostych, mówię liczbowo. I to też często jest praca sezonowa, mamy dosyć dużo zakładów, które działają w branży e-commerce, tu jest dosyć duża sezonowość zatrudnienia. Więc tam jakby sezonowo te ilości potrzebnych pracowników będą największe. Czy patrząc jakby na perspektywę najbliższych miesięcy, mówimy właśnie o tej sezonowości, która no pewnie wraz z przyjściem wiosny trochę uwalnia przestrzeni dla tych pracowników? I czy tu możemy traktować to, że to jest właśnie ten czas, kiedy te grupy bezrobotnych mogą szukać pracy albo lepszej pracy?
Zdecydowanie tak. Historycznie praktycznie bez wyjątków może tylko rok, w którym wybuchła wojna. To był taki rok, który był trochę inny, tym bardziej, że ta wojna wybuchła zaraz przed tym okresem, kiedy ten rynek... Mówi Pan o wojnie w Ukrainie oczywiście. Tak, tak, tak, mówię o wojnie w Ukrainie. Więc to był taki czas, kiedy trochę inaczej to wyglądało niż w poprzednich latach i w kolejnych. Natomiast, no jesteśmy teraz, wchodzimy zaraz do takiego właśnie okresu, kiedy coraz więcej przedsiębiorstw będzie się rozglądało za pracownikami, będą się otwierały nowe wakaty. Oczywiście może się zdarzyć sytuacja w branży, nie wiem, na przykład automotive, które Jest w tym momencie trochę w kryzysie. Tutaj mamy dosyć dużo zwolnień, redukcji nawet w bardzo dużych, znanych zakładach pracy.
Tak i to bardzo ciekawe i takie też optymistyczne dane na koniec. Bardzo dziękuję panu za ciekawą rozmowę i ważne fakty dotyczące rynku pracy. Pan Rafał Mróz, ekspert rynku pracy z firmy Manpower. Dobrego wieczoru panu życzę. Dziękuję bardzo, dobrego wieczoru panu i państwu. Do usłyszenia. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.