Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24

Iskrzy pomiędzy USA a Wenezuelą. "Ciśnienie rośnie"

16.11.2025 ·16 min 38 s

"Rośnie bardzo ciśnienie wokół Wenezueli" – mówi w Radiu RMF24 Tomasz Surdel, dziennikarz, podróżnik, były korespondent mediów w krajach Ameryki Łacińskiej, analizując najnowsze ruchy amerykańskiej floty u wybrzeży Ameryki Południowej. Czy świat stoi na krawędzi nowego konfliktu zbrojnego? "Na inwazję na razie się nie zapowiada" - podkreśla gość Michała Zielińskiego.

Słuchacie Radia RMF 24. Teraz u nas zgodnie z zapowiedzią o tym, jak wrze na linii Waszyngton-Karakas. Amerykański lotniskowiec USS Gerald Ford dopłynął do wybrzeża Ameryki Południowej. Stany Zjednoczone mają tam zresztą też różne inne okręty, a także przerzucone F-35. W odpowiedzi przywódca Wenezueli Nicolás Maduro ogłosił mobilizację i groził życiem rosyjskich rakiet. Donald Trump tłumaczy się walką z narkobiznesem, w związku z czym... nakazał strzelać do podejrzanych jednostek, w efekcie czego już zginęło 80 osób, około 20 takich jednostek zostało zniszczonych. Gościem Radia RMF24 jest Tomasz Surdel, dziennikarz, podróżnik i były korespondent w Wenezueli, z którym porozmawiamy o tym, co tak naprawdę dzieje się w Wenezueli, czy to demonstracja amerykańskiej siły, czy może rzeczywiście jest takie zagrożenie realnym konfliktem wojskowym, wojną mówiąc wprost.

Jak poważna jest pana zdaniem sytuacja. Rzeczywiście Stany Zjednoczone i Wenezuela są już o krok od otwartego konfliktu, od wojny? Tak o krok, to znaczy do końca nie wiemy, bo to jakby osoba rządząca w tej chwili w Stanach Zjednoczonych, czyli prezydent Trump jest dość nieprzewidywalny i jego wypowiedzi się po prostu wzajemnie wykluczają, czasami sobie... zaprzecza dzień później, mówi rzecz zupełnie odwrotną niż powiedział dzień wcześniej, więc to trudno wyczuć, ale na pewno rośnie bardzo ciśnienie wokół Wenezueli i myślę, że na razie to jest głównym celem, to jest, żeby jakby to ciśnienie do maksimum zwiększyć w nadziei na to, że zacznie się coś kruszyć w wenezuelskim reżimie, że ktoś np.

I myślę, że to nie jest koszt polityczny, jaki prezydent Trump jest gotowy teraz ponieść. Więc raczej inwazji bym się nie spodziewał. Skoro mówimy o tych sprzecznościach, skoro mówi pan o tych sprzecznościach w działaniach Białego Domu, no to warto zauważyć, że dopiero podniesiono nagrodę za informację, która pomogłaby ująć Nicolasa Maduro do 50 milionów dolarów. A z drugiej strony Donald Trump zapewnił wczoraj chyba, że nie chodzi bynajmniej o zmianę reżimu w Wenezueli. Absolutnie, że tego Stany Zjednoczone nie szukają, że chodzi... wyłącznie o narkotyki. Faktycznie fentanyl na przykład jest bardzo ważnym elementem negocjacji Stanów Zjednoczonych z Chinami. Stany są zalewane fentanylem, do którego surowce pochodzą z Chin właśnie. Czy wojna z narkobiznesem to jest wiarygodne wyjaśnienie tych nacisków?

I może pan wspomni również o sąsiedniej Gujanie, prawda? Tam jest spór graniczny o ten region Esekwibo, który, jeśli dobrze wymawiam, który też jest roponośny i sam pan Bóg raczej wiedzieć, ile tam się tej ropy kryje też. To tak, to jeszcze zupełnie zaraz może do tego wrócimy, ale to myślę, że to też jest bardzo duże właśnie to, o czym Pan wspominał, czyli to, że jakby Amerykanie dostrzegli, że tam sobie na swoim podwórku, bo jakby to w tej chwili wyraźnie widzimy, że administracja Prezydenta Trumpa wraca do tzw. doktryny Monroe'a, czyli do tego, że generalnie ta półkula, czyli zachodnia półkula, no to Amerykanie uważają to za własne podwórko i mogą sobie zabawki na tym podwórku ustawiać tak, jak by sobie chcieli i oni tam decydują, a tymczasem właśnie

więc trudno mówić, jakie są te nastroje społeczne. Na pewno część Wenezuelczyków czeka, bo to już jakby do dłuższego czasu, to nie jest sprawa nowa, bo to już za poprzedniej kadencji prezydent Trump twierdził, że wszystkie opcje są na stole, łącznie z wojskową i już wtedy mówiono, że być może Amerykanie przeprowadzą jakąś interwencję wojskową i wtedy jeszcze można było głośno o tym mówić i bardzo wielu Wenezuelczyków mnie zbiło, że czeka na Amerykanów i oby tu przyszli jak najszybciej. No ale to też nie jest tak, że całe społeczeństwo. To jest społeczeństwo bardzo mocno podzielone, jak to zwykle w tego typu krajach bywa. Szacuje się, że tak mniej więcej jest 2 miliony, może 2,5 miliona takich ludzi, którzy rzeczywiście wierzą w Maduro i dla nich Maduro jest wszystkim i oni naprawdę twierdzą, że tylko on może ten kraj uratować i oni...

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.