Mentionsy Mentionsy
Reportaże | Radio Katowice
Reportaże | Radio Katowice

Reportaż: Człowiek lasu i sceny

03.03.2026 ·15 min 5 s

Bohaterem reportażu W.Skowrońskiego jest muzyk ze Śląska Andrzej Domżoł, który mimo swojego talentu nie udziela się w mediach. I tu powstaje pytanie - jaka jest tego przyczyna? Nasz bohater pochodzi z Kobióra, dlatego mówi się o nim - człowiek lasu i sceny, i taki tez jest tytuł reportażu w realizacji Jakuba Hyrii.

To jest po prostu charyzmatyczne zwierzę sceniczne. To jest człowiek lasu i sceny. To jest taka szala, gdzie gra na pięć kapel. W środku, no. To jest takie miejsce. I się tu nic nie zmienia. Jest tu fajnie. Fajny klimat. Można tu fajnie sobie działać. Także proszę bardzo. Możecie się rozgłosić. Zapraszam.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i jesteśmy w mojej sali prób, jest tutaj naprawdę fajny klimacik jak w pokoju studenckim, mógłbym rzec i bardzo się cieszę z tych odwiedzin tutaj Wojtku, że zawitałeś do mnie. Perkusja, wzmacniacze, mamy nasze nagłośnienie, które sami sobie kiedyś skompletowaliśmy. Z którego korzystamy oczywiście na koncertach. Przede wszystkim jest świetny plakat Rolling Stones, który przywiózł mój wujek, czyli brat mojego ojca z Kenii, jakby na wycieczce. I ten plakat tutaj przedstawia Rolling Stonesów już po prostu chyba w tych czasach teraz, co są teraz. A ten plakat dostałem 20 lat temu. No i plakat nazywa się Geriatric Tour. Pewnie znajdziecie na necie replikę tego plakatu. I 20 lat ma plakat pokazujący tych dziadków.

Niekiedy brzmi, takie tanie gitary potrafią brzmieć niekiedy jak te z wyższej półki marki Martin. Dlatego ja uważam, że cena dla ludzi, a świetne wiosło. Ile ja gram lat? Powiem tak, no my zaczęliśmy to, tą przygodę zacząłem bardzo dawno, gdyż to było w podstawówka i to się zaczęło, ta przygoda, tak szczerze mówiąc, czwarta klasa podstawówki, a pierwsze wiosło miałem w ręce. I to było takie pudło marki rumuńskiej, co ktoś przywiózł ze znajomych mojemu ojcu. I on, ta gitara sobie stała koło kominka, gdzie się palił ogień tam w domu rodzinnym. No i ta gitara się strasznie zniekształciła, że z tego gryfu się zrobił banan, taki wiadomo, i ciężko się naciskało dźwięki.

I tak dalej, nie? Rolling Stonesów grałem sobie tam pierwsze jakieś. No i tak się to, ta moja przygoda zaczęła z gitarą akustyczną. No i fajne czasy, bo to naprawdę trzeba było ćwiczyć po parę godzin dziennie, bo ja przede wszystkim nie lubiłem grać w piłkę, nie wiem dlaczego. Wszyscy tam mnie ciągnęli na boisko, chodź graj. Ja mówię, przyjdę, mówię raz w miesiącu, bo to chłopaki grali pod lasem u nas na boisku tam co tydzień, w niedzielę zawsze mecze, nie? Jak to na wsi się dwie, dwa tam, jak to powiedzieć, zagrodniki na przykład tam na Kobierzoki czy coś się nazywali i grali. No ja przychodziłem raz w miesiącu grać w tą piłę, ale zawsze mnie ktoś sfaulował i mówię, nie, to nie jest dla mnie, wolę grać na gitarze i wolę jak mi już ta krew z palca leci od tego grania niż, wiadomo, niż tam być obkopanym i połamanej kości czy coś, nie?

No i do tej pory niektórzy już się z tego śmiali, że ja z tą gitarą chodzę na próby na plecach, że noszę jakieś jak Antonio Banderas, jakieś karabiny maszynowe, a dzisiaj na przykład jak się pojawiam czasami w jakichś tam programach telewizyjnych typu Telewizja Katowice, jakieś Dej Pozdro czy coś, no to oni potem dzwonią do mnie, ty miałeś rację, wybrałeś granie na gitarze, nas nie ma nigdzie, a ty jesteś w telewizji. Także ostatnio taki telefon dostałem od kolegi, to było bardzo zabawne. Beata Sekuła, założycielka wydawnictwa Y-Story. Dlaczego muzycy średniej klasy wspinają się na szczyty, a ci świetni zostają bardzo często w tyle?

