Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Magda Grydniewska „Winnice”

19.10.2025 ·33 min 11 s

Plantacje winorośli wracają na Lubelszczyznę. Tradycje uprawy winnego krzewu w naszym regionie sięgają średniowiecza. Zdaniem historyka sztuki i jednego z pierwszych plantatorów w naszych czasach Wojciecha Włodarczyka uprawa winorośli w większym stopniu sięga korzeni kultury niż jakakolwiek inna artystyczna działalność człowieka. Pierwszy program rządowy o uprawie winorośli powstał w 1823 roku.O historii, tradycjach, ale także symbolice, sztuce, ekonomii, polityce i rozwijającej się enoturystyce opowiemy w reportażu.

Większość winiarzy nie wywodzi się z kręgów rolniczych, tylko to są ludzie, którzy w pewnym momencie swojego życia zdecydowali na radykalną zmianę tego, czym się zajmują. Mamy kontakt z jakimś takim niesłychanie podstawowym elementem kultury zachodnioeuropejskiej. Czy kultury śródziemnomorskiej. Ale nie jest to nam obce. Całkiem, chociażby przez religię. Oczywiście, tak. Królestwo Boże, wino. Dokładnie tak. To napój eucharystyczny. To też jest ciekawa rzecz i też staram się to mocno podkreślić. Kościół... Położył ogromne zasługi dla upowszechnienia wina, ze względu oczywiście oczywistych, doktrynalnych, kanonicznych.

Wino nieludzkie zinwentowane jest industrią jako piwo, gorzałka, miód, ale od samego Boga kreowane. To znaczy, że fenomen fermentacji jest, jak on twierdził, z inicjatywy Boga, ponieważ wszędzie indziej potrzebna jest pewien rodzaj ingerencji ludzkiej i manipulacji procesów, a tu nie. Nazywam się Skórski Stanisław. Ja mam trochę inną bajkę na ten temat. Po prostu zazwyczaj to wszyscy opowiadają, że gdzieś tam widzieli, gdzieś tam byli w Grecji, Portugalii, Hiszpanii, w okolicach Gruzji. Natomiast do mnie jakby ta idea, to wino przyjechało.

Podaję ten przykład dlatego, żeby pokazać jak bardzo bogate i złożone jest zjawisko wina. Wino nie pokazuje przecież tylko i wyłącznie swoich możliwości organoleptycznych, ale wskazuje na jakieś głębsze źródła, które nas ciągle pociągają. Wchodzimy do winiarni. Tutaj prawo nakazuje mi mieć pomieszczenie do przerobu zbiorów i to jest to. Potem mamy fermentownię i dalej mamy magazyn i leżakownię, ale to już w piwnicy, ponieważ tam jest niższa temperatura. No i tu są te wszystkie rzeczy, które są potrzebne. Pompa, nalewarka, co tam jeszcze jest.

Normalne w naszym zawodzie jest to, że jednak wino jest wypluwane. Chodzi nam o to, żeby je skosztować, posmakować, zobaczyć, co ona sobą pokazuje. Tutaj nie chodzi tylko i wyłącznie o picie. Wydaje mi się, że tak dawno, jak tylko możemy sięgnąć w prehistorie, to wino było robione. Było robione, to może za dużo powiedziane, w każdym razie sok z winogron w sposób naturalny, sfermentowany, dawał to, co dzisiaj nazywamy winem. Dlatego nawet do XVIII wieku u nas mówiono, że wino to jest ten napój, który jest z inwencji Boga, bo nie trzeba tam żadnej ingerencji. Samo się robi.

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.