"Zanim wolontariat był modny" - reportaż Beaty Korbas (Radio Rzeszów)
Rok temu, gdy w lutym Ukraina została zaatakowana przez Rosję do Przemyśla zjechali się wolontariusze z całego świata. Część przyjechała z nadzieją w sercu, że komuś pomogą, inni czuli się lepsi pomagając innym a jeszcze inni chcieli siebie sprawdzić. W każdym bądź razie oczy świata były zwrócone na Ukrainę i Przemyśl oraz wolontariuszy.
Jestem Argentynczykiem. Już mam 70 lat. Pan Artur przyjechał w Drogobycz. Przyjechał jako wolontariusz tutaj. A ja wtedy zapoznałem się z nim, kiedy my robiliśmy ten karytarz Sambelskiej Drogobyckiej Eparchy. On mnie umówił. My z nim znakomi byli i on mówił, jest taka sprawa jak Caritas, co ty robisz? A ja nic nie robię, bo przyjechał do granicy. Daj popróbujemy ten Caritas rozwinąć tutaj. I z tego czasu ja go bardzo dobrze znam. I z nim z jednej strony jest... Lekko pracować, a z drugiej strony jest ciężko, bo on taki...
Wzajemnej życzliwości, bo tylko w takim właśnie spojrzeniu dobrotliwym, życzliwym, wzajemnym, jakimś takim przyjaznym ma się możliwość wyjaśnienia wielu spraw. Ja się Ukrainą interesowałem bardzo dawno. Ale był pan młodym człowiekiem jak pan przyjechał na Ukrainę? Ile miał pan lat? Trzydzieści osiem. Młody jak młody. Przepraszam. Byłem chory długi czas. Po chorobie postanowiłem coś zrobić innego ze swoim życiem. No i wyszło tak, że miałem znajomych, przyjaciół w Ukrainie i zdecydowałem się zacząć coś robić w Ukrainie ciekawego. Początkowo myślałem, że to będzie jakiś biznes, nie biznes, a potem stało się tak, że zostałem zaproszony do Caritasu Drohobyckiego.
No i tak się zaczęło. Dwadzieścia lat temu. Brat Wawrzyniec Iwańczuk, boń frater. Poznaliśmy się w 2005 roku? Tak, chyba tak. No to jest człowiek, tak można go nazwać dobrym, nawet bardzo dobrym. Ma swoją tożsamość, ma swoją charakterystykę, taką oryginalną i niezapominalną. Co robi dla innych? Jest. I to jest chyba przynajmniej w tej chwili główne zadanie jego. Dzieli się z innymi, mieszka w ubogich warunkach, ponieważ mu, jak widać, nie zależy na dobrobycie, przynajmniej takim materialnym, ale inwestuje w ludzi. Swego czasu, właśnie tam kilkanaście lat temu, był bardzo prężnym tutaj działaczem w Caritasie.
Mnóstwo projektów stworzył dla młodzieży, mnóstwo projektów uzyskał albo mógł dzięki swojej pracy zorganizować i zrealizować. Wielu dzieciom udało się pomóc, które były w sytuacji bardzo trudnej. I finansowo, i życiowo przede wszystkim, bo były to dzieci z różnych rodzin takich patologicznych, albo samotne, albo zaniedbane, które on gdzieś tam właśnie przy okazji zajęć w Caritasie wyławiał. Troszczył się o niej, później wysyłał ewentualnie, nawet bardzo dużo takich dzieciaków wysłał na studia do Polski, albo właśnie załatwiał stypendie dla nich. Poczynając od początku, że ich karmił u siebie w domu.