Znaczy różnie to bywa, ale na pewno jest tak częściej jak mówisz, dlatego że niektórzy po prostu podążają za trendami i ważniejsza dla nich jest popularność, rozpoznawalność niż sama sztuka. A są tacy, są tacy, dla których jest arte pro arte, czyli sztuka dla sztuki. I wyrażanie własnej osobowości, są indywidualistami. Czasami się zastanawiamy, czy lepiej działać w teamie i być bardziej popularnym, rozpoznawalnym i zgranym z większą grupą osób, czy zachować siebie na przykład. I myślę, że niektórzy artyści poznali swój styl, wiedzą co lubią i idą tym torem, tak?

I niechętnie się przełamują. Bo na przykład w biznesie to myślę, że od lat jedną z najważniejszych cech liderów to jest elastyczność. Artyści nie zawsze są elastyczni. Rock'n'rollowiec to osoba, której generalnie nie zależy na kasie. Pieniądze są potrzebne tylko po to, żeby przeżyć, ale najważniejsze jest granie. Ale każdy rock'n'rollowiec jest ambitny i nie zawsze chce zagrać z playbacku. Tak, ja jestem też realistką i uważam, że nie jest tak, że dla takich osób pieniądze nie są ważne, bo im są starsi, tym bardziej może je doceniają, ale jednak ciągle są drugorzędne. Nie chcą grać z playbacku albo robią to niezwykle rzadko, bo uważają, że ich muzyka jest świetna.

Jeżeli ktoś udziela wywiadu przecież w radiu, to później nie puszczają go raczej na żywo, tylko jest to utwór profesjonalnie nagrany. Musielibyśmy ich trochę skołczować chyba, ja to próbuję robić, bo w telewizji grają z playbacku najczęściej, też po jakichś wywiadach, ale uważają, że to nie jest żywa muzyka, że to jest nieprawdziwe i chcą po prostu pokazać sami siebie. Uważają, że mają jakąś melodię, jakiś utwór, Ale różnie go czasami odrobinę interpretują podczas każdego wykonania, w zależności od nastroju. Po prostu dla nich emocje chyba są najważniejsze. Co ma moim zdaniem plusy i minusy. No bo emocje nas porywają, tak? Po ciężkiej pracy po całym tygodniu, różni ludzie, naukowcy, przedsiębiorcy, lekarze chcą trochę wyluzować, że tak powiem kolokwialnie.

No i właśnie te emocje są dla nich ważne. Pierwsza moja płyta, myśmy mieli wtedy chyba po 16 lat z chłopakami, zapakowaliśmy do takiego malucha starego sprzęt i pojechaliśmy do Studio Rondo w Rybniku do Legionarnego i nagraliśmy tam taki, taki pobrok to był, zespół się nazywał bardzo śmiesznie, zabawnie, ktoś coś nazywał Strefa Odlotu. Myśmy grali takie popowo-rockowe granie i ta płyta gdzieś jest, tylko ja nie wiem gdzie, musiałem znaleźć. Nagraliśmy tam 10 utworów, z tym, że to strasznie zajeżdżało jakimś takim perfektym Lady Punkiem, bo to były takie czasy, że nic nie było na rynku ciekawego, myśmy się wzorowali na tych kapelach.

Wiadomo i to było takie polskie granie typowe. Chociaż singla tam też mamy jeszcze jednego żeśmy nagrali. A potem był właśnie mój kolejny projekt Silver Samurai. I to była pierwsza z takich poważniejszych płyt, ponieważ graliśmy taki glam rock. To był rok 2005 jak to założyłem. No i nagraliśmy tam Dziesięć numerów na tą płytę. Ona jest w necie dostępna. Back to the 80 znosi tytuł. Wtedy pamiętam, że się zrodził po nas Nocny Kochanek. To jest słynny zespół i oni nam spotkają Krzysia Sokołowskiego. On mówi, wyście nas tak jakby trochę natchnęli do tego, żeby to w Polsce ruszyć. Bo to była taka prześmiewcza gra, nie wiadomo, z taką ironią. Angielski humor przede wszystkim w tekstach i tak dalej. Czego w Polsce brakowało na te czasy.

