Odważnie, z miłością, bez lęku - Alicja Kulik
W tym roku mija 10 rocznica śmierci Marii i Georga Dietrichów. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy Fundacja Dietrichów przyznała stypendia pięciorgu studentom germanistyki. To był kolejny z wielu mostów, które Georg Dietrich zaczął budować jesienią 1981 roku i budował przez 32 lat konsekwentnie, skutecznie i trwale, bo dziś robią to jego potomkowie. Jednak to, co zostawił, jest większe od budowli. O Georgu Dietrichu opowiadali: Dr Barbara Sapała i dr Alina Dorota Jarząbek z Instytutu Germanistyki UWM, Wanda Agnieszka Jabłońska – dyrektorka Zespołu Placówek Edukacyjnych w Olsztynie, Stefania Martusewicz i Krystyna Wyrzykowska – wieloletnie dyrektorki Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niesłyszących im. Marii Grzegorzewskiej w Olsztynie, Sylwia Pochmara-Hahnkamp – zastępca dyrektora Uniwersyteckiego XII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii i Georga Dietrichów w Olsztynie oraz ks. dr Andrzej Lesiński.
Ja w tym czasie byłem szefem naszej diecezjalnej Caritas. Ona się nie nazywała Caritas, to była komisja episkopatu do spraw dobroczynności. Przedstawiłem się mu, on mówił, no to właśnie o takiego człowieka mi chodzi. Całkowity przypadek. No i rozpoczęła się przygoda z panem Dietrichem. Było 156 dzieci z województwa jeszcze starego, także mieliśmy ogromnie dużo tych dzieci, ale też i ośrodek był duży. To, że dzisiaj jeszcze rozmawiamy o Georgie Dietrichu, to dzięki księdzu Lesińskiemu, który w 1981 roku przyszedł z Georgiem i pyta się mnie, pani dyrektor, czy Georg Dietrich, który przyjechał z Niemiec, może
Wam pomóc w czymś? Czy możecie go przyjąć? Ja się chwilę zastanowiłam, bo to były trudne czasy wtedy, 80 rok. Nie wiedziałam, jak zareagują na to ci, którzy rządzą nami. Ale wiedziałam, że jest pani w kuratorium, która jest bardzo życzliwa głuchym. Rawa Danuta się nazywała. I jak zadzwoniłam do niej, Danusiu, co o tym myślisz? Oczywiście tak, ja się zgadzam. A o konsekwencjach będziemy mówić potem. Nie było żadnych. Nie było żadnych na szczęście i od tej pory rozpoczęła się praca właśnie z panem Georgiem Dietrichem. Wieloletnia. Do którego roku trwała? Cały czas trwała. Cały czas, no. Córka przecież przyjęła tą sprawę, tak. Najbardziej się cieszył, jak te dzieci podchodziły tam do tych paczek, czy do tych słodyczy najczęściej, które przywoził, bo mówił do mnie, Stefania, chodź tutaj gdzieś dalej, pójdziemy.
Budżet nie był w stanie tego sprostać, ale sprostał pan Georg Dietrich. Byliśmy tam chyba gdzieś około tygodnia. Dzieci były szczęśliwe, bo mieli co chciały. Co chciały, to miały te dzieciaki. Dużo o nim, dużo o nim napisałam. Co jeszcze by chcieli o pani wiedzieć? Co pani napisała jeszcze, pani Stefani? Każde spotkanie z Georgiem było wielkim przeżyciem. Dzieciom żyjącym w świecie ciszy dostarczono aparaty słuchowe, sprzęt specjalistyczny. Szczególne emocje towarzyszyły przy naborze na rodzenie. Dzieci były szczęśliwe. Intencją Georga było też budowanie mostu przyjaźni między dwoma sąsiedzkimi krajami, Niemcami i Polską.
Taki prywatny, żeby sobie... No ja właśnie chciałam z Georgiem Dietrichem zjeść obiad, porozmawiać o tym, co w życiu najważniejsze. Przecież te rozmowy nie odbywały się tylko i wyłącznie o tym, O placówce, o naszych uczniach, o naszych rodzicach, ale ono bywało się również o życiu. To było to takie zaopiekowanie się zarówno tymi ludźmi, którymi ja się opiekuję, ale również zawsze z okazji świąt, To ja osobiście dostawałam życzenia, czyli w tej instytucjonalności, w pomaganiu instytucjom. To, co było dla mnie takie istotne, tam zawsze był w podmiocie działania człowiek, zawsze. Gdy mówiłam o tym, jak chcielibyśmy zaprojektować przestrzeń i budynki dla osób z niepełnosprawnościami w naszej placówce i powiedziałam o tym, że chętnie bym już to zrobiła, ale brakuje mi środków finansowych na projekt techniczny.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym roku mija 10 rocznica śmierci Marii i Georga Dietrichów. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy Fundacja Dietrichów przyznała stypendia pięciorgu studentom germanistyki.
To był kolejny z wielu mostów, które Georg Dietrich zaczął budować jesienią 1981 roku i budował przez 32 lat konsekwentnie, skutecznie i trwale, bo dziś robią to jego potomkowie. Jednak to, co zostawił, jest większe od budowli.
O Georgu Dietrichu opowiadali:
Dr Barbara Sapała i dr Alina Dorota Jarząbek z Instytutu Germanistyki UWM, Wanda Agnieszka Jabłońska – dyrektorka Zespołu Placówek Edukacyjnych w Olsztynie, Stefania Martusewicz i Krystyna Wyrzykowska – wieloletnie dyrektorki Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niesłyszących im. Marii Grzegorzewskiej w Olsztynie, Sylwia Pochmara-Hahnkamp – zastępca dyrektora Uniwersyteckiego XII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii i Georga Dietrichów w Olsztynie oraz ks. dr Andrzej Lesiński.