Reportaż: Człowiek lasu i sceny
Bohaterem reportażu W.Skowrońskiego jest muzyk ze Śląska Andrzej Domżoł, który mimo swojego talentu nie udziela się w mediach. I tu powstaje pytanie - jaka jest tego przyczyna? Nasz bohater pochodzi z Kobióra, dlatego mówi się o nim - człowiek lasu i sceny, i taki tez jest tytuł reportażu w realizacji Jakuba Hyrii.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i jesteśmy w mojej sali prób, jest tutaj naprawdę fajny klimacik jak w pokoju studenckim, mógłbym rzec i bardzo się cieszę z tych odwiedzin tutaj Wojtku, że zawitałeś do mnie. Perkusja, wzmacniacze, mamy nasze nagłośnienie, które sami sobie kiedyś skompletowaliśmy. Z którego korzystamy oczywiście na koncertach. Przede wszystkim jest świetny plakat Rolling Stones, który przywiózł mój wujek, czyli brat mojego ojca z Kenii, jakby na wycieczce. I ten plakat tutaj przedstawia Rolling Stonesów już po prostu chyba w tych czasach teraz, co są teraz. A ten plakat dostałem 20 lat temu. No i plakat nazywa się Geriatric Tour. Pewnie znajdziecie na necie replikę tego plakatu. I 20 lat ma plakat pokazujący tych dziadków.
Dokładnie, tych dziadków na widowni, którzy teraz odwiedzają Rolling Stones, ale ja te pokolenie widzę inaczej. Mi się wydaje, że to młodzi ludzie raczej chodzą na Rolling Stones, ponieważ tamto pokolenie już chyba niestety nie żyje. Co ja tu mam? Gitara akustyczna. Którą po prostu uwielbiam. To jest mój Fender CD60, taki podstawowy model, który bardzo fajnie brzmi. On ma takie brzmienie, wiesz, bardzo okrągłe i mi się strasznie to drewno podoba.
No i ja tę gitarę wziąłem, bo byłem ciekawy, jak się na tym gra, więc znalazłem jakąś tam książkę z akordami, bo wtedy nie było komputerów, internetu, niczego. No i zacząłem łapać te kropki, cudować tam na tej gitarze i mój ojciec mówił, ej, ja widzę, że ty grasz coś tam sobie podstawowo na tej gitarze, nie? I on ją wziął do ręki i mówi, chłopie, ale tu masz struny centymetr od tego, od progów, jak ty na tym grasz? Ja mówię, ja myślałem, że każda gitara jest tak zrobiona, że trzeba tak naciskać. Krew, leciała i co ino, nie? No, ale trzeba było ten, trzeba było ćwiczyć. Ojciec mówi, no tam widzę riffy, Satisfaction, Rolling Stones idą. Jumping Jack Flash. Zresztą zagram fragment, bo jeszcze to pamiętam, że tam sobie wyczaiłem.
I tak dalej, nie? Rolling Stonesów grałem sobie tam pierwsze jakieś. No i tak się to, ta moja przygoda zaczęła z gitarą akustyczną. No i fajne czasy, bo to naprawdę trzeba było ćwiczyć po parę godzin dziennie, bo ja przede wszystkim nie lubiłem grać w piłkę, nie wiem dlaczego. Wszyscy tam mnie ciągnęli na boisko, chodź graj. Ja mówię, przyjdę, mówię raz w miesiącu, bo to chłopaki grali pod lasem u nas na boisku tam co tydzień, w niedzielę zawsze mecze, nie? Jak to na wsi się dwie, dwa tam, jak to powiedzieć, zagrodniki na przykład tam na Kobierzoki czy coś się nazywali i grali. No ja przychodziłem raz w miesiącu grać w tą piłę, ale zawsze mnie ktoś sfaulował i mówię, nie, to nie jest dla mnie, wolę grać na gitarze i wolę jak mi już ta krew z palca leci od tego grania niż, wiadomo, niż tam być obkopanym i połamanej kości czy coś, nie?
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.