No i próbowaliśmy wskrzesić, tak te 80's granie inspirowały nas takie kapele wtedy jak Reckless Love, takie właśnie zagraniczne. Po czym ten zespół się rozpadł. No wiadomo, myśmy grali tam masę koncertów, chłopaki się sobą zmęczyli. No i teraz właśnie po latach wróciłem do tego... Był jeszcze taki zespół Californian, ale płyty nie zostawił po sobie. No i wróciliśmy do grania takiego tradycyjnego rock'n'rolla pod moim autorskim tym. No i nagrałem tutaj... W sumie trzecia płyta jest, bo pierwsza była NDMC. To był też jeszcze taki trochę hard rock, ale już tak przechodziło w rocka. Potem jest Rock'n'Rolla zewnątrz i jest ostatni album Dziki Ptak. To jest w sumie raz, dwa, trzy, cztery, dobrze mówię, pięć albumów jest na koncie takich swoich autorskich.

Rafał Chirowski. Po pierwsze, jako człowiek, który również zajmuje się nagrywaniem i wydawaniem własnej muzyki w sposób totalnie niezależny, to mam ogromny szacunek dla kogoś, kto wbrew trendom, modom, pod prąd i pod wiatr, uparcie robi swoje. No bo właśnie dokładnie to robi Andrzej Domżoł i jest tym... I wydawać by się mogło, że w dobie kiedy muzyka lat osiemdziesiątych, zwłaszcza to brzmienie charakterystyczne dla drugiej połowy Ejtisów, czyli trochę rockowego pazura, ale w takiej nieco popowej, trochę słodkawej oprawie. Czyli powiedzmy takie Lady Punk, ale z czasów płyty Tatsy Sami, Byme z czasów Białej Armii, trochę Van Halen, ale już z samym Hagarem na wokalu, czyli w dużym uproszczeniu pop rock.

No i właśnie tak trochę dla mnie brzmi twórczość Andrzeja. Czyli to nie jest do końca moja bajka, bo lata 80., a zwłaszcza ich druga połowa, kojarzą mi się, jakby to powiedzieć, z Lampartem Tapirem i Adidasami z Wałbrzycha. Ale bardzo szanuję te konsekwencje, tę właśnie niezależność, ten upór w robieniu swojego po prostu. Jestem pod totalnym wrażeniem umiejętności. Wykonawczych Andrzeja Domżoła jako gitarzysty, bo to jest szalenie sprawny gitarzysta, mający taki swój własny gitarowy język, a do tego jeszcze ma to coś, czego nie da się nauczyć, tylko po prostu trzeba się z tym urodzić, a mianowicie charyzma.

I ją bardzo dobrze widać, jak Andrzej Domżoł pojawia się w wersji koncertowej, no to to jest po prostu charyzmatyczne zwierzę sceniczne. Wielkie dzięki i do zobaczenia! Jak to się dzieje, że wszyscy, którzy cię słuchają, mówią, że jesteś świetnym rock'n'rollowcem, że wychodzi ci to i słychać pasję w tym, co robisz, w tym twoim graniu. Jak to jest, że ktoś, kto jest słabszy w tej dziedzinie, wygrywa i jest na topie, a ktoś, kto potrafi grać, nie ma siły przebicia?

Mi się wydaje, że tak powiedział Wojtek Pogorzelski z oddziału zamkniętego. Ja też jestem winny poniekąd pewnych sytuacji, gdyż miałem nieraz jakieś propozycje grania w tych playbackach całych telewizyjnych tam, albo jakieś noworoczne fety, gdzie tam trzeba z playbacku zagrać, też mi tam kiedyś proponowali. Ja unikam takich telewizyjnych właśnie playbacków tego i staram się grać tam, gdzie lajfy proponują mi. Ja powiedziałem, jak telewizje będą w stanie spełnić moje lajfowe wymogi, no to ja tam zagram. Ja mam stały skład od czterech lat, ja powiedziałem wyraźnie, ja tu rządzę, koniec, wygracie to, co ja chcę. Oczywiście pozwalam na aranżowanie niekiedy tam swoich zagrywek, ubieranie w piękne dźwięki, jak mają pomysły, jak najbardziej to widzę. Ja u chłopaków też wynagradzam dzięki temu w zaiksie i tak dalej, procentowo.

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.