W ten sposób ułożyły się sprawy, tak? Ja przyjechałem do Ukrainy w 2003 roku jesienią, a już w 2004 roku jesienią były wybory, słynne wybory, gdzie walczyli ze sobą dwaj kandydaci Janukowicz i Juszczemko. Gdzie doszło do fałszerstw wyborczych. No i ja byłem wtedy w Caritasie. Caritas był maleńki. Z przyjaciółmi staraliśmy się pomagać, coś tam robić. I nagle pojawił się pierwszy Majdan. To mało kto pamięta, że protesty na placach
Kijowa one mają tradycję już bardzo dawną. Pierwsze protesty to słynny protest na granicie, potem pomarańczowa rewolucja, potem dopiero rewolucja godności, czyli ten ostatni Majdan. No i protesty odbywały się nie tylko na Majdanie w Kijowie, ale protesty odbywały się tutaj w Drohobyczu i w innych miastach. No Drohobycz niby nie jest małym miasteczkiem, jest drugim co do wielkości miastem, Województwa Lwowskiego i pojawiła się młodzież drohobycka, która nie godziła się na to, żeby być po raz kolejny oszukana i trzeba było im pomóc i trzeba było zorganizować punkt w Caritasie, gdzie oni robili kanapki dla protestujących, gdzie
Mogli się zgromadzić, gdzie szykowali jakieś tam apteczki, gdzie szykowane były transporty z żywnością, ze śpiworami dla Kijowa. No i w ten sposób zaczęła się gromadzić dookoła Caritasu Młodzież. Myśmy wtedy, nas było bardzo mało w Caritasie. Nas było pięć osób może. Dyrektor, księgowa, sekretarka, mój przyjaciel Jose i ja. I to był cały Caritas wtedy. No i wszyscy się zajmowaliśmy wszystkim i organizacją pomocy i jakimiś rozsyłaniem informacji po Europie. Internet wtedy nie był tak powszechny, to też zupełnie to wszystko wyglądało inaczej. I potem wynikła potrzeba, że ta młodzież jak się już do nas tak przykleiła, zaczęła przychodzić, zaczęli jak gdyby wymagać zagospodarowania.
Przeszło 30 drohobyczan i młodzieży z Ukrainy, którzy zakończyli magisterki albo doktoraty w Polsce bezpłatnie dzięki działalności Centrum Wolontariatu. Czyli tak naprawdę to była pomoc tym wolontariuszom. To działa w dwie strony. Z jednej strony tak, a z drugiej strony to jest troszeczkę tak jak... Ja mam taką teorię, która się nazywa teorią lawiny. To jak popatrzeć się na lawinę, co to jest lawina, to to są płatki śniegu. I co to jest płatek śniegu? To jest nic. To jest można zgnieść, roztopić i upadnie na rękę. Ale proszę spróbować zatrzymać lawinę. No i to jest w pewien sposób produkowanie tych wkładków śniegu.
Jak Shrek z Osłem idą przez pole i Shrek Osłowi tłumaczy, że ogry są wielowarstwowe jak cebula. No więc te wszystkie projekty to tak naprawdę one są wielowarstwowe i one nie są tak dokładnie przemyślane, genialne, tylko tak po prostu jest, że to jest wiele warstw i wiele spraw, które się łączą w jedno, jak gdyby, tak? Artur I w Ukrainie przyniosł słowo wolontariusz w Drogobyczu i w całej Ukrainie nikt nie wiedział co to znaczy wolontariusz. Wtedy nikt nie rozumiał, o co chodzi. I on wtedy zaczął robić ten wolontariusz przy Caritasie.
Myśli, że on idealista, że on może być bardzo dobrym księdzem. Nie wiem. Taka jego filozofia, która przywiela do tego, że on znaleźł siebie w życiu i w jakiejś części jest szczęśliwym tym, że on tak działa, jak dzisiaj działa. I to, że on działa, Tutaj Caritas grecko-katolicki. Czegoś takiego nie miał. Jak to powstawało, to chyba było założeniem tylko, że będzie tam centrum dla zależnych od alkoholu narkotyków.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnik opowiada o znajomości Artura, jego osobistych cechach i zainteresowaniach.
Artur opisuje swoje zadania w Caritasie, w tym pomoc dzieciom i organizację wolontariatu.
Opis rozwijającego się wolontariatu, jego zastosowań i wpływów na życie Artura i jego pomocników.
Opis zmian w sytuacji i zadaniach wolontariatu po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.
Artur opowiada o swoim stanie zdrowia, obecnej roli i perspektywach w życiu i pracy.
Podsumowanie i refleksje Artura na temat jego życia i pracy w Caritasie